o czerwonym kapturku    O rolnikach i górnikach    O Polaku i Rusku    O Jasiu i Małgosi    O nauczycielach    O dziewczynach    O blondynkach    O mężu i żonie    O policjantach    O Wąchocku    O studentach    O więźniach    O wariatach    O lekarzach    O teściowej    O księżach    O pijakach    O Szkotach    O zajączku    O szefach    O hrabim    O babie    O bacy    Komputerowe    Hakerzy i lamerzy    Ogłoszenia    Piwo    Polityczne    Pytania    Szczyty    Szedł facet    W restauracji    Trzynasta księga    Z notatnika policjanta    Ze szkolnych zeszytów    Pierwszy    Drugi    Trzeci    Czwarty    Piąty    Szósty    Siódmy    Ósmy    Dziewiąty    Dziesiąty   




































 

o czerwonym kapturku

Do góry

Wilk spotkał w lesie Czerwonego Kapturka.
- Zjem cię - mowi.
- Wilku, zanim mnie zjesz, pokochaj mnie trochę - prosi Czerwony Kapturek.
Tak też się stało. Wilk zabiera się do zjedzenia C.K.
- Wilku, było tak dobrze! Pokochaj mnie jeszcze raz!
Wilk ponownie spełnia jej prośbę, jeszcze raz i kilka razy. Na drugi dzień nad grobem wilka niedźwiedź wygłasza mowę pozegnalna:
- Odszedł nasz drogi brat... A niech mi tu ktoś jeszcze wpuści te q*.*ę do lasu! 

Idzie Czerowny Kapturek przez las. Zobaczył ją wilk i woła zza krzaków:
- O, idzie głupia dziwka!
- Wilku nie mów tak na mnie. Ja jestem Czerwony Kapturek! Mam przecież czerwoną czapeczkę, czerwoną bluzeczkę, czerwoną spódniczkę, czerwone buciki... O, cholera!... Ja rzeczywiście wyglądam, jak głupia dziwka! 

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia pewnie mnie zgwałci...
Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym co się zaraz stanie (wg słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to:
- Co ty, co ty... srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!! 

Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła:
- Stój głupia ku*.*!
Na to Kapturek:
- Ależ czemu ty mnie tak brzydko przezywasz, ja jestem grzecznym, Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem.
- A gdzie koszyczek?
- ???!! O ja głupia q*.*a, koszyczka zapomniałam. 

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje Wilk. Czerwony Kapturek zatrzymuje się i zaczyna się trzęść ze strachu.
- Boisz się Czerwony Kapturku? - pyta się Wilk.
- Oj, bardzo się boję...
- Nie martw się, złap mnie za ogon, to wyprowadzę cię z lasu.
Czerwony Kapturek złapał Wika za ogon, i tak, jak Wikl obiecał wyprowadza Czerwonego Kapturka z lasu. [...] Po pewnym czasie dochodzą na skraj lasu, gdzie przebija się słonce, w promieniach którego Wilk zamienia się w pięknego młodzieńca.
- I jak Czerwony Kapturku, dalej się boisz? - pyta się Młodzieniec.
- Nie, już się nie boje - odpowiada nadal trochę się trzesąc.
- NO TO CZEMU MNIE TRZYMASZ ZA OGON??? 

Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Czerwony Kapturek. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają, Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z Costnerem. 

Idzie Czarwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wysrać nie można... 

Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! - mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki! 

Sierotka Marysia idzie do łazienki wykąpać się. Krasnoludki chcą ją podglądać, jednak są za małe, aby dosięgnąć dziurki od klucza. Uradziły więc, że staną jeden na drugim, a ten na górze będzie ją podglądał i będzie mówił pozostałym co widzi. Gdy już dosiegnął dziurki od klucza, mówi:
- Zdjęła stanik!
- Zdjęła stanik, zdjęła stanik, zdjęła stanik - powtarzają szeptem jeden drugiemu, aż wieść doszła do stojącego na dole.
- I co, i co, i co? - pytanie wraca do tego na górze.
- Zdjęła majtki!
- Zdjęła majtki, zdjęła majtki, zdjęła majtki...
- I co, i co, i co?
- Nic, stoi.
- Mnie też, mnie też, mnie też...

O rolnikach i górnikach

Do góry

Syn Ignaca wrócił z wojska i Ignac zaczyna szukać mu kandydatki na żonę. Poszedł do sąsiedniej wsi, a gdy wrócił, oznajmia synowi:
- Znalazłem ci narzeczoną.
- Ładna?
- Jeszcze jak! Żebyś ty widział, jak szybko potrafi widłami słomę zrzucić z furmanki! 

Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.
- Nic na tej ziemi nie rośnie?
- A no nic - wzdycha Antek.
- A jakby tak zasiać kukurydzę?
- Aaa... jakby zasiać, to by urosła. 

Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:
- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się w lustrze nie poznasz!
Chłop zdziwiony:
- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies. 

W gospodzie Jasiek pije z kumplami wódkę. W pewnej chwili pryknął! Wie, że to nie wypada, więc wstaje i mówi:
- Wyjdę na chwilę na dwór, bo mi od tego siedzenia noga zdrętwiała.
- No, no - przytakują kumple. - Aż se musiała od tego siedzenia pierdnąć! 

Program otwarcia pewnej wystawy rolniczej przedstawiał się tak:
godz. 11:00 - przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego.
godz. 12:00 - przybycie zaproszonych gości.
godz. 13:00 - wspólny obiad. 

Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie. Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny! 

Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła:
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki! 

Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:
- W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie! 

Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
- Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
- Nie wierzysz? To założymy się!
Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:
- Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
- Łi, łi, łi! 

W gospodzie przy butelce wódki spotykają się dwaj chłopi. Jeden mówi:
- Mój koń jest bardzo mądry.
- Dlaczego? - pyta drugi.
- Gdy gadam: "Idziesz, czy nie?", to on idzie, albo nie. 

Antek radzi się agronoma:
- Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa?
- Trudno powiedzieć, to rzecz smaku. 

Przy wódce w gospodzie trzej chłopi przechwalają się:
- Ja - mówi pierwszy - wyhodowałem w tym roku wielkie jabłka. Każde ważyło kilogram! - Moje jabłka - mówi drugi - były większe. Miały po dwa kilogramy!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Ja wyhodowałem takie jabłko, że jak wiozłem je furą na jarmark, to wyszedł z niego robal i zeżarł mi konia! 

Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić! 

Jagna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha. 

Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka i pyta:
- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?
- A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby zobaczyć ile ma zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile ja mam palców. 

W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam! 

Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
- Heloł bejbi! Heloł bejbi!
- O, proszę, jak ładnie! - myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazad! 

W Wigilię chłop jedzie furmanką, a obok biegnie pies. Ponieważ koń idzie strasznie leniwie, chłop bije go batem.
- Jeszcze raz mnie uderzysz, to będziesz szedł piechotą! - mówi koń.
- Pierwszy raz słyszę, żeby koń mowił! - dziwi się chłop.
- Ja też! - mowi pies. 

Srodek lata, poludnie, skwar. Droga jedzie woz, ciagniety przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza.
- Co za upal! - wzdycha glosno gospodarz.
- Okropny! - zgadza się pies.
- O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dzis nie wiedzialem, ze umiesz mowic!
- Ja tez nie wiedzialem! - dodaje kon.

Przychodzi gospodarz do domu i mowi:
- Sluchaj matka!!! Dokupilem dzisiaj 10 hektarow ziemi.
- Wiem.
- A skad wiesz????
- Nasz kon się za stodola powiesil.

Sąsiad widzi sąsiada zbijającego z desek pudła różnej wielkości:
- Po co pan to robi?
- A, bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże. 

Chlop wyhodowal dwu tonowe jablko. Wsadzil na woz i zawiozl na targ. Niestety nie ma na nie chetnych. Wreszcie pod wieczor podchodzi facet i pyta: - To pana jabłko? - No! - To cofnij pan wozem bo mi robak konia wpierdolil! 

W wiejskiej chacie rozespany chlop mowi do zony:
- Maryska, albo zes się odkryla, albo zes obory nie domknela... 

Wezwal gospodarz weterynarza do chorej krowy. Gdy ten przyjechal, kazal chlopu patrzec pod ogon, sam zas zaglada do pyska:
- Czy pan mnie widzi?
- Nie.
- To pewnie bedzie skret kiszek. 

Pewien soltys mowil co drugie slowo "kurwa". Za miesiac mial jechac na spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajal sobie przez ten miesiac, ze zamiast "kurwa" bedzie mowil "zaba". Wchodzac do gabinetu ministra potknal się o dywan mowiac:
- O, zaba!
Minister wstaje zza biurka i mowi:
- A skad się ta kurwa tu wziela? 

- Jagusia! Jagusia! - krzyczy gospodyni. - Dalas krowom?
- Nie, oborowemu! 

- Kupilem bardzo tanio dwadziescia hektarow ziemi - mowi gospodarz do zony - tyle tylko, ze ona caly czas ciagnie się pod gore...
- A to teraz rozumiem - zauwaza gospodyni - dlaczego nasz kon powiesil się w stajni. 

Kombajnista we wsi nie placil podatkow. Chlopi się zbuntowali i w wiejskiej swietlicy postanowili zrobil zebranie w celu omowienia paru kwestii. Szemrali przez pare godzin, w końcu kowal podnosi reke. Soltys udzielil mu glosu. Kowal wstal i mowi:
- Przypie*.*lę kombajniscie!!!
Soltys odpowiedzial:
- Wiesz, kowalu to nie jest dobry pomysl, bo wprawdzie kombajnista nie placi podatkow, ale mamy tylko jednego kombajniste i jest on potrzebny.
Po paru godzinach obrad kowal znowu prosi o glos. Gdy soltys mu go udzielil, kowal przedstawil kolejna propozycje: - Przypie*.*lę spawaczowi - mamy dwoch. 

- Gosposiu, gdzie jest twoj maz?
- Poszedl karmic swinie, ale rozpoznacie go latwo, bo jest w kapeluszu. 

Chlop byl na wycieczce w zoo. Po powrocie opowiada kumplowi, co tam widzial.
- Widzialem zebre.
- A jak ona wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak jak kon, tylko jest w bialo-czarne pasy.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem zyrafe.
- A jak ona wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak jak kon, tylko ma dlugasna szyje.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem hipopotama.
- A jak on wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No to wyglada jak kon, tylko gruby, ma krokie nozki, szeroki pysk i w wodzie siedzi.
- Aha. I co jeszcze?
- Widzialem weza.
- A jak on wyglada?
- A widziales konia?
- No!
- No ten waz ni ch*ja do konia nie podobny. 

Do zasluzonego gornika przychodzi pani redaktor z TV:
- Naczelny zaproponowal mi, abym przeprowadzia z panem, jako chluba naszego przemyslu wydobywczego, wywiad w TV. - mowi ona.
- Och, nie wiem czy podolam... - zaskoczony gornik nie wie co powiedziec.
- Nie ma problemu, wystarczy ze poprawi pan odpowiednio wypowiedz w momencie gdy chrzakne porozumiewawczo. Moze zawyzy poniektore wskazniki??? - sugeruje pani redaktor.
Ostatecznie gornik zgadza się. Po paru dniach spotykaja się w programie.
- Oto przedstawiam Panstwu najbardziej zasluzonego pracownika wydobycia. Przed Panstwem J˘zef Krympala.
Rozpoczyna się wywiad:
- Panie Jozefie, jak tam wygladalo wydobycie w tym miesiacu?
- O, w tym miesiacu wydobyem okolo 25 ton wegla...
- Hrmmm... - wtraca znaczaco pani redaktor.
Gornik orientuje si w sytuacji:
-...oczywiscie dziennie! Sumarycznie wyszlo to w okolicach 700 ton.
- To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujacy czlowiek ma z pewnoscia liczna rodzine?
- Mam jedno dziecko...
- Hrmmm...
-... oczywiscie to brata, sam wychowuje pietnascie cudnych malenstw.
- Jakze wspaniala rodzina! A jakie ma pan hobby?
- Slucham?
- No, zainteresowania, konik...
- Czternascie centymetrow...
- Hhrrrrmmmmm!!!
-...oczywiscie w zwisie, bo jak stanie to pol metra... 

Slaskie: (slowniczek: gerdiny - firanki, bryle - okulary)
Stopyko się Gerdo z Trudom:
Gerdo: Trude, Ty se kup nowe gerdiny bo ja wszystko widza co Ty ze swoim starym wyrobiasz...
Trude: A Ty se kup nowe bryle, bo ja nie ze swoim wyrobiom ino z Twoim. 

Alojz skonczyl robota, ale nie chcialo mu się dzwigac lopaty, wiec zostawil ja na podszybiu, a na lopacie napisal: "Francik, wez mi na wierch lopata, bo zech jej zapomniol".
Nastepnego dnia zjezdza na dol, lopata dalej stoi, a obok napis:
"Alojz, nie gorsz się, ale jo jej nie widziol". 

Pyzdra i Kwiczol pracowali w kopalni. Pewnego dnia Pyzdra skonczyl wczesniej i zostawil wiadomosc koledze na scianie:
"Kwiczol jak bedziesz tedy szedl to zabierz moja lopate, bo jo musze juz isc".
Na drugi dzien Pyzdra przychodzi do pracy i czyta napis na scianie:
"Pyzdra nie wziolem twojej lopaty bom tedy nie przechodziol - Kwiczol". 

- Wiecie co dostaje górnik po smierci?
- 3 dni urlopu, a potem z powrotem pod ziemię... 

Richard do Alojza: - Pieronie, Alojz, ale zle wygladosz!
Alojz: - Nie dziwota, jak czlowiek musi przy monterach harowal od rana do wieczora.
Richard: - A dlugo to tam juz robisz?
Alojz: - Po niedzieli mom zacal... 

Gornik Ecik po raz pierwszy wyjechał ze swoją Trudą nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony:
- Q*.*a, Truda, patrz ile tej wody! Q*.*a, Truda, patrz jakie piękne drzewa! Q*.*a, Truda, patrz ile tu ludzi!
Podchodzi Gostek:
- Pan jest ze Śląska?
- Tak, a skąd pan poznał?
- No po tej q*.*ie.
- Widzisz, q*.*a, Truda, na tobie to się każdy pozna, nawet taki, q*.*a, Gostek. 

W lesie spaceruja dwaj wiesniacy:
- Wania, smotri kakoj haroszyj i wielikij grib!
- Gdje?
- Wot tam, nad wajskowoj bazoj.

John mieszkal na farmie lezacej na kompletnym odludziu, o kilkanascie mil od najblizszej siedziby czlowieka. Pewnego razu postanowil zrobic porzadki w swym ogrodzie. Ale nie mial sekatora, wybral się wiec po niego do swojego najblizszego sasiada. Poniewaz dzielil go od niego szmat drogi (John szedl piechota) facet z nudow zaczal po drodze kombinowac jak to bedzie gdy juz dojdzie do kumpla...
"Ja powiem "czesc" a on się zapyta co mnie sprowadza. Wiec powiem mu, ze chce pozyczyc sekator. On się pewnie zapyta po co mi sekator. Wiec ja mu powiem, ze to nie jego interes. No to on powie, ze jak sekator jest jego to chce wiedziec po co go pozyczam. Wiec ja jemu powiem..."
No i John poklocil się sam z soba. I gdy po paru godzinach dotarl do celu to az się gotowal ze zlosci. Zalomotal piescia w drzwi. Sasiad otworzyl.
- O, czesc stary! Co cie sprowadza?
- W DUPIE MAM TWOJ SEKATOR!!! - wrzasnal John i zawrocil do domu.

Byla niezla burza i facetowi zerwalo blache z dachu. Troche ja pogielo, przy okazji wiec zabral to do mechanika zeby wyprostowal. Po dwoch dniach mechanik dzwoni do niego:
- Panie, nie mam pojecia co pan z tym samochodem zrobil, ale za tydzien bedzie do odebrania...

O polaku i rusku

Do góry

Jechali pociagiem Polak, Niemiec i Rusek. Zalozyli się o to, kto jest szybszym zlodziejem.
Niemiec mowi:
- Dajcie mi dwadziescia sek. i zgascie swiatlo.
Po dwudziestu sek zapalaja, niby nic się nie zmienilo, a tu nagle niemiec oddaje im zegarki.
Rusek mowi:
- Dajcie mi dziesiec sek. i zgascie swiatlo.
Po dziesieciu sek zapalaja, niby nic się nie zmienilo, a tu nagle rusek oddaje im zegarki.
Polak mowi:
- Dajcie mi piec sek. i zgascie swiatlo.
Po pieciu sek zapalaja, niby nic się nie zmienilo, a tu nagle wchodzi konduktor i mowi: panowie koniec jazdy, ktos nam podpizdzil lokomotywe.

Diabel zlapal Polaka, Niemca i Amerykanina. Dal im po dwie metalowe kulki i obiecal, ze ich wypusci, jesli zrobia z nimi cos, co go zadziwi. Po chwili Niemiec podrzucil jedna kulke w gore i trafil w nia druga.
- No, calkiem niezle - powiedzial diabel.
Amerykanin polozyl na ziemi jedna kulke, a na niej postawil druga. Stala!
- No, to mnie lekko zdziwilo, ale zobaczymy co zrobi Polak.
Niestety, Polak jedna kulke zepsul, a druga zgubil.

Zlapal diabel Niemca, Ruska i Polaka. Dal im alternatywe: Kociol, albo powiedza liczbe dla ktorej on nie bedzie znal wiekszej.
Niemiec: Miliard.
Diabel: Dwa miliardy. Do kotla!
Rusek: Bilion.
Diabel: Dwa biliony. Do kotla!
Polak: Od h*ja i troche.
Diabel zaklopotany nie wie ile to jest...
Diabel: A ile to jest?
Polak: Umiesz liczyc ziarenka piasku?
Diabel: Tak.
Polak: A widzisz to drzewo?
Diabel: Widze.
Polak: Jest to tyle ziarenek piasku ile od tego drzewa w pizdu.

Na ksiezycu londuje pierwsza amerykanska, zalogowa expedycja. Neil Amstrong wychodzi ze statku, a tu nagle zza kamienia wyskakuje trzech gosci: Chinczyk, Rusek i Polak.
- Jak to tak ? - Amerykanin ma glupia mine.
Chinczyk:
- Nas jest duzo, brat podsadzil brata i jestem.
Rusek:
- Nasza agentura spisala się na medal, i bylismy szybsi.
- No a ty ? - pyta Amerykanin Polaka.
- Daj mi spokoj, z wesela wracam...

W przedziale pociagu jedzie Polak, Rusek, Francuz, matka z corka. Po pewnym czasie pociag wjezdza w tunel. W ciemnosci slychac cmok i trzask.
Oto co mysla sobie osoby w przediale:
Matka: Ale mam porzadna corke, ktorys ja pocalowal, a ona go w pysk...
Corka: Ale mam glupia matke, frajer ja pocalowal, a ona go w pysk...
Francuz: ale mi się udalo, pocalowalem ja, a w pysk dostal kto inny...
Rusek: Co jest??? Najpierw mnie caluja, a potem bija...
Polak: Wy się tam calujcie, a ja Ruskiemu i tak wpie*.*lę!!!

Polaka Ruska i Niemca zlapal Diabel i mowi:
- Mam dla was trzy zadania:
1) Przejsc przez most pod obstrzalem.
2) Przywitac się z niedzwiedziem podajac mu reke (uscisnac lape).
3) I zgwalcic bardzo stara i sprytna Indianke.
Popatrzeli po sobie zdziwieni i postanowili podolac tym zadaniom. Pierwszy poszedl Rusek, lecz udalo mu się dojsc tylko do polowy mostu. Drugi poszedl Niemiec, przeszedl most lecz gdy wszedl do klatki nedzwiedzia, on go wystraszyl. Nastepnie poszedl Polak, przelecial przez, most wpada do klatki, a tam jak nie zacznie się kotlowac (poprostu w powietrze wzbila się kupa kurzu). Ale po jakiejs godzinie z klatki wychodzi zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty diabel to gdzie jest ta Indianka ktorej mam podac lape ?

Leci sobie samolot, a w nim ludzie różnych nacji.
Nagle cus się psuje i samolot zaczyna spadać.
Pilot ogłosił, że maszynę trzeba odcażyć,więc wyrzucono bagaż.
Samolot wrócił na poprzedni kurs, lecz nie minał kwadrans a znowu
cos nawaliło. Ludzie patrza po sobie, kto dla ratowania 
współpasażerów poswięci się i wyskoczy.
(Konsternacja)
Nagle zrywa się Amerykanin i mówi, że skoro Batman, Superman i Spiderman
to Amerykanie to on też może być hero, po czym wypił z barku
cala Whisky, przeleciał wszystkie blondynki i z okrzykiem
"FOR UNITED STATES!!!" wyskoczył.
Wszystko wróciło do normy, ale zaraz wszystko się powtórzyło
Tym razem podniósl się Francuz i mówi, że skoro Amerykanin mogl
to on też. Wypił wszystkie czerwone wina jakie były w barku,
przeleciał wszystkie brunetki i z okrzykiem "VIVE LA FRANCE!!!"
- wyskoczył.
Po niedługim czasie sytuacja się powtarza, a wszyscy patrza na
Polaka. Polak rozejrzał się, powiedzał: "Czemu nie?", wruszył
ramionami, wypił WSZYSTKO co było w barku oraz własne zapasy,
przeleciał WSZYSTKO co się ruszało i z okrzykiem
"NIECH ŻYJE MOZAMBIK!!!"...
...wyrzucił Murzyna.
- Co mowi Wloch, Japonczyk i Polak, gdy znajda się w Paryzu pod wieza Eiffela?
- Wloch: "Bellissima! Ale my za to mamy krzywa wieze w Pizie!"
- Japonczyk: "My zrobilibysmy sto razy wieksza i do tego z plastiku!"
- Polak: "O, qrwa! Ale wysoka!"

Diabel zwabil na skraj przepasci Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Podchodzi do Anglika i mowi:
- Skacz!
- Nie skocze.
- Gentleman skoczylby.
Anglik skoczyl. Diabel podchodzi do Francuza i mowi:
- Skacz!
- Nie skocze.
- Gentleman skoczylby.
- Nie skocze.
- Ale teraz jest taka moda.
Francuz skoczyl. Diabel podchodzi do Niemca i mowi:
- Skacz!
- Nie skocze.
- Gentleman skoczylby.
- Nie skocze.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skocze.
- To rozkaz!
Niemiec skoczyl. Diabel podchodzi do Polaka i mowi:
- Skacz!
- Nie skocze.
- Gentleman skoczylby.
- Nie skocze.
- Ale teraz jest taka moda.
- Nie skocze.
- To rozkaz!
- Nie skocze.
- A to nie skacz!
Polak skoczyl.

Zorganizowano zawody we wbijaniu gwozdzia w deske za pomoca glowy. Do rywalizacji stanelo trzech zawodnikow: Polak, Rusek i Niemiec. Pierwszy zaczyna Niemiec:
Uderza raz.. dwa.. trzy.. - gwozdz wbity.
Drugi Polak:
... raz.. dwa... - wbity.
Ostatni podchodzi do deski zawodnik radziecki:
Raz... - wbity !
Nastepuje ogloszenie wynikow:
- Niemiec zajmuje drugie miejsce, Polak pierwsze, natomiast Rosjanin zostaje zdyskwalifikowany za wbicie gwozdzia zla strona. 

Siedza Polak, Amerykanin i Japonczyk w saunie. 120 stopni. Goraco jak cholera. Nagle japonczyk unosi dlon, przystawia kciuk do ucha, maly palec do ust i mowi jak do telefonu:
- Sprzedac! Sprzedac wszystko !
Po chwili amerykanin robi to samo. Polak się pyta:
- Eee, panowie, co wy robicie ?
Japonczyk odpowiada:
- Sluchaj stary: Ja mam firme, handluje, prowadze interesy, no i wlasnie sprzedalem pakiet akcji.
Polak:
- Ale jak?
Japonczyk:
- Sluchaj - w kciuku mam sluchawke, w palcu mikrofon i korzystam z tego jak z telefonu!
Amerykanin przytakuje. Polak:
- Acha....
Temperatura 130 stopni. Goraco jak w piecu, panowie się poca.. marazm.. Nagle Japonczyk ni stad ni zowad krzyczy:
- Kupic! Kupic wszystko !
Amerykanin i Polak patrza się na niego jak na idiote i pytaja co jest. Ten odpowiada:
- Panowie... mowilem juz ze mam firme, no i wlasnie kupilem pakiet akcji.
- Ale jak ?!?
Japonczyk:
- W uchu mam sluchawke, w gardle mikrofon..
- Aaaaaacha..
Temperatura 140 stopni.. goraco... panowie nie wytrzymuja, juz chca wychodzic, wtem nagle Polak wstaje, kuca i nadyma się jak do sraki i krzyczy:
- Uwaga panowie!!! Fax idzie !!!!

Diabel zalozyl się z Polakiem, Ruskiem i Niemcem, ktory lepiej wytresuje psa. Po roku czasu przychodzi do Ruska. Rusek, chudziutki, z wystajacymi rzebrami, a pies spasiony, ze ledwo moze się ruszac. Rusek wyciaga kielbase, daje psu, a ten zaczyna sluzyc.
Potem poszedl do Niemca. Niemiec ledwie trzyma się na nogach, a pies jak beka, lapy ma prawie w poziomie. Niemiec daje mu kielbase - pies zaczyna tanczyc.
Wreszcie przyszedl diabel do Polaka. Ten zapasiony, ledwie miesci się w fotelu, a psa prawia nie widac. Polak wyciaga kielbase, "pewnie tez da psu" mysli diabel, a on sam zaczyna zjadac. Na to pies odzywa się ludzkim glosem:
- Daj mi, ach daj mi...

Francuz, Anglik i Polak zlapali zlota rybke, ktora w zamian za uwolnienie, obiecala spelnic po jednym ich zyczeniu.
- Ja ma taka brzydka i stara zone - mowi Francuz - chce miec ladna i mloda.
- Na mnie szef w pracy się zawzial - mowi Anglik - daj mi nowa prace z wyzsza pensja.
- A moj sasiad ma stado krow - mowi Polak - spraw, aby mu te krowy pozdychaly...

Kanibale zlapali 3 bialych turystow: Ruskiego, Amerykanina i Polaka. Odbywa się rada plemienna, z ktorego co zrobia (tj. w jaki sposob go skonsumuja).
Rusek - najglosniej protestowal, ze on jako obywatel CCCP itd... wiec dlugo nie myslac przeznaczyli go na zupe.
Amerykaniec:
- Jestem obywatelem USA, musze porozumiec się z konsulatem!
- Upiec go !
Polak:
- ... /to jest dluga milczaca cisza/
- A ty skad jestes ? - zapytal się wodz.
- Z po.. po.. z Polski.
- Polska! Tam studiuje moj syn! Badz moim gosciem bracie. Co bedziesz jadl? Zupe czy mieso? 

W pewnym miescie zorganizowano zawody w piciu napojku narodowego.
(Teraz mowi komentator na tych zawodach.)
- Prosze panstwa na scene wychodzi zawodnik francuski, bedzie pil napoj narodowy Francji tj. wino butelkami. I pierwsza, druga, ..., piata i zlamal się, zlamal się zawodnik francuski.
- Ale na scene wchodzi zawodnik polski, bedzie pil napoj narodowy Polski tj. zytnia butelkami, no i pierwsza, druga, ..., dziesiata i zlamal się, zlamal się zawodnik polski.
- Ale na scene wychodzi glowny faworyt zawodnik rosyjski, bedzie pil napoj narodowy Rosji tj. bimber czerpakiem prosto z wiadra. No i pierwszy czerpak, drugi, ..., pietnasty i zlamal się, zlamal się czerpak zawodnik rosyjski bedzie pil bimber prosto z wiadra.

Pewien Rusek złowił w rzece złotą rybkę.
- Puśc mnie, a spełnię twoje jedno zyczenie.
- No, nie wiem.. Ladna zone mam, pieniadze mam... nic mi nie potrzeba. Chyba ze... Juz wiem! Chce zostac bohaterem Zwiazku Radzieckiego.
W jednej chwili pojawiaja się wokol czolgi, w rekach ruska dwa kalasze, a pol metra przed nim pojawia się gasienica Tygrysa. Rusek widzi, ze to smierc zaglada mu w oczy i krzyczy:
- Q*.*a, posmiertno priznajut!!! 

Rozmawia rosyjski zolnierz z amerykanskim. Amerykanin chwali się jak to u nich jest dobrze w armii, ze maja dobry sprzet, ze dobrze ich szkola itp. Az doszlo do tematu: wyzywienie.
Amerykanin mowi, ze oni dostaja dziennie rownowanosc 80 tys kalorii. Na to Rosjanin:
- Klamiesz! Zaden czlowiek nie zje dziennie 30 kilogramow ziemniakow! 

Umiera Angielka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Och Johny, kochalam cie bardzo ale raz cie zdradzilam. Ten czarny Rolls-Royce
Ktorym tak lubisz jezdzic to wlasnie od niego.
Umiera Francuzka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Och Jean, kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Ta willa na
Lazurowym Wybrzezu ktora tak lubisz, to wlasnie od niego.
Umiera Rosjanka. Na lozu smierci mowi do meza:
- Och Wania, kochalam cie bardzo, ale jeden raz cie zdradzilam. Pamietasz ta
Skorzana pilotke ktora tak bardzo lubiles nosic? To on ci ja wtedy ukradl. 

Do sklepu w USA wchodzi Polak i pokazuje:
- poprosze:
zolta - pokazal palcami skosne oczy
skorzana - naciagnal skore na policzkach
torbe - chwycil się reka za krocze 

Dwoch ruskich chcialo przewiezc wiewiore przez granice do Polski Sasza powiedzial, ze wsadzi sobie ja za majty i nikt się nie kapnie. Juz prawie przejechali granice, ale Sasza nie wytrzymal i wyskoczyl jak oszalaly z wiewiora w dloniach. Posadzili ich do paki za przemyt.
Wania zdenerwowany pyta:
- Czemu do cholery wyjales ta wiewiore?
- No, wiesz wszystko bylo dobrze, jak z mojej dupy zrobila sobie dziuple i jak moje jajka podtraktowala jako orzechy, ale jak chciala zaciagnac orzechy do dziupli, to nie wytrzymalem... 

Po czym poznac Rosjanina w Ameryce?
- Przychodzi na walki kogutow z kaczka...
- A po czym poznac, ze sa tam Wlosi?
- Stawiaja na kaczke...
- A po czym poznac, ze jest tam mafia?
- Kaczka wygrywa... 

Amerykanscy archeolodzy odkryli nowa piramide w Egipcie i odkopali tam mumie faraona. Nie mogli jednak ustalic kim byl zmarly, bowiem mumia nie byla zbyt dobrze zachowana. Zadzwonili wiec po pomoc do Rosji.
Nastepnego dnia przybyli z Moskwy Sasza i Wania. Poprosili tylko o 2 godziny czasu na rozwiazanie tego problemu. Po tym czasie dwaj oficerowie radzieckiego wywiadu wychodza do prasy i oswiadczaja:
- Ramzes XVIII!
A Amerykanie na to:
- Jak się to wam udało?
A Ruscy:
- Jak to jak? Przyznal się! 

Miedzy Stanami Zjednoczonymi a Zwiazkiem Radzieckim mial się rozegrac turniej bokserski. Jednak dzien przed turniejem zawodnik radziecki zlamal sobie reke podczas treningu. Na to jego trenerzy sobie mysla: "Jesli nikogo nie postawimy na ringu, to co sobie pomysla o nas Amerykanie! Musimy kogos niezwlocznie znalezc!". I poszli szukac. Patrza, a tu Iwan orze pole. Trenerzy podeszli do niego i mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz jedna runde na ringu bokserskim, to dostaniesz 100 dolarow.
- Ano, wytrzymam... - odparl Iwan.
Nadszedl dzien rozgrywki. Trenerzy radzieccy ustawili Iwana na ringu i obserwuja. Walka się rozpoczela. Iwan stoi posrodku i rozglada się, bo przeciez tu tak kolorowo, swiatelka, kamery, pelno ludzi, wszyscy patrza się na niego. Tylko jakis facet lata dookola niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy pierwszej. Trenerzy radzieccy podbiegli do Iwana i mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz druga runde, to dostaniesz 200 dolarow!
- Ano, wytrzymam.
Rozpoczela się runda druga. Iwan znowu się rozglada dookola, bo nigdy w zyciu nie byl na zawodach bokserskich. I znowu jakis facet lata i bije go po twarzy.
Koniec rundy drugiej. Radzieccy trenerzy podbiegaja do Iwana i mowia:
- Iwan, jak wytrzymasz trzecia runde, to dostaniesz 500 dolarow!
- Wytrzymam, wytrzymam.
Runda trzecia. Iwan znowu się rozglada i znowu jakis facet biega dookola niego i bije go po twarzy.
Koniec rundy trzeciej. Bardzo podekscytowani trenerzy podbiegaja do Iwana i z entuzjazmem proponuja:
- Iwan, jak wytrzymasz czwarta runde, to dostaniesz 1000 dolarow!
- Teraz, k**** nie wytrzymam! Teraz mu wpier****! - odpowiada Iwan. 

Umiera Francuz. Na lozu smierci pyta swoja zone:
- Emmanuelle, czy zdradzilas mnie?
- Tak, pamietasz mialam takie wspaniale perfumy... To od niego.
Umiera Amerykanin. Na lozu smierci pyta swoja zone:
- Susan, czy zdradzilas mnie?
- Tak, pamietasz mialam takie piekne futro... To od niego.
Umiera Rusek. Na lozu smierci pyta swoja zone:
- Nataszka, czy zdradzilas ty mnie?
- Tak, pamietasz miales taka piekna czapke... To on ci zasunal. 

Spotkalo się dwoch facetow: Francuz i Rusek. Francuz, ciekawy swiata, pyta:
- Wania, a ty gdie ziwiosz?
- Ja ziwu wo Wladywostokie.
- Hm... a eto dalieko ot Moskwy?
- Nu dalieko, tri tysiaczi wiorst.
- Nu dalieko...
- A ty, Fransua, gdie ziwiosz?
- Ja ziwu w Paryzie.
- Pariz, Pariz... eto dalieko ot Moskwy?
- Nu dalieko, czietyrie tysiaczi wiorst.
- Czietyrie tysiaczi wiorst? Jej Bohu, kakaja glusz! 

Sniadanie. Trzech kolesi w pracy je kanapki..
Anglik:
- K... znowu z szynka, nienawidze kanapek z szynka. Jak jutro dostane z szynka to wyskocze przez okno.
Szkot:
- Ja mam znowu z serem, jak jutro dostane z serem to tez skocze przez okno...
Hiszpan:
- O ku... znowu z dzemem. Jak jutro dostane z dzeme to wyskocze z okna!
Na drugi dzien wszyscy dostali z tym samym co poprzednio i wyskoczyli przez okno, pozabijali się...
Na wspolnym pogrzebie...
Zona Anglika:
- Bylismy takim wspanialym malzenstwem. Dlaczego nie powiedzial, ze nie chce kanapek z szynka?
Zona Szkota:
- U mnie to samo, mogl powiedziec chocby slowko...
Zona Hiszpana:
- Ja to nic nie rozumiem. Przeciez on sam sobie robil kanapki do pracy...

W pociagu siedzi Polak i Murzyn. Polak przyglada się Murzynowi, bo nigdy wczesniej nie widzial Murzyna. Chcial się dowiedziec, skad ten Murzyn jest i pyta:
- Bangladesz?
Murzyn nic. To Polak znow:
- Bangladesz?
Murzyn wstal, otworzyl okno, wyciagnal reke i powiedzial:
- Nie bangla. 

Radziecki statek podplywa do afrykanskiego portu. Marynarz rzuca line cumownicza na brzeg, krzyczac do Murzyna stojacego na nabrzezu:
- Dierzi linu!
Murzyn nie rozumie. Rosjanin znow rzuca cume krzyczac: - Dierzi linu!
Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
- Gawari pa ruski?
Cisza.
- Parlez vous francais?
Cisza.
- Sprechen Sie Deutsch?
Cisza.
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- No to dierzi linu! 

Przychodzi Irlandczyk do spowiedzi i mowi:
"Prosze ksiedza, ukradlem troche drewna."
"Ile?"
"No, zbudowalem bude dla psa."
"No to nie jest zle..."
"Ale prosze ksiedza, mnie troche tego drewna zostalo."
"Ile?"
"Zbudowalem sobie garaz."
"No, to juz gorzej, za pokute..."
"Ale prosze ksiedza, mnie jeszcze tego drewna zostalo"
"Ile?"
"Zbudowalem sobie dom."
"Synu, ciezko zgrzeszyles, wiesz co to jest nowenna?"
"Prosze ksiedza, ja zbuduje te nowenne, mnie tego drewna starczy, mnie jeszcze troche zostalo." 

Zorganizowano międzynarodowy konkurs na napisanie najlepszej książki o słoniach.
- Japończycy napisali rozprawę naukową "Wprowadzenie do nauki o słoniach".
- Amerykanie napisali książkę "Co przeciętny Amerykanin powinien wiedzieć o słoniach".
- Żydzi napisali trzytomowe dzieło "Słoń a sprawa żydowska".
- Rosjanie napisali 2 dzieła: "Rosja - praojczyzna słoni" i "Radziecki słoń - największy komunista na świecie".
- Kubańczycy napisali: "Kubański słoń - młodszy brat słonia radzieckiego". 

Mr Smith w Paryżu.
Mr Smith (Anglik) bawił w Paryżu. Zamierzał przejść przez ulicę - spojrzał w prawo, doszedł do środka jezdni, spojrzał w lewo...
Pogrzeb odbędzie się w sobotę. 

Mr Smith na oceanie. Mr Smith płynie przez ocean. Podpływa do niego rekin. Mr Smith wyjmuje nóż. Na to oburzony rekin: - Mr Smith! Pan, Anglik, z nożem do ryby??! Mr Smith schował nóż. Pogrzebu nie będzie. 

Zapytano [tu-wstaw-narodowosc] o stosunek do sluzby wojskowej / kosciola / przewodniej roli (niepotrzebne skreslic).
- Malzenski - odpowiedzial.
- Jak to: 'malzenski'?
- Ano tak, jak w malzenstwie: stosunek jest, tylko przyjemnosci juz nie ma. 

Farmer z Teksasu spotkal farmera z Galilei i pyta go:
- Ile masz ziemi?
- Dwa ary przed domem i cztery za domem. A ty?
Amerykanin odpowiada:
- Jak wczesnie zjem sniadanie, wsiade do samochodu i jade do to zachodu slopca to nie dojade do kopca mojej ziemi. Żyd odpowiada:
- Rozumiem cię. Tez kiedys mialem taki samochod. 

Na granicy rozmawiaja dzieci polskie i rosyjskie:
- A my mamy chleb! - wolaja dzieci rosyjskie.
- A my mamy chleb z maslem!! - rzekly na to dzieci polskie.
- A my mamy Stalina!!! - rzucily polityczna wypowiedz dzieci rosyjskie.
- My też mozemy miel Stalina!!! - odrzucily gryps dzieci polskie.
- To nie bedziecie mieli chleba z maslem!!! - wiadomo kto rzekl. 

Anglik udowadnia Polakowi, że jego jezyk jest najtrudniejszy:
- Na przyklad u nas pisze się Shakespeare, a czyta Szekspir.
- To jeszcze nic. W Polsce pisze się Boleslaw Prus, a czyta Aleksander Głowacki.

O nauczycielach

Do góry

Do cholery, po co w tej szkole tablicę kupili? 

Pańczyk, ty mówisz, czy mruczysz? No mówże, bo ja mam stare ucho. 

Dobra, niech Michalski siądzie, bo ja zaraz zasnę, a jak zasnę, to będę strasznie chrapał. 

Ja spróbuję to zrobić taką metodą troszeczke turecko-chinską. 

Co Gatkowska patrzy tak na mnie jak żaba na pioruna? 

Słuchaj, stary, powinienem ci dac 50 tys. nagrody za to, że z dnia na dzien kołowaciejesz i ogłupiasz całą klasę i mnie. Ty kołowaciejesz wprost proporcjonalnie do czasu. 

Paszkowski, dostajesz ode mnie na przerwie hot-doga i jedynkę w dziennik. Paszkowski, opamietaj się wreszcie, tak nie można. 

Edyty nie pytam, bo nawet chyba jest nieobecna. 

Żyć, uczyć się i nie umierać. Tylko czego tu się uczyć, jak lekcji nie ma. 

Rozumiem, że nic nie rozumiesz. Powiedz, co rozumiesz. 

Zle się dzisiaj czuję, jestem na pograniczu grypy. Albo ja ją zwalczę, albo ona mnie zwalczy. 

Mazur, ty jesteś taka nędzna Mazurówna, niech cię pierun weźmie. Dostajesz jedynke na półrocze, tak od serca. Powinni ci postawić pomnik i podpisać: "Leniowi - od wdziecznych leniów". 

Weź w domu, Mazur, jakiegos sznura i się zbiczuj. Mówię ci, zbiczuj się porządnie i jutro będziesz na fizyce koncertował. 

Jak mi, Kuba, jeszcze raz otworzysz buzię to zobaczysz, jak cię spieściuję. 

Dwa metry długości jak Arnold amerykański, a udaje Greka. 

Nauczyciel to jest tak zwany honorowy dziad. 

Wykujecie te wartości na blaszkę i jak ktoś przyjdzie jutro bez tej blaszki, to go wyrzuc/ę. 

Edyta jest? Przynieśli ją diabli, czy nie przynieśli? 

Paszkowski, ja cię wezme, postawie na środek i spiorę. Może cię wreszcie ocucę. 

Po lewej stronie zapiszcie fale mechaniczne - ten nasz stary, dobry jazz. 

Człowiek reaguje na wszystko, chyba, że jest ślepy i głuchy jak nasze związki zawodowe. 

Wrzesień, co cię dziś przypędziło do szkoły? Brzydka pogoda, czy co? 

Ten mecz się zaczął nie o 20.00, tylko o 20.15, tam jakieś uroczystości szły, trąbki, pompki... 

Dziewczęta, podejdźcie bliżej, bo wyciągacie te głowy jak ciągnące na południe żurawie. 

Dobra, weź Mazur swój mszalnik [zeszyt] i siądz do ławki. 

Na drugi raz, Edyta, postawię ci pierwiastek z 1. Wiesz, ile to jest? Przyniose komputer i obliczę, ile to jest pierwiastek z 1. 

Śliwa dzisiaj jest? On wie, kiedy zwiać. 

Coś mi gardło nawala, nie mogę mówić. Pierun, Czarnobyl jakiś, czy ta wiosna? 

Bądź, Paszkowski, łaskaw zmoczyć sobie scierkę i rekultywować tablicę. Rekultywacja jest to odzyskiwanie powierzchni utraconej. 

Ty weź się do roboty, bo cię kropne z tej fizyki. Patrz, biorę najgorszego ucznia: Edyta, idź no. 

Chodzisz do kościoła? No i po co? Lepiej byś się do jakiejś partii zapisała. 

Jak Edyta przyjdzie raz na jakiś czas do szkoły, to się musi rozejrzeć po klasie, co jest grane. 

Lubie takie filmy, jak np. "Przeminelo z wiatrem", ktory trwal 8 godzin. Mozna się było wtedy wyspac porzadnie. 

Gatkowska, [powiedz] jeszcze raz, gładko, powabnie. 

Słuchajcie, studenci na przyszłej lekcji bedą bezrobotni, a ja idę zapłacić rachunek na pocztę, bo mnie wsadzą do kicia. 

E, Mazurowi to jest wszystko jedno, czy je jajko wędzone, czy gotowane. 

Dębski, ty jesteś [...] pniak, but. Ciebie można objąć dwoma kryteriami: kompletny niezdolniacha lub zgnilec, to jest próżniacha, albo taki duży zgnilec, czyli zgniły zgnilec. 

Debski, ty to jesteśs leń patentowany. Trzeba by dotrzeć do twoich rodziców. 

Kuba, jak ja cię kopnę w kostkę, to zobaczysz, jak będziesz przez tydzień kulał. Buty mam twarde. 

Kuba, no gdzie ty tu widzisz obraz? To jest papuga, a nie obraz. 

Ta wiosna coś knoci sprawę. 

W Zambii jest monokultura obuwnicza. Wszyscy chodzą boso. 

Wektorów jest tak dużo jak Chińczykow. 

Opornica nie może być ani komunistyczna, ani imperialistyczna. Opornica nie zależy od systemu. 

Nie można upraszczać kaszanki z szynką. 

Ty musisz przy tablicy szaleć. Jak uczeń umie przy tablicy szaleć, to jest uczeń dobry, a jak zniszczysz tablicę, to kupimy nową. 

Trąba jestes pierońska, wyrzucę cię z klasy. Takiego związku to nawet Rosjanie nie wymyślili. 

Generał, na przyszłej lekcji, jak tylko wejdziesz do klasy, rzucasz torbę, idziesz do tablicy i albo ty mnie wykończysz, albo ja cię wykończę. 

Golba dzisiaj tak zdębiał, że trzy razy go pytałem i nie dało się go oddębić. 

Mazurze, tu na pierwszą ławke szybko chodź. Lubię, jak siedzisz blisko ołtarza. 

Nie no, coś tu nie gra w ogóle, niech to diabli wezmś. 

Biernacki na dzisiejszej lekcji jest pierwotniakiem. 

Otwórzcie drzwi, bo mnie krew zaleje w tej sali, padnę zaraz. 

Ooo, a cóż się dzieje w tej klasie: Biernacki złożony niemocą, Dębski - bida, [...] Mazur się dzisiaj opala, [...] Edyta ma dzisiaj poważne sprawy i nie ma po co przychodzić do szkoły. 

Od razu widać po klasówce, jakie jest oblicze polityczne klasy III b. 

Strumień indukcji to jest kawał takiego chama. 

Gdzież to pieroństwo jest, nie widzę na oczy. 

No, Śliwa, dosięgła cię ręka sprawiedliwości ludowej. 

Idź i rozwal to zadanie, ale tak, żeby się tynk z sufitu sypał. 

Ej, coś tu się knoci dzisiaj, wysoka temperatura, czy co? 

Wrzesień, nie gadaj głupot, bo jak przypałę pierwiastek z 4, to zobaczysz. 

Jak jeszcze nie byłeś bity, to bedziesz, zobaczysz, ta dzida, położę cię tu i będę prał. 

Pańczyk jest leworęki i jak rysuje to mu ręka drży i wychodzą takie knoty. 

Przypominam ci, że możesz się zwrócić do adwokata klasowego, szkolnego, ale wszystko, co powiesz może być użyte przeciwko tobie. 

Wójtowicz, proszę iść do siebie i wziąć te śrubę. 

Dobra, Mazur, siądź na miejsce, zatłukę cię na przyszłej lekcji. 

Łap klamkę z drugiej strony i bywaj zdrów. 

Kuba, ty byłeś bida, jesteś bida i będziesz bida. 

Co wy dzisiaj tacy trąbalscy jesteście? 

W fizyce wszystko jest muzyką, poezją, sztuką. 

Daję wam 3 minuty czasu, żeby znaleźć klucz. Jak nie, to zrobię to, co zrobił mój dziadek. 

Rock and roll dobry jest na pogodę i na deszcz. 

Dosyć polityki, przechodzimy do fizyki. 

Dałem sobie słowo, że wyrzucę za drzwi tą polityke, ale jakoś tak człowieka ciągnie. 

Mróz - zdolna bestia, ukryty cichy talencik, tak jak w tej piosence: "Cyt, cyt, mija czas, a mrozisko szczypie nas". 

Jak ktoś nie słucha ojca i matki, to słucha psiej trąby. 

Jak lodów nie wolno jeść, to wy byście schaboszczaka za loda oddali. 

Wy nadajecie się jedynie do kopania rowów, ale nawet do tego się nie nadajecie, bo byście się zakopali. 

do ucznia, ktory w trakcie lekcji odwrocil się do kolegi siedzącego za nim: Kowalski! Frontem do wroga! 

z chemii: Ewa, jak to jest w okresie? 

Ciepłe prady zaznaczone sa na czerwono, a niebieskie na zielono. 

Bądzcie troche ciszej, bo przeszkadzacie tym, którzy są na korytarzu. Drzwi są przecież otwarte. 

No to do tablicy dziarskim krokiem zmierza ochotnik numer... 

Może byście z tego jakiegoś wnioska wyciągli! 

Dobrze by było, abyś był na tej lekcji, a nie siedział tylko tym zezwłokiem... 

Weź, wyjdź się przeleć! 

To trzeba pokazać łopatologicznie. 

Ustaliliśmy, że jestem wiedźma. 

Już mówię jaka jest zasada działania tego ustrojstwa. 

Uśmiechnij się! Jutro też cię zapytam. 

Konrad, połóż ręce na stół, bo mi biurko oświnisz! 

I mamy misz-masz 

Albo mi żresz, albo mi gadasz, albo chodzisz po klasie. Dość tego! 

Tylko gęba mlaska! 

Ty się strzeż mnie! 

Reklamacje do Pana Boga 

Kowalska, skończona jesteś! 

Tutaj naćpałem trochę... 

Bo ja cię zaraz rozszarpię! 

Nie popijać tam sobie! 

A ty co - zgłupiałeś? 

Moge ci huknąć, co se myślisz? 

Ty bedziesz trup zaraz. 

Co za jęki? Co za jeki u was ciągle? 

Czego rżysz tak? 

Z wami tylko do ZOO... 

Durne pały!! 

Kryminalisto!! 

Tylko mi spróbuj chamie! 

Zamknij się! Nie marudź! 

Ty małpo jedna.. 

Banda pajaców. 

Przestańcie rechotać jak konie! 

Co ty za spacery uskuteczniasz? 

Pierwszego co będzie gadał złapię i miazgę zrobię! 

Ale jesteście ciemniaki... 

Zatkaj się!! 

Co? Będziecie się znowu podniecać? 

Bo w gębę zaraz... 

Zaraz będziesz miała ciało o masie... 

To jest lekceważenie mnie!!! 

Łeb ci urwę. 

Jak Alicja przebywała po drugiej stronie lustra, była w ujemnej odległości od niego.. 

Widzimy, że nic nie widzimy.. 

Panowie!! Na litość Boga! 

Zabraniam ci tak wyglądać!!! 

Spływa mi to jak po kaczce... 

Michale przyjacielu zwierząt futerkowych. 

Co ty mi tu pleciesz za głupości? 

Pszczółka Maja robi razem kupkę i siusiu a nie oddzielnie. 

Klitus Bajdus módl się za nami. 

Uspokójcie się bo postawię mu pałkę i nie będę się z nim więcej zabawiać. 

To teraz kontiniuejszyn prosze. 

Co to jest jędrność? (cisza) Jest to zjawisko przeciwne do sflaczałosci. 

Nie jesteś taki mądry jak ci się wydaje. 

Niech ci rozum wróci bo pleciesz jak po dużym piwie. 

Zostawmy to boś się zakałapućkała znowu. 

Siedz prosto, jesteś niebrzydki. 

Nie podpieraj się jak byś był po 10 piwie. 

Siedź prosto bo twoje walory ulegną zmniejszeniu. 

Aaaaaa to ten Kamil grubasek. 

A nie zrozumiałaś???!!! Bo ja rzeczywiście po chińsku mówię. 

Pokaż się no malutki. 

Panno, za włosy to masz szóstkę. 

Przyjdzie i na ciebie kolej, kudłaczu jeden! 

Jak ktoś odpowiada to ty podpowiadasz, jak ja cię pytam to milczysz. Co z ciebie za dziwoląg!?!?! 

Nie wiem czy będzie potrzebne ale weź na wszelki wypadek jak to powiedział pan Władek. 

Głąb jesteś!!!! 

Prezydent był odpowiedzialny przed Bogiem i historia, czyli przed nikim. 

Kto z was myje się rano? (cisza) Czułem to. 

Niejeden z was miałby kłopoty z tym jak się rozmnażaja liście. 

Jeśli twierdzisz, że Kmicic nie był rycerski, to, kochasiu, po prostu bluźnisz na okrągło. 

Gdyby twój pies to słyszał, to by się wściekł. 

Popatrzcie jaki okaz: kapusta z uszami. 

Jak by to pies zjadł to by zdechł. 

Dlaczego na lekcje przychodzicie w ubraniach? 

Tę liczbę najlepiej wstawić w zawias 

Kto chętny niech podniesie rękę. Nogi też mile widziane. 

Ja tu z wami kompletnie zidiociałam 

Ten okrag jest zakończony na okrągło - jak to okrag 

Jak to, nie wiesz co dostałeś? Stopień dostałeś! 

Jedną drugą można otrzymać dzieląc 50 przez 100 albo 50 przez 25, czy tam odwrotnie. Wszystko jedno! 

Wstań głośno i powiedz! 

Ja mam znowu okres, a wy jeszcze nie macie stopni. 

Rozróżniasz pojęcie bieguna i elektrody? Elektroda to elektroda a biegun to biegun 

Niech was gęś kopnie a świnia powącha! 

Oszczędzę ci chyba wrażen związanych z przejściem do nastepnej klasy. 

Weźcie se te kapcie do serca. 

To, że nosze okulary nie znaczy, że jestem glucha! 

Odwróć się klasą do buzi! 

Zaraz kogoś wyrzucę za drzwi, bo Jacek od rana rozrabia. 

Klasa chodzi po klasie i nie zwraca uwagi na moje uwagi. 

Na nastepnej lekcji będę latać. 

Żeby było szybciej to jedną reką będę pisać a drugą mówić. 

Ponieważ mamy zaległości do wojny przystąpimy później. 

Uwaga dyktuję zadanie! Trudne! Osoby o słabych nerwach proszę zamknąć oczy! 

Lekcja z wami to jak Kalwaria i Golgota do kupy. 

Nie będę wam piąty raz powtarzać! Mówiliśmy o tym już trzy razy! 

Przypomnij mi, że mam ci wstawić tę pałę do dziennika! 

Kto mi tam trzaska dziobem? Zamknij się i przejdź na odbiór! 

Jesteś durny aż się kurzy! 

Nie jesteście orłami. Można was wszystkich wystawić na parapecie i nie wyfruniecie! 

Wyglądasz jakbyś srodki toksyczne jadła. 

Podyktuje wam zadanie tak łatwe, że aż strach. Nie pokazujcie go rodzicom! 

Gadam do was jak mur do ściany. 

A gdy już dostaniecie Nobla, nie zapomnijcie pana od fizyki... 

Ale to na za chwilę. 

Jesteście kompletne dno! Tu trzeba plutonu egzekucyjnego, żeby zrobić porządek. 

Wstań i zobacz jak siedzisz! 

Dzień bez klasówki - to dzien zmarnowany. 

Spójrzcie na tej mapie na teren zkropkowany kreskami 

W tym dniu będzie wolny dzień. 

Nie niszcz tej czaszki! Kiedyś będziesz tak wyglądał... 

Jak mam mieć szczęśliwy przyszły rok, jeżeli będę was uczyć? 

Jak nie wierzycie to spytajcie starszych rówieśnikow. 

Jesteś rozgarniety jak kupa liści. 

Jak wyciągasz pierwiastek, to tak aby wszyscy widzieli. 

Wyjdziecie za pięć po wpół do. 

To już jest szczyt, zaraz pójdę z dyrektorem do dziennika. 

Zdejm ten łach, ty sieroto obrzygana!!! 

Boże!!! Jeszcze 5 minut do końca lekcji. Mi się już nie chce. Coś sobie poróbcie. 

Co to za głupia dyrektorka, że każe mi przychodzić na jedną lekcję! Przecież nie opłaca mi się wstawać. 

Magda (blondynka)! Chodź do tablicy!!! Czego ci pan jeszcze dzisiaj nie robił? 

Wy nędzne kawałki przewodników!! 

Jak dzwoni do was telefon, to nikt do was nie dzwoni. To Bóg do was dzwoni. 

Nie chce państwa martwić, ale tak naprawdę, to nikt jeszcze nie udowodnił że świat tak naprawde istnieje. Ale dam wam radę - zyjcie tak, jakby świat naprawde istniał. 

Ja przez was to żylaków na mózgu dostanę! 

Nie jesteście sam! 

Hej, głucha, słyszysz?! 

Słuchaj, straciłeś słuch?! 

To jest bezczelność w jasne oczy. 

Ćwiczenie trzysta następne... 

Komu jest do śmiacia? 

Wszyscy wychodzą, reszta zostaje. 


Podsłuchane na konferencjach: 


Trudno jest utrzymać porządek wokół szkoły, jeśli trawniki sa ciągle zaskakiwane przez dzieci. 

Rodzice gwałcą mnie na stanowisku pracy. 

Nie wiem co to jest, ale czort jakis wstąpił na tę placówkę. 

Wchodzę rano do toalety chłopców, i co widzę? Na posadzce leży wielka polska kupa! 

Chłopcy palą w ubikacji typowo papierosy. 

Trzeba zatuszować te sprawę, bo inaczej zrobi się smród na szkole. 

Ja przeciwko temu prostytuuję! 


Z dzienniczków: 


...i przyniósł do szkoły trutkę na szczury z zamiarem wypróbowania jej na wychowawcy. 

Kowalski w trakcie lekcji uprawiał ziemię cyrklem w doniczce. 

Schowany za podręcznikiem fizyki wydaje odgłosy przyprawiajace mnie o mdłości. 

Wyrzucił koledze teczkę za okno i powiedział, że "jak kocha to wróci". 

Rafał cały czas śpiewa i nuci na lekcji. 

Po wpisaniu uwagi Rafał zaczął chodzić po klasie. 

Podpalił koledze teczkę na lekcji i zapytał, czy może wyjść po gaśnicę. 

W czasie wyścigu międzyszkolnego umyślnie biegł wolno, by jak twierdzi zyskać na czasie. 

Zamknął nauczyciela na klucz i odmówił zeznań. 

Podał nie swoje imię motywując, że chciałby się tak nazywać. 

Wysłany po kredę przyniósł ślimaka. 

Wysłany w celu namoczenia gąbki wrócił z mokrą głowa i suchą gabką. 

Po napisaniu kartkówki nie oddał jej twierdząc, że zostawił ja w domu. 

Ukradł dziennik lekcyjny, nie chce oddać i żąda okupu. 

Na lekcji zajęć praktyczno-technicznych umyślnie piecze ciasto bez mąki. 

Rozbiera atomy na czasteczki i kładzie sobie na oczach. 

Ukradł sedes z ubikacji szkolnej. 

Stale obraża się na nauczycieli. 

Na lekcji biologii rzucił we mnie łopatą. 

Wyrwany do odpowiedzi mówi, że nie będzie zeznawał bez adwokata. 

Zjada ściągi po klasówce. 

Kopnął kolegę i mówi, że go boli głowa. 

Pluje pod nogi nauczyciela. Upomniany twierdzi bezczelnie, że bada siłę grawitacji. 

Naraża kolegów na śmierć rzucając kredką po klasie. 

Przywiązał koleżankę do krzesła i żąda okupu. 

Nie nosi kredek i to ciągle. 

Butelką z piciem bije Tomka w brzuch. 

Podczas przerwy przed pracą-techniką kopał Marka Nowickiego 

Upominany - niegrzecznie odpowiada nauczycielowi. 

Bawi się zegarkiem na lekcji j. rosyjskiego. 

Przeszkadza w prowadzeniu j. rosyjskiego. Zabiera zeszyt koledze i przestawia na inną ławkę. 

Wlał wodę do kontaktu w pracowni fizycznej na lekcji plastyki. 

Demonstruje na fizyce zabawki. 

Bije się z Pomiernym na biologii, przewraca ławki. 

Rzuca kredą, rozmawia, nie interesuje się lekcją biologii. 

Podarł firankę w sali 46. 

Na j. angielskim je ciastka, nie reaguje na polecenia nauczyciela. 

Gra w karty na j. angielskim. 

Zabrał z ubikacji przetykacz do WC i robił stemple na ścianie. 

Przemek bawi się na lekcji wszystkim, nawet chorym palcem. 

Wkłada kapiszony do kontaktu czym doprowadził nauczycielkę na pogotowie. 

Michał zachowywał się nieodpowiednio po lekcjach. Obrzucał śniegiem dziewczęta i wrzucał śnieg do szatni. 

Na uwagi nauczyciela w ogóle nie reaguje. 

Ogólne zachowanie syna budzi zastrzeżenia. 

Uczeń przeszkadzał pani w lekcji, m.in. leżał na podłodze, robił zamieszanie. 

Syn lata z gołym brzuchem po błocie. 


Nauczyciel historii wpada zdenerwowany do pokoju nauczycielskiego i mówi do dyrektora:
- Ech, ta 7B! nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni!
- Niech się pan tak nie denerwuje - uspokaja dyrektor - może to rzeczywiście ktoś z innej klasy. 

Fizyk i Matematyca siedzą w pokoju nauczycielskim. Nagle maszynka do robienia
kawy stanęła w płomieniach Fizyk chwycił za wiadro, podszedł do zlewu,
napełnił wiadro wodą i zgasił ogień. Następnego dnia gdy siedzieli 
w pokoju nauczycielskim, maszynka do kawy znów się zapaliła. Tym razem matematyca
chwyciła za wiadro i podała Fizykowi mówiąc: "to redukuje problem do już raz
rozwiązanego".

O dziewczynach

Do góry

W parku na lawce siedzi młoda atrakcyjna dziewczyna i czyta książkę. Dosiada się do niej młody chłopak. Chce ją poderwać.
- Jaka książkę pani czyta?
- "Geografie seksu".
- I jaka jest główna myśl tej książki?
- Ze najlepszymi kochankami sa Żydzi i Indianie.
- Pani pozwoli ze się przedstawię; Nazywam się Mojżesz Winnetou. 

W sadzie odbywa się rozprawa o kradzież pieniędzy. Sędzia każe opowiedzieć, jak to się stało.
- Proszę wysokiego sadu, jak usiadłam w kinie, to ten łajdak przysiadł się do mnie na wolne krzesło. Najpierw mówił ładne słówka, a jak się zrobiło ciemno, to mi podniósł sukienkę i sięgnął ręka za podwiązkę, a tam właśnie miałam pieniądze.
- To czemu pani nie krzyczała ?
- Bo ja myślałam, że on w uczciwych zamiarach ! 

Proboszcz egzaminuje z katechizmu parę, która wkrótce ma stanąć na ślubnym kobiercu. Narzeczonej idzie świetnie, narzeczony mętnie duka odpowiedzi.
- Pani zdała, a pan musi jeszcze raz przyjść za miesiąc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecież mówiłem: za miesiąc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć! 

- Mamusiu, jezdem w ciąży.
- Bój się Boga! Dwa miesiące przed maturą, a ty mówisz "jezdem"? 

- Panie doktorze, w jakiej pozycji będę rodzić?
- W takiej samej w jakiej nastąpiło poczęcie.
- Niech mnie pan nie straszy! Jak ja urodzę na tylnym siedzeniu samochodu z noga wysunięta przez okno?! 

W trakcie filmu dziewczyna zwraca się do swojej koleżanki siedzącej obok:
- Słuchaj ten facet obok mnie onanizuje się.
- Coś ty! No to powiedz mu, żeby natychmiast przestał!
- Nie mogę!
- Dlaczego?!
- Bo on używa mojej ręki. 

- Na początek proponuje pani 10 milionów plus premia - mówi prezes do nowo przyjmowanej sekretarki, po czym dodaje, lustrując ja wzrokiem: - Choć, hmmm, z przyjemnością dałbym pani dwanaście...
Na to sekretarka:
- Z przyjemnością, panie prezesie, to ja biorę dwadzieścia! 

- Kiedy zaczął się do mnie dobierać, powiedziałam, ze nie chcę go widzieć.
- No i co ?
- Zgasiliśmy lampę 

- Ty już mnie nie kochasz! - wzdycha dziewczyna jadąca z chłopakiem przez las na motorze.
- Ależ kocham cię! Dlaczego tak uważasz?
- Bo zawsze w tym zagajniku psuł ci się motor... 

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Czy udała ci się randka?
- Nie!
- Dlaczego?
- Bo on ma mnie za co złapać, a ja jego nie! 

Matka krzyczy na córkę:
- Zabraniam ci wracać tak późno do domu. Masz dopiero 17 lat. Ja w twoim wieku...
- Wiem, wiem. - przerywa córka - Siedziałaś stale w domu... bo ja miałam pięć miesięcy... 

Sprzeczka miedzy siostrą a bratem który wrócił z wojska. Dochodzi do ostrej wymiany zdań. W końcu dochodzi do ostatnich argumentów.
on: Ty się będziesz mnie słuchała, ja byłem podporucznikiem!
ona: A ja byłam pod generałem...! 

- O czym marzysz kochanie ? - pyta się jej chłopak podczas stosunku.
- Żeby ci słoń na tyłek nadepnął ! - ona na to. 

- Jeśli będziesz się dobrze sprawować - mówi ojciec do 17-letniej córki - to na urodziny kupię ci srebrna bransoletę!
- Kiedy widzisz, ja wczoraj za złe sprawowanie dostałam złotą... 

W ciemnym przedziale kolejowym:
- Co za bezczelność! Czyja to ręka?!
- Psssst... Niechże pani tak nie krzyczy. Czy mam zabrać rękę?
- Co się pan tak zaraz obraża? Nie wolno nawet zapytać czyja to ręka? 

W parku siedzi młoda para.
- Czy była by pani bardzo oburzona gdybym panią pocałował?
- Oczywiście ! Broniłabym się z całych sil! Tylko, że jestem bardzo słaba... 

Stoi na korytarzu szkoły podstawowej dziewczynka pierwszej klasy i pali papierosa. Podchodzi do nie wychowawczyni i mówi :
- Aniu ! Ty palisz ?!?
- Tak, - odpowiada rezolutna Anie - palę.
- I może jeszcze pijesz ?
- A tak, pewnie że pije.
- A od kiedy to tak ??
- A od pierwszego stosunku ... 

Dwie dziewczyny stoją przed kinem. Jedna mówi:
- Nie wpuszczą nas na ten film od 18 lat.
- Nie szkodzi, i tak bym nie poszła - nie mam z kim zostawić dziecka. 

Dziewczyna opala się na łące. Pasie się tam krowa. W pewnym momencie krowa podechodzi do leżącej dziewczyny i staje nad nią. Ta otwiera oczy i mówi:
- No panowie, nie wszyscy na raz! 

Dziewczyna skarży się koleżance:
- Zostałam wczoraj strasznie oszukana.
- Co się staąo?
- Chłopak zaprosił mnie wieczorem na szachy.
- No i co ?
- Graliśmy do rana. 

Małolata zwierza się matce, ze zaszła w ciążę. Matka dostała histerii słysząc to wyznanie i krzyczy na córkę.
- Ależ mamo - tłumaczy się córka - wszystkiemu winna ta cholerna mgła - nawet na 16 centymetrów nie było nic widać! 

Na szlaku turystycznym w Puszczy świętokrzyskiej do podziwiającej piękno natury mlodej kobiety podchodzi jakala i się pyta:
- Cz-czy pa-pani się pu-puszcza...
Dostał z całej siły po twarzy, ale niezrażony kończy:
- pu-puszcza świętokrzyska po-podoba? 

List dziewczyek z kolonii:
" Droga mamo! Bawimy się jak damy.
...A jak nie damy to się nie bawimy." 

Małgosia przychodzi do mamy:
- Mamo, jak będę duża i znajdę sobie mężczyznę to jak wyjdę za mąż, to będzie tak jak Ty z Tatą?
- Tak, córeczko.
- A jak bym nie wyszła za mąż, to będę taka stara panna jak Ciocia Ola?
- Tak, córeczko.
- No to kurna, fajne perspektywy... 

Do apteki zgłasza się przygarbiona staruszka:
- Poproszę 30 prezerwatyw!
- A na co to pani, babciu? - pyta się farmaceutka.
- Na ból głowy.
- Kondomy na ból głowy pomagają?!
- A tak. Jak zapakuje mojej wnuczce do tornistra 30 prezerwatyw, to potem chętnie biegnie do szkoły i przez cały miesiąc głowa jej nie boli. 

W aptece młody mężczyzna prosi głośno o piec prezerwatyw.
- Niech pan tak głośno nie mówi - strofuje go farmaceutka - przecież za panem stoją same kobiety.
Mężczyzna odwraca się i mówi:
- O cześć Ela! Dawno się nie widzieliśmy!! A do farmaceutki: - Poproszę jeszcze jedną... 

Przychodzi chłopak do szkoły i mówi do swoich kolegów:
- Byłem u dziewczyny...
- I co, i co???
- Waliłem caaaaaałą noc!!
- Łooo!!!!!!
- ...i nikt nie otworzył :( 

- Basiu, która jest godzina? - pyta nauczyciel pod koniec lekcji.
- Nie wiem, panie profesorze, stanął mi!
- Stanął ci?!? To niemożliwe!!! 

Był konkurs na największą ladacznicę. Tłum ludzi na stadionie. Na centralnym miejscu, na środku murawy stoi stół. Wchodzi kelner z tacą, na której leży pomarańcza i kładzie ją na stole.
Wchodzi Niemka, siada na pomarańczy, coś cmoknęło i.......... nie ma pomarańczy. Tłum bije brawo. Wchodzi kelner z taca, na której leży arbuz i kładzie ją na stole.
Wchodzi Rosjanka, siada na arbuzie, coś cmoknęło i........... nie ma arbuza. Tłum szaleje na trybunach. Wchodzi kelner z taca, na której lezy fistaszek i kładzie ją na stole. Tłum gwiżdże, wrzeszczy, że nie takie rzeczy się tu działy, precz z zawodniczką, itp.
Wchodzi Polka, siada na fistaszku, coś cmoknęło i........... nie ma stołu. 

- Mamusiu - mówi 14-letnia Basia - dzisiaj w szkole badał nas wszystkich pan doktor...
- No i co?
- Okazało się, ze tylko jedna z nas jest jeszcze dziewicą.
- Oczywiście ty.
- Nie, nasza pani profesor. 

Synek mówi do tatusia:
- Całowałem się z dziewczyną!
- I co mówila?
- Nie słyszałem bo uszy mi zatkała udami. 

- Czy umiesz prowadzić jedną reką? - pyta dziewczyna podrywającego ją chłopaka podczas przejażdżki samochodem.
- Oczywiście!
- To masz jabłko. 


Nastolatka wraca nad ranem do domu. Mama jej otwiera, a ona kręcąc majtkami na palcu mówi:
- Mamo, nie wiem co to za sport, ale to będzie moje hobby. 

Podczas seansu w kinie dziewczyna szepce do sąsiada:
- Wspaniale całujesz, Karolu. Czy to dlatego, ze siedzimy dziś w ostatnim rzędzie?
- Nie, to dlatego, że nazywam się Andrzej. 

W pewnej rodzince był taki zwyczaj, ze rodzice co dwa, trzy dni wyjeżdżali do znajomych na noc, więc jedyny syn miał całą chatę wolną przez cały wieczór i noc. Wiec skwapliwie z tego korzystał sprowadzając sobie swoją dziewczynę i razem "figlowali" korzystając z nieobecności starszych. Aż pewnego pięknego dnia znajomych nie było w domu i rodzice z kwitkiem wrócili z powrotem i przyłapali młodych (jak ktoś to ładnie ujął) "in figlanti".
Chłopak przyłapany na "gorącym" uczynku pomyślał sobie :
- O, cholera, mam za niedługo maturę, miałem dostać samochód, uważali mnie za takiego porządnego, a tu co ? A trudno.
Dziewczyna sobie mysli :
- Aj, miało byc fajnie, miał mnie przedstawić rodzicom, miało być milo, kolacja itp., a tu mnie jak ostatnia k*.*ę poznali.
Ojciec sobie myśli :
- Moja krew ! Dobrze synku, dobrze, całkiem niezła d*.* !
A serce matki :
- Jak ta k*.* nogi trzyma ! Przecież mu niewygodnie ! 

Piętnastoletni chłopak był w lesie i widział, jak przyjechał samochód i wysiedli facet i dziewczyna. Facet mówi do dziewczyny:
- No, złotko, teraz cnotka albo piechotka.
Dziewczyna odpowiedziała:
- Piechotka.
Facet wsiadł do auta i odjechał. Dziewczyna poszła piechotą. Chłopak też przygadał sobie dziewczynę, ale nie miał auta. Wziął ja na ramę roweru, przywiózł do lasu i mówi:
- No, złotko, teraz cnotka albo piechotka.
- Cnotka - mówi dziewczyna.
Chłopak zastanowił się chwilę i mówi:
- No to weź rower, a ja pójdę piechotą. 

- Wiesz Ada - mówi przez telefon Monika do koleżanki - ja i Jacek kochamy się ...
- To nie mogłaś zadzwonić jak już skończycie ... 

Agnieszka zastanawiala się jak sklonic Roberta, zeby się z nia przespal. Nie to, zeby Robert się nia nie interesowal, ale byl bardzo niesmialy i w ogole chyba się seksem nazbyt nie interesował. Poprosiła o rade kilka koleżanek. Te jej odpowiedziały:
- Pozbądź się ojca!
- Wygon gdzieś matke.
- Spław brata.
- Zasłoń okno!
- Pościel łóżko.
- Upij Roberta.
- Zepsuj światło.
- A wtedy już na pewno zrobi to o co ci chodzi!
Następnego dnia Anna spotkała swoje koleżanki, a te zaczęły ją pytac:
- No i co?
- Przeleciał cię??
- Jak bylo???
Agnieszka powiedziała:
- Zrobiłam tak jak mi powiedziałyście: ojca poprosiłam, żeby później wrócił z pracy, matkę pognałam do sąsiadów, bratu dałam na kino, rozścieliłam łóżko, zaserwowałam wino, wykręciłam korki, ale wszystko na nic! Ten drań zabrał się nie za mnie, a za naprawianie światła!!! 

Jasiek przed ślubem bardzo prosił swoja Hanusie, żeby mu się oddala przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chce być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli. 

Matka zwraca się do córki:
- Skończyłaś 16 lat i musimy poważnie porozmawiać. Jak ci się podobają mężczyźni?
- No cóż mamusiu, to już nie to, co dawniej... 

Córka do matki:
- Wiesz mamusiu, wszyscy mężczyźni są jednakowi.
- Masz racje kochanie, ale to nie znaczy, ze musisz to codziennie sprawdzać. 

Pieści chłopak - dziewczynę.
On: - Kochanie, czy ty masz piersi ?
Ona: - Głupie pytanie, oczywiście ze mam !!!
On: - To czemu nie nosisz ???!!!!!!! 

Siedzą na ławce dziewczyna i chłopak.
W pewnej chwili ona mówi do niego zalotnie
"Połóż rękę na mym łonie"
On pyta cichutko "A co to jest mymłon?" 

Wieczorem na ławce w parku siedzi chłopak z dziewczyną. Chłopak namiętnie obmacuje jej plecy. Wreszcie dziewczyna się pyta :
- Co robisz ?
- Szukam piersi.
- Piersi są z przodu.
- Tam już szukałem .... 

Późnym wieczorem, leżąc w łóżkach, młode dziewczyny zwierzają się sobie z problemów miłosnych.
- Postanowiłam zerwać za swoim chłopakiem - mówi jedna z nich. - Traktuje mnie jak psa!
- Jest ci tak źle? - dziwią się przyjaciółki - Bije cie? Trzyma cię ciągle przy sobie?
- Gorzej! Wymaga ode mnie, abym mu była wierna. 

Otóż pewien koleś poszedł na imprezę do swojej dziewczyny. Tam wypił sobie trochę i przy okazji z tą swoją dziewczyną nieźle się pokłócił. Goście powoli się rozeszli, zostali tylko oni we dwoje. Dziewczyna poszła wziąć prysznic, a on czekał (może chciał przeprosić). W pewnym momencie zachciało mu się... kupę. Niestety pech chciał, że w tym mieszkaniu WC i łazienka były w jednym pomieszczeniu. A jego coraz bardziej cisnęło...
Siedział wiec sobie chłopak w fotelu, a w głowie nieźle mu już szumiało Ale - patrzy - na przeciw niego, pod ścianą, siedzi pies i patrzy mu się prosto w oczy. Pomyślał wiec sobie: zrobię tam pod ścianą, i powiem, ze to pies. Jak pomyślał, tak uczynił i z powrotem usiadł w fotelu. Dziewczyna wyszła z łazienki, popatrzyła na podłogę i pokazując palcem spytała się:
- A co to jest?
- To? To pies przed chwila zrobilł
- Ale przecież ten pies jest pluszowy!!!... 

Nad siedzącą w autobusie dziewczyna stoi młody chłopak i uporczywie wpatruje się w jej dekolt. W końcu ona nie wytrzymuje:
- Chcesz w gębę??
- Oj tak, a drugiego do ręki... 

W parku ; na ławeczce ; chłopak z dziewczyną ...
dziewczyna: zdejmij okulary - porozdzierasz mi rajstopy !
... po chwili zrezygnowana : załóż - liżesz ławkę. 

Idzie sobie ulica dziewczyna z lodem. Podchodzi do niej chłopak:
- Nie chciałbym Cię urazić, ani nie chciałbym, żeby ś mnie źle zrozumiała, ale chciałbym, żeby ś mi dala polizać.
- ... ???!!! - ale wyciąga w kierunku chłopaka rękę z lodem.
- Wiedziałem, że mnie źle zrozumiesz. 

Do ginekologa (w USA) przychodzi dziewczyna. Jak to zwykle bywa, ginekolog prosi ją żeby się rozebrała. Dziewczyna rozbiera się, a na jej klatce piersiowej widnieje duża litera 'Y'.
Zaciekawiony doktor pyta skad ta litera na jej ciele?
- "Mam chłopaka w Yale, który jest bardzo dumny ze swojej uczelni i caly czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
Po pewnym czasie do tego samego ginekologa znowu przychodzi, tym razem inna, dziewczyna, rozbiera się, a na jej ciele, widnieje duża litera 'H'.
- "Co to za litera?" - pyta doktor.
- "Mam chłopaka na Harwardzie, jest tak dumny ze swojej uczelni, że cały czas nosi jej koszulkę, nawet wtedy gdy się kochamy".
Po pewnym czasie, do tegoż ginekologa przychodzi następna dziewczyna, z dużą literą 'W' na swej klatce piersiowej.
- "Co, masz chłopaka w Wiskonsin?" - pyta doktor
- "Nie, ale mam dziewczyne w Minnesocie. A dlaczego pytasz?" 

Jadą dwie dziewczyny w autobusie, jest straszny tłok. Jedna mówi:
- Wiesz, chyba zajdę w ciążę.
- Tak! A z kim?
- Nie wiem, nie chce mi się obrócić. 

Przychodzi 18 letnia dziewczyna do apteki i mówi :
- Poproszę dowcipne środki antykoncepcyjne
- Jakie ? - pyta się sprzedawczyni
- No dowcipne - odpowiada dziewczyna - koleżanka mi mówiła, ze środki antykoncepcyjne dzieli się na doustne i dowcipne 

Dwie młode dziewczyny rozmawiają ze sobą:
- Jaki piękny łańcuszek! Ile dałaś za niego?
- A, z pięć razy... 

Pewien gościu chciał przyszpanowac przed dziewczyną, że zna angielski mimo, że znal ledwie kilka liczebnikow, zwroty typu i love you, good morning i te powszechnie uważane, za niekulturalne. tak wiec poszedł do dziewczyny do domu. Siedzą sobie. W końcu on zbiera się na odwagę i mówi jej :
- I Love You.
na to panna (ponieważ był całkiem całkiem ... )
- I Love You too
A na to gościu :
- I Love You three. 

Pociąg gwałtownie zahamował i młoda dziewczyna z rozpędem wpada na księdza.
- Przepraszam, tak szybko stanął ....
- Ależ skąd moje dziecko, to jest klucz od plebanii... 

W autobusie straszny ścisk. Nagle hamowanie, pisk opon i młoda dziewczyna wpada na starszego pana.
- Ale tłok - usprawiedliwia się
- To mój - mówi chłopak obok. 

W autobusie:
Na jednym z przystanków wsiada dziewczyna i od razu podchodzi do kasownika z chęcią skasowania biletu.
Autobus rusza a dziewczyna traci równowagę i siada na kolanach faceta, który siedział w pobliżu.
Oczywiście zrywa się natychmiast i przeprasza go:
- Przepraszam, myślałam ze zdążę jak stał. 

Mąż przyłapał żonę z kochankiem.
- Ty tu? - patrzy na niego zdziwiona. - To z kim ja leżę w łóżku?! 

Leśniczy napotyka na skraju lasu młodą dziewczynę.
- Nie boi się pani tak sama chodzić po lesie? Jeszcze ktoś panią zgwałci...
- Gdyby pan był tak miły... to już bym dalej nie szła... 

Na dworcowym peronie mężczyzna podchodzi do atrakcyjnej blondynki.
- Za ile...?
Dziewczyna niewiele myśląc wymierza mu siarczysty policzek.
Skonfundowany mężczyzna kończy szeptem:
- ... minut odchodzi pociąg do Ełku? 

- Zosiu, pan Nowak poprosił o twoją rękę, ale ze ślubem będziecie musieli poczekać, aż twoja starsza siostra wyjdzie za mąż.
- To niesprawiedliwe!! Przecież zawsze jako młodsza musiałam pierwsza iść do łóżka!!! 

- Czym się różni kobieta od Boga?
- Bóg jest nieograniczenie miłosierny, a kobieta niemiłosiernie ograniczona. 

- Czym się różni kobieta od prostej?
- Prosta nie jest ograniczona. 

W sex-shopie klientka prosi o wibrator o napędzie elektrycznym. Stojący obok klient przedstawia się i mówi:
- Ja mógłbym zaoferować pani znacznie lepszy model o napędzie jądrowym... 

Piękna kobieta to:
a) raj dla oczu,
b) piekło dla duszy,
c) czyściec dla portfela. 

- Kiedy wy, dziewczyny mówicie "NIE", to czy naprawdę macie to słowo na myśli?
- Nie! 

- Czy można zgwałcić kobietę w biegu?
- W zasadzie nie, bo kobieta z podniesiona spódnicą biegnie szybciej, niż facet ze spuszczonymi spodniami. 

Panienka, pod wpływem "Czterech pancernych i psa", będąc samotną, napisała w ogłoszeniu matrymonialnym:
- Poszukuję mężczyzny tak przystojnego jak Grigori, tak miłego jak Janek, silnego jak Gustlik, odważnego jak Tomek i wiernego jak Szarik.
Po miesiącu dostała odpowiedź:
- Droga pani, co prawda nie jestem tak przystojny jak Grigori, miły jak Janek, silny jak Gustlik, odważny jak Tomek i wierny jak Szarik, ale za to... lufę mam jak RUDY!!! 

Ona: O czym myślisz?
On: A o tym samym co i ty...
Ona: Ty świnio!!! 

Myśli kobiet patrzących w sufit:
Kochanka: - Przyjdzie, czy nie przyjdzie?
Kurtyzana: - Zapłaci, czy nie zapłaci?
Żona: - Pomaluje wreszcie ten cholerny sufit, czy nie pomaluje? 

W sex-shopie starsza, dystyngowana pani interesuje się sztucznymi członkami. Wszystkie prezentowane przez sprzedawcę wydają się jej za małe. Dama rozgląda się i dostrzega wreszcie coś, co zwraca jej uwagę.
- A ten, tam na polce za panem? - pyta.
Sprzedawca spoglada we wskazanym kierunku i odpowiada:
- Niestety, to jest mój prywatny termos. 

Dziewczyny są ambitne - nie poprzestają na małym. 

Nadesłał: Tomek Kałamorz
Jak stworzono kobietę?
Otóż pewnego pięknego poranka Bóg postanowił stworzyć człowieka.
Wziął trochę gliny, pogniótł, dmuchnął i wyszedł penis.
- To będzie mężczyzna! - powiedział i zaczął lepić dalej.
Zza krzaków widział to wszystko Diabeł i pomyślał, że nie będzie gorszy. Wziął kawałek gliny, pogniótł, dmuchnął i wyszły piersi.
- O k*.*a! Jakie to wstrętne! Ale nic - robię dalej.
Gniecie, dmucha i pękło na dole.
- A p*.*a! Nie robię dalej bo zjebię to jeszcze bardziej! 

Chodnikiem biegnie przerażona kobieta, a za nią groźnie sapiąc wielki mężczyzna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
- Poddaje się, niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija!
- Gwałć się pani sama, ja się śpieszę na pociąg! 

Rozmawia dziewczyna z kolegą:
- Jak doszło do tego, ze Basia zaszła w ciążę?
- To wszystko przez jej ojca!
- Jak to przez ojca?
- No, właśnie się wycofywałem kiedy on wszedł do pokoju i kopnął mnie w dupę! 

Dwie gwiazdy filmowe spotykają się po wielu miesiącach w Cannes.
- Och, droga, tak dawno nie widzieliśmy się. Jak się masz? - pyta pierwsza.
- Właśnie wyszłam po raz siódmy za mąż i jestem zadowolona.
- A jak nazywa się twój nowy małżonek?
- Moment, zaraz ci powiem, w torebce mam jego wizytówkę... 

- Czy twoi rodzice nie irytują się, że ze mną chodzisz? - pyta chłopiec swojej sympatii.
- Nie! Oni myślą, ze ty jesteś dziewczyną! 

Rozmawiają dwie plotkarki:
- O Krysi nie można powiedzieć złego słowa...
- To porozmawiajmy o kimś innym! 

- Kogo wolisz: Pawła, czy Karola?
- A który przyszedł? 

Rozmawiają dwie piętnastolatki na ulicy.
I: Wiesz w kinie na rogu grają świetny film. Może byśmy się wybrały np. jutro?
II: Wiem, ale on jest od 18 lat. Wiec nas nie wpuszczą.
I: Masz racje. Wiesz, właściwie to i tak mi nie pasuje, bo nie mam z kim dziecka zostawić. 

Rozmawiają crka i matka na Dzikim Zachodzie:
- Mamo, Bill się na pewno ze mną ożeni!
- Oświadczył ci się?
- Nie, ale już zastrzelił swoja żonę! 

Chodzi sprzedawca po plaży i krzyczy:
- Biustonosze dziewiętnastki, dwudziestki sprzedaję, biustonosze sprzedaję...
- A piętnastki pan masz?!
- Eee, pani! Na pryszcze to jest oxycort!... 

- Mamo Czy łatwo jest dotrzymać tajemnicy??
- Nie wiem córeczko, nigdy nie próbowałam! 

- Wczoraj przespałam się ze sztangistą..
- No i jak było?
- Cały czas miałam wrażenie że przywala mnie ogromna czterodrzwiowa szafa z maleńkim kluczykiem! 

Trzy q*.*y przyszły do zoo, patrzą: Słoń! Jedna mówi
- Och, idę do niego.
Za chwile wraca, zadowolona niezmiernie.. Druga na to
- Ja też ide.
Za chwile wychodzi rozpromieniona, uszczęśliwiona. Wtedy trzecia
- No to ja teraz!
Wychodzi po chwili zmordowana, ledwo powłóczy nogami.. Koleżanki pytają
- Co się stało?
- Cholera, nie stanął mu i zrobił mi palcówkę. 


Jakie są rodzaje kobiet?
1. Rusałki - ten mnie rusał, tamten rusał.
2. Damy - temu damy, tamtemu damy.
3. Kotki - ten mnie miał, tamten miał.
4. Złote rybki - rypią się jak złoto.
5. Słomiane - rżną się, jak sieczka.
6. Pobożne - najchętniej leżą krzyżem.
7. Dziecinne - co do rączki, to do buzi.
8. Chemiczne - rozkładają sę w temperaturze pokojowej.
9. Partyjne - przyjmują wszystkich członków.
10. Domatorki - byle komu, aby w domu.

Kobieta: analiza fizyko-chemiczna 

Temat
Analiza Chemiczna 

Przedmiot badań
Kobieta 

Symbol
Ko 

Odkryta przez
Adama 

Waga atomowa
średnia oczekiwana 59 a.j.m. (atomowych jednostek masy), ale znane są izotopy od 50 do 80 a.j.m. 

Występowanie
Nadwyżki ilościowe w obszarach zurbanizowanych. 

Właściwoci chemiczne 

a) Wykazuje duże powinowactwo ze złotem (Au), srebrem (Ag), platyną (Pt),
szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami i minerałami 

b) Zdolna do absorbowania wielkich ilości drogich substancji. 

c) Może samorzutnie eksplodować jeśli pozostawić ja samą w obecności mężczyzny. 

d) Nierozpuszczalna w cieczach, ale jej aktywność wzrasta po nasączeniu etanolem.

e) Ulega naciskowi tylko we właściwej płaszczyźnie krystalograficznej. 

Własności fizyczne 

a) Powierzchnia zwykle pokryta warstwą barwników. 

b) Wrze i zamarza bez wyraźnej przyczyny. 

c) Topi się po jej właściwym potraktowaniu. 

d) Gorzka, jeśli używać jej niewłaściwie. 

e) Znajdowana pod różnymi postaciami - od czystego metalu do pospolitej rudy. 

Zastosowanie 

a) Wysoce dekoracyjny element, szczególnie w samochodach sportowych. 

b) Przedstawicielka silnych reduktorów pieniędzy. 

c) Pomocna przy wypoczynku. 

Testy: 

a) Czysty egzemplarz przybiera odcień różowy, jeśli jest odkryty w naturalnej postaci. 

b) Zielenieje jeśli obok niej znajduje się lepszy izotop. 

c) Wysoce niebezpieczna w niedoświadczonych rękach. 

d) Niemożliwe posiadanie więcej niż jednego trwałego izotopu.

O blądynkach

Do góry

Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant. Po sprawdzeniu stanu technicznego roweru mówi:
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole.
a blondynka na to:
- Tak to prawda ale tylko na dole...

- Jakie trzy przyciski ma blondynka na czole?
- Pranie, gotowanie, off :)

- Jak umierają neurony blondynki?
- Samotnie... 

- Jak nazywa się zjawisko farbowania włosów blondynki na ciemny kolor?
- Sztuczna Inteligencja (AI) 

- Co powiedziała prawa noga blondynki do lewej?
- Nic. Nigdy się nie spotkały... 

- Jak spowodować, by oczy blondynki zalśniły blaskiem?
- Zaświecić latarką w ucho. 

- Dlaczego blondynkom nie przysługuje przerwa na kawę w pracy?
- Ponieważ jest to nieopłacalne. Po przerwie trzeba je ponownie przyuczyć do zawodu... 

- Jak poznać, że blondynka używała komputera?
- Ekran jest biały i komputer nie reaguje na klawisze
- Po czym poznać, że druga blondynka używała komputera?
- Komputer dalej nie reaguje, ale sa jakieś napisy na białym ekranie... 

- Dlaczego blondynki nie lubia oranżady w proszku?
- Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki... 

- Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika... 

- Co umieszcza blondynka za uszami by być bardziej atrakcyjna?
- Nogi. 

- Dlaczego blondynki nie używają wibratorów?
- Ponieważ od wibratora bolą zęby... 

- Jaki jest zew godowy blondynki?
- "Jestem taaaaka pijaaana..."
- Jaki jest zew godowy brzydkiej blondynki?
- "Mówiłam, że jestem pijana, do cholery!!!"
- Jaki jest zew godowy brunetki?
- "Czy ta blondynka już sobie poszła?" 

- Co robią blondynki rano ze swoimi dupkami?
- Pakują im drugie śniadanie i wysyłają do pracy... 

- Co robi blondynka po stosunku?
1. Otwiera drzwi samochodu
2. Idzie do domu
3: Mówi "Dzięki, chłopcy!"
4: Mówi "Czy wszyscy gracie w tej samej drużynie?"
5: Mówi "Kim byli ci wszyscy faceci?" 

- A dlaczego blondynki mają trójkatne trumny?
Bo po ciemku nogi rozkładają. 

- Co ma wspólnego blondynka z torami kolejowymi?
- Były kładzione na obszarze całego kraju... 

- Po co blondynka ma orgazm?
- Aby wiedziała, kiedy zakończyć stosunek. 

- Po czym poznać, że blondynka miała orgazm?
1: Wypuszcza z rąk pilnik do paznokci
2: Mówi "Następny!"
3: Następny w kolejce puka cię w ramię 

- Po czym poznać która blondynka jest kelnerką?
- To ta z tamponem zatkniętym za ucho, szukająca w panice ołówka... 

- Ile blondynek potrzeba do wymiany żarówki?
- Dwóch. Jedna do przytrzymania puszki Pepsi, a druga krzyczy "Taaaaato!" 

- Jaka jest różnica między blondynka a Jumbo-Jetem?
- Nie każdy był w Jumbo-Jecie... 

- Co mówi blondynka, która urodziła dziecko?
- "Ojej, to naprawdę moje?" 

- Po co blondynka wspina się na szklany mur?
- Aby zobaczyć, co jest po drugiej stronie... 

- Co zrobić, gdy blondynka rzuca w ciebie granatem?
- Złapać, wyciagnać zawleczkę i odrzucić! 

- Jeśli blondynka i brunetka wypadną razem z okna wieżowca, która szybciej spadnie?
- Brunetka. Blondynka parę razy zatrzyma się by spytać o drogę... 

- Jaka jest różnica między blondynka a Ferrari?
- Ferrari nie pożyczyłbyś byle komu. 

- Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Yeti?
- Yeti ktoś, kiedyś, podobno widział... 

- Jaka jest różnica między blondynką a automatem telefonicznym?
- Trzeba mieć monetę, aby skorzystać z telefonu... 

- Co powiedziała mama do blondynki przed jej randką?
- Jeśli nie będziesz w łóżku przed północa, wracaj do domu. 

- Co powstanie, jeśli się skrzyżuje blondynkę z gorylem?
- Kto wie? Są pewne granice tego, do czego można zmusić goryla... 

- Dlaczego blondynka zmienia dziecku Pampersa raz na miesiąc?
- Ponieważ na opakowaniu napisano "do 20 kg". 

- Jak blondynka usiłowała zabić ptaka?
- Rzuciła go w przepaść 

- Jak blondynka zabija rybę?
- Topi ją. 

- Czemu blondynka cieszy się, że ułożyła układankę puzzle w 4 miesiące?
- Ponieważ na pudełku napisano: "Od 2 do 5 lat"! 

- Jak zapewnić rozrywkę blondynce na wiele godzin?
- Wystarczy wręczyć jej kartkę z napisem z obu stron: "PROSZĘ ODWRÓCIĆ". 

- Jaka jest różnica między blondynką mającą okres a terrorystą?
- Z terrorystą można negocjować... 

- Dlaczego dowcipy o blondynkach sa takie krótkie?
- Aby brunetki mogły je zapamiętać... 

- Dlaczego blondynki są jak jajecznica?
- Proste, łatwe i dobrze smakuja. 

- Jak nazwać szkielet blondynki stojący w szafie?
- Mistrzyni zeszłorocznej zabawy w chowanego... 

- Jaka jest różnica między blondynką a toaletą?
- Toaleta nie będzie chodzić za tobą po użyciu. 

- Jaka jest różnica między blondynka a trampoliną?
- Przed użyciem trampoliny zdejmuje się buty. 

- Jaka jest różnica między prostytutką, nimfomanką a blondynką?
- Prostytutka mówi: "Skończyłeś już?"
- Nimfomanka mówi: "Co, już skończyłeś...?"
- Blondynka mówi: "Beżowy... Tak. Pomaluję sufit na beżowo!" 

- Co powie blondynka, którą poprosisz o kontrolę działania kierunkowskazu?
- "Działa. Nie działa. Działa. Nie działa. Działa. Nie działa..." 

- Jaka jest chroniczna wada wymowy blondynki?
- Nie umie powiedzieć "NIE". 

- Jak nazwać blondynkę w szkole wyższej?
- Gość. 

- Czy słyszałeś przypowieść o blond-wilku, który wpadł we wnyki kłusownika?
- Tak, odgryzł sobie trzy nogi i nadal był uwięziony... 

- Słyszałeś o blondynce, która wystrzeliła w powietrze?
- Chybiła... 

- Brunetka i blondynka idą przez park. Brunetka nagle mówi: "Och,
popatrz na tego biednego zdechłego ptaszka!" Blondynka spojrzała
na niebo i spytała "Gdzie?" 

Policjant zatrzymuje blondynkę:
- Poproszę prawo jazdy!
- A co to jest?
- To taki kartonik że zdjęciem uprawniający do prowadzenia pojazdu.
- Aha, proszę bardzo.
- Poproszę jeszcze dowód rejestracyjny.
- E...?
- Taki różowy kartonik mówiacy o tym, że jest pani właścicielką pojazdu.
- Aha, proszę.
Policjant zdejmuje spodnie.
- Co, znowu alkomat? 

Mąż: "Gdybyś nauczyła się gotować, moglibyśmy obyć się bez kucharki!"
Żona-blondynka: "Gdybyś nauczył się dogodzić mi odpowiednio,
moglibyśmy obyć się bez ogrodnika!" 

- Czy znacie tego blondyna, którego żona powiła bliźnięta?
- Chciał wiedzieć, kim był ten drugi facet! 

Brunetka, ruda i blondynka założyły się, że przepłyną 20
kilometrów z wyspy na brzeg ladu. Brunetka przepłynęła 5km,
straciła siły i utopiła się. Ruda przepłynęła 5km, 10km,
straciła siły i utopiła się. Blondynka przepłynęła 5km, 10km,
15km 19.5km, po czym stwierdziła, że nie ma siły płynać dalej
i wróciła na wyspę. 

Blondynka wraca z randki z płaczem. Mama pyta: - Co się stało?
- On mnie rzucił - mówi blondynka - i stwierdził, że nie umiem
tego, czego on ode mnie oczekuje.
Na to mama pokiwała głową i zaczęła córce opowiadać o ptaszkach,
pszczółkach i o tym, co i jak one to ze sobą robią. - Nie, mamo - mówi córka - pie*.*ć się i obciagać to ja umiem koncertowo!
Jemu chodzi o to, że nie umiem gotować!!!" 

- Dlaczego blondynkom nie powierza się stanowiska windziarza?
- Bo nie zapamiętają trasy. 

- Jaka jest gra wstępna blondynki?
- Pół godziny żebrania. 

- Jakie dwie rzeczy znajdujące się w powietrzu mogą spowodować ciażę u blondynki?
- Jej nogi. 
- Jak nazywa się choroba, która paraliżuje blondynki od pasa w dół?
- Małżeństwo. 

- Co ma wspólnego piecyk kuchenny z blondynką?
- Jedno i drugie trzeba rozgrzać przed włożeniem kawałka mięsa. 

- Jak zginęła blondynka pijąca mleko?
- Krowa usiadła. 

- Po czym poznać, że blondynka pisze fantastykę?
- Ma ksiażeczkę czekową. 

- Po czym poznać, że blondynka używała faxu?
- Jest na nim znaczek pocztowy. 

- Dlaczego blondynki nie potrafią podwoić proporcji w przepisie kuchennym?
- Bo nie moga rozgrzać pieca do 500 stopni... 

- Co mają wspólnego blondynka i Gorbaczow?
- Oboje zostali wyruchani przez dziesięciu facetów będąc na wakacjach.
- A jaka jest między nimi różnica?
- Gorbaczow wie, kim byli ci faceci. 

- Co jest długie i twarde dla blondynki?
- Trzecia klasa podstawówki. 


- Jakie sa najgorsze cztery lata w życiu blondynki?
- Ósma klasa. 

- Dlaczego mózg blondynki jest nad ranem wielkości groszku?
- Bo puchnie w nocy. 

- Blondynka idzie przez ulicę ze świnią pod pachą. Przechodzień pyta - Skąd to masz?
Świnia odpowiada:
- Wygrałam na loterii. 

- Co oznacza dla blondynki termin "bezpieczny seks"?
- Dokładne zamknięcie drzwi samochodu. 

- Czy słyszeliście o blondynce, która na plaży nudystów
zaproponowała partię rozbieranego pokera? 

- Dlaczego blondynki nie karmią piersią?
- Bo nie lubia wygotowywania sutek przed karmieniem... 
- Dlaczego blondynki nie lubia drażetek M&M?
- Bo trudno się je obiera... 

- Dlaczego blondynki nic nie mówią podczas stosunku?
1: Bo mamy im mówiły, aby nie rozmawiać z nieznajomymi...
2: Bo mamy zawsze im mówiły, że nie należy mówić z pełnymi ustami... 

- Dlaczego blondynki są podobne do znaczków pocztowych?
- Polizać, pocisnąć i wysłać do wszystkich diabłów. 

- Jaka jest idealna blondynka?
- Metr wzrostu, bez zębów i płaska głowa do postawienia kufla z piwem. 

- Dlaczego sa blondynki chude i grube?
- Dlatego, że jedne jedzą makaron wzdłuż, inne w poprzek. 

- Gdzie blondynka ma watrobę?
- Do końca i na lewo. 

- Co ma wspólnego blondynka z przekładem literackim?
- Tak, jak przekład - im piękniejsza, tym mniej wierna. 

- Kiedy blondynka wie, że straciła pracę?
- Kiedy widzi, że z pokoju szefa wynosza kanapę. 


- Dlaczego mężczyźni całują blondynki?
- Żeby im choć na chwilę zamknąć usta. 

- Z czego żyją blondynki?
- Z okazji. 

- Jaka jest różnica między blondynką atrakcyjną seksualnie, a nieatrakcyjną?
- Mniej więcej kilka setek wódki. 

- Jaka jest różnica między pomidorem, a blondynką?
- Pomidora się soli, blondynkę pieprzy. 

- Od czego blondynka ma spuchnięte wargi?
- Od zdmuchiwania żarówki. 

- Dlaczego blondynki nie jedzą bananów?
- Bo nie moga znaleźć suwaka. 

- Jak się nazywa blond teściowa?
- Poduszka powietrzna. 

- Dlaczego Bóg stworzył blondynkę?
- Bo owca nie potrafi przynieść piwa z lodówki.
- Dlaczego Bóg stworzył brunetkę?
- Blondynka też tego nie potrafi. 

- Jaka kartkę przysyła blondynka z wakacji?
- Bawię się świetnie!... eee, gdzie ja jestem? 

- Jaka jest najinteligentniejsza komórka w ciele blondynki?
- Plemnik. 

Blondynka jedzie Ferrari 250 km/h. Uderzyła w słup.
- No, przecież trąbiłam. 

- Dlaczego blondynka staje w kacie, gdy jest jej zimno?
- Bo w kącie jest 90 stopni. 

Przychodzi blondynka do lekarza:
- Panie doktorze! Ja mam dwa kręgosłupy!!!
- ???
- Naprawdę!
- Ależ proszę pani! To jest niemożliwe!
- A jednak!
- W takim razie proszę iść na przewietlenie i wrócić do mnie z wynikiem.
Po pewnym czasie blondynka wraca z rentgena. Lekarz bierze od niej zdjęcie, patrzy i mówi:
- Następnym razem, kiedy będzie pani wkładała nowy tampon to wcześniej proszę wyjąć stary!!! 

Blondynka zasuwa z zapałem w kajaku po POLU BURAKOWYM.
Obok niej zatrzymuje się druga blondynka w merolu.
Wysiada i mówi:
- Ty k*.*o! Ty szmato! Ty p*.*o jedna! To przez ciebie sa takie głupie kawały o nas! Jakbym tylko umiała pływać, to bym ci pokazała! 

Przesądna blondynka mówi do swojej przyjaciółki:
- Wyobraź sobie, że rano spadł mi talerz! Boję się, że to może zaszkodzić dziecku,
które w sobie noszę.
- Eee, idź głupia! W zabobony wierzysz? Dwa miesiące przed moim urodzeniem, mama
rozbiła płytę gramofonową i nic mi nie jest... nic mi nie jest... nic mi nie jest... 

- Dlaczego blondynka nie może przedstawić przewodu doktorskiego?
- Bo nie wie, ile metrów przewodu kupić. 

Nadesłał: Lechu
- Stosunek z blondynką?
- Rżnięcie głupa. 

Idzie blondynka ulicą. Nagle obok zatrzymuje się samochód.
- Podwieźć cię?
- Nie, po dwiśecie pięćdziesiat! 

- Dlaczego blondynka potłukła się grabiąc liście?
- Bo spadła z drzewa... 

Jadą 3 blondynki windą - nagle coś się zepsuło i winda stanęła między piętrami.
Jedna z nich przerażona zaczęła tłuc w ścianki, ale nic to nie dało.
Druga zrezygnowana usiadła w kacie, wreszcie trzecia po półgodzinnym namyśle mówi:
- To co dziewczyny, krzyczmy razem!!!
A blondynki: - Razem, razem, razem!!! 

- Czym różni się blondynka od czajnika?
- Nie wszystko wejdzie do czajnika... 

- Co to jest: 70 szarych komórek na plaży?
- 70 blondynek.
- A co to jest: 74 szare komórki na plaży?
- 70 blondynek i pies. 

Blondynka zamówiła pizzę.
Sprzedawca pyta się czy pokroić na sześć czy na dwanaście kawałków.
Ona odpowiada:
- Sześć, bo dwunastu to ja nie zjem. 

Co jest długie na pięć kilometrów i ma iloraz inteligencji równy 10000?
- Parada blondynek. (20000 blondynek, każda o IQ równym 0,5) 

- Co może uderzyć blondynkę, a ta nawet nie będzie o tym wiedzieć?
- Myśl. 

- Ilu blondynek potrzeba do zabawy w chowanego?
- Jedna. 

- Jak nazywa się blondynka, której ubyło 90% inteligencji?
- Rozwódka. 

Dlaczego blondynka oblała egzamin na prawo jazdy?
- Nie była przyzwyczajona do przedniego siedzenia. 

- Co robi blondynka, gdy nie jest w łóżku po dziesiątej?
- Zabiera torebkę i idzie do domu. 

- Jak zająć czym blondynkę na cały dzień?
- Zaprowadzić ją do okrągłego pokoju i powiedzieć żeby usiadła w kącie. 

- Dlaczego blondynki czują zakłopotanie w damskiej ubikacji?
- Bo muszą same zdejmować własne majtki. 

- Co jedzą blondynki dziewice?
- Pokarm dla niemowląt. 

- Co jest pierwszą rzeczą, jaką blondynki uczą się w czasie lekcji jazdy?
- W samochodzie można także siedzieć prosto. 

- Jaka jest różnica między potrąconą drodze blondynką a potrąconym psem?
- Przed psem sa ślady hamowania. 

- Jaka jest różnica między mądrą blondynką a Elvisem?
- Elvisa widziało wiele osób. 

Jaka jest różnica między ogniskiem a blondynka? - Ognisko jest jaśniejsze, ale blondynkę łatwiej rozpalić. 

- Co może uratować umierającą blondynkę?
- Transplantacja włosów. 

Co mają wspólnego UFO i inteligentna blondynka?
- Ciagle o nich słyszysz, ale nigdy nie widziałeś. 

- Co powiedziała blondynka ogladając film porno?
- O! To ja! 

- Dlaczego blondynka nie była zadowolona ze swej podróży do Londynu?
- Dowiedziała się, że Big Ben to tylko zegar. 

- Dlaczego blondynki nie potrafia zrobić kostek lodu?
- Bo ciągle zapominają przepisu. 

- Czy słyszałeś o blondynce, która powiedziała, że zrobi wszystko by mieć to futro?
- Teraz nie może go zapiąć. 

- Czy słyszałeś o blondynce, której chłopak powiedział, że ją kocha?
- Uwierzyła mu. 

- Słyszałeś o blondynce, która obrabowała bank?
- Związała sejf i wysadziła strażnika. 

- Słyszałeś o blondynce, która stała przed lustrem z zamkniętymi oczami?
- Chciała zobaczyć jak wyglada, gdy śpi. 

- Dlaczego blondynki noszą obcisłe spódnice?
- Aby utrzymać nogi razem. 

- Co mają wspólnego blondynka i kula do kręgli?
- Obie możesz podnieść, włożyć w nie palce, rzucić do rowu, a i tak wrócą. 

Jaki jest najszybszy sposób dostania się do majtek blondynki?
- Podnieść je z podłogi i ubrać. 

Dwie blondynki w kinie:
- Facet obok mnie obciąga sobie!
- Zignoruj to.
- Nie mogę. On używa mojej ręki! 

Blondynka na ulicy mówi:
- Przepraszam pana, która godzina?
- Jest piętnaście po trzeciej.
- To dziwne, zadaję każdemu to samo pytanie przez cały dzień i za każdym razem dostaję inną odpowiedź. 

Szef do blondynki sekretarki:
- Jak pani chce, proszę użyć mojego dyktafonu.
- Dziękuję, ale użyję po prostu ręki, jak inni. 

- Ilu blondynek potrzeba do wkręcenia żarówki?
- Trzech: jedna przynosi żarówkę, druga krzesło, a trzecia załatwia faceta. 

- Dlaczego blondynka poprzestała na trzecim dziecku?
- Bo słyszała, że co czwarty urodzony człowiek to Chińczyk. 

- Co ma iloraz inteligencji równy 7?
- Czternaście blondynek. 

- Słyszałeś o blondynce, która drugi raz zaszła w ciażę?
- Pytała męża czy drugi raz muszą się pobierać. 

- Jak z 10 blondynek wybrać najgłupszą?
- Losowo. 

- Czemu zmarznięta blondynka zawsze staje w kącie?
- Bo tam jest 90 stopni... 

- Czym się różni blondynka od papieru toaletowego?
- Papier toaletowy wie, że aby żyć trzeba się rozwijać 

Właciciel sex-shopu musiał wyjść na chwilę i zostawił za ladą młodego sprzedawcę. Po chwili wchodzi dziewczyna i pyta:
- Ile kosztuje ten biały gumowy fiutek?
Sprzedawca mówi:
- 35$ za białego, 35$ za czarnego.
- Hm, poproszę czarnego, jeszcze nigdy nie miałam czarnego - mówi dziewczyna, płaci i wychodzi.
Po pewnym czasie wchodzi Murzynka i pyta:
- Ile kosztuje ten czarny fiutek? - 35$ za czarnego i 35$ za białego - mówi sprzedawca. - Hm, poproszę o białego, jeszcze nigdy nie miałam białego - mówi Murzynka, płaci i wychodzi.
Po chwili wchodzi blondynka i pyta:
- Po ile są u pana gumowe fiutki?
- 35$ za czarnego lub białego, proszę pani - mówi sprzedawca.
- Hm, a ten w paski stojacy za ladą? - pyta blondynka.
- Ten?... no... to jest bardzo specjalny model, kosztujący 180$ - odpowiada sprzedawca.
- Poproszę! - mówi zdecydowanym głosem blondynka, płaci i wychodzi.
Po chwili wraca właściciel i pyta:
- No i jak panu poszło?.
- Wyśmienicie - odpowiada sprzedawca - sprzedałem jednego czarnego, jednego białego i pański termos za 180$!!! 

Po czym poznać, że blondynka pracowała na komputerze?
- Po szmince na joysticku.

O mężu i żonie

Do góry

Zaczyna się noc poślubna. Mąż kładzie dłoń na brzuchu żony, pieści ją i mówi:
- Kocham cię.
- Proszę trochę niżej.
Mąż powtarza basem:
- KOCHAM CIĘ. 

- Cześć stary, słyszałem, że się ożeniłeś.
- Ożeniłem się...
- Musisz być szczęśliwy?
- Muszę. 

Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
- Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
- Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala. 

Żona mówi do Rewińskiego:
- Musisz wreszcie wybrać: albo ja albo piwo.
- A ile byłoby tego piwa?... 

Na polowaniu.
- Uważaj!
- Co się stało?!
- Przed chwilą wpakowałeś mojej żonie cały ładunek śrutu w d*.*ę!
- Och, przepraszam... Ale, o tam, proszę, stoi moja żona! 

Południe, czyli czas gdy wszyscy porządni mężowie są w pracy... Dziesiąte pietro, czyli bardzo niebezpieczny balkon... W łóżku panienka korzystając z nieobecności małżonka flirtuje z Szybkim Lopezem. Wtem ktoś puka do drzwi! Szybki Lopez ubiera kurtkę, spodnie, czapkę i sruuuuuuu... przez okno. Kobitka szybko wstaje z łóżka, narzuca szlafrok, podbiega do drzwi i wprawnym ruchem ręki je otwiera:
- To ja, Szybki Lopez. Zapomniałem butów... 

Spotykają się dwaj kumple:
- Cześć, co słychać?
- A, no wiesz, różnie bywa.
- Słyszałem, że się ożeniłeś?
- Zgadza się...
- Ładna ta twoja żona?
- Wszyscy mówią, że jest podobna do Matki Boskiej.
- Pokaż zdjęcie... O Matko Boska! 

Panstwo Malinowscy byli ze soba juz szesnascie lat i jako malzenstwo zaczeli się juz mocno nudzic. Po przeczytaniu kilku pozycji Wislockiej i Lwa Starowicza postanowili przeciwstawic się monotonii wspolzycia i zaprosili do siebie na noc inna pare malzenska. Najpierw puscili sobie film porno, potem... no i tak dalej! Na drugi dzien panowie spotykaja się w kuchni przy robieniu jajecznicy na szynce. Malinowski zwierza się przyjacielowi:
- Och stary! Jestem zachwycony jak kroliczek w salacie. Ciesze się, ze wpadlismy na ten pomysl! Juz od lat nie bylo mi tak dobrze!!!
- Ja tez jestem zachwycony! Ciekawe czy nasze panie tez przypadly sobie do gustu?! 

Sedzia do oskarzonej:
- A wiec nie zaprzecza pani, ze zastrzelila meza podczas transmisji z meczu pilkarskiego?
- Nie, nie zaprzeczam.
- A jakie byly jego ostatnie slowa?
- Oj strzelaj, predzej, strzelaj.... 

Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta zone:
- Co powiesz o tej malpce, ktora przyslalem Ci z Afryki?
- Jezeli mam byc szczera, to wole cielecine...

Ecik jest w lozku z zona Masztalskiego. A tu nagle slycha klucz w zamku.
- O cholera, to moj maz! - krzyczy Masztalska.
Ecik wyskakuje goly z lozka i rzuca się po ubrania. Nie zdazyl się ubrac, bo nagle do pokoju wszedl Masztalski. Widzac golego Ecika mowi:
- Ecik, ja ciebie uwazalem za kumpla. A ty z moja zona... Teraz to cie k..a zabije!!!
Masztalski siega po siekiere. Ecik ucieka na balkon. Ecik patrzy w dol, a tam 10 pieter do ziemi! Co robic?!
Nagle jakis tajemniczy glos z nieba mowi:
- Ecik! Pierdnij najmocniej jak potrafisz. Blok się zawali a ty spadniesz na dol bez szwanku!!!
Ecik naprezyl się i pierdnal na maxa. Faktycznie blok się zaczal rozlatywac. Ecik spada w dol... Nagle Ecik czuje, ze ktos go za ramie szarpie.
- Ecik! Ecik! Nie dosc, ze spicie na zebraniu to jeszcze mi tu pierdzicie!!!

Trzech facetow jest w szpitalu i opowiadaja jak się tam znalezli. Mowi pierwszy:
- Przychodze z pracy, patrze a zona gola lezy w lozku - to ja cap lodowke i za okno. Ale byla tak ciezka, ze naderwalem sobie sciegna.
Mowi drugi:
- Opalam się spokojnie na balkonie a tu jakis duren rzuca na mnie lodowke.
Mowi trzeci:
- Siedze sobie spokojnie w lodowce... 

W poczekalni w szpitalu trzech gosci czeka na wiesci od lekarza. Nagle wychodzi lekarz i mowi do jednego:
- Urodzily się panu trojaczki.
- O... To dlatego, ze moja zona czytala Trzech Muszkieterow...
Za chwile wychodzi ponownie i mowi do druriego:
- Urodzile się panu siedmioraczki...
- A to dlatego, ze moja zona czytala siedmiu wspanialych...
Na to trzeci mowi:
- Aha... Moja zona czytala Dywizjon 303... 

Z kosciola wychodzi mloda para, ktorej ksiadz wlasnie udzielil slubu i w tym momencie zaczyna padac deszcz.
- Masz ci los - wola pan mlody - nastepna przyjemnosc! 

Facet u kochanki (maż na delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie...
Babka, niewiele mylac, mówi mu:
- Stań na rodku, tak jak jeste - goły, a ja powiem staremu, że taka statuę kupiłam.
Maż wchodzi, rozglada się, zauważa:
- A to co?!
- No... kupiłam taka statuę, znajomi też maja, teraz taka moda...
Maż machnał ręka i poszedł spać. Żona też. W rodku nocy maż wstaje, idzie
do kuchni, wyciaga chleb, smaruje masełkiem, kładzie szyneczkę, serek,
ogóreczka... podchodzi do statui i wręcza ze słowami:
- Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć q*.*a nakarmiła... 

Moryc się ożenił. Podczas nocy polubnej nagle dało się słyszeć z sypialni:
- Maamaaa!! Julcia tak szeroko rozkłada nogi, że ja nie mam gdzie się położyć! 

Maż wraca od innej o czwartej nad ranem. Zapala swiatło i widzi żonę z wałkiem w ręce.
- Zwariowałas! O czwartej rano kluski robisz?! 

Przychodzi maz do domu z pracy, a glodny byl jak diabli, wiec mowi do zony:
- Daj mi obiad!
Zona na to:
- Czy otworzyć ci puszke?
A maz:
- Cipuszkę pózniej, teraz daj mi jesć. 

- Moja żona smierdzi potem...
- A moja to smierdzi i przedtem i potem... 

- Jestes głupia, podstępna, fałszywa, kłamiesz, zdradzasz mnie...
- Mój drogi, przecież każdy człowiek ma jakies drobne wady... 

Fąfara spotyka na ulicy kolegę z pracy idącego pod rękę z jakąś kobietą.
- Czy możesz mi przedstawić tę damę?
- To Kinga, moja druga żona!
- A co się stało z pierwszą?
- Została w domu! 

- Co słychać u twojej żony?
- Uczę ją chodzić.
- A cóż jej się stało?
- Odkąd sprzedałem samochód stwierdziłem, że zapomniała, biedaczka, jak się chodzi... 

Mąż rozmawia z żoną:
- Trzy lata temu lekarz powiedział mi, że jeśli nie przestanę pić, to będę kompletnym idiotą.
- No widzisz? Dlaczego nie przestałeś pić? 

Fąfarowa szyje sukienkę na maszynie, a mąż stoi nad nią i krzyczy:
- Teraz w lewo! Jeszcze bardziej! Prosto! Uważaj, nie za szybko! Przecież ty nie umiesz szyć!
- Po co te twoje głupie komentarze?
- Chciałem ci tylko pokazać jak się czuję, gdy jedziemy razem samochodem... 

Fąfara wpada do księgarni i sapiąc, pyta sprzedawcę:
- Czy to pan sprzedawał wczoraj mojej żonie książkę kucharską?
- Ja, a co się stało?
- Zaraz pan się dowie! Idziemy do mnie na obiad! 

Żona na darmo czekała na Fąfarę, który nie wrócił do domu na noc. Nazajutrz rano zniecierpliwiony Jasio wygląda przez okno. Nagle woła:
- Mamooo! Wraca tato! I ciągnie jeszcze pod rękę dwóch facetów! 

W czasie nocy poslubnej maz pyta swoja nowo poslubiona zone:
- Czy nie chciala bys byl mezczyzna?
- A ty? 

Maz przyniosl wyplate i polozyl ja przed lustrem. Mowi do zony:
- To co przed lustrem moje, a co w lustrze twoje.
Zona rozebrala się do naga, stanela przed lustrem i oznajmia mezowi:
- Ta co w lustrze twoja, a co przed lustrem sasiada z dolu... 

- Kochanie, jak ci smakowal obiad, ktory dzis ugotowalam?
- Dlaczego ty stale dazysz do klotni?! 

Wpada facet do domu i wola rozradowany do zony:
- Kochanie, patrz mam szostke w totku!!!
- Niemozliwe, pokaz.
- No, patrz. Bedzie z kilka miliardow. Pakuj się!
- Juz. Jedziemy gdzies?
- Nie. Sp...aj. 

Wraca kobita do domu po urlopie, patrzy... A w domu ani mebelka, zostaly gole sciany. Wnerwiona leci do meza i od razu krzyczy:
- Lobuzie. Gdzie meble, telewizor, lodowka i cala reszta?
- Sprzedalem.
- A gdzie pieniadze?
- W worach.
- A gdzie wory?
- A tu... Pod oczami. 

Maz wraca z pracy, zastaje swoja zone w lozku z kochankiem. Staje jak wryty.
- Jurek - mowi zona - ty się nie gap, ty się ucz! 

Maz przychodzi do domu i siada na kibelku. Tymczasem zona krzata się po mieszkaniu i slyszy, że z kibla dochodza jakies postekiwania. Mysli sobie: "Zrobie mezowi kawal i zgasze swiatlo". Gdy to juz zrobila z kibla slychac krzyk:
- O Boze! Ratunku!!!.
Przerazona otwiera drzwi i zapala swiatlo. A maz mowi: - Uff!!! Myslalem juz, że mi oczy pekly. 

Maz wraca do domu i zastaje w lozku zone z kochankiem. Bez zbednych ceregieli
Wyrzuca kochanka przez okno z pierwszego pietra. Nastepnego dnia to samo.
Kochanek zabandazowany, ale w lozku. Takze wyrzuca go przez okno.
Trzeciego dnia wraca i widzi w lozku kochanka że zlamana reka. Zbliza się do
Niego aby go wyrzucic, a tu kochanek pyta się:
- Czego pan ode mnie chce?
- Przestan pan przychodzic do mojej zony!
- Tak trzeba bylo od razu powiedziec, a nie rzucac aluzjami. 

- Na korytarzu czeka ojciec pani dziecka z olbrzymim bukietem kwiatow- mowi
Salowa w szpitalu do szczesliwej matki- Czy mam go wprowadzil?
- A bron Boze. Tutaj w kazdej chwili moze pojawil się moj maz... 

Zona z kochankiem lezy w lozku. Przychodzi maz:
- Co wy tu robicie?
Zona do kochanka:
- Mowilam Ci że to glupek. 

Do sypialni wpada maz i wola do lezacej w lozku zony:
- Ubieraj się szybko! Pozar!!!
Z szafy przerazony meski glos:
- Meble! Ratujcie meble! 

Malzonkowie w lozku, w pozycji na jezdzca, mezczyzna się odzywa:
- Daj, al ja pobrusze a ty poczywaj... 

Mlodzi malzonkowie zasiadaja do pierwszego obiadu ktory jest debiutem kulinarnym zony.
- A czym kochanie nadziewalas tego pieczonego kurczaka?
- Jak to nadziewalam. Przeciez nie byl w srodku pusty... 

- Franek, dzisiaj mija 30 lat od naszego slubu. Moze zarznal kure?
- A co ona winna??? 

Mloda mezatka kupila sobie skladana szafe, ale jej radosc nie trwala dlugo, w
Okolicy przejechal tramwaj i szafa się rozleciala. Zadzwonila wiec do sklepu i
Poinformowala o tym sprzedawce, sprzedawca zareagowal natychmiast i przyslal
Pracownika aby sprawdzil co jest z ta szafa. Gosc przyszedl zlozyl szafe i
Powiedzial, że on wejdzie do szafy i sprawdzi co się stanie gdy nadjedzie
Tramwaj. W tym czasię wrocil maz:
- Co pan tu robi???
- Jak powiem, że czekam na tramwaj to i tak mi pan nie uwierzy. 

Maz wraca nad ranem do domu.
Zona pyta:
-Gdzie byles? Cala noc czekalam i nie zmruzylam nawet oka.
Maz zmeczonym glosem:
-A myslisz, że ja spalem? 

- Kochanie, przeciez cie prosilem, zebys mi ugotowala jajka na miekko, a te sa twarde.
- To ja juz nie wiem, gotowalam prawie pol godziny i ciagle twarde? 

Maz przyniosl upolowanego zajaca. Nastepnego dnia wraca z pracy i widzi zone
Placzaca nad zajacem.
- zebys mi wiecej tego swinstwa nie przynosil- wola że lzami w oczach.- Pol
Dnia go juz skubie i jeszcze nawet polowy nie oskubalam! 

Maz za wczesnie wrocil z delegacji...
- No tak... Moja zona, moj przyjaciel, moje prezerwatywy... 

Mlode malzenstwo spaceruje po parku. Patrza na dwa plywajace i czulace się do siebie labedzie.
- Zosiu, a moze bysmy zrobili to samo co one..?
- Wladek ty chyba oszalales! Dla twojej przyjemnosci nie bede tylka w wodzie moczyc. 

W sypialni malzenskiej maz staje nago przed lustrem i mowi do zony:
- Wiesz, jakbym byl dwa centymetry wyzszy, to bylbym Apollo...
- Taak... A jakbys mial dwa centymetry krotszy, to bylbys Wenus. 

- Uwazasz mnie za sluzaca, czy co?- krzyczy zona.
- Alez skad, kochanie, sluzaca moglbym zmienil. 

Przychodzi facet do domu, patrzy a tu zona kocha się z innym. Podchodzi i zaczyna zonie wypominać:
- Jaka ty jestes. Chcialas futro - kupilem Ci, chcialas bizuterie - kupilem Ci, chcialas samochod- kupilem Ci, chcialas... Czy moglby pan przestać kiedy ja mówię? 

A to co mowi maz do zony w kolejnych latach malzenstwa, przechodzac przez ulice...
Rok 1. poczekaj kochanie az samochod przejedzie.
Rok 2. [tu imie] poczekaj bo samochod!
3. Czekaj, samochod
4. Nie widzisz samochodu???
5. Cholera slepa jestes???
6. (To juz tylko do siębie) Jak jestes slepa to leć pod koła! 

Przychodzi facet do domu i widzi zone z cyganem w lozku:
Facet: Nnnnoooo... CO TY TU ROBISZ?
Zona: Ten pan mnie prosil zebym mu dala cos uzywanego po mezu 

-Wiesz, twoja zona to straszna smieszka!
-???
-Jak opowiedzialem jej kawal, to tak się smiala, że o malo co
Oboje nie spadlismy z lozka! 

Przychodzi zona do domu i widzi meza lezacego w kuchni na stole, zupelnie nagiego, obsypanego maka...
- Co się stalo??? Pyta mocno zaniepokojona
- Przeciez kazalas mi ukrecil ciasto na jajach... 

Przychodzi maz do domu po pracy i chlast zone w twarz
- za co?
- gdybym wiedzial za co to bym cie zabil! 

Rozmowa w pracy:
- Moja zona jest cudowna. Wieczorem, gdy wracam z pracy, ona caluje mnie, pomaga się rozebral, zdejmuje mi buty, zaklada kapcie i gumowe rekawiczki.
- A po co gumowe rekawiczki.
- Żeby wygodniej się mylo naczynia. 

W szpitalu:
- Dlaczego do tej pory nie odwiedzila pana zona?
- Bo ona też lezy w szpitalu.
- Tragedia rodzinna?
- Tak, ale ona pierwsza zaczela. 

Rozmawia dwoch kolegow:
- Czy znasz moja zone?
- Znam.
- A ile bys mi za nia zaplacil?
- Ani grosza.
- Dobra. Umowa stoi. 

Maz dlugo nie wraca do domu. Żona się bardzo niepokoi:
- Gdziez on moze byc? Moze sobie jakas babe zanalazl? - mowi do sasiadki.
- Ty zaraz myslisz o najgorszym - uspokaja ja sasiadka - moze po prostu wpadl pod samochod. 

Maz pojechal na wczasy. Zona w domu, on się bawi. Mijaja trzy dni, az tu telegram:
- Sprzedaj radio, przyslij mi dwa miliony.
OK - żona zrobila co jej kazal, mijaja dwa dni, a tu telegram:
- Sprzedaj TV, przyslij mi 10 milionow.
Coz bylo robic - sprzedala, wyslala... Tydzien pozniej telegram:
- Sprzedaj meble, przyslij mi 15 milionow.
Sprzedala i to, wyslala, i mysli - jak on się ma dobrze bawic, to ja też.
Maz wraca, a ona jedzie na swoje wczasy. Po paru dniach telegram:
- Przesylam 3 miliony, kup radio... 

Żona: Nie kłóćmy się, juz dobrze? Zlosc pieknosci szkodzi...
Maz: A, to ty nie musisz się martwic... 

- O co tak się wczoraj twoja zona awanturowala?
- To z powodu listu.
- Zapomniales wyslac?
- Nie, zapomnialem zniszczyc. 

Maz i zona leza w lozku i kochaja się...
Maz: Kochanie masz piersi jak rodzynki...
Żona: Takie slodkie???
Maz: NIE! Takie pomarszczone... 

U Goligerow dochodzi do sceny malzeńskiej. Żona, wyczerpawszy zasob uwlaczajacych godnosci meza, epitetow i grozb, wykrzykuje:
- Jak tylko umrzesz, wyjde za maz za innego!
Goliger spokojnie:
- Moja droga! Coz mnie moze obchodzic nieszczescie czlowieka, ktorego nie znam... 

Rozmowa dwoch komiwojazerow:
- Ty, Jozek, tej nocy snila mi się twoja zona.
- No, co ona mowila?
- Co miala mowic? Ona nic nie mowila.
- Ty wiesz co? To nie byla moja zona. 

W czasie rozprawy rozwodowej sedzia zwraca się do meza:
- A wiec zawsze wieczorami, kiedy wracal pan do domu, zastawal pan w szafie ukrytego jakiegos mezczyzne?
- Tak jest.
- I to bylo powodem nieporozumień?
- Tak, bo nigdy nie mialem gdzie powiesic ubrania. 

- Pani maz wyglada w tym nowym ubraniu wysmienicie!
- To nie jest nowe ubranie, to jest nowy maz. 

Sedzia do pani Nowakowej:
- Ile pani ma lat?
- Chwileczke panie sedzio, kiedy wychodzilam za Nowaka, on mial 30 lat, ja 20. Teraz on ma dwa razy wiecej - 60 lat, wiec ja mam 40. 

Maz do zony:
- Co to ma znaczyc? Znalazlem w twojej torebce list z biura matrymonialnego, ze beda mieli propozycje na twoja oferte?
- Och nie gniewaj się, to stare dzieje.
- ???
- No, wtedy kiedy byles tak ciezko chory... 

Ozenila się kobita z liliputem. Goscie weselni podsluchuja kochankow w noc poslubna i slysza:
- Sluchaj, albo chod wyzej i mow cos, albo idz nizej i rob cos! 

Pewne malzeństwo ma "ciche dni".
Wieczorem maz pisze do zony: "Stara, obudz mnie o piatej".
Nazajutrz maz budzi się o siodmej i spostrzega na stole kartke: "Stary wstawaj, juz piata!". 

Przychodzi facet do komisariatu i stwierdza, że zaginela mu zona.
- Prosze o rysopis - mowi policjant.
- Ma rzadkie, przetluszczone, siwiejace wlosy, duzy, siny nos, zezuje, ciagnie za soba nogi, cuchnie... Tfu!!! Nie szukajcie jej! 

Fafara wraca z pracy i biegnie do telewizora.
- Jaki wynik - pyta zone.
- 6:0.
- A kto wygrywa?
- Jakto kto? Ci co strzelili wiecej bramek. 

- Chcialem zamowil dla zony tort urodzinowy.
- Ile swieczek?
- 26 - jak zwykle. 

Malzonka Mietka wraca z wczasow z Bulgarii.. Maz pyta jadowicie:
- Ile tym razem zarobilas??
Ta odpowiada rezolutnie:
- Tysiac dolarow!!
- Ja za ciebie nie dalbym nawet dolara..
- A ja i wiecej nie bralam!! 

- Jak mogles calowac moja zone?!
- Wiesz, jak wytrzezwialem to też się dziwilem... 

- Chodz! - wola namietnie zona z sypialni.
Maz wstaje i zaczyna krecic się po pokoju.
- Chodz szybciej!
- No przeciez chodze...- denerwuje się maz. 

Podczas nocy poslubnej mlody malzonek po wejsciu do lozka odwrocil się tylem do zony i ulozyl do snu.
- Wiesz - mowi zona - a moja mama to mnie zawsze przed snem troche popiescila...
- No, przeciez nie bede w srodku nocy po twoja mame lecial... 

Żona do swojego kochanka w lozku:
- Pamietaj, jak wejdzie moj maz to udajemy, że się nie znamy.. 

- Wysylam zone na wczasy...
- Taaak?? A ja swoja sam zaspokajam. 

- Co się tak wczoraj zona darla na ciebie?
- Nie na mnie, na psa.
- Biedny zwierzak, zabrala mu klucze do domu. 

Maz niespodziewanie wraca do domu. Pona otwiera okno i mowi do kochanka:
- Skacz!
- Cos ty, przeciez to trzynaste pietro!
- Skacz, nie czas na przesady.. 

Pewna kobieta, spowiadajac się mowi do księdza:
- Prosze księdza, siędem razy zdradzilam swego meza..
- Oj, pieklo, corko, pieklo!- odpowiada ksiadz.
- Nie pieklo, ino swedzialo.. 

- Panie sabed, czy pan wie, jaka jest roznica pomiedzy moja zona a pańska?
- Nie, nie wiem.
- A ja wiem. 

- Ty wiesz, moja droga - oznajmia bakteriolog zonie - że jestem na tropie bardzo niebezpiecznego wirusa! Kiedy go odkryje i opisze, mozesz byc pewna, że nazwe go twoim imieniem. 

W drodze do nieba spotykaja się dusze dwoch facetow i zaczynaja rozmowe:
- Ja zmarlem przez zimno. No wiesz niska temperatura, organizm nie wytrzymal..
- Ja zmarlem że zdziwienia..
- Jak to że zdziwienia?
- Wracam wczesniej z pracy, widze gola zone w lozku, no to szukam faceta. Sprawdzam pod lozkiem, za szafa, w szafie, na balkonie, w lazience, w kuchni, jednym slowem wszedzie i nie moge go znalezc. I z tego zdziwienia umarlem.
- Oj, zebys ty wtedy zajrzal do lodowki, to obaj bysmy zyli. 

- Wyobraz sobie: wracam wczoraj niespodziewanie do domu i zastaje moja zone w lozku z jakims Francuzem..
- I co powiedziales??
- A co mialem powiedziex?? Przeciez wiesz, że nie znam francuskiego. 

Kolega zwierza się koledze:
- Wracam ostatnio z pracy, zagladam do sypialni, a obok mojej zony lezy nieznajomy mezczyzna. Od razu mi się to mocno nie spodobalo. Zajrzalem do kuchni i rzeczywiscie: cala faszerowana rybe zjedli! 

Maz do zony:
- Mozesz dal mi pieniadze na bilet autobusowy?
- Niestety, mam tylko pol miliona w jednym banknocie.
- Daj, pojade taksowka. 

Spotyka się dwoch facetow:
- Ten twoj kolega to ma szczescie! Dwie zony juz pochowal, bo struly się grzybami, a teraz trzeci raz owdowial.
- No, ale tym razem to byl uraz czaszki.
- Tak slyszalem. Ponoc nie chciala jesc grzybow. 

- Idziesz z psem na spacer i bierzesz ze soba tyle pieniedzy! Po co ci one? - pyta żona.
- Na wszelki wypadek! - odpowiada maz.
- "Na wszelki wypadek" to ksiadz ma! - mruczy zona. 

Kowalski przychodzi do domu w rocznice swojego slubu. Od progu wita go zona informujac, ze ma dla niego niespodzianke. Zawiazala mu oczy i zaprowadzila do pokoju, po czym sama poszla do kuchni.
W pewnym momencie Kowalski puscil baka. Korzystajac z nieobecnosci zony zaczal rozpedzac smierdzace powietrze trzymanym w reku bukietem kwiatow. Po chwili wraca zona i zdejmuje Kowalskiemu opaske z oczu. Rzeczywiscie czekala na niego niespodzianka - caly pokoj gosci, ktorzy przyszli z okazji rocznicy... 

Zyd mowi do zony:
- Ide na wystawe obrazow.
Zona:
- Dlaczego mnie nie wezmiesz że soba? Ty nigdy nie zabierasz mnie na wystawy obrazow.
- Nie moge cie zabrac, bo jeszcze bys pomylila Picassa z Matejka i bylby wstyd.
- Co ty?! Ja nigdy cie z nikim nie pomylilam, a co dopiero dwoch obcych facetow i to przy ludziach! 

Nadesłał: Tomek Kałamorz
Trzech znajomych spiera się kto kupił swojej żonie lepszy prezent na Dzień Kobiet.
Pierwszy:
- Ja kupiłem dwie wycieczki. Jedna nad morze a druga w góry. Jak nie będzie chciała jechać w góry to pojedzie nad morze.
Drugi:
- Ja kupiłem mojej dwa auta. Jeepa i BMW. Jak nie będzie chciała BMW to będzie jeździć Jeepem.
Trzeci:
- A ja kupiłem skarpetki i wibrator.
- ???
- Jak nie będzie chciała skarpet to niech się wypie*.*li! 

- Panie sierzancie, przed pieciu dniami żona zniknela mi z mieszkania.
- Dlaczego dopiero dzis pan to zglasza?
- Nie wierzylem szczesciu! 

Pan Iksinski oszczedzal wiele lat i wreszcie kupil sobie samochod. Woz stoi już trzy dni w garazu i wreszcie pani Iksinska mowi do meza:
- Wiesz co, zawieź dzieci do piaskownicy... 

W obozie koncentracyjnym Hans w swoje urodziny urzadzil zawody: Kto skoczy z komina i nic mu się nie stanie, dostaje natychmiast obywatelstwo niemieckie i wychodzi na wolnosc. Skacza ochotnicy ale kazdy lamie sobie a to rece, a to nogi. Nagle jedna z wiezniarek mowi do swojego meza:
- Idz, sprobuj a moze się uda.
Wiezien wchodzi na komin skacze i... widac tluman kurzu ktory opada i wylania się z niego skoczek, otrzepuje ubranie i idzie w strone baraku, w ktorym Hans nadaje obywatelstwa. Podbiega do niego zona i mowi:
- A nie mowilam Jóźwik jestesmy wolni!!!
Na to Jóźwik:
- Odejdź Żydówo. 

Po kilkumiesięcznej namietnej znajomosci dziewczyna pyta swego wybranka:
- Znamy się juz tak dlugo. Czy nie powinienes przedstawil mnie swojej rodzinie?
- Jak sobie zyczysz. Ale w tym tygodniu to jest niemozliwe. Żona z dziecmi wyjechala do tesciow. 

- W czasie wakacji jade poszalec do Paryza.
- Swintuch.
- Dlaczego, przeciez jade z zona?
- Swintuch i idiota! 

- Jestem zdumiony, po kim nasz syn odziedziczyl taki wspanialy rozum? - zachwyca się Kowalski swoim potomkiem.
- Z pewnoscia po tobie - odpowiada Kowalska - ja mam swoj na miejscu. 

Poczatkujaca spiewaczka operowa pyta meza:
- Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy spiewam?
- Bo nie chce, żeby sasiedzi mysleli że cie bije. 

Wnuczek ze swiezo poslubiona malzonka przyjechal do dziadka na wies. Po dwoch dniach dziadek niechcacy nakryl ich in flagranti. Pod wieczor pyta wnuczka:
- A co wy tak dziwnie, tak wiesz...?
- A bo to dziadku wtedy wchodzi dwa centymetry glebiej!
- Uuu - zafrasowal się dziadek.
Przez dwa dni dziadka nie ma - siedzi u siebie w pokoju, oblozyl się jakimis starymi kalendarzami, papierem, olowkami... W końcu trzeciego dnia nad ranem wchodzi do kuchni.
- Stara! - mowi do babci. - Jestes niedo*.*na na dwadziescia kilometrow!

O policjantach

Do góry

- Dlaczego nie byliscie w pracy?
- Mialem zapalenie ucha srodkowego...
- Nie bujajcie, kapralu, przeciez ucho jest lewe i prawe.

Policjant do kolegi:
- Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana ?
- Nie, ale tam stoi facet wygladajacy na profesora, spytaj się go.
Policjant, podchodzi i pyta:
- Przepraszam, czy nie wie pan co to jest kurtyzana?
- To taka rokokowa kokota.
Drugi policjant pyta:
- I co ci powiedzal ?
- Eee tam, to jakis jakala.

- Niektorzy z was uzywaja slow ktorych nie rozumieja i potem ludzie się z nas smieja, a o policji wciaz kraza dowcipy - mowi komisarz na odprawie.
- Czy to alibi do mnie? - pyta jeden z podwladnych.

Policjant w ksiegarni:
- Prosze o cos gleboko intelektualnego, pobudzajacego do myslenia.
- Moze Kafke ?
- Dziekuje, juz pilem.

Na balu milicjanotw:
- Czemu pan tak się szybko kreci? Przeciez to wolny taniec!
- Oj nie taki wolny! Na plycie jest wyraznie napisane "33 obroty na minute"!

Akcja MO.
- Jak mogliscie do tego dopuscic, zeby ten przestepca wam się wymknal!!! Przeciez wyraznie mowilem, zebyscie obstawili wszystkie wyjscia!!!
- Ale on widocznie wymknal się wejsciem!

Wchodzi policjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się:
- Co, deszcz pada ?

Dlaczego policjanci nosza szpilke w klapie?
- Co dwie glowy to nie jedna !

Zona wysyla meza-policjanta do sklepu po zapalki:
- Tylko kup dobre zapalki, zeby się dobrze palily -- dodaje.
Po kwadransie policjant wraca, kladzie pudelko na stole i mowi zadowolony:
- Bardzo dobre zapalki. Wyprobowalem w sklepie. Wszystkie się pala.

W czasach, gdy mielismy jeszcze milicje, a nie policje, pewien milicjant przyniosl do domu wykrywacz klamstw, ktory na wypowiedziane klamstwo reagowal dzwiekiem "Piiii!". W pewnym momencie do domu wbiega synek i mowi:
- Dostalem dzisiaj piatke z matematyki!
- Piiii! - reaguje wykrywacz.
- No i czego klamiesz szczeniaku! - krzyczy oburzona matka - Ja dostawalam w szkole same piatki.
- Piiii!
- No niech bedzie - czworki.
- Piiii!
- No dobra - trojki.
- Piiii!
- No cicho juz, przynosilam same dwoje - odpowiada zrezygnowna matka.
A na to wyrywa się ojciec:
- A jak ja chodzilem do szkoly....
- Piiii!

Idzie policjant się odlac. Po jakims czasie wychodzi z krzakow caly osikany.
- Co się stalo? - pyta się kumpel.
- Wyjalem nie ta pale.

Dwaj policjanci spotykaja lezacego na chodniku pijaka. Pijak:
- Tu Radio Wolna Europa, tu Radio Wolna Europa ...
Blyskawicznie sprawdzaja w instrukcji, co nalezy zrobic w takiej sytuacji. Po chwili klada się obok niego i mowia:
- Bzzzzzzzzzzzz Zagluszamy.

Idzi sobie policjant i spotyka swojego kolege, ktory kopie dol.
- Co robisz ?
- Kopie dolek, bo potrzebne mi zdjecie od pasa.
Po pewnym czasie wraca i widzi, ze tamten wykopal 5 dolkow.
- Po co ci az piec dolkow ?
- Bo potrzebuje 5 zdjec.

Egzamin w Wyzszej szkole policyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest bialy maluch ?
Policjant (kandydat) nie wie.
- No niech pan pomysli, jakiego koloru jest bialy maluch.
Po kilku minutach policjant się usmiecha i mowi :
- Bialy !!!!
- Bardzo dobrze, widac ze się Pan duzo uczyl!, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochod ?
Policjan mysli, mysli, mysli, i wola uradowany :
- Bialy !!!

Policjant rozklada metr krawiecki na jezdni. Kolega pyta się co robi:
- Niektorzy przyjezdzaja do pracy metrem, ale jak do cholery to robia?

Policjant zamknal się w komorce i przez kilka dni rozbieral swoj nowo kupiony samochod na czesci.
Zona się pyta :
- Po co to robisz ?
- Poprzedni wlasciciel powiedzial mi, ze wlozyl w niego 5 milionow!!

Policjant sklada raport:
- Panie komisarzu, podczas dzisiejszzej sluzby nic się nie wydarzylo, no.. moze ta naga kobieta w parku.
- Zignorowaliscie ja ?
- Tak, ja raz, a kolega dwa razy !

Dwaj policjanci obserwuja helikopter:
- Te Franek, dlaczego ten helikopter od 15 minut wiszi nieruchomo w powietrzu ??
- Moze skonczylo mu się paliwo.....

Jak 3 policjantow otwiera konserwe?
Siadaja wokol stolu, jeden puka w puszke i mowi:
- Policja! Otwierac. Jestescie otoczeni!

Dwaj policjanci przed pomnikiem Chopina w Lazienkach.
- Spojrz, Chopin!
- Eee, co ty to przeciez Intervizjon.

Idzie policjant z psem, a z naprzeciwka jakis pijaczek:
- Co to za swinie prowadzisz na smyczy???
- To nie swinia, to pies - poprawia policjant.
- Nnnie do ciebie mowie...

Policjant do policjanta:
- Ty, czy lotnia to ptak drapiezny?
- Nie wiem. A co?
- No bo wczoraj caly magazynek wystrzelalem, zanim puscil czlowieka.

W ksiegarni zomowiec prosi o cos lekkiego do czytania.
- No... (zastnawia się sprzedawca) - Mamy "W pustyni i w puszczy"...
- Dobra. Wezme "W puszczy".

W nocy w koszarach zomowcow slychac straszne jeki. Po blyskawiczym sledztwie wykryto w toalecie zomowca, ktory usilowal sobie wcisnac do tylka bulke z kielbasa.
- Czlowieku, co ty robisz? - pyta się dowodca.
- A co ja poradze, ze dentysta wyrwal mi zab i kazal jesc druga strona...

Milicjanci znalezli w lesie borowika:
- Gadaj gdzie twoi kumple!
Nie chcial powiedziec to go spalowali. Przynosza resztki grzyba na komende:
- Pocoscie go palowali? - pyta komendant.
- My!?? palowali?!? On spadl ze schodow!!!

Policjant wybral się z kolega do teatru. Kolega, przegladajac program, zauwaza:
- Wiesz, drugi akt tej sztuki rozgrywa się po pieciu latach...
- Ale bilety zachowuja waznosc?

Jedzie sobie ksiadz (K) samochodem. Zatrzymuja go dwaj policianci (P):
- P: Dokumenty, prosze!
Ksiadz im daje dokumenty.
- P: Prosze otworzyc bagaznik!
Ksiadz otwiera.
- P: Co ksiadz wozi?
- K: Bojler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiadz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolege:
- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziles 2 lata na religie

Chlopaki z policji chcieli napi się wodki, ale mieli tylko piec tysiecy. Postanowili dodac zero z tylu. Ale to bylo jeszcze malo. Dodali wiec jedynke na poczatku. W ten sposob mieli sto piecdziesiat tysiecy w jednym banknocie. Ale powstal problem - moga nie chciec przyjac takiego banknotu.
Postanowili rozmienic. Ale gdzie? Jeden z nich poszedl do komendanta. Po chwili wraca zadowolony i mowi:
- Komendant rozmienil na polowe!!!

W areszcie sledczym oficer przesluchuje zatrzymanego :
- Siedzieliscie kiedys w wiezieniu ?
- Tak, panie oficerze.
- Ile lat ?
- Piec, panie oficerze.
- Za co siedzieliscie ?
- Za nic.
- Klamiecie ! Za nic siedzi się 10 lat.

Pod koniec lat siedemdziesiatych (historia AUTENTYCZNA) na Bramie Portowej nowy Fiat 125p kierowany przez kobiete, ktora o prowadzila, jakby nie wiedziala, co to jest prawo jazdy nie mogl ruszyc z czerwonego swiatla. Akurat milicyjna nyska stala niedaleko i z glosnikow zaczal wydobywac się oficjalny i urzedowy ton: Obywatelko, prosze wcisnac sprzeglo, czyli pierwszy pedal nozny z lewej, nastepnie ciagle trzymajac wcisniete sprze- glo, czyli pierwszy pedal nozny z lewej chwycic reka prawa za galke skrzyni biegow, pciagnac ja do siebie a nastepnie popchnac do przodu, a po wrzuceniu biegu objawiajcego się zaskoczeniem dzwigni we wlasciwej po- zycji nacisnac pedal gazu czyli pierwszy pedal nozny z prawej i powoli zwiekszac na niego nacisk rownoczesnie powoli puszczajac sprzeglo, czyli pierwszy pedal nozny z lewej az do momentu ruszenia samochdu. Po kilku nieskutecznych probach z gasnacym silnikiem i samochdem pod- rywanym to w przod, to w tyl babinka w koncu uderzyla w stojace za nia auto. Wowczas z glosnikow wydobyl się okrzyk:
- Kurw*, mowilem ci, ze ta glupia pi*da przypierdoli w te skarpete co stoi za nia !

- Franek! Sprawdz czy w naszym radiowozie dziala lewy kierunkowskaz - mowi milicjant do kolegi.
- Dziala... nie dziala... dziala... nie dziala...

Siedzi dwoch policjantow nad brzegiem rzeki i się opala, podjezdza chlop traktorem i pyta:
- Panie wladzo przejade tedy ?
- A pewnie ze pan przejedziesz - odpowiada policjant.
Chlop wjezdza do rzeki i się topi. Na to jeden policjant mowi ze zdziwieniem do drugiego:
- Ty patrz on się utopil, a kaczce do brzucha siegalo... 

Idzie dwoch policjantow ulica. Zobaczyli lezaca glowe. Jeden z nich pochyla się, patrzy i mowi do drugiego:
- Ty zobacz, to Heniek.
Drugi na to:
- Co ty! Heniek byl wyzszy!

Byl wypadek na ulicy, policjanci spisuja raport. Jeden z nich pisze:
- ... glowa lezala na chodni... hodni...
Kopnal glowe i pisze dalej:
- ...na ulicy.

Dziecko idace ulica zobaczylo lezaca na chodniku obok stojacaego tam policjanta palke. Podnioslo ja i pyta:
- Przepraszam, czy to Pana palka?
Policjant odruchowo siega do paska, gdzie powinna znajdowac się palka i odpowiada:
- Nie, ja swoja zgubilem!

Spotkal milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedzial kawal:
- W ktorym miesiacu najczesciej rodza się dzieci?
- ???
- W dziewiatym, che, che, che.
Milicjantowi się spodobalo, idzie na komende i opowiada:
- Wiecie w ktorym miesiacu najczesciej rodza się dzieci?
- ????
- We wrzesniu.

Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie wladzo, to pol darmo.
- Skad pan wie, ze jestem policjantem, choc jestem ubrany po cywilnemu?
- Bo dzisiaj bylo juz dwoch mundurowych i tez chcieli kupic ten kaloryfer.

Policjant zatrzymal do kontroli kierowce. Trzymajac w rece prawo jazdy stwierdzil :
- Tu jest napisane, ze pan musi prowadzic w okularach!
- Tak panie sierzancie, ale ja mam kontakty !
- Mnie tam, prosze pana, nie interesuje kogo pan zna, skoro lamie pan prawo.....

Policjant zapisal się do biblioteki i na poczatek wypozyczyl ksiazke telefoniczna. Przy zwrocie bibliotekarka pyta:
- A ciekawa chociaz byla ?
- Akcja nie specjalnie, ale ilu bohaterow !

Policjant zatrzymuje pijanego kierowce:
- Dmuchnij pan !!!
- A gdzie boli ???

Zezowaty policjant zatrzymuje trzech pijanych mezczyzn.
- Nazwisko! - zwraca się do pierwszego, patrzac na drugiego.
- Jan Kowalski - odpowiada drugi.
- Was nie pytalem - mowi policjant do drugiego, patrzac na trzeciego.
- Ja nic nie mowilem - odpowiada trzeci.

Pijak przechodzac noca przez cmentarz wpadl do swierzo wykopanego grobu. Poniewaz nie mogl się wydostac ulozyl się wygodnie i usnal. Rano przybyl na miejsce policjant. Stanal nad grobem i zaczal przygladac się spiacemu, ktory zmarzl i usilowal się okryc marynarke. W koncu pyta:
- Zimno? To po cos się rozkopywal?

Policjant zatrzymuje samochod.
- Prosze pana, przejechal pan skrzyzowanie na czerwonym swietle. Bedzie mandacik.
- Panie wladzo, ja bardzo przepraszam, naprawde nie zauwazylem. A tak szczerze mowiac, to jestem daltonista.
Skonfundowany policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje sluzbe koledze, mowi:
- Spotkalem dzisiaj na miescie daltoniste. Swietnie mowil po polsku.

Wpada policjant do cukierni i mowi:
- Poprosze tort!
- Pokroic na szesc kawalkow, czy na dwanascie?
- Na szesc, bo dwunastu nie zjemy...

W kosmos wyslano malpe i policjanta. Pierwsza koperte z zadaniami otworzyla malpa: "Nacisnac przycisk, wlaczyc akumulatory, przeprowadzic badania".
Po chwili koperte przeznaczona dla siebie otworzyl policjant:
"Nakarmic malpe, polozyc się spac".

Na dworcu PKP policjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
- Normalny? - pyta kasjerka.
- A co, wygladam na idiote?

Do sklepu z artykulami gospodarstwa domowego wchodzi policjant.
- Chcialbym tamten niebieski odkurzacz.
- Dobry wybor! Zonie na pewno się spodoba.
- Tak pani mysli? To prosze jeszcze trzy.

Do studenta siedzacego w parku na lawce podchodzi policjant.
- Co pan robi na tej lawce?
- Kontempluje.
- Jak ci przyloze w morde, to zaraz bedziesz prosto plul!

Policjant chwali się narzeczonej:
- A poza tym czytam bardzo duzo ksiazek.
- Naprade? Czytales Norwida?
- Nie. A kto to napisal?

Stojacego na przystanku autobusowym Murzyna otacza grupka wyrostkow, skandujacych:
- Malpa, malpa, mapla!
Po chwili zjawia się policjant. Murzyn pyta go:
- Nie zareaguje pan?
Policjant zaskoczony:
- O! W dodatku mowi!

Dwoch policjantow idzie z aresztowanymi do lekarza. Lekarz pyta pierwszego aresztowanego:
- Jak się pan nazywa?
- Wieslaw Maj.
- A pan? - zwraca się drugiego.
- Zygmunt Maj.
- A wy co? - lekarz pyta policjantow.
- Policjanci z Majami.

Zona do policjanta:
- Czemu chodzisz nagi po pokoju?
- Przeciez i tak nikt dzis do nas nie przyjdzie.
- Wiec dlaczego masz na glowie czapke policyjna?
- Bo a nuz ktos do nas wpadnie...

Komendant policji zwolal zebranie swoich podwladnych i oznajmia:
- Krazy o nas wiele dowcipow, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 procent tych dowcipow jest niezrozumialych.

Policjant wchodzi do sklepu i prosi o dwa sznurowadla.
- Jakie?
- Jedno lewe, drugie prawe!

Wieczorem zona pyta policjanta:
- Wziales prysznic?
- No tak! Ile razy cos zginie, zawsze jest na mnie!

Policjanci zastanawiaja się co kupic swojemu szefowi na jego urodziny.
- Moze ksiazke?
- Eeee. Ksiazke to on juz ma.

Do zataczajacego się jegomoscia podchodza dwaj policjanci.
- Dokumenty prosze - mowi pierwszy.
- Nie mam.
- No to idziemy - mowi drugi.
- No to idzcie.

Policjant zatrzymuje przechodnia.
- Prosze się wylegimi... wylemigi... wyligi... A zreszta, niech pan idzie do domu, mam dzis dobry humor!

Sierzant pokazuje przyszlym policjantom pistolet maszynowy.
- To jest automat.
- Automat? - dziwi się jeden z aspiranotw - A gdzie jest otwor na monete?

Dlaczego policjanci nosza palki dlugie i krotkie ?
- Jesli idzie dzesieciu policjantow i jeden NASZ to oni wyciagaja te krotkie i GO bija. Jesli natomiast idzie dziesieciu NASZYCH i jeden policjant to on wyciaga ta dluga palke i SLEPEGO UDAJE.

Dwoch ZOMO'wcow leje w lesie, nagle jeden mowi:
- Ej stary, co Ty tak bezszelestnie lejesz ?
- Bo leje po spodniach.
- A nie szkoda Ci spodni ?
- Nie, bo leje po Twoich.

Przychodzi policjant do domu, zona otwiera mu drzwi a on od razu LUP jej prawego sierpowego na twarz, potem poprawil lewym prostym, zona pobita pyta:
- Co wyscie tam dzisiaj robili ?
- Uczylismy się boksu.
Na drugi dzien policjant wraca do domu, zona mu otwiera, a on znowu od razu kopie ja yoko w twarz potem seria ciosow prostych w przepone, zona zmaltretowana pyta:
- Stary a coscie dzisiaj robili ?
- Uczylismy się KARATE.
Trzeciego dnia policjant wraca do domu, zona ostroznie otwiera mu drzwi, patrzy ... a policjant ma reke na temblaku, twarz pokieraszowana, noga powloczy, zona przerazona pyta:
- O boze ... a coscie dzisiaj robili ?
- Uczylismy się jesc nozem i widelcem - odpowiada policjant.

- Z czego zyjecie? - pyta policjant jakiegos podejrzanego typka.
- Z zakladow!
- Co to znaczy "z zakladow"?
- Normalnie. Zakladam się z kims o wygrywam.
- Zawsze?
- Zawsze!
- No to zalozmy się. Chcialbym się przekonac, czy mowicie prawde. - Moge się zalozyc, ze mam na dupie swastyke.
- Nie wierze - stwierdza policjant.
- Zalozmy się o dyche!
- W porzadku.
Poszli do jakiegos kata. Mezczyzna sciagnal spodnie, wypial tylek, a policjant nachylil się nad nim i uwaznie go oglada. Wreszcie z triumfem wola.
- Wygralem! Nie masz zadnej swastyki! Nalezy mi się dycha!
Mezczyzna placi, a policjant zadowolony zauwaza:
- No i co się tak chwaliliscie, ze wygrywacie kazdy zaklad?
- Bo wygralem!
- Jak to?
- Widzi pan wladza tych pieciu kolesiow po drugiej stronie ulicy? - Widze!
- Wlasnie się z nimi zalozylem o trzysta tysiecy, ze mi pan wladza do dupy zajrzy...

Idzie dwoch policjantow. Nagle jeden znalazl lusterko, patrzy i mowi :
- O! moje zdjecie!
Drugi bierze i mowi:
- No cos ty, to moje zdjecie!
Poklocili się i poszli na komende. Tam trafili na komendanta, ktory postanowil autorytatywnie rozstrzygnac spor. Spoglada i mowi :
- No co wy, chlopcy, swego komendanta nie poznajecie?
*teraz rozszerzenie*
- A w ogole, to po cholere wam moje zdjecie, co?
I zabral lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebral spodnie.
Pozniej corka go pyta :
- Tato, mozesz mi dac troche pieniedzy?
Komendant :
- A wez sobie ode mnie z kieszeni.
Corka poszla, i znalazla w kieszeni lusterko, i wola do matki :
- Mamoooo! widzialas, tato nosi w kieszeni zdjecie jakiejs laski!
Matka przybiegla, patrzy i mowi do corki :
- Cos ty, to jakas stara rura!

Idzie dwoch milicjantow. Wyciagaja kanapki, jeden w tym momencie przeszedl na druga strone jezdni. Drugi idzie za nim i go pyta:
- Dlaczego przeszedles ? - Na to tamten :
- Bo dentysta kazal mi jesc druga strona.

Zatrzymuje milicjant studenta, legitymuje go, otwiera dowod i czyta:
- Widze ze nie pracujemy - mowi milicjant
- Niieee pracujemy - potwierdza student
- Opierdalamy się .. - mowi milicjant
- Opierdalamy się - potwierdza student
- O!? Studiujemy - rzecze policjant
- Nieeee, tylko ja studiuje .. -odpowiada student

- Placi pani mandat - mowi dwoch policjantow, zatrzymujac samochod, jadacy z nadmierna predkoscia.
- A czy nie moglabym zaplacic w naturze ?
- Co to znaczy " w naturze " ?
- No , wiecie, musialabym zdjac majtki i wam dac ...
Policjant odwraca się do kolegi i pyta :
- Potrzebne ci sa majtki ?
- Nie !
- Mnie tez nie ...

- Panie komendancie - zwracaja się posterunkowi - nie ma pracy, mozemy pograc w brydza?
- Jak boisko jest wolne...

Stoi dwoch stojkowych na skrzyzowaniu. W pewnym momencie podjezdza jakis zagra- niczny turysta i mowi cos do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta usmiechnal się i probuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia probe, tym razem pro- buje po francusku, pozniej po hiszpansku, nawet po rosyjsku - bez rezultatu. Dal wiec za wygrana i odjechal.
Policjanci:
- Ty, Heniek, moze zaczniemy się uczyc jezykow obcych ???
- Po co ????? Zobacz ile ten ich umial i na co to mu się przydalo ?

Na srodku parkowej alejki stoi mlody policjant i placze.
Przechodzien pyta go, czy moze pomoc.
- Ach, prosze pana, zgubil się moj pies patrolowy.
- Nie ma się pan czym przejmowac. Z pewnoscia znajdzie sobie droge na posterunek.
- Tak. On na pewno, ale ja?

- Dlaczego w Wisle utopilo się dwoch milicjantow ?
- Bo zapalali motorowke "na pych".

- Co robi milicjant gdy dostanie narty wodne ?
- Szuka pochylego jeziora.

- Dlaczego milicjanci maja guziki na rekawach ?
- Zeby nie wycierali w nie nosow.
- A dlaczego te guziki się tak blyszcza ?
- Bo wycieraja.

- Dlaczego milicjanci nie jedza ogorkow konserwowych ?
- Bo im się glowy w sloikach nie mieszcza!

Ponoc autentyczne: w pociagu ludzie opowiadaja sobie dowcipy o milicjantach, w tym powyzszy... Jakies dziecko ze zdziwieniem wola do jadacego z nim rodzica: Tatusiu, ale ty jadles wczoraj ogorki... Ogolna konsternacja, w ciszy slychac glos ojca: Tak, synku, ale ja jadlem z beczki...

Przychodzi milicjant do ksiegarni i pyta:
- Czy ma pani cos Hemingwaya ?
- Mam - odpowiada sprzedawczyni - " Stary czlowiek i morze ".
- To ja poprosze " Morze ".

Przychodzi milicjant do ksiegarni i pyta:
- Czy jest Pan Tadeusz?
Sprzedawczyni wola na zaplecze:
- Panie Tadziu, przyszli po pana!...

Milicjant do bibliotekarki:
No niech mi pani da pare ksiazek. Szef mi kaze poczytac.
Bibliotekarka: no to panu znajde cos lzejszego...
Milicjant: eee, niekoniecznie, wozem jestem.

Dlaczego patrole milicyjne skladaja się z milicjanta i psa?
Co dwie glowy to nie jedna.

Dlaczego milicjanci chodza trojkami?
Jeden umie czytac, drugi pisac, a trzeci pilnuje naukowcow.

Milicjant lezy z uchem przy chodniku. Przechodzien pyta:
- Co panu jest, panie wladzo?
Milicjant:
- Plyt slucham.

Wieczorem pod latarnia stoi pijany gosc i krzyczy:
- Otwieraj!
Podchodzi do niego milicjant i pyta o co chodzi. Na to gosc:
- Zona mnie do domu nie chce wpuscic!! - i dalej się awanturuje.
Milicjant:
- Niech pan poczeka, ja to zalatwie.
- Halo! Milicja! Prosze otworzyc!
cisza...
- Halo! Milicja! Otwierac!
cisza...
- Niech pani nie udaje! Przeciez widze, ze się swieci!

Pijaczek szuka czegos w nocy pod latarnia. Podchodzi milicjant i pyta się go, co robi.
- Szukam kluczy, ktore zgubilem. - odpowiada pijak.
Szukaja wiec razem i nic. Pod dluzszej chwili milicjant pyta się:
- Czy jest pan pewien, ze tutaj je pan zgubil?
- Nie, ale tu jest najjasniej!

Zomowiec nad rzeka paluje z zapalem zabe. Podchodzi do niego jakis starszy facet i pyta:
- Co pan paluje ta biedna zabe? Nic panu nie zrobila!
A zomowiec na to:
- Nie dosc ze w moro, to jeszcze podskakuje! (i jebs zabe).

IDZIE MILICJANT I MOWI: "MYSLE WIEC JESTEM"
I ZNIKL ...

W nagrode za dzielna sluzbe pewnien milicjant dostal puchar. Podczas drogi do domu nie zauwazyl jednak, ze puchar przekrecil mu się dnem do gory. Postawil go na polce, ale kiedy podziwial go wraz z zona, zauwazyli ze w pucharze nie ma otworu. Za pare dni, podczas odwiedzin kolegi, innego milicjanta, poskarzyl mu się ze puchar jest wybrakowany poniewaz nie nie moze wlozyc do niego kwiatow. Milicjant dlugo ogladal puchar potwierdzil obawy, a w koncu zajrzal od spodu i na to:
- Oho, faktycznie wybrakowany! Patrz i denka brakuje!

Za dziesiec minut dziesiata, prawie godzina policyjna.
Dwoch zomowcow idzie ulica. Spotykaja przechodnia. Jeden z nich zaczyna go bic pala i kopac.
Drugi pyta:
- Za co ty go wlasciwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdazy!

Pyta milicjant milicjanta:
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam..
- Kur* ! Jak bylem tam to mi powiedzieli, ze tu.

Przychodzi milicjant do sklepu i pyta:
- Czy sa karty do gry?
- Sa.
- To poprosze osemke.

Milicjant zatrzymuje kobiete jadaca zbyt szybko samochodem.
- Nie widziala pani znaku ograniczenia predkosci ?!
Kobieta nachyla się, zaglada pod siedzenie, wyciaga biala laske i mowi:
- ja jestem niewidoma...
milicjant:
- a to przepraszam bardzo..

Chodzi zomowiec dookola latarni i raz po raz wali w nia pala. Podchodzi do niego drugi i pyta:
- Dlaczego tak walisz w ta latarnie ?
- No bo jeszcze jakies 20 latarni i bede w domu.

Wpada zomowiec do domu, zaglada do lodowki i paluje zone. Zona przerazona nastepnego dnia wymyla lodowke. Zomowiec wpada, zaglada do srodka i znow paluje zone. Przez pare dni biedna zona probowala wszystkich srodkow, zeby nie denerwowac meza. Wypakowala lodowke jedzeniem, ale nic nie pomagalo. Ktoregos dnia kiedy maz ja pala okladal, zaplakana pyta o co mu w koncu chodzi?
A zomowiec na to: "Ja cie naucze gasic swiatlo w lodowce!"

Idzie milicjant w cywilu i widzi faceta jak cos kreci w garze;
- co robisz ? pyta faceta
- mieszam guwno z glina.
- a po co ?
- bo robie milicjanta.
milicjant juz chcial go aresztowac ale ze nie byl w mundurze skoczyl po kumpli, ktorzy mieli sluzbe.
podjezdzaja radiowozem i ten w cywilu mowi:
- powiedz co robisz ?
- zomowca.
- jak zomowca, powiedziales ze robisz milicjanta ?
- no tak, ale dodalem wiecej GUWNA.

Milicjant (tak, milicjant nie policjant chociaz nie wiem czy tera jest miedzy nimi jakakolwiek roznica), patrolujac ulice, spotyka swojego kolege, ktory idzie trzymajac za skrzydlo pingwina.
- Skad ty wyrzasnales tego ptaka?
- A przyplatal się i nie wiem, co z nim zrobic.
- Jak to co? Zaprowadz go do ZOO.
Po kilku godzinach milicjant znowu widzi swego kolege spacerujacego z pingwinem.
- I co, nie byles z nim w ZOO?
- Bylem, teraz idziemy do kina.

Dwoch milicjantow obserwuje psa lizacego sobie jaja.
"Chcialbym umiec to robic" wzdycha jeden.
"Czys ty zwariowal, pies cie pogryzie!"

Z czego sklada się pies milicyjny?
- z milicjanta, smyczy i psa wlasciwego

Pewnego razu,jeden facet opowiedzial drugiemu taki smieszny dowcip, ze on pekl ze smiechu.No i toczy się rozprawa o nieumyslne morderstwo: Sedzia prosi oskarzonego, aby opowiedzial ten dowcip.Facet się wzbrania, mowi, ze nie chce dalszych nieszczesc.Na to sedzia wyznaczyl delegacje: adwokat, prokurator i milicjant.Zamkneli ich w dzwiekoszczelnej sali i facet opowiedzial.Adwokat i prokurator pekli, a milicjant wyszedl i powiedzial, ze w tym kawale nic smiesznego nie bylo.Faceta uniewinnili....
Po roku w prasie ukazala się notatka:
"Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pekl milicjant..."

Ksiadz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- bez swiatel ? Mandat 50 zlotych !
- Synu, jade do chorego z Panem Bogiem...
- CO ?! we dwoch na rowerze ?! 100 zlotych !
Ksiadz placi, odjezdza i mysli: "Jakie to szczescie, ze nie wiedzial, ze Bog jest w trzech osobach"

Rozmawiaja zony milicjantow.
- Wiesz, ludzie opowiadaja kawaly o glupocie milicjantow. Ja czasem mysle, ze jest w tym odrobina prawdy. Zeby pomoc mojemu staremu, kupilam leksykon ...
- Ja tez bym kupila, ale nie wiem czy on to bedzie jadl.

- Policjant w nagrode otrzymal wazon na kwiaty. Przynosi go do domu i stawia na stole do gory nogami i mowi do zony:
- Patrz, jaki bubel mi dali.
- Masz racje, oddaj im - mowi zona.
Nastepnego dnia policjant idzie do komendanta, stawia wazon otworem do blatu i mowi:
- Co to za nagroda? To bubel!
Komendant wzial wazon do reki, obejrzal i mowi:
- Macie racje! Nie dosc, ze nie zrobili otworu do wlozenia kwiatow, to jeszcze dno wycieli...

W przedziale kolejowym jedzie trzech facetow i policjant. Poniewaz temary do rozmowy szybko się wyczerpaly wszyscy po pewnym czasie zaczeli się nudzic. Jeden z pasazerow, chcac przerwac niemrawy nastroj zadaje swoim towarzyszom podrozy zagadke:
- Co to jest? Zaczyna się na J i kazdy z nas je posiada?
Wszyscy daremnie susza sobie glowy.
- Jedna para butow! - Ogolny smiech.
- A teraz uwazajcie. Zaczyna się na D i nie kazdy z nas je posiada? - Znowu cisza.
- Dwie pary butow! - Znowu wszyscy leja i prosza o dalsze zagadki.
- Co to jest? Jest czerwonego koloru w zolte pasy, wisi nad drzewami i...
- Cha, cha, cha - przerywa mu policjant - To sa trzy pary butow!

Dwoch policjantow wybralo się na polowanie. Wracaja wczesnie bo nic nie upulowali. Jeden z nich mowi:
- Wiesz, albo te kaczki za wysoko lataja, albo my za nisko psa podrzucamy.

- Dlaczego policjant kazal sobie postawic piec na samym srodku pokoju?
- Zeby miec centralne ogrzewanie.

- Dlaczego policjanci maja opaski na czapkach?
- Wskaznik poziomu oleju...

Policjant zatrzymuje samochod. Kierowca odkreca szybe i mowi:
- Co jest, chyba nie jechalem za szybko?
- Prosze dmuchac! - powiada policjant podsuwajac kierowcy pod nos torbe.
- Dlaczego mam dmuchac?!
- Bo moje frytki w torbie sa za gorace.

Pijak leje na srodku ulicy. Podjezdza policja:
- Nie znalazl pan pisuaru? - pyta policjant.
- A co, zgubil go pan?

Dlaczego, gdy strzelono w glowe policjantowi, ow policjant jeszcze 3 dni chodzil?
Bo kula 3 dni szukala mozgu.

Dwoch policjantow stoi na ulicy z przepieknym, olbrzymim owczarkiem niemieckim. Przechodza obok nich dwie baby. Po pewnym czasie odzywa się jeden z policjantow:
- Ty sluchaj wiedziales, ze nam pies ma dwa chu.e ?
- Jak to, skad to wytrzasnales ?
- Jedna z tych bab powiedziala do drugiej: "widzialas tego psa z dwoma chu.ami?"

- Co obecnie mowi policjant, kiedy lapie zlodzieja na goracym uczynku?
- Jestes aresztowany, paragraf dziesiaty, przykazanie siodme!

Egzamin na policjantow. Wchodzi pierwszy. Pada pytanie:
"Co to jest: ma zelowki, sznurowadla i zaczyna się na B?"
Policjant wyteza umysl i po chwili pada odpowiedS:
"Buty!"
"Swietnie, znakomicie, zdal pan!"
Policjant wychodzi dumny, a koledzy nerwowo pytaja:
"Zdales?"
"Zdalem!"
"A o co pytali?"
"O buty!"
Wchodzi nastepny i pada pytanie:
"Co to jest: ma wahadlo, wskazowki i zaczyna się na Z?"
Policjant mysli, mysli, az wreszcie uradowany wola:
"Wiem! ZANDALY!"

Oczywiscie wszyscy wiedza, dlaczego policjanci chodza dwojkami. Dla tych, ktorzy jednak nie wiedza przypominam, ze jeden umie czytac, a drugi pisac. A teraz do ad remu :-)
Zachorowal ten co umial czytac i jego partner wyszedl sam na obchod. Patrzy idzie dwoch podejrzanych osobnikow. Zatrzymuje i mowi :
- Dokumenty prosze.
Bierze dowody i literuje:
- DOWOD OSOBISTY.
bierze drugi i czyta :
- DOWOD OSOBISTY
- Aaaa, to Panowie BRACIA ?

Pijany facet zalatwia się na moscie. Podchodzi do niego policjant i zwraca mu uwage.
- Panie, a tutaj mozna tak lac?
- A lej pan!

Policjant na posterunku pracowicie oklada palka kasete magnetofonowa.
- Co robisz? - zainteresowal się kolega.
- Komendant kazal mi ja przesluchac...

Do spiacego na parkowej lawce podchodzi policjant i potrzasa go za ramie:
- Panie, co to jest? Hotel?
- A co ja jestem informacja turystyczna?

Do sklepu wchodzi policjant i mowi:
- Poprosze episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Prosze pani, to ja podejmuje diecezje!
- Chyba decyzje?
- No tak... Wie pani, nigdy nie bylem prymasem...

Policjant zatrzymuje kierowce jadacego pod prad na jednokierunkowej drodze.
- Ta ulica mozna jezdzic tylko w jednym kierunku!
- A czy ja jezdze w dwoch?

Stoi policjant przy automacie z woda sodowa, wrzuca monete, wypija szklanke wody, po czym znow wrzuca monete i tak przez dluzszy czas. Za nim stoi zniecierpliwiony tlum.
- Panie, pospiesz się pan!
- Po co, przeciez na razie caly czas wygrywam!

Podchodzi pijak do policjanta i pyta:
- przzzzepraszzzam pana... , czy... to miejs...ce... obok... pana jest wolne ?
- Tak.
- A moglbym tu chwilecz...ke postac ?
- Nie bedzie stal palant obok sokola !
- No to ja... od...latuje.

Zomowcy pojechali na biwak i spotkali tam druzne harcerzy. Zalozyli się z nimi kto sprowadzi z lasu wieksze zwierze. 
Harcerze na drugi dzien przyprowadzili na lancuchu niedzwiedzia. A zomowcy - zajaczka. Harcerze w smiech. Zomowcy bez slowa chwycili palki i dawaj lac zajaczka po grzbiecie. Po 5 minutach zajaczek wrzasnal:
- Dobra! Przyznaje się! Jestem zubrem!

Przychodzi ZOMOwiec do domu, wyciaga pale i leje zone. Ta w krzyk:
- Jozek, nie przynos mi nigdy roboty do domu!

Na przesluchaniu policyjnym:
- Kto ci ucial jezyk? Gadaj!!!

Dwoch gliniarzy oglada mecz pilki noznej. Jeden wychodzi do drugiego pokoju i slyszy krzyk kolegi "GOOOL!!", a po chwili "DRUGI GOOOL!". Wraca wiec do pokoju i pyta:
- Kto strzelil?
- Pierwszego van Basten a drugiego Replay.

Idzie dwoch policjantow, patrza, a tu flegma lezy na chodniku. Jeden podchodzi i mowi do drugiego :
- Ty, patrz broszka !
Drugi bierze flegme do reki i pokazuje tamtemu :
- Zdawalo ci się. To jest wisiorek !

Dwóch policjantów znajduje na chodniku ludzka głowę.
- Stary, to chyba głowa Kowalskiego?
- Coś ty, Kowalski jest wyższy.

Syn milicjanta dostał dwóję z geografii, bo nie wiedział, gdzie leży Afryka. Po powrocie do domu spytał ojca. Ten zbił syna za zła ocenę i powiedział, że odpowie jutro. Na drugi dzień pyta o to swojego przełożonego. Ten drapie się po głowie i mówi:
- Musi być gdzieś niedaleko, bo u nas na warsztatach pracuje Murzyn i dojeżdża do roboty rowerem.

Milicjant pojechał na wakacje do Zakopanego.
- No i jak, ładnie tam? - pytaja go koledzy.
- Trudno powiedzieć, góry wszystko zasłaniaja.

Stoi milicjant na skrzyżowaniu i mówi:
- Myślę, więc jestem - i zniknał.

Policjanci przez caly dzien zatrzymywali samochody za przekroczenie szybkosci. Wieczorem patrza, a jakas syrenka jedzie wolno. Postanowili dac kierowcy nagrode. Zatrzymuja ja.
- Damy panu 1 mln zl nagrody.
Kierowca:
- Dobrze... zapomnialem prawa jazdy.
Zona z siedzenia obok:
- Prosze go nie sluchac. On po pijaku rozne brednie gada.
Babcia z tylnego siedzenia:
- Bierz pieniadze, sprzedamy jeszcze ta kradzina syrenke i zaszalejemy.
W tej chwili wychodzi z bagaznika dziadek i pyta:
- To juz Austria? 

Idzie dwoch policjantow, nagle jeden zauwaza czlowieka lecacego na lotni.
- Zobacz jaki ptak!!!
- A jaki drapiezny, wczoraj trzy razy do niego strzelalem zanim czlowieka wypuscil. 

Policjant zatrzymuje w miescie samochod prowadzony przez kobiete.
-Przekroczyla pani szescdziesiatke...
-Alez skad panie wladzo, to ten kapelusz tak mnie postarza. 

Policjant A kupil puzzle, spotkal drugiego (B).
A: Wiesz, kupilem sobie puzzle.
B: No i co?
A: Wiesz ulozylem w trzy dni- tak, tak, w trzy dni!!!
B: No i co z tego, niektore uklada się krocej
A: Ale nie o to chodzi, na pudelku pisalo "od trzech do pieciu lat", a mi tak szybko poszlo! 

Policjantowi urodzily się bliznieta. Gdy juz dorosly, sasiad pyta go:
-W jaki sposob rozroznia pan swoich synow?
-Zwyczajnie, po odciskach palcow 

-Tu centrala do wszystkich radiowozow Przed hotelem "Continental" spaceruje
Naga kobieta. Niech najblizszy patrol podjedzie i zabierze ja stamtad Tylko
Niech nie jada tam wszyscy naraz tak jak poprzednim razem. 

-Przestepstwa dokonano z nocy z pietnastego na szesnastego lipca.
-Przepraszam, ale nie doslyszalem, w nocy z pietnastego na ktorego? 

-Dlaczego wozy policyjne jezdza tak szybko?
-Zeby policjanci nie zapomnieli dokad i po co jada! 

Na rogu stoja dwaj policjanci i pies. Do psa podchodzi maly chlopczyk i zaczyna pilnie przygladac się brzuchowi psa. I patrzy... I patrzy... Na to policjanci:
- Synku, co ty chcesz od tego psa?
- A no bo mi kolega powiedzial, że tu jest pies z dwoma kut*.*mi. 

Policjant zatrzymuje kobiete:
- Prosze pani, na tej ulicy obowiazuje ruch jednokierunkowy.
- A czy ja jade w dwoch kierunkach? 

- Dlaczego policjant kopie dol w ogrodzie?
- Bo musi zrobic sobie zdjecie do pasa. 

- Dlaczego policjant kopie 4 doly w ogrodzie?
- Bo musi zrobic sobie 4 zdjecia

Do policjanta na skrzyzowaniu podchodzi chlopaczek z czapka policyjna.
- Czy to pana czapka?
Policjant lapie się za glowe i mowi:
- Nie, ja swoja zgubilem. 

Policjant zatrzymuje samochod, ktory jada trzy osoby.
- Gratuluje - mowi policjant - jest pan tysięcznym kierowca ktory przejechal nowa szosa. Oto nagroda pieniezna od firmy budujacej drogi! Obok pojawia się reporter i pyta:
- Na co wyda pan te pianiadze?
- No coz - odpowiada po namysle kierowca - chyba w końcu zrobie prawo jazdy...
Żona kierowcy z przerazeniem:
- Nie sluchajcie go panowie... On zawsze lubi zartowac, gdy za duzo wypije!
W tym momencie z drzemki budzi się, siedzacy z tylu dziadek i widzac policjanta zauwaza:
- A nie mowilem, że skradzionym samochodem daleko nie zajedziemy!... 

Przychodzi policjant do baru i mowi:
- Poprosze porcje frytek.
Na to barman:
- Nie mamy ziemniakow.
- Nie szkodzi. Zjem z chlebem. 

- Ile jest dowcipow o policjantach?
- Ten jeden - reszta to prawda. 

Wzywa komendant dwoch policjantow i mowi:
- Dowiedzialem się panowie bardzo niepokojacej rzeczy, a mianowicie, że uzywacie wyrazow, ktorych znaczenia nie rozumiecie.
Na to jeden z policjantow:
- Do mnie to alibi?
A komendant:
- Nie ulega frekwencji. 

- Dmuchaj pan! - poleca policjant zatrzymanemu kierowcy.
- Chetnie! A gdzie się pan wladza oparzyl? 

Na przesluchaniu policyjnym:
- Kto ci ucial jezyk? Gadaj!!!

O Wąchocku

Do góry

- Jak strachliwe są konie sołtysa z Wąchocka?
- Jak sołtys szczeli batem to przez homąto wyskakują. 

- Dlaczego żona sołtysa nie puszcza go na bale przebierańców?
- Bo na ostatnim balu przebrał sie za ser szwajcarski - stał w kącie i smierdział. 

- Dlaczego sołtys poleciał na księżyc?
- Szukać majtek dla sołtysowej bo ma dupę nie z tej ziemi. 

- Jak się wybiera sołtysa w Wąchocku?
- Puszcza się beczkę z najwyższej okolicznej górki i w czyją chałupę trafi ten zostaje sołtysem.
- No to dlaczego teraz w Wąchocku nie mają sołtysa?
- Bo beczka trafiła w kibel i gówno mają :) 

- Wiecie dlaczego sołtys z Wąchocka sprzedał swego Mercedesa?
- Jak stacja obsługi przeszła na Win 95, to mu ciągle rozpoznawało samochód jako Trabant, i się sołtys wqrzył... (Dla Gates'a to i to z Niemiec...) 

- Wiecie, dlaczego bank w Wąchocku jest zamknięty już od miesięcy?
- Bo im się Win 95 zawiesiło, i nawet Gates nie mógł odwiesić... 

- Wiecie dlaczego zamkneli szpital w Wąchocku?
- Bo nikt się w nim leczyc nie chcial.
- A czemu?
- Bo dostali nowoczesne skalpele sterowane z Win 95. 

- Dlaczego w kościele w Wąchocku wszyscy leża w czasie mszy?
- Bo ksiądz ma niski głos. 

- Dlaczego ludzie w Wąchocku chodza na msze z drabinami?
- Bo ksiądz wygłasza kazania na wysokim poziomie. 

- Jak niskie są stropy w kościele w Wąchocku?
- Takie, że myszy są garbate. 

- Dlaczego w Wąchocku wszyscy chodza w kaskach?
- Bo urwał się sznur w dzwonnicy i kościelny rzuca kamieniami.
- Bo sołtys wjechał pługiem na minę, sołtys już spadł, pług jeszcze nie.
- Bo wczoraj w telewizji podali że ciśnienie spadnie. 

- Dlaczego w Wąchocku rozłożono siatkę pod linia wysokiego napięcia?
- Żeby napięcie nie spadło. 

- Dlaczego na liniach wysokiego napięcia do Wąchocka druty wymienia się na kolczasty?
- Bo Wąchock leży na górce i po zwykłych prad się ślizgał. 

- Dlaczego w Wąchocku podwyższono dzwonnicę w kościele?
- Bo sznur był za długi. 

- Dlaczego w kościele w Wąchocku wykopano 5 metrowy dół pod dzwonnica?
- Bo sznur był za długi... 

- Dlaczego w Wąchocku wykopano dół przed kościołem?
- Żeby wiarę pogłębić. 

- Dlaczego w kościele w Wąchocku wierni nie klęcza?
- Bo kradna zelówki. 

- Dlaczego w Wąchocku sołtys już nie chodzi w niedziele do kościoła?
- Kupił sobie samochód... 

- Dlaczego w Wąchocku maja stale świeże gazety???
- Bo jak im się uda kupić to zaraz je pakuja do zamrażarki... 

- Jak duży jest rynek w Wąchocku?
- Jakby się położyć na rynku na wznak to ręce i nogi leża w zbożu 

- Dlaczego w Wąchocku są 4 mosty?
- Bo dopiero za czwartym razem trafiono na rzekę 

- Gdzie jest najdłuższy most w Polsce?
- W Wąchocku - budowali wzdłuż rzeki 

- Dlaczego w Wąchocku jest most?
- Bo mieszkańcy w czynie społecznym rów na rzekę wykopali. 

- A gdzie w Wąchocku jest kryta pływalnia?
- Pod mostem. 

- Co jest napisane na dnie basenu w Wąchocku?
- Tutaj się nie pali. 

- Jakie są zakręty na rzece w Wąchocku?
- Takie, że ryby na wirażach wypadaja... 

- A jak szeroka jest ta rzeka?
- Ano taka, że jak dwie ryby chca się wyminać, to jedna musi wyskoczyć na brzeg. 

- Jakie są wiry na rzece w Wąchocku?
- Takie, że jak koń sołtysa pił wodę to mu łeb ukręciło... 

- Dlaczego w Wąchocku zbudowano mury na brzegach rzeki?
- Żeby rekiny pastwisk nie wyżerały 

- Dlaczego sołtys w Wąchocku już nie jeździ czołgiem?
- Bo mu gasienice pozdychały 

- Dlaczego pies sołtysa zabił się o budę?
- Bo dowiedział się, że sołtys zapisał się do Zwiazku Kynologicznego.
- jw. ale Towarzystwa Przyjaciół Zwierzat
- jw. ale do LOP.
- Bo sołtys zamiast łańcucha założył gumę
- A dlaczego pies sasiada sołtysa nie zabił się o budę, mimo że miał łańcuch z gumy?
- Bo miał budę na wrotkach... 

- Pies sołtysa jest świetnie wyszkolony - jak sołtys mówi "Burek chodź!" albo "nie chodź!", to Burek idzie albo nie idzie. 

- Dlaczego koń sołtysa powiesił się na lejcach?
- Bo sołtys dokupił 2 ha pola. 

- Dlaczego w Wąchocku sołtys orze pole w kółko?
- Bo kupił sobie konia z cyrku. 

- Gdzie się chowa koń sołtysa w Wąchocku, jak pada deszcz???
- Jak to gdzie??? Pod dyszel! 

- Jakie sprytne są konie w Wąchocku?
- Takie, że jak wóz zjeżdża z góry, to na dyszel wskakuja 

- Dlaczego w Wąchocku kury chodza w kapciach?
- Żeby asfaltu nie porysowały! 

- Jak wybredny jest kot sołtysa w Wąchocku?
- Jak mu dać kawę z mlekiem, to mleko wypije a kawę zostawi. 

- Dlaczego w Wąchocku krowy na pastwiskach chodza w kaskach?
- Bo codziennie rano sołtys odwozi je na pastwisko na swoim motorze 

- Gdzie był najostrzejszy pies w Polsce?
- U sołtysa w Wąchocku, jak zdechł to łańcuch jeszcze trzy dni szczekał 

- Dlaczego świnie w Wąchocku maja na końcach ogonków supełek?
- Żeby się nie mogły przecisnać między sztachetami płotu... 

- Jak wyglada najdłuższa świnia świata, wyhodowana w Wąchocku?
- Ma 4 metry! (1m świni i 3m ogona) - Jak ja wyhodowano?
- Przywiazano za ogon i codziennie oddalano jej koryto o 0.5 m. 

- Podobno sołtys w Wąchocku odkrył lochy... dwie... 

- Dlaczego w Wąchocku wiaże się świnie w pęczki?
- Żeby jastrzab ich nie porwał 

- Jaka rozpiętość skrzydeł ma bocian?
- 3 m.
- A jaka rozpiętość skrzydeł ma bocian jak leci nad Wąchockiem?
- 1,5 m, bo jednym skrzydłem zakrywa sobie oczy. 

- Dlaczego ptaki łataja nad Wąchockiem do góry nogami?
- Żeby im miejscowi obraczek nie ściagali 

- Dlaczego ludzie w Wąchocku wychodza w pole z łukami???
- Bo "Bizony" się pojawiły. 

- Jak niska pszenica rośnie w Wąchocku???
- Tak niska, że jak wróbel chciał spróbować, to musiał przyklęknać... 

- Dlaczego Wąchock w nocy wyglada z lotu ptaka jak Nowy Jork?
- Bo pchły w Wąchocku chodza z latarkami... 

- Dlaczego w Wąchocku nie je się kawioru w tubkach?
- Bo nikt nie może włożyć głowy do tubki! 

- Dlaczego w Wąchocku nie je się ogórków kiszonych?
- Bo nikt nie może włożyć głowy do słoika!
- A czemu sołtys je ogórki?
- Bo je z beczki! 

- Jakie znane rzeczy wynaleziono w Wąchocku?
- Wodoszczelna gabka, latarka na baterie słoneczne, szynka w aerozolu (spray), urzadzenie do zapalania zapałek od słońca 

- Dlaczego w Wąchocku nie ma płotów
- Bo wróżka przepowiedziała sołtysowi że zdechnie jak pies pod płotem 

- Dlaczego w Wąchocku otwarto Pewex?
- Bo sołtys centa znalazł
- A dlaczego zamknięto?
- Bo zgubił...
- A dlaczego zabrakło grzebieni w całym Wąchocku?
- Bo przeczesuja okoliczne lasy w poszukiwaniu tego centa. 

- Dlaczego w nocy do Wąchocku nie można niczym dojechać?
- Bo zwijaja asfalt na noc. 

- Dlaczego sołtys zwija asfalt na noc?
- Żeby kury nie rozdziobały... 

- Dlaczego w Wąchocku do dzisiaj chodzi pochód pierwszomajowy???
- Na rondo trafili... 

- Dlaczego w Wąchocku nie odbył się pochód pierwszomajowy???
- Bo sołtys zachorował, a milicjant powiedział, że sam nie pójdzie 

- Dlaczego w Wąchocku samochody maja opony bez bieżników?
- Bo ulica jest bieżnikowana. 

- Dlaczego w Wąchocku zbudowali dwupasmowa autostradę?
- Bo budowali z dwóch stron drogę i się nie zeszli... 

- Dlaczego nie można dojechać do Wąchocka pociagiem?
- Bo lekarz sołtysowi zalecił dużo żelaza i szyny rozkręcili. 

- Dlaczego pasażerowie pociagu do Wąchocka zbieraja się w jednym przedziale?
- Bo jak pociag ma 3 wagony, to pierwszy staje już za Wąchockiem, ostatni przed, i tylko środkowy trafia... 

- Dlaczego sołtys przyszedł na dworzec z drabina?
- Bo się dowiedział, że żona przyjedzie piętrowym pociagiem 

- Dlaczego autobus jeżdżacy do Wąchocka jest szerszy niż dłuższy?
- Bo wszyscy chca siedzieć przy kierowcy
- A dlaczego jest dłuższy niż szerszy?
- Bo się ludzie przyzwyczaili do kolejek. 

- Dlaczego do Wąchocka jeździ szklany autobus?
- Bo każdy chce siedzieć przy oknie! 

- Dlaczego autobus stajac w Wąchocku otwiera tylko środkowe drzwi?
- Bo przednie i tylne to już nie Wąchock 

- Jakie są zakręty na drodze do Wąchocka?
- Takie że kierowca PKSu widzi jego tył! 

- Dlaczego kiedy uruchamiano linię do Wąchocka, to autobus przyjechał w piatek, a odjechał w poniedziałek?
- Bo sołtys uczył chamstwo jak się wsiada i wysiada. 

- Gdzie leży Wąchock?
- Trzy rzuty beretem od Starachowic. 

- Dlaczego w Starachowicach nie ma domów wyższych niż dwa piętra?
- Z trzeciego pietra Wąchock widać. 

- Dlaczego w Wąchocku na dyskotece tańczy się w kapciach?
- Żeby nie zagłuszać muzyki z sasiedniej wsi. 

- Dlaczego w Wąchocku zdjęli światła że skrzyżowań?
- Bo sołtys robi dyskotekę... 

- Wiecie jak bija zegary w Wąchocku???
- Bim-ber, bim-ber... 

- Jakich płyt słucha się w Wąchocku?
- Chodnikowych! 

- Dlaczego ludzie w Wąchocku chodza na czworaka?
- Bo słuchaja płyt... chodnikowych... 

- Co "leci" w Wąchocku w kinie?
- Tynki że ścian!
- Ćmy do projektora... 

- Dlaczego już nie ma balów przebierańców w Wąchocku?
- Bo raz córka sołtysa przebrała się za akumulator i ja cała noc ładowali... 

- Dlaczego dziewice w Wąchocku chodza w czarnych majtkach?
- Żeby im się błony nie ponaświetlaly. 

- Dlaczego w Wąchocku nie odbył się pochód dziewic???
- Bo jedna zachorowała, a druga powiedziała, że sama nie pójdzie 

- Dlaczego zima w Wąchocku ludzie chodza w białych kaloszach?
- Żeby nie zostawiać śladów na śniegu... 

- Dlaczego ostatnio wszyscy w Wąchocku byli ubrani odświętnie?
- Bo w nocy była burza z błyskawicami i myśleli, że przyjedzie fotograf. 

- Dlaczego w Wąchocku jest teraz świeże powietrze?
- Bo nie otwieraja okien... 

- Dlaczego mieszkańcy Wąchock leża do góry d...?
- Bo pokazuja gdzie maja resztę kraju! 

- Dlaczego w Wąchocku sołtys ogłosił mobilizację???
- Bo jak szedł do karczmy, to znalazł chińskie pióro. 

- Dlaczego ostatnio w całym Wąchocku niema szyb w oknach?
- Bo sołtys buduje szybowiec. 

- Dlaczego w szkole w Wąchocku zamurowano okna?
- Bo sołtys robił wieczorówkę... 

- Dlaczego w Wąchocku nowy sołtys (po wyborach) zarzadził budowę szkoły w ziemiankach?
- Bo ostatnio tak się ich poziom obniżył
- A po co te ziemianki będa otoczone drutem kolczastym?
- Żeby się ciemnota nie wciskała 

- Dlaczego sołtys w Wąchocku ma ostatnio obie nogi w gipsie?
- Bo jak mgła opadła, to mu je połamała! 

- Dlaczego sołtys w Wąchock o mało co się nie utopił???
- Wrzucił peta do rzeki i chciał przydeptać, bo lubi porzadek... 

- Jak gęsta jest mgła w Wąchocku?
- Tak gęsta, że krowa sołtysa się udusiła... 

- Dlaczego w rzece w Wąchocku wyzdychały ryby?
- Bo sołtys uprał skarpety! 

- Dlaczego ostatnio ludzie w Wąchocku chodza w maskach przeciwgazowych?
- Sołtys suszy bieliznę... 

- Dlaczego wzdłuż drogi w Wąchocku są metrowej głębokości rowy?
- Bo sołtys jak idzie, to lubi machać rękami 

- W jaki sposób sołtys Wąchocka dorobił się na grze na trabie?
- Płacili mu sasiedzi żeby przestał grać. 

- Dlaczego sołtys trzyma pusta butelkę w lodowce?
- Dla gości, którym nie chce się pić 

- Dlaczego sołtys polonezem jechał do Kielc godzinę a z powrotem trzy?
- Bo polonez ma tylko jeden wsteczny bieg. 

- Dlaczego sołtys kupił żonie samochód bez silnika?
- Bo uważa, że miejsce kobiety jest w domu! 

- Dlaczego sołtys otworzył nowe konto w banku?
- Bo stare było już puste. 

- Jak cienkie naleśniki robi żona sołtysa?
- Maja tylko jedna stronę! 

- Dlaczego ostatnio oczy sołtysa wisza na dębie?
- Bo mu sasiad powiedział "oczywiście". 

- Dlaczego domy w Wąchocku są okragłe?
- Bo sołtysowi zagrozili, że go zastrzela zza węgła.
- Bo córka sołtysa chodziła na róg.
- A dlaczego są znowu kwadratowe?
- Bo córka sołtysa puszczała się na okragło. 

- Dlaczego sołtys postawił przed brama latarnie?
- Żeby córka miała blisko do pracy. 

- Jakiego zeza ma córka sołtysa w Wąchocku?
- Takiego że jak płacze, to jej łzy po plecach ciekna! 

- Dlaczego córka sołtysa ma zęby jak perły?
- Bo nie dość, że rzadkie, to większość podroby. 

- Dlaczego w Wąchocku są gumowe drzewa?
- Bo córka sołtysa robi prawo jazdy.
- Żeby się na wietrze nie łamały 

- Inna wersja:
- Dlaczego w Wąchocku nie ma latarni?
- Bo sołtysowa uczy się jeździć samochodem! 

- A dlaczego w lesie koło Wąchocka jest dziura o głębokości półtora metra?
- Bo córka sołtysa potrzebowała fotografie do paszportu.
- A dlaczego obok jest jeszcze 9 takich dziur?
- Bo od razu zrobiła 10 sztuk. 

- Dlaczego córka sołtysa wyrzuciła jeża?
- Bo kupiła sobie do czesania szczotkę. 

- Dlaczego żona sołtysa w Wąchocku kupiła sobie pralkę automatyczna?
- Na czymś ta balię trzeba postawić, no nie? 

- Dlaczego sołtysowa kupiła sobie trzecia pralkę automatyczna?
- Bo na dwóch jej się balia chwiała... 

- Ilu pralek używa żona sołtysa w Wąchocku?
- Trzech: w jednej pierze, a na dwóch stawia kocioł do gotowania. 

- Dlaczego w Wąchocku jest dol. w lesie?
- Bo sołtys ma garbata żonę 

- Jak waskie są korytarze u sołtysa w domu?
- Tak, że pies może tylko pionowo ogonem merdać 

- Jak niskie są domy w Wąchocku?
- Takie, że naleśniki trzeba jeść rozwinięte 

- Dlaczego w Wąchocku urzędnicy skarbowi chodza z łopatami?
- Szukaja podziemia gospodarczego 

- Dlaczego w Wąchocku ludzie smaruja telewizory musztarda?
- Żeby poprawić ostrość 

- Dlaczego nikt w Wąchocku już nie oglada telewizji???
- Bo sołtys sobie założył żaluzje 

- Dlaczego w Wąchocku jeszcze długo nie będzie BBS'a?
- Bo nie ma chętnych aby zrobić składkę... 

- Czy wiecie dlaczego w tym roku w Wąchocku byly latwiejsze tematy maturalne?
- Poniewaz zdawala corka soltysa.

- A wiecie dlaczego w przyszlym roku beda jeszcze latwiejsze?
- Bo nie zdala.

- A czy wiecie, ze soltys z Wąchocka zginal smiercia tragiczna?
- Mieszal herbate i lej go wciagnal... Do tej pory ciala nie znalezli...

- Dlaczego mieszkancy Wąchocka trzymaja zarowki w zebach?
- Zeby wyrazac sie jasno!

- Dlaczego w Wąchocku na dyskotece tancza na bosaka?
- Bo sluchaja muzyki w sasiedniej wsi.

- Czemu w Wąchocku, w kosciele sa takie dziury w posadzce?
- Ksiadz im kazal szukac korzeni wiary.

- Dlaczego w Wąchocku zamknieto biblioteke?
- Bo ukradli te jedna ksiazke...

- Dlaczego mieszkancy Wąchocka posmarowali sobie szyby nafta?
- Bo uslyszeli, ze na szybach naftowych mozna zbic duzy interes! 
- Dlaczeog w Wąchocku wybudowali dwupasmowa autostrade?
- Bo budowali z dwoch stron i sie nie zeszli...

- Wiecie czemu soltys w Wąchocku pomalowal sobie dom na bialo?
- Bo uslyszal, ze po wojnie atomowej ocaleje tylko Bialy Dom.

- Dlaczego w Wąchocku powiesily sie dwa konie?
- Bo im Soltys powiedzial "Wista!"

- A dlaczego powiesil sie jeden kon?
- Bo go Soltys przywiazal do szlabanu.

- Czy wiecie jak duzy nos ma corka soltysa?
- Moze spokojnie palic papierosa pod prysznicem nie martwiac sie, ze jej zgasnie.

- Dlaczego w Wąchocku rozkrecono tory kolejowe?
- Bo lekarz przepisal soltysowi zelazo.

- Dlaczego wrony nad Wąchockiem lataja do gory brzuchem?
- Zeby Wąchocka nie widzialy.

- Dlaczego w Wąchocku pchly nie swieca?
- Bo jakby swiecily, to Wąchock bylby lepiej oswietlony od Nowego Jorku.

- Dlaczego kolo kosciola w Wąchocku jest dol gleboki na ok. 20 m?
- Bo o tyle za dlugi byl sznur, ktory kupiono do dzwonu.

- Dlaczego przed domem soltysa w Wąchocku jest wielki dol?
- Bo soltys robil sobie zdjecia do pasa.

- Dlaczego zima w Wąchocku ludzie chodza w bialych kaloszach?
- Zeby nie zostawiac sladow na sniegu...

- Jak w Wachocku ludzie popelniaja samobojstwa?
- Klada się na torach i umieraja z glodu. 

W Wachocku kury zastrajkowaly, bo nie lubia jak się jaja z nich robi.

O studentach

Do góry

- Co powinien wiedziec student?
- Wszystko!
- Co powienien wiedziec asystent?
- Prawie to wszystko,co student.
- A adiunkt?
- W jakiej ksiazce jest to, co powienien wiedziec student.
- Docent?
- Gdzie jest ta ksiazka.
- A co powienien wiedziec profesor?
- Gdzie jest docent...

Na egzaminie na uczelnie o profilu informatycznym pytaja się nowego kandydata jakie zna komedy jakiegos jezyka programowania.
- Gora, dol, lewo, prawo i fajer....

Student zdaje egzamin. Profesor chce odeslac go na inny termin z pala. Delikwent prosi o ostatnia szanse:
- Jesli przejde po scianie i suficie, dostane trojke?
Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po scianie i suficie. Slowo się rzeklo, juz chce wpisywac 3 ale student dalej marudzi:
- Jesli zaczne fruwac po pokoju, dostane 4?
Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwac po pokoju. Profesor juz chce wpisywac 4 ale student wciaz nie daje mu spokoju:
- Jesli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostane 5?
Profesor z jescze wiekszym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy caly mokry:
- Panie, co pan???!!!
- Dobra, niech bedzie 4.

Uniwersytet Warszawski Wydzial Matematyki Informatyki i Mechaniki. Ustny z rachunku prawdopodobienstwa. Biedna studentka zaglebia się coraz bardziej... W koncu profesor, probujac ja ratowac pyta:
- Prosze mi powiedziec jake jest prawdopodobienstwo wypadniecia jedynki na kostce szesciennej ?
Studentka prawie bez namyslu odpowiada:
- Jeden !!!
- Eeeechem... jest pani zupelnie pewna ?
- Tak! jeden !
- Dobrze, prosze wziasc kostke i sprobowac - daje jej kostke, ona rzuca, wypada : jeden !!!
Dziewczyna rzuca jeszcze raz : znowu jeden.
Profesor robi wielkie oczy sam bierze kostke i rzuca : wypada jedynka.
- Poprosze indeks - mowi - ma pani troje, dowidzenia.

Uniwersytet Warszawski, wydzial biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi juz prawie godzine i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowil mu dac ostatnia szanse:
- No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trojke, jak nie to pan oblal. No wiec niech pan mi powie ile jest lisci na tym drzewie? - powiedzial prof. wskazujac za okno.
Student mysli... patrzy na drzewo... znowu mysli, wreszcie mowi:
- Piec tysiecy osiemset czterdziesci dwa!
- A skad pan to wie!? - pyta profesor.
- Aaaaa, to juz jest drugie pytanie...

Po roku studiow przyjezdza do domu studentka i od progu wola:
- Mamo, mam chlopaka!
- Swietnie coreczko, a gdzie studiuje?
- Alez mamo, on ma dopiero dwa miesiace!

Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta:
- Moze opisze mi pan rtec?
- Rtec ogrzewana do wysokich temperatur rozklada się. Z Hg powstaje atomowy wodor H ktory jako bardzo lekki unosi się do wyzszych partii atmosfery...
- A co w takim razie pozostaje ?
- A... a pozostaje 'g' i 'g' to jest... eeee... Wiem! Stala grawitacji i wynosi ona okolo 9.8...

Na medycynie odbywaly się cwiczenia z mikroskopem. Studenci mieli obserwowac probki wlasnej sliny. Dowcipnisie podmienili jakiejs dziewczynie sline na probke spermy. Panienka gdy spojrzala przez mikroskop zglupiala i zawolala profesora. Profesor przylozyl oko do mikroskopu i zapytal:
- Czy myla pani dzisiaj zeby?

Profesor biologii mowi do studentow:
- Zaraz pokaze panstwu zabe. Bedzie ona tematem dzisiejszego wykladu.
Zaczyna szukac w teczce. Po chwili wyciaga z niej bulke z kielbasa.
- A wydawalo mi się - mowi zdziwiony - ze sniadanie juz jadlem...

Podczas zajec laboratoryjnych studentka pyta pana profesora :
- Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
- Pan profesor po zastanowieniu odpowiada :
- Jakby pani miala 50 okresow na sekunde to tez by pani buczala.

W przepelnionym tramwaju siedzi blady, siny wymeczony student. Pod oczami sine cienie, przez lewa reke przewieszony plaszcz.
Wsiada staruszka. Student ustepuje jej miejsca i lapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przyglada się studentowi:
- Przepraszam, mlody czlowieku! To bardzo ladnie ze zrobil mi pan miejsce, ale pan tak blado wyglada. Moze pan chory? Moze... niech lepiej pan siada. Nie jest panu slabo?
- Alez nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jade na egzamin, a cala noc się uczylem bo mam srednia 4,6 i chce ja utrzymac.
- No to moze da mi pan chociaz ten plaszcz do potrzymania?
- A, nie! Nie moge! Zreszta to nie jest plaszcz. To kolega. On ma srednia 5.0.

Rozmawiaja dwie studentki:
- Ktorego wolisz: Pawla, czy Karola ?
- A ktory przyszedl?

Na jednej z uczelni student podchodzil do egzaminu w sesji zerowej. Bardzo mu zalezalo na wczesniejszym terminie, ale tez nie przygotowal się jak nalezy. Profesor, zdegustowany stanem wiedzy mlodego czlowieka, otworzyl drzwi i zwrocil się do oczekujacych na egzamin:
- Przyniescie siano dla osla.
- A dla mnie herbaty! - dodal egzaminowany.

W trakcie egzaminu jeden ze studentow poprosil o otwarcie okna (upal). Profesor stwiedzil:
- "Okno mozna otwozyc, orlow tu nie ma, nie wyfruna" (wlasnie zlapal kilku na sciaganiu).
Po egzaminie, gdy juz wszyscy wychodzili, ten sam student spytal:
- "Ooo!?, pan Profesor tez drzwiami?"

- Gdybysmy przed baranem postawili wiadra: z woda i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usilujacy roznymi przykladami przekonac sluchaczy, ze picie alkoholu jest szkodliwe.
- Wody! - odkrzykuja sluchacze.
- Tak! A dlaczego?!
- Bo baran!

Na egzaminie na akademii rolniczej, zdaje jakis Arab.
- Prosze mi podac sklad kiszonki - zadano mu pytanie
Na to Arab zrobil wilekie oczy, szczeka udezyl za zdziwienia w stol, chwycil się za kieszen przy koszuli i zapytal:
- KISZONKI ??????

Kolokwium z fizyki. W grupie bylo dwoch czarnych studentow, slabo znajacych polski. Prowadzacy dyktuje zadanie:
- Walec owiniety nitka stacza się bez tarcia po desce nachylonej.. itd.. itd...
A na koniec pyta:
- Sa jakies pytania?
(aby byc szczerym to trzeba przyznac ze zadanie nie bylo proste)
Na to nasz kolega pyta:
- A co to jest deska ??????

Jedna studentka pierwszego roku chemii na proseminarium:
- Na co dysocjuje Hg?
- Na H i na g, czyli na wodor i grawitacje.

Gdzie kojarza się dobrane pary?
W akademiku! Przed pierwszym kazdego miesiaca studentka jest gola, student ma dlugi.

Profesor uwielbiajacy zagadki pyta się studentki w czasie egzaminu:
- Prosze powiedziec, jaka jest roznica pomiedzy studentem uniwersytetu, studentem politechniki, a tramwajem?
- Pomiedzy studentami, to nie ma zadnej roznicy, a pod tramwajem, to jeszcze nie lezalam.

Studentom biologii na egzaminie pokazuja szkielety kobiety i mezczyzny.
- Co to jest?
- Szkielety
- Ale dokladniej?
- Szkielety ludzi
- Dokladniej
- Eeeee...
- A czego was uczyli przez te piec lat?
- Nie mozet byt' - Marks i Engels?!!

Dzwoni jegomosc do akademika:
- Czy mozna z Maryska?
- Z nimi wszystkimi mozna.

Profesor przerywa wyklad i zwraca się do studentow siedzacy w ostatnim rzedzie:
- Kategorycznie zabraniam rozwiazywania krzyzowek podczas moich wykladow!!
Na to ktos z sali:
- Czy na tle rebusow ma pan podobne kompleksy?

W auli wykladowej siedzi dwoch studentow. Nie daleko siadla ekstra panienka. Jeden z nich postanowil ja poderwac. Napisal na kartce : "Masz ladna noge" i rzucil do niej. Panienka się usmiechnela i odpisala : "Druga tez mam ladna". Koles zaraz napisal "To moze się umowimy miedzy pierwsza a druga?". Rzucil i w trzy minuty pozniej wyszedl z panienka z auli.
Student ktory zostal terz upatrzyl sobie niezla kobialke i dawaj ten sam numer:
"Ladna masz noge"
"Druga tez mam ladna"
"To moze się umowimy miedzy trzecia a czwarta"
Panienka się oburzyla, cos napisala, rzucila i wyszla.
Facus czyta: "Miedzy trzecia a czwarta to ty się umow z krowa!".

Na egzaminie z logiki profesor slucha studenta i slucha.W koncu, po jakiejs chwili kladzie się na podlodze.
- Wie pan, co ja robie ? - pyta studenta.
- Nie.
- Znizam się do panskiego poziomu.

Na egzamin z logiki studentka przyszla bardzo wydekoltowana i w mini (podobno miala dziewczyna warunki). Myslala, ze pojdzie jej jak z platka. Weszla do sali, profesor zadal jej kolejno trzy pytania, na ktore nie znala oczywiscie odpowiedzi. Wdzieczyla się za to strasznie, wiec w koncu zdenerwowany profesor wpisal jej dwoje i wywalil za drzwi.
Na korytarzu kumple od razu pytaja jak poszlo. Ona na to:
- Ten alfons wpisal mi dwoje!!!
Profesor uslyszal to przez uchylone drzwi, wybiegl na korytarz i poprosil ja o indeks. Przepisal ocene na trzy i powiedzial:
- Moze i ja jestem alfons, ale o swoje dziwki dbam.

Studentka zdawala egzamin na AM u Poznaniu z ukladu kostnego. Pan podal jej miednice i poprosil o zidentyfikowanie plci dawnego wlasciciela. Po namysle dziewczyna mowi:
- To byl mezczyzna.
- A dlaczego Pani tak uwaza?
- Bo tytaj byl kiedys czlonek.
- Oj byl, i to wiele razy.

Kawal dla studentow zdajacych sesje (moze znany, nie wiem):
Wchodzi student na egzamin do profesora. Otwiera walizke, wyciaga trzy flaszki wodki, stawia na stole. Wyciaga indeks i mowi:
- Prosze TRZY pokwitowac.
A profesor na to:
- Dwie biore.

Na egzaminie zaliczeniowym na biologii zdaja student i studentka. Pytanie :
- Jaki narzad u czlowieka moze powiekszyc swoja srednice dwukrotnie ?
Student :
- Zrenica
Studentka :
- Penis
Profesor :
- Panu gratuluje zdanego egzaminu, a pani wspanialego chlopaka .

Studenty się wybraly na egzamin. Czekaja pod drzwiami sali, nudzilo im się wiec zaczeli się bawic indeksami. Tak jak to się kiedys gralo monetami w podstawowce - czyj indeks zatrzyma się blizej sciany. Tylko ze jednemu to nie wyszlo zbyt dobrze, bo zamiast w sciane trafil indeksem pod drzwi, i do sali w ktorej siedzial egzaminator. Przerazil się okrutnie, ale za chwile indeks wylecial z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszyl się, no wiec koledzy postanowili wrzucac dalej. Kolejny dostal 3.5, nastepny 3.0. W tym momencie zaczeli się zastanawiac... Kolejna ocena wydawala się dosyc jednoznaczna (2.5 nie wchodzilo w gre). Wreszcie jeden postanowil zaryzykowac. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwieraja się drzwi, staje w nich egzaminator:
- piatka za odwage!

A znacie to jak student poszedl do profesora i zdaje..
Ze nic nie umial i profesor nie wiedzial jaka ocene mu dac, bo nizszej juz nie bylo to wpisal temu gostkowi do indexu "Osiol", student tak się patrzy i mowi:
- No dobrze panie prefesorze, podpis juz jest a gdzie ocena?

Na egzaminie koncowym z anatomii w akademii medycznej profesor zadaje studentce wydzialu lekarskiego pytanie:
- Jaki narzad, prosze pani, jest u czlowieka symbolem milosci?
- U mezczyzny czy u kobiety? - usiluje zyskac na czasie studentka.
- Moj Boze! - wzdycha profesor i w zadumie kiwa sedziwa glowa. - Za moich czasow bylo to po prostu serce.

Dzien przed egzaminem kilkoro studentow dalo sobie niezle w "gardlo". Nastepnego dnia, na sale egzaminacyjna wchodzi dwoch studentow, ledwie się na nogach trzymaja, i belkotliwym (z przepicia) glosem się pytaja :
- panie profesorze, czy bedzie pan egzaminowal pijanego ?
na to profesor :
- nie, nie moge.
- ale panie profesorze, bardzo pana prosimy ...
- no dobrze - zgodzil się w koncu profesor
na to studenci odwrocili się do drzwi i krzycza :
- chlopaki, jest o.k. prof się zgodzil, wniescie zbyszka.

Student poszedl zdawac egzamin, ale niewiele umial. W koncu zniecierpliwiony profesor zadal pytanie:
- Ile zarowek jest w tym pokoju?
- 10 - odpowiedzial po chwili zdezorientowany student.
- Niestety, 11 - powiedzial profesor wyciagajac zarowke z kieszeni i wpisal do indeksu banke.
Student poszedl zdawac drugi raz. Gdy padlo pytanie o zarowki, po chwili zastanowienia odpowiedzial:
- 11.
Na co profesor:
- Ja nie mam w kieszeni zarowki.
- Ale ja mam, panie profesorze...

Ostatni egzamin poprawkowy mialo do zdania dwoje studentow, On i Ona. Profesor u ktorego zdawali egzamin chcial ich poprostu splawic, zadal wiec im bardzo proste pytanie:
- Z jakiej tkanki jest zbudowany czlonek meski?
Ale aby się dobrze zastanowili dal mi 15 minut czasu, na odpowiedz.
Po uplywie tego czasu pyta się:
- Wiec jak ? Co mi pani powie ?
Studentka mowi:
- Sadze ze z tkanki kostnej.
Profesor:
- A pan co mi powie ?
Student:
- Ja sadze ze z tkanki miesniowej.
Profesor:
-hmmmmmm no tak pan zdal, a pani się tylko zdawalo !

Egzamin z zoologii:
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazujac na klatke, ktora jest przykryta tak, ze widac tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mowi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciaga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.

Autentyk:
Objasnienie: Inglot - wykladowca z probalibistyki z Polibudy Wroclawskiej.
----
Inglot meczy na egzaminie studenta z prawdopodobienstwa. Student nie kumaty, wiec Inglot chce się zlitowac nad studentem i pyta się:
- Jakie jest prawdopodobienstwo wyrzucenia 6 w kostce do gry ?
Student: - 1.
Inglot: - Ale niech Pan się zastanowi. Przeciez kostka ma 6 scian.
Student: - 1.
Ingot ( wnerwiony podajac kostke do gry ): Masz pan. Rzucaj !
Student wyrzuca 6.
Inglot ( zdumiony ): - Niech Pan jeszcze raz rzuca !
Student wyrzuca 6.
Inglot: - Poprosze indeks ! ( i wpisal mu TROJE! ).

Student zdaje egzamin u I., lecz odpowiedzi studenta sa ponizej krytyki. W koncu Inglot, dosyc wsciekly, mowi:
- Dam panu 3, jezeli powie pan ile jest zarowek w tej sali.
Student zaskoczony szybko policzyl i odpowiada:
- Trzydziesci.
Inglot:
- Nieprawda.
Po czym wylaj jedna zarowke z szuflady biurka.
Za rok ten sam student podszedl do egzaminu i sytuacja się powtorzyla. Na pytanie Inglota o ilosc zarowek odpowiedzial, ze 31. Na co Inglot z usmiechem: - Nieprawda. Nie mam zarowki w szufladzie.
- Ale ja mam - odparl student wyciagajac zarowke z marynarki.
Dostal troje.

Egzamin z medycyny z rozpoznawania narzadow. Na stole przed egzaminatorami skrzynka z otworem na reke. W niej narzady do rozpoznawania. Wchodzi pierwszy student, wklada reke, rozpoznaje nerke, wyjmuje ja, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi drugi, grzebie, grzebie, w koncu rozpoznaje serce, wyjmuje, dostaje 5, wychodzi. Wchodzi trzeci, grzebie, grzebie, nie moze nic rozpoznac, w koncu mowi:
- Kielbasa!
- Panie jaka kielbasa, czys pan zwariowal?!
- No przeciez mowie, ze kielbasa.
- Prosze wyjac.
Student wyjmuje ze skrzynki kielbase. Zaklopotani egzaminatorzy postanawiaja da mu w koncu 5, student wychodzi, po czym jeden egzaminator mowi do drugiego:
- Panie docencie, czym mysmy wczoraj ta wodke zagryzali?!

Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem slucha niedorzecznych odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca się do swego psa lezacego pod biurkiem:
- Azor! Wyjdz, bo zglupiejesz!

Dwie panienki lekkich obyczajow staraja się o prace w domu publicznym. Wlascicielka urzadzila egzamin wstepny. Po chwili jedna z wychodzi z sali egzaminacyjnej.
- No i jak ci poszlo ?
- Oblalam z ustnego.

Gosc poszedl na egzamin, niewiele powiedzial, dostal 2.
Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywac:
- A ten ku*** pie****, a ten popie***** jak on mnie mogl tak upier**lic... Nagle otwieraja się drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor:
- A bo zes chu** nic nie umial!

Pan Buszek (wozny w domu studenckim "Zaczek" w Krakowie) mawial co nastepuje:
---
Studentki zglosily zepsute umywalki. Pan Buszek przez radiowezel:
- Panie ktore maja zatkane, niech zejda na dol. Ten facet juz czeka.

Jego zona zajmowala się zmienianiem poscieli:
- Moja zona Eulalia (autentyk!), niejednokrotnie dziewica, nie bedzie zmieniac poscieli, bo się studenci analizuja i ona się wstydzi.

Student filologii polskiej zaprosil kloezanke z roku do swego pokoju w akademiku.
- Czytalas Kanta?
- Tak.
- A Joyce'a?
- Tak?
- No to kladz się!

Pewien profesor mowi do studentow:
- Prosze zadawac pytania. Nie ma glupich pytan, sa tylko glupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentow:
- Co się stanie jesli stane obiema nogami na szynach tramwajowych, a rekoma chwyce się przewodu trakcji. Czy pojade jak tramwaj?

Na sali wykladowej :
Wykladowca pisze na tablicy, w pewnej chwili zabraklo miejsca. Lapie wiec gabke i sciera, ale niestety zaczal scierac to co przed chwila napisal. Jeden z studentow, ktory nie zdazyl tego przepisac nie wytrzymal i na cala sale : O kur... !! Wykladowca popatrzyl się na niego dzikim wzrokiem i .... napisal jeszcze raz to co starl . :))

Profesor przerywa wyklad i zwraca się do studentow siedzacy w ostatnim rzedzie:
- Kategorycznie zabraniam rozwiazywania krzyzowek podczas moich wykladow!!
Na to ktos z sali:
- Czy na tle rebusow ma pan podobne kompleksy?

Przed restauracja, opodal bramy universytetu, stoja dwie prostytutki i czekaja na klijentow. Z bramy universytetu wychodzi studentka i wyciagawszy papierosa, pyta:
- Kolezanki, czy macie ognia?
Panienki bez slow przypalily jej papierosa, po czym komentuja:
- Slyszalas?!
- No! Raz przespala się z jakims stdencikiem i juz "kolezanka"!

Pewien profesor oblewal zawsze tych co nie chodzili na wyklady.
Wchodzi jeden student, profesor mowi, zo go nie widzial na wykladach i stawia mu pale, ale sprytny student powiedzial, ze na wyklady chodzi, tyle ze zawsze siedzial za filarem. Dostal 3. Kilku nastepnych studentow powiedzialo to samo, dostajac 3. W koncu jednak profesr się zdenerwowal i na drzwiach wywiesil:
"Wszystkie filary sa juz zajete"

- Czym różni się detka od studentki?
- ...
- Dętkę dmucha się raz...
Poza tym studentka pęka za pierwszym razem, a dętka za ostatnim...

W akademiku w pokoju studenckim trwa impreza. Biesiadnicy
raz po raz wznosza toast:
- Za Edka, żeby zdał!
W pewnej chwili otwieraja się drzwi i wchodzi Edek.
- I co Edek, zdałes?
- Zdałem, tylko jednej nie przyjęli, bo miała obita główkę. 

Jakie sa roznice pomiedzy studentem, zolnierzem i filozofem, jesli chodzi o seks?
student - ma czym, ma z kim, nie ma gdzie...
zolnierz - ma czym, ma gdzie, nie ma z kim...
filozof - ma czym, ma gdzie, ma z kim, tylko po co? 

Studentka, bliska placzu, po oblanym egzaminie:
- Panie profesorze ja naprawde nie zasluzylam na pale.
- Oczywiscie, że nie, ale to jest najnizszy stopien jaki przewiduje regulamin. 

Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyc się na pamiec ksiazki telefonicznej, a potem zbano ich reakcje na to polecenie, i tak:
Studenci uniwerku zapytali: "Po jaka cholere?"
Studenci politechniki zaczeli robi sciagi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko, na kiedy. 


Znani z glupich zartow studenci spotkali na drodze chlopa, ktory prowadzil na targ wieprzka.
- To wasz synek? - zazartowal jeden że studentow.
- Nie - odpowiada chlop. - To jeden z tych studentow, co się w wielkiej szkole ucza. Dali mi go na wychowanie. 

Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach wspolzawodnictwa przejsc przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym przylozyl w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszedl i uderzeniem z glowki rozwalil mur i mowi do drugiego:
- Trzeba miec tu! (pokazujac na glowe), a nie tu! (uderzajac się w biceps). 

Student z biednego afrykanskiego panstwa przychodzi do hydraulika:
- Prose pan. Sedes mi zle pracowac. Woda sybko leciec i nie sdasyc się umyc.

O więzniach

Do góry

Okulista zasiadajacy w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakies litery?
- Nie widze.
- A widzicie w ogole tablice?
- Nie widze.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny! 

- Nowak, kim jestes w cywilu?
- W cywilu - panie sierzancie - to ja jestem PAN NOWAK. 

Dwoch komandosow tuz przed akcja:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra... Poczekamy te dwie minuty... 

Wrocil zolnierz z tygodniowej przepustki. General pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Generale. Przez caly tydzien się kochalem.
- No siadajcie i opowiadajcie.
- Niestety nie moge, panie Generale... 

- Tato, pokaz jak biegaja sloniki!
- Ale juz pokazywalem ci dzisiaj trzy razy...
- Tato, ja chce jeszcze...
- No dobrze, ale to juz ostatni raz. Pluton!!! Maski p-gaz. wloz i jeszcze dwa okrazenia!!! 

Szeregowemu Kowalskiemu zmarla matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakis delikatny sposob przekazal smutna wiesc zolnierzowi. Kapral robi zbiorke plutonu.
- Szeregowi, ktorym zmarla matka... trzy kroki wystap!
Wystapilo kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu! 

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okragla - mowi jeden z zolnierzy.
- Kto to powiedzial?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystap!
- Przeciez umarl.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldowal? 

Spadajacy jak kamien spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Moj się nie otworzyl! Szczescie, ze to tylko cwiczenia! 

Pamietajcie zolnierze, bitwa pod Lenino, to byla najwieksza bitwa w dziejach oreza polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama glosi, ze pod Monte Casino byla wieksza bitwa.
- Fama? Fama, wystap! 

Na zajeciach z balistyki major oblicza wartosc sinusa kata nachylenia dziala, otrzymujac 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krotkim namysle odpowiada:
- Sinus kata w warunkach bojowych osiaga wyzsze wartosci!

Na jednym z wielu egzaminow plk. Matuszczyk pyta zolnierza:
- Podchorazy, ilolita jest lufa?
Podchorazy:
- Jednolita.
Plk.:
- Zaliczone.

-Co żołnierz je?
-Żołnierz je obrońca ojczyzny.

-Od kiedy żołnierz może używać broni?
-Od wtedy, gdy Bronia skończy 16 lat

-Po co żołnierz ma płaszcz?
-Po kolana

-Co ma żołnierz pod łóżkiem?
-Posprzatać

-A co ma żołnierz w szafce?
Porządek

-Do czego służy chlebak?
-Chlebak, jak sama nazwa wskazuje, służy do noszenia granatów, bo się
w nim chleboca...

- Co żołnierz ma w spodniach?
- Żołnierz ma w spodniach chodzić.

Kapral mowi do szeregowca: 
- Masz zetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mowic: Tak jest panie kapralu! A wiec masz zetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Na komisji wojskowej pytaja poborowego:
- Do you speak English?
- Hee???
Pytaja nastepnego:
- Do you speak English?
- Hee???
I nastepnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Hee???

Szedl pijany general z adiutantem przez las. Cos zaszelescilo w krzakach. General niewiele myslac strzelil. Adiutant pobiegl zobaczyc co. Po chwili wraca:
- Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie zwykla krowe!
- To nie mogla byc zwykla krowa - zwykle krowy nie walesaja się po lasach! To musiala byc dzika krowa!
Ida dalej. Znowu cos zaszelescilo. General strzelil i adiutant polecial sprawdzic. Wraca:
- Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie dzika babe.

Jednym z ulubionych akcentow kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej bylo powiedzenie: " A buty to się wam maja swiecic jak psu co?" na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwala "Jaja". Raz kapitan z duma popatrzyl w dol i ku ogromnej radosci kompanii dodal "Albo jak moje".

- Panie kapitanie, czy pan wie, ze szeregowy Ecik skoczyl bez spadachronu?
- Oszalal. To juz dzisiaj trzeci raz...

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej byl major Aksamit. Pewnego dnia jakis dowcipnis napisal na tablicy w czasie przerwy zlota mysl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedl wspomniany major, przeczytal co bylo napisane na tablicy, zrobil się czerwony i pobiegl po kierownika (dowodce?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablice. Major przybiegl do sali, aby zaczekac na kierownika i oniemial po raz drugi. Tablica byla czysta! Niewiele myslac wzial krede i wlasnorecznie napisal wspomniana wyzej sentencje. W chwile potem przyszrdl dowodca, popatrzyl na tablice i groznie zapytal:
- Kto to napisal?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.

W wojsku kapral tlumaczy nowa gre zrecznosciowa:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie.
- A co dzieje się z tym, u ktorego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.

Odbywa się musztra. Zolnierze stoja w szeregu. Kapral daje komende:
- Prawa noge do goooory podniesc!
Kowalskiemu się pomylilo i podniosl do gory lewa noge. Kapral patrzy się wdluz szeregu i krzyczy:
- Co za duren podniosl obie nogi?!

Po zakonczeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzaja wspolne manewry. Do sali, w ktorej zgromadzili się zolnierze obu nacji wchodzi amerykanski sierzant i mowi:
- Dzisiaj cwiczymy skoki z malych wysokosci - pulap 200 metrow.
Na to Rosjanie wpadaja w panike. Po naradzie jeden z nich wystepuje i pyta czy nie mogliby skakac ze 100 metrow. Zdziwiony sierzant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwina się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?

Na ktoryms wykladzie na srodku sali, w sposob tajemniczy i niewyjasniony, znalazl się pet. Do sali wchodzi pan major, zauwaza pet i się pyta:
"Czyj to pet?"
Odpowiada mu grobowa cisza, wiec pyta się znowu :
"Czyj to pet?"
Znowu odpowiada mu grobowa cisza, pan major nie daje za wygrana i pyta się po raz trzeci :
"Po raz ostatni pytam się, czyj to pet?"
Tym razem otrzymuje odpowiedz :
"Niczyj, mozna wziac!"

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzic zmiany:
- Teraz bedziecie - mowi dowodca - zmieniac codziennie koszule. Tak jak w armii amerykanskiej.
- No to trzeba bedzie ustalac kto z kim...

Kapral pyta szeregowca:
- Z czego zrobiona jest lufa karabinu?
- Ze stali.
- Dobrze.A z czego zrobiony jest zamek karabinu?
- Tez ze stali
- Zle.
- Dlaczego zle?
- Spojrzcie sami, szeregowy, co tu w ksiazce napisali: "Zamek zrobiony jest z tego samego materialu"

Sierzant wyjasnia zolnierzom prawo ciazenia:
- Jesli rzucimy kamien do gory, to musi spasc z powrotem, zrozumiano?
- A co bedzie, obywatelu sierzanie, jesli kamien spadnie do wody?
- Nie zadawajcie glupich pytan, szeregowy Kowalski. Jestescie w artylerii, a nie w marynarce!

Odbywa się szkolenie. Kaprala daje komende:
- Maski zalozyc
- Maski zdjac
- Maski zalozyc
- Maski zdjac
- Kowalski, dlaczego nie zdjales maski?
- Zdjalem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...

Czasoprzestrzen w wojsku jest wtedy,gdy kapral powie :
- Sprzataj korytarz od tego miejsca az do obiadu.

Co powinien zrobic zolnierz, bedac w skladzie amunicji, kiedy wybuchnie pozar?
- Powinien wyleciec w powietrze!

- Ile razy smieje się z kawalu podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedza, drugi jak mu wytlumacza, a trzeci jak zrozumie.
- A ile razy smieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedza i jak wytlumacza.
- A general?
- Raz, bo on sobie nie da wytlumaczyc.

Podczas zbiorki kompanii kapral mowi do zolnierzy:
- Ci, co znaja się na muzyce - wystap!
Z szeregu wystepuje czterech.
- Pojdziecie do kapitana. Trzeba mu wniesc pianino na osme pietro.

Z pamietnika zolnierza:
- Poniedzialek. Idziemy na cwiczenia. Spotkalismy dziewczyne, to ja w krzaki! To byl dobry dzien...
- Wtorek. Idziemy na cwiczenia. Spotkalismy chlopaka, to go w krzaki! To byl dobry dzien...
- Sroda. Dostalem przepustke, ide na piwo. Spotkali mnie zolnierze idacy na cwiczenia. To byl zly dzien...

General wizytuje dywizje Czerwonych Beretow.Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachujac szpicruta. Widzac u jednego z zolnierzy niedopiety guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi general daje zolnierzowi tydzien urlopu. Idac dalej zauwaza zolnierza z rozwiazanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
- Dac mu odznake wzorowego zolnierza! - rozkazuje general.
Dochodzac do konca szeregu general spostrzega w rozporku zolnierza wystajacego chu*a. Uderza w niego szpicruta i pyta:
- Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to nie moj, tylko kolegi z drugiego szeregu!

- Kowalski! Powiedzcie, co bedzie, jesli kula odstrzeli wam ucho?
- Bede gorzej slyszal, obywatelu sierzancie!
- Dobrze. A co bedzie, jesli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie bede nic widzial, bo mi helm na oczy spadnie!

Sierzant uczy zolnierzy mlodego rocznika topografii:
- Rozrozniamy cztery czesci swiata: wschod, zachod, polnoc i poludnie.
- To nie czesci a strony! - protestuje jeden z zolnierzy.
- Glupstwa gadacie! Strony sa w gitarze!

Kapral szkoli szeregowcow:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemozliwe! - mowi kapral sprzwdzajac cos w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kat prosty!

Wyskoczyl spadochroniarz z samolotu i z wrazenia zapomnial, jak uruchomic spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi zolnierza, ktory leci obok niego do gory.
- Hej bracie! Jak otworzyc ten cholerny spadochron?
- Sorry,ja z saperow...

Pulkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastapi zacmienie Slonca, co nie zdarza się kazdego dnia. Niech wszyscy zolnierze wyjda na plac cwiczen, bede im udzielal wyjasnien. W razie deszczu, poniewaz i tak nic nic nie bedzie widac, prosze zebrac ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pulkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbedzie się uroczyste zacmienie Slonca. Jesli zajdzie koniecznosc deszczu, pan pulkownik wyda w sali gimnastucznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się kazdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pulkownika jutro o 9:00 nastapi zacmienie Slonca. W razie deszczu zacmienie odbedzie się w sali gimnastycznej, co niezdarz się kazdego dnia.
Porucznik do sierzanta:
Jotro o 9:00 pulkownik zacmi Slonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się kazdego dnia.
Sierzant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastapi zacmienie pulkownika z powodu Slonca. Jezeli na sali gimnastycznej bedzie padal deszcz, co nie zdarza się kazdego dnia, zebrac wszystkich na plac cwiczen.
Dwaj szeregowi pomiendzy soba:
Zdaje się, ze jutro bedzie padal deszcz. Slonce zacmi pulkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to kazdego dnia...

Zolnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostal syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale nos to z honorem".

Wlasciwie to saper myli się dwa razy w zyciu.
Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem. :-)

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krag, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjatkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójde po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnać go z samolotu.
Zdyszani siedza w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

Z pamietnika partyzanta:
"...poniedzialek - goniliśmy Niemców po lesie.
...wtorek - Niemcy gonili nas po lesie.
...środa - przyszedł leśniczy i wygonił nas z lasu..."

Czym zolnierz myje zęby?
Zolnierz myje zęby czym predzej.

Pewnego razu do wojska stacjonujacego na pustyni przyjechal general, no i pyta zolnierza jak tam jego zycie seksualne, a on mowi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbladzice, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w koncu general kazal się zaprowadzic do tej wielbladzicy. Wychodzi od niej po pol godziny i mowi: - No, ta wasza wielbladzica jest stara, ale jeszcze moze byc.
- Jasne, że moze byc - do miasta zawsze mozna dojechac. 

Jak wiadomo, sluzacy w brytyjskim wojsku zolnierze Gurkha slyna z szalenczej
Odwagi i wykonuja wrecz nieprawdopodobne zadania. Pewnego razu oddzial Gurkhow
Mial odprawe przed akcja- dowodca omawia sytuacje:
-...kiedy samolot znajdzie się tuz przed celem, bedziemy skakal z wysokosci
Ok. 200 metrow. Jakies pytania?
Z ociaganiem, niesmialo, jeden zolnierz podnosi dwa palce i pyta, czy jednak
Nie mozna by skakal z nieco nizszej wysokosci.
- Z nizszej nie mozna, bo się spadochron nie otworzy- odpowiada dowodca.
- A, to bedziemy skakal że spadochronem? Dziekuje, nie mam wiecej pytan 

Wyklad z fizyki na Akademii Wojskowej.
- Wszystkie ciala rzucone do gory spadaja z powrotem na ziemie. To jest wlasnie
Prawo ciezkosci...
- A jesli spadna do wody?- pyta jeden z kadetow.
- To juz nie wasza sprawa. Tym zajmie się juz Marynarka Wojenna. 

Szeregowy Masztalski zdaje egzamin na kaprala.
- Ile mamy stron swiata?- pyta egzaminujacy go sięrzant.
- Mamy cztery strony swiata- odpowiada Masztalski
- Blad, szeregowy, blad. Mamy szesc stron swiata.
- Alez nie, panie Sięrzancie, mamy cztery strony swiata.
- Wy mi się tutaj nie wymadrzajcie, zaraz wam zreszta udowodnie,
Co mowi podrecznik na stronie 324?
"Mamy cztery strony swiata."
Oj, faktycznie, w takim razie pomylilem sobie z gitara. 

- Szeregowy Oferma! Juz po raz trzeci w tym miesiacu prosicie o przepustke z powodu naglej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierzancie. Sam juz się nawet zastanawialem, czy dziadek nie symuluje. 

Komisja poborowa. Chlopak z trudem odczytuje z tablicy najwieksza litere. Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czolgami. 

Kapral wchodzi wieczorem do sypialni rekrutow i pyta:
- Ktory z was byl w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zglasza się jeden z zolnierzy.
- W porzadku. Jestes odpowiedzialny za to, żeby co wieczor o dziesiatej swiatlo w sali bylo zgaszone. 

Podczas przerwy w zajeciach mlody zolnierz wyciaga gazete i zaczyna cos czytać. Po chwili mowi:
- Chlopaki, czy wiecie, że na biegunie jeden dzień trwa pol roku?!
- Ech, żeby tak dostal przepustke na taki caly dzień! - wzdychaja pozostali zolnierze. 

Na ćwiczenia wojskowe rezerwistow powolano znanego profesora. W kancelarii sierzant pyta:
- Czy chodzil pan do szkoly?
- Tak. Skopczylem podstawowke, potem liceum, nastepnie dwa fakultety na studiach, potem doktorat...
- Dosć! - przerywa sierzant. - Zapiszcie, kapralu, że umie czytać. 

Franek bedac na przepustce odwiedza dziewczyne. Rozmawiaja. W pewnej chwili zolnierz proponuje:
- A moze bym ci powiedzial jakis dobry dowcip?!
- Dobrze. Ale obiecaj, że jesli bedzie jakies brzydkie slowo, to zamiast niego powiesz: "bum".
Żołnierz:
- Bum, bum, bum, bum, bum... 

Chlopak zostal powolany do wojska, do jednostki lotniczej. Przy pozegnaniu matka prosi:
- Uwazaj synku na siebie, lataj nisko i powoli! 

Sierzant wypytuje szeregowego podczas szkolenia:
- Macie rozkaz pilnowal skladu amunicji, a tam nagle wybucha pozar.
Co robicie?
- Wylatuje w powietrze z calym skladem! 

Chlopak z kompanii lacznosci na randce z dziewczyna poszedl do parku. Usiedli na lawce i nic do siebie nie mowia. W pewnym momencie on mowi:
- Kochanie.
- Slucham.
- Nic, sprawdzenie slyszalnosci. 

Pamietnik partyzanta:
Poniedzialek: Gonilismy Niemcow po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Sroda: Gonilismy Niemcow po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piatek: Gonilismy Niemcow po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzyl nas wszystkich z lasu. 

General podczas lustracji pyta szeregowca:
- Czy jestescie szczesliwi, że sluzycie w wojsku?
- Tak jest, panie generale.
- A co bedziecie robic w cywilu?
- Bede jeszcze bardziej szczesliwy... 

Manewry USA - ZSRR. Zolnierze obu armii spotykaja się przed manewrami i nawiazuja znajomosci. Dochodzi do wymian roznych fantow. Misza chce amerykanska gume do zucia, George chce w zamian kalasznikowa.
M: Przeciez jutro manewry nie moge ci oddac karabinu!
G: Przeciez to tylko manewry i tak strzela się slepakami, wezmiesz jakis kij i bedziesz krzyczal pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo.
M: Masz racje, zgoda.
W dniu manewrow biegnie Misza, zujac gume z kijem w dloniach i strzela:
- Tratach... Tratach...
Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych Jinsach z rekami rozlozonymi jak skrzydla i krzyczy:
- BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak dzialka pokladowe Mig-a. 

Kowalski poszedł na komisję poborowa. Po badaniach, wział go na rozmowę sexuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba...
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba...
Na koniec, narysował mu trójkat:
- No a to, przyjrzyjcie się dobrze.
- Też goła baba...
- Kowalski, wy jestescie zboczeni!!!
- Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?! 

Porucznik pyta szeregowca:
- Fąfara, jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest, obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy! 

- Co zrobicie, gdy zobaczycie czlowieka za burta? - pyta oficer majtka podczas inspekcji.
- Rzuce mu kolo ratunkowe i oglosze alarm: "Czlowiek za burta!".
- Dobrze! A jesli rozpoznacie w tym tonacym waszego oficera?
- Ktorego?... 

Pan pulkownik wyklada balistyke. Narysowal armate, cel i pocisk lecacy po krzywej balistycznej. Tlumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, poniewaz gazy prochowe wyrzucaja go do gory a ziemia sciaga w dol. Na to jakis zlosliwy student zapytuje:
- Obywatelu pulkowniku, a jezeli dzialo bedzie na okrecie, to nie bedzie tam ziemi tylko woda. Jak to bedzie wtedy?
Pulkownik myslal dlugo, w koncu zakrzyknal z oburzeniem:
- My tu jestesmy wojska LADOWE! 

Dwaj zolnierze fasuja w kuchni sniadanie. Po skosztowaniu porcji zaczynaja miedzy soba sprzeczke. Jeden twierdzi, że to kawa, drugi, że herbata. Kiedy się tak w najlepsze sprzeczaja, wychyla kucharz przez okienko kuchni swoja lepetyne i pyta:
- Hej! Chlopcy! Czy chce tam kiery z wos jeszce troszka kakao? 

Gdy swiat przestanie się zbroic,
A w wojsku zabraknie etatow,
Bron oddamy do hut,
A trepow do domu wariatow. 

Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!! 

Car Mikolaj II dokonuje przegladu jednego z pulkow.
- Twoje nazwisko?
- Stojkow.
- Kochasz cara?
- Tak jest, Wasza Cesarska Mosc.
- Moglbys mnie zabic?
- Nie, Wasza Cesarska Mosc.
Podchodzi do dobosza:
- Twoje nazwisko?
- Srulek Zoltko.
- Kochasz cara?
- Dlaczego nie?
- Moglbys mnie zabic?
- Czym? Bebnem? 

Ostatni spadochroniarz wraca do stanow z wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go o to, jaka bedzie pierwsza rzecz, ktora zrobi, gdy znajdzie się juz w domu.
- Jest to bardzo osobiste pytanie - mowi zolnierz - Mam piekna, mloda zone, ktorej nie widzialem od osmiu miesiecy.
- No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka bedzie druga rzecz, ktora zrobisz?
- Coz, mysle ze zdejme spadochron

O wariatach

Do góry

Dwoch wariatow kupilo sobie kotki. Bawili się nimi fajnie, dopoki nie natrafili na problem, ktory kotek jest czyj. Pierwszy wymyslil, ze swojemu kotu utnie ogonek. Bawia się dalej, ale drugiemu spodobal się kotek bez ogonka. Ucial wiec swojemu ogonek i zaczeli myslec, co zrobic, zeby je znowu moc rozpoznac. Wiec pierwszy ucial swojemu przednia nozke. Bawili się jakis czas, ale drugiemu spodobal się kotek bez nozki, wiec swojemu takze ucial. Caly problem zaczal się wiec od nowa. Po pewnym czasie pierwszy wariat wymyslil, ze utnie swojemu kotu druga z przednich nozek. Drugiemu wariatowi spodobalo się jednak, jak fajnie czolga się kotek tego pierwszego, wiec swojemu tez ucial druga z przednich nozek. Po pewnym czasie pierwszy wariat, chcac wyroznic swojego kotka, ucial mu dwie tylnie nozki. Kadlubek jego kotka tak się fajnie poruszal, ze drugiemu wariatowi oczywiscie się to spodobalo, i ze swojego kotka tez zrobil kablubka. I teraz zaczal się juz powazny problem, jak rozpoznac, ktory kotek jest czyj. Mysla, mysla, mysla, i w koncu jeden mowi:
- Wiesz, to ja wezme bialego, a ty czarnego... 

Dwoch wariatow bawi się w sklep:
- Poprosze litr chleba.
- Co ty wygadujesz? Mowi się kilogram chleba. Chodz zamienimy się miejscami.
- Poprosze kilogram chleba.
- A dzbanek pan ma? 

Dwoch wariatow kapalo się w rzece, i wylowilo trupa. A trup byl juz niezle podzielenialy. Mimo to wariaci pomysleli, ze trzeba czlowieka ratowac, i tak zrobili. Pierwszy robi reanimacje. Wbil mu slomke w dupe i dmucha. Troche się zmeczyl, powiedzial do drugiego:
- Teraz ty.
A tamten wyjal slomke, wlozyl druga strona i powiedzial:
- Brzydze się toba. 

Dwoch wariatow ucieklo w nocy z wariatkowa i dochodza do rzeki bez mostu...
- Co tu zrobic? - mowi jeden.
- Wiem! Ja zapale latarke tak zeby swiatlo bylo nad woda. Wtedy ty przejdziesz po swietle na druga strone...
- Eeeeeeee tam, ale ty jestes pier*.*niety!... Ty zgasisz latarke a ja spadne! 

O północy dzwoni wariat do wariata:
- Czy to numer 555 555?
- Nie, to numer 55 55 55.
- A, to przepraszam, że Pana obudziłem.
- Nie szkodzi, i tak musiałem wstać, bo ktoś dzwonił... 

W środku nocy zdenerwowany mężczyzna dobija się do drzwi portierni szpitala psychiatrycznego:
- Proszę mnie wpuścić, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej!
- Co?! Teraz?! W środku nocy?! - denerwuje się zaspany portier - Pan chyba zwariował! 

Przychodzi facet do psychiatry i upiera się ze umie latac. Psychiatra mu oczywiscie nie wierzy ale klient się upiera ze umie latac... na to psychiatra juz zdenerwowany otwiera okno i kaze facetowi latac. Facet bierze rozbieg, wylatuje. Robi pare kolek i wraca do gabinetu.
Lekarz zachwycony pyta się czy on tez moglby tak polatac. Na co facet, ze i owszem tylko trzeba szybko machac rekami.
Lekarz wyskakuje i się oczywiscie zabija. Na co facet:
- Jak na aniola stroza to ze mnie niezly kawal sku*.* 

W szpitalu psychiatrycznym lekarze sprawdzają, który z pacjentów jest już zdrowy. Każą wszystkim skakać do pustego basenu. Wszyscy skoczyli, tylko jeden stoi na brzegu.
- A ty? Dlaczego nie skaczesz? - pyta jeden z lekarzy.
- Nie umiem pływać. Chciałby pan, żebym się utopił? 

Idzie trzech wariatow po torach kolejowych
- O jakie te schody plaskie
- O jaka ta porecz niska
- Nie przejmujcie się, winda juz jedzie! 

Psychiatra do pacjenta zatwardzialego kryminalisty:
- Opowiem panu poczatek historii a pan ja dokonczy.
- Dziad i baba posadzili rzepke...?
- A Rzepka odsiędzial swoje i zalatwil i dziada i babe. 

Raz jeden glupi pisal list. Pyta go drugi glupi:
- Do kogo ten list?
- Do mnie.
- A co tam piszesz?
- Nie wiem, bo go jeszcze nie otrzymalem. 

Po polnocy jeden z lokatorow dobija się do drzwi sasiada:
- Panie przestan pan wreszczie grac na tej cholernej trabce bo zwariuje!
- Za pozno. Przestalem grac pol godziny temu. 

W szpitalu psychiatrycznym lekarz siedzi przy lozku nowego pacienta i pyta:
- Jak się nazywacie?
- Jak to, nie wie pan? Jestem Napoleon Bonaparte.
- Tak? A kto panu to powiedzial?
- Pan Bog.
Na to odzywa się glos z sasiedniego lozka:
- On klamie. Nic mu takiego nie mowilem.

O lekarzach

Do góry

- Co zrobić jak się zobaczy epileptyka w wannie?
- Wrzucić pranie i proszek 

Psychiatra zadaje pacjentowi pytania:
- Ile nog ma pies?
- Cztery.
- A ile ma uszu?
- Dwoje!
- A oczu?
- Przepraszam, panie doktorze, czy pan nigdy nie widzial psa? 

W szpitalu dla psychicznie chorych lekarz robiacy obchod spostrzega jednego z pacjentow z wedka zanurzona w balii.
- No i co - pyta - duzo pan juz rybek zlowil?
- Zwariowal pan, panie doktorze, w balii?

- Szanowny panie, panska dolegliwosc bedzie bardzo trudna w leczeniu - powiada medyk. - Szkoda, ze nie zglosil się pan do mnie przed dwudziestu laty.
- Nie pamieta mnie pan, panie doktorze, ale bylem u pana przed dwudziestu laty.
- Niemozliwe!
- Obaj jeszcze bylismy w wojsku. Powiedzial mi pan wtedy: "Zmiatajcie wy symulancie, bo to się zle dla was skonczy!".
- Mowilem o smutnym koncu, wiec jak pan pamieta, nie lekcewazylem choroby.

- Panie doktorze,kazdej nocy snia mi się nagie dziewczeta,jak wbiegaja i wybiegaja z pokoju...
- I chce pan, zeby ten sen się nie pojawial?
- Nie, tylko chcialem spytac, co zrobic, zeby one tak nie trzaskaly drzwiami...

- W poczekalni oczekuje pacjent, ktory twierdzi, ze odwiedzil juz wszystkich lekarzy w miescie - informuje siostra.
- A na co on się uskarza?
- Na tych lekarzy!

- Pani Nowakowa - mowi ginekolog do swojej pacjentki - mam dla pani dobra wiadomosc.
- Ja nie nazywam się Nowakowa tylko Nowakowna.
- W takim razie mam dla pani zla wiadomosc.

Do gabinetu psychiatry wchodzi mezczyzna z zona, skarzac się na jej apatie. Lekarz porozmawial z pacjentka, potem ja objal, poglaskal i kilka razy pocalowal. Wreszcie zwraca się do obecnego przy tej scenie meza:
- Oto zabiegi, ktore sa potrzebne panskiej zonie. Powinny byc stosowane przynajmniej co drugi dzien. No powiedzmy we wtorki, czwartki i soboty.
- Dobrze, we wtorki i czwartki moge zone do pana przyprowadzac, ale sobota wykluczona - gram z kolegami w karty!

Przychodzi gosc do lekarza:
- Panie doktorze, ugryzl mnie pies.
- A byl wsciekly?
- No, zadowolony to on nie byl.

Do lekarza psychiatry przychodzi facetka i mowi:
- Panie doktorze, z moim mezem dzieje się cos dziwnego. Jak wypije kawe, wpada w szal i zjada cala filizanke. Zostawia tylko uszko.
- A to faktycznie dziwne. Uszko jest najlepsze.

- Panie doktorze, piec lat temu poradzil mi pan znakomity sposob na reumatyzm - unikac wilgoci. Jestem wyleczony!!!
- Znakomicie! A co panu teraz dolega?
- Nic. Chcialbym zapytac, czy moge się juz wykapac?...

Dwaj znajomi spotykaja się na ulicy.
- Czesc, skad idziesz?
- Od dentysty.
- Ile ci wyrwali?
- Pol miliona.

Dentysta do pacjenta:
- A teraz lojalnie uprzedzam pana, ze bedzie bolalo. Prosze mocno zacisnac zeby i szeroko otworzyc usta...

Przychodzi gosciu do lekarza:
- Panie doktorze, jestem impotentem.
Lekarz na to:
- A skad Pan to wie?
- Ojciec byl impotentem, dziadkowie, pradziadkowie. Na pewno jestem impotentem.
- To skadzes się Pan wzial?
- Spod Rzeszowa.

Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawinietym bobasem na rekach do szczesliwego ojca. Juz ma mu przekazac bobaska, gdy nagle spuszcza niemowlaka na podloge. Podnoszac zawadzil jego glowka o parapet, a nastepnie huknal nozka o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz:
- Zaaartowaaalem, dziecko zmarlo przy porodzie!

- Panie doktorze, zupelnie nie trawie.
- Jak to?
- No tak, zjem chleb, sr*.* chlebem, zjem jajecznice, sr*.* jajecznica...
- A czym bys pan chcial sr*.*?
- No, jak wszyscy, g*.*.
- To jedz pan g*.*! Nastepny prosze!

Stary doswiadczony lekarz pyta się swojego mlodego, dopiero rozpoczynajacego kariere kolegi, jak mu idzie praktyka.
- Jakos nieszczegolnie. Wczoraj odbieralem pierwszy porod. Matka i dziecko umarli, a w dodatku z reki wysliznely mi się szczypce, uderzyly w glowe i zabily ojca...
- To rzeczywiscie nieszczegolny przypadek. Prosze to jest adres, prosze isc odebrac tam porod i wieczorem poinformowac mnie o wyniku.
Wieczorem mlody medyk dzwoni do profesora:
- No i jak panu poszlo? - pyta się profesor.
- Zdecydowanie lepiej. Ojciec zyje.

Przed operacja.....
- Panie ordynatorze, czy bedzie mnie pan osobiscie operowal???
- Tak, lubie przynajmniej raz na rok sprawdzic, czy jeszcze cos pamietam....

Profesor do poczatkujacego lekarza:
- Przeciez pana pierwszy pacjent wyzdrowial, nie rozumiem wiec, dlaczego jest pan zdenerwowany?
- Bo nie mam pojecia, panie profesorze, co mu pomoglo....

Przychodzi pedal do lekarza:
- Panie doktorze, moj "maly" nie chce stac!
Lekarz obmacal czlonek pacjenta:
- No i stoi! Czego pan jeszcze chce?!
- Wytrysku!!
- Jest i wytrysk! Nie potrzebnie mi pan zawraca glowe, z panem wszystko w porzadku...
- No to jeszcze buzi na pozegnanie!

Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oswiadcza:
- Moj panie, skoro zjadl pan dwa talerze zupy pomidorowej, pol gesi z kartoflami i kapusta, talerz grzybow duszonych, dwa sznycle, trzy filizanki czarnej kawy z piecioma kawalkami tortu, to nic dziwnego, ze pan pozniej nie mial apetytu.
- Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem tez nie mialem apetytu...

- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna?
- O tak! Na piec udaje się tylko jedna.
- Ojej!
- Niech się pan nie boi. Czterej panscy poprzednicy sa juz w grobie.

Lekarz do lekarza:
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien juz dawno zejsc a on zdrowieje.
Kolega:
- Tak,... czasem medycyna jest bezsilna.

- Mam swietnego pacjenta, cierpi na rozdwojenie jazni...
- I coz w tym swietnego? Banalny przypadek!
- "Obydwaj" mi placa!

Anestezjolog mowi do pacjenta przed operacja:
- Dzis usypiamy za darmo... ale budzimy za pieniadze.

Maz wybral się z zona do dentysty. W gabinecie pyta:
- A ile pan doktor bierze za usuniecie zeba?
- Ze znieczuleniem, czy bez?
- Bez!
- Gratuluje jest pan bardzo dzielny!
Mezczyzna zwraca się do zony:
- No kochanie, siadaj na fotelu!

Facet skarzy się lekarzowi:
- Panie doktorze, jak tylko zaczynam prace, to zaraz zasypiam.
- A gdzie pan pracuje?
- W punkcie skupu.
- A co pan tam robi?
- Licze barany.

Pacjent wchodzi do skornego, zdejmuje spodnie i pokazuje przyrodzenie w fatalnym stanie.
Lekarz:
- Niestety to syfilis i nic nie da się tu zrobic. Trzeba amputowac. Ale mamy bardzo nowoczesne protezy.
Pacjent wybiera najtansza - drewniana.
Po przeszczepie wizyta kontrolna. Lekarz oglada proteze i mowi:
- Oj nie ma pan szczescia, jak nie syfilis to korniki.

Pyta się facet swojego kolege o dobrego stomatologa. Tamten mu odpowiada:
- Znam swietnego, ale on jest Anglikiem.
- Spoko, spoko, poradze sobie.
Przychodzi wiec na wizyte, siada na fotelu i pokazujac lekarzowi szczeke mowi:
- Tu!
Dentysta wyrwal mu dwa zeby. Na drugi dzien znow spotykaja się obaj faceci i pierwszy mowi:
- Kurcze, jakis glupi ten dentysta. Ja mu pokazuje bolacy zab, mowie tu, o on wyrywa mi dwa...
- Ale ty glupi jestes. Two po angielsku znaczy dwa...
- Aaa, bylo tak od razu, nastepnym razem cos wymysle.
Przychodzi wiec na wizyte, siada na fotelu, wskazuje zab i mowi:
- Ten!

- Czy byl dzisiaj stolec? - pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu.
- A krecil się tu jakis facet, ale się nie przedstawil.

Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mowi:
- Przykro mi to mowic, ale pozostalo panu 3 miesiace zycia...
- Boze drogi!!... wie pan, bez urazy ale chce zasiegnac jeszcze jednej opinii...
- Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan tez brzydki...

Siedzi facet u dentysty. Tamten cos dlubie, wierci i nagle pyta:
- I co, przerwa na papierosa?
- Eeheeee
No i wybil mu jedynke.

Przychodzi (G)ostek do (D)entysty, ale się boi. Dentysta go posadzil na foteliku, ustawil, ale za cholere nie moze gosciowi otworzyc geby.
D: Pan jest zestresowany, niech pan idzie na przeciwko do baru i golnie sobie setke na odwage.
Po 5 minutach gosciu wraca do gabinetu, siada na fotelu i mowi ze zdecydowaniem:
G: Noooo! Rusz mnie teraz, ty pieronie!

- Bedzie pan zyl 80 lat - mowi lekarz do pacjenta.
- Alez panie doktorze - ja mam 80 lat!
- A nie mowilem?

- Panie doktorze, mam juz osiemdziesiat lat i wciaz uganiam się za spodniczkami!
- No to gratuluje panu!
- Ale ja nie pamietam po co to robie...

Przychodzi facet do urologa i mowi:
- Panie doktorze, spuchlo mi jadro.
- Prosze pokazac.
- Ale niech pan doktor mi obieca ze nie bedzie się smial.
- Alez etyka lekarska mi nie pozwala, oczywiscie ze nie bede.
Pacjet wyjmuje jedno jadro, wielkosci duzego jablka, a doktor ryczy ze smiechu. Pacjent:
- A widzi pan, za to nie pokaze panu tego spuchnietego.

Facet przyszedl do szpitala:
- Prosze mnie wykastrowac.
- Jest pan zupelnie pewien???
- Tak.
Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokol lekarzy. Pyta się ich:
- I jak, operacja się udala?
- Udala się. Ale czemu pan tak postapil???
- Niedawno ozenilem się z ortodoksyjna Zydowka i wiecie,...
- To moze chcial się pan obrzezac???
- A co ja powiedzialem?!

Lekarz przeglada rentgenowe zdjecie i ogromnie się dziwi.
- Panie, masz pan zegarek w zoladku. To nie sprawia panu zadnych problemow?
- Jasne, ze tak. Zwlaszcza przy nakrecaniu.

Przychodzi facet do seksuologa i mowi:
- Panie doktorze, nie wiem co się dzieje. Gdy się tak kocham ze swoja zona, to widze przed oczami takie czerwone swiatelko. Co to jest?
- Panie, jedziesz juz pan na rezerwie!

Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz bada go przez godzine, poczym rzuca jakis fachowy termin. Gosciu niepewnie pyta:
- Panie doktorze to przejdzie?
- Tak, na zone i dzieci.

Faceta bolal lokiec. Poszedl do lekaza ale lekaz kazal mu tylko przyniesc mocz do analizy. Gosc się wnerwil i do butelki wlal mocz zony corki swoj i dodal jeszcze oleju silnikowego. Zaniosl lekazowi i po dwoch dniach przyszedl po diagnoze. A oto diagnoza lekarza:
- Corka jest w ciazy, zona ma kochanka, olej w panskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie walic konia w wannie to nie bedzie pana bolal lokiec.

- Dzien dobry,panie doktorze,jestem Napoleon Bonaparte..
- I uwaza pan,ze cos jest z panem nie w porzadku?
- Alez ze mna jest wszystko w porzadku,gorzej z moja zona.Ona twierdzi,ze nazywa się Kowalska...

Przychodzi facet do lekarza i chce dostac zwolnienie z pracy. Lekarz mu na to, ze nie moze mu dac zwolnienia, bo nie ma ku temu zadnego powodu. Pacjent jest zdrowy i koniec. No wiec facet wyszedl z gabinetu i jak się w poczekalni zatoczyl, tak runal na podlage i umarl na miejscu. Lekarz wychodzi, patrzy co się stalo i mowi do pacjentow:
- No widzicie?! Mialem racje... tak mu się pracowac nie chcialo, ze wolal umrzec niz isc do roboty!

- Panie doktorze, codzienie rano oddaje mocz o 5 rano.
- W pana wieku to bardzo dobrze.
- Ale ja się budze o 7!

- Panie doktorze! Stoje u wrot smierci!
- Spokojnie. Zaraz pana przeprowadze.

- Dostaniesz, jak bedziesz grzeczny - mowi chirurg przed operacja.
- Do kogo pan to mowi, doktorze? - pyta się pacjent.
- Do tego kota, ktory siedzi pod krzeslem.

Przychodzi facet do lekarza i mowi:
- Ugryzly mnie dwa psy.
- A szczepione byly?
- Tak, dupami...

Urodzilo się facetowi dziecko.. rozentuzjazmowany facet w poczekalni wypada na lekarza ktory odbieral porod:
Facet: - panie doktorze jak tam dziecko chlopczyk czy dziewczynka!!
Doktor: - no wie pan w zasadzie wszystko jest w porzadku jest tylko maly problem.. dziecko nie ma raczek i nozek..
F: -to nic wazne ze jest! ale poza tym jak tam..niech pan opowiada!!
D: -no dobrze tylko jest jeszcze maly problem..dziecko nie ma tulowia..
F:- ale to nic to nic ale pozatym jak przebiegal porod jak bylo..!!
D: - wporzadku ale mamy maly problemik...ono nie ma glowy..TO JEST UCHO..
F: - to nic to nic ale pozatym jak się czuje..jak się odbyl porod niech pan opowiada..
D: - wie pan, wszystko dobrze, ale mamy jeszcze jeden problem..
To ucho nie slyszy!

Przychodzi facet do lekarza z sinym jednym jadrem.
- Panie doktorze co mi jest?
Lekarz zbadal go i wydal diagnoze:
- To rak, trzeba jak najszybciej amputowac.
Operacja odbyla się, jednak po niedlugim czasia ten sam facet przychodzi do lekarza.
- Panie doktorze ja się boje mam sine drugie jadro i czlonka...
- No tak zlosliwa odmiana trzeba natychmiast amputowac.
Podobnie jakis czas po wyjsciu ze szpitala ten sam facet zglasza się do lekarza:
- Panie doktorze,ja mam sine cale podbrzusze
Lekarz zbadal go dokladnie po czym powiedzial:
- Mam dla pana dobra wiadomosc, to nie rak to jeansy panu farbuja...

Przychodzi facet do lekarza i mowi:
- Panie doktorze jadra mnie bolom.
- Jak mowicie?
- Nie, jak uzywam babe.

Lekarz do pacjenta:
- Jesli idzie o panski czerwony nos, to jedyna rada jest rzucenie picia wodki. Niech pan sprobuje przez rok pic tylko mleko.
- Probowalem panie doktorze, to nie pomaga.
- A kiedy pan probowal?
- No, zaraz po urodzeniu.

Przychodzi polityk do lekarza i mowi:
- Panie doktorze, mam straszny problem, od trzech tygodni mam migrene.
A na to lekarz:
- Niech pan nie przesadza. Migrene to moze miec profesor, nauczyciel, artysta. Slowem - czlowiek myslacy. A panu to po prostu leb napier..la.

Przychodzi facet do lekarza. Wyjmuje swoj "interes" caly poobijany, spuchniety, zakrwawiony. 
Lekarz się pyta:
- Jezus maria, kto pana tak urzadzil?
- Ja sam.
- Czemu? i jak?
- Bo jestem masochista. normalnie, klade interes na kowadle i wale ile sil mlotkiem.
- A kiedy ma pan w tym przyjemnosc?
- Jak nie trafie.

Przychodzi dyrektor duzego przedsiebiorstwa do tego samego lekarza:
- Panie doktorze posinialo mi podbrzusze.
- Pokazac... Hmmm...Niech pan powie sekretarce zeby przestala się podcierac kalka.

U lekarza:
- Panie doktorze, podejrzewam, ze jestem lesbijka - zwierza się pacjent.
- Pan... lesbijka?! - dziwi się seksuolog. - A jak to się objawia?
- Dookola mnie tylu wspanialych mezczyzn, a mnie nie wiadomo dlaczego ciagnie do kobiet.

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, ostatnio dzieje się ze mna cos niedobrago. Mam czerwone genitalia i bardzo mnie one swedza.
- Czy ma pan zone?
- Tak.
- Czy pan z nia wspolzyje?
- Tak.
- Jak czesto?
- Po kazdym posilku, w soboty i niedziele czesciej.
- A kontakty z innymi kobietami?
- Tez. Po kilka razy dziennie z sasiadka i kolezanka z pracy.
- Pana klopoty wynikaja ze zbyt intensywnego zycia seksualnego oraz czestych zmian partnerek...
- Dzieki Bogu, bo juz myslalem, ze to od onanizowania się...

Przychodzi starszy goscio do lekarza i mowi:
- Panie doktorze. Jestem wprawdzie troche podstarzaly, ale chcialbym jeszcze miec dziecko.
Lekarz na to:
- To nic dziwnego, zdarzaly się juz takie przypadki, ale zeby byc pewnym musimy zbadac pana nasienie. Prosze tu jest sloiczek (podaje mu malego Twist-off'a), pojdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybral się za parawan. Po chili slychac ciche pojekiwania, z czasem zmieniajace się w w jakies niesamowite odglosy wysilku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiac. Nagle wszystko cichnie. Goscio wychodzi z za parawanu. Wyglada jak obraz nedzy i rozpaczy. Mowi:
- Panie doktorze. Probowalem prawa reka, probowalem lewa reka i za cholere nie moge odkrecic tego sloika.

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, moja baba wpadla do szamba.
- Niech się pan uspokoi - pociesza go lekarz. Na pewno się z tego wylize!

Przychodzi facet do lekarza.
- Panie doktorze, sikam alkoholem.
- Dziwne - mowi lekarz biorac do reki szklaneczke. - Prosze tu nasikac.
Po chwili lekarz wacha napelniona szklaneczke i stwierdziwszy, ze pachnie alkoholem wypija jej zawartosc.
- Nieprawdopodobne! Prawdziwy alkohol! Sprobujmy jeszcze raz!
Po raz drugi szklaneczka napelnia się, a lekarz wypija jej zawartosc.
- Wie pan co? No to na trzecia nozke!
Facet:
- O, nie! Tym razem, to juz z gwinta!

Z drzwi gabinetu lekarskiego wypada facet kopniety przez zdenerwowanego lekarza.
- Nastepny prosze!
- Pan doktor chyba dzis nie w humorze. Moze przyjde jutro...
- Och, nie! Po prostu tamten facet, ktorego od dziesieciu lat lecze na zoltaczke dopiero dzis powiedzial, ze jest Chinczykiem.

Pacjent radzi się lekarza co zrobic, aby pozbyc się tasiemca.
- Prosze przez tydzien jesc ciastka i popijac je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca.
- Panie doktorze, nie pomoglo.
- Niech pan pije samo mleko!
Chory zrobil, jak mu radzil lekarz, a tu na drugi dzien tasiemiec wychodzi i pyta:
- A ciacho gdzie?

Zgryzliwy lekarz slepy na jedno oko, pytal chorego:
- Jak się masz?
Chory odpowiedzial:
-Jak widzisz!
A lekarz:
- Jesli tak się masz, jak ja widze, to juz do polowy umarles!

Lekarz rysuje pacjentowi trojkat i pyta się pacjenta, czym mu się to kojarzy:
- Z gola baba - odpowiada pacjent.
Lekarz rysuje kwadrat:
- Z gola baba
Dalej nastepuje okrag, szesciokat, itp. - odpowiedz nieodmiennie brzmi:
- Z gola baba
- Panie pan jest zboczony!!! - wola lekarz.
- Tak?? A kto mi te wszystkie swinstwa rysowal?

Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze, brzuch mnie boli...
- Dam panu 3 czopki, na rano, poludnie i wieczor...
Wrocil goscio do domu i mysli:
"Wezme od razu 3, to szybciej bede zdrowy", po czym lyknal wszystkie.
Nastepnego dnia facet z ciezkim bolem brzucha przychodzi do lekarza:
- Panie doktorze, boli mnie jeszcze bardziej...
- Dam panu 2 silniejsze czopki, jeden na rano, drugi na wieczor...
Wrocil gostek do domu i znowu lyknal oba...
Nastepnego dnia faceta w stanie ciezkim przywiozlo do lekarza pogotowie.
- Tym razem dam panu supersilny czopek do uzycia po poludniu.
Gostek nie mogl juz wytrzymac, wiec lyknal czopek zaraz po powrocie do domu.
Nastepnego dnia faceta w szpitalu odwiedza wkurzony lekarz:
- Panie, lykales pan te czopki czy co?
- Nie! W dupe se wsadzalem!

Przychodzi komputer do lekarza.
-Co z panem?
-A miga mi tu cos.

U lekarza:
- Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsennosci?
- Tak, ale najpierw trzeba ustalic i zlikwidowac przyczyne.
- Lepiej nie. Zona jest bardzo przywiazana do naszego dziecka.

Przychodzi facet do lekarza i mowi:
- Panie doktorze urwalo mi jadra, niech pan mi przeszczepi inne.
- No wie pan, moge to zrobic, ale jest pewien problem bo mamy w magazynie tylko dwa, jedno drewniane a drugie metalowe. Jezeli panu tak bardzo zalerzy to mozemy, na pana odpowiedzialnosc, je wszczepic.
- Dobrze lepsze takie niz zadne.
Lekarz zrobil operacje i kazal przyjsc facetowi za 5 lat do kontroli.
Po pieciu latach:
- Zadowolony jest pan?
- Owszem mam nawet dwoch synow, jeden Pinokio a drugi Terminator.

List zrozpaczonej kobiety do seksuologa:
Panie doktorze, zupelnie nie wiem juz, co robic. Moj maz jest nadpobudliwy seksualnie, a przy tym niezmordowany. Bierze mnie bez przerwy, kiedy tylko się odwroce. Nawet gdy gotuje obiad czy zmywam, nie mam chwili spokoju. Panie doktorze prosze mi pomoc, jestem juz u kresu sil.
P.S. Przepraszam, ze tak niewyraznie pisze.

Fredek lezy ciezko chory. W odwiedziny przychodzi kolega Hipek i zastaje zone zalamana, zalana lzami.
- Ach, panie Hipolicie, Fredek lezy w agonii, doktorzy nie robia zadnej nadziei.
- Czy bardzo cierpi?
- Fizycznie nie, ale moralnie cierpi jak skazaniec.
Wie, ze jest ciezko chory i boi się panicznie smierci. Pan moglby podniesc go nieco na duchu.
- Dobrze sprobuje.
Hipek otwiera drzwi do pokoju chorego i tubalnie wola:
- Serwus, Fredek! Umrzemy sobie, co?

Mlody lekarz przechwala się przed kolega inzynierem:
- Lekarz to wspanialy zawod! Moge sobie rozebrac mloda dziewczyne, ogladac ja, obmacywac, i jeszcze za to wystawiam rachunek jej mezowi...

U dentysty w fotelu siedzi przerazony mezczyzna:
- Panie doktorze, jeszcze jedno pytanie. Czy na pewno potrafi pan bezbolesnie wyrwac zeba?
- No, nie zawsze. Tydzien temu, na przyklad, podczas wyrywania zwichnalem sobie reke.

Pacjent w szpitalu do pielegniarki:
- Ale to lekarstwo nidobre. Obrzydliwosc!
- To nie lekarstwo. To obiad.

Szpital psychiatryczny. Ordynator oprowadza mlodego psychiatre po oddziale:
- Tutaj jest sala Napoleonow, a tutaj - mechanikow samochodowych...
- A gdzie oni sa? Nikogo nie widze.
- Leza pod lozkami i naprawiaja...

Do wychodzacego z sali operacyjnej lekarza podbiega zdenerwowana żona pacjenta.
- I jak, panie doktorze, udała się operacja?
- Operacja? Myślałem, że to była sekcja zwłok.

W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza:
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiacu. Proszę nie ciać tak głęboko.

Lekarz wchodzi na oddział anemików.
- Cześć orły, sokoły!
- Dlaaaczegoooo pan doktor taaak dooo nas móóówi?
- A kto wczoraj latał pod sufitem, jak siostra przełożona właczyła wentylator?

- Panie doktorze, mam już 85 lat, a ciagle uganiam się za młodymi dziewczynami...
- No cóż, gratuluję panu.
- Tylko po jaka cholerę ja to robię?

- Co można zdjać z pięlęgniarki pracujacej na nocnym dyżurze?
- Lekarza pracujacego na nocnym dyżurze.

Orkiestra symfoniczna gra V symfonię Beethovena. Nagle rozlega się donośny głos:
- Czy na sali jest doktor?
-.....
- Pytam się, czy na sali jest doktor?
-.....
- Ludzie, czy nie słyszycie, pytam się czy na sali jest doktor?
Orkiestra umilkła. W pierwszym rzędzie podnosi się mężczyzna i mówi:
- Ja jestem lekarzem o co chodzi?
- Fajnie graja, doktorku, nieprawdaż?

Po jakiejs powaznej operacji zoladka przywiezli faceta do sali pooperacyjnej. Kiedy się ocknal, uslyszal, jak dwaj wspollezacy dziela się swoimi doswiadczeniami z poprzednich operacji:
"Kiedy mnie kroili po raz pierwszy, pielegniarka zapomniaa przed zaszyciem wyjac mi z brzucha z pol kilo narzedzi. Kiedy się zorientowali, bylo za pozno. Kiedy mnie znow pokroili, tym razem, zeby mnie uwolni od tego zomu, lekarz, niechcacy, zostawil w srodku zapalniczke."
Drugi na to: "To jeszcze nic, kiedy mnie ostatnio operowali, instrumentariuszce zginely gdzies okulary. Jak się okazalo - byly zaszyte we mnie."
I tak sobie opowiadaja, a swiezo przywieziony delikwent bledniecoraz bardziej. W pewnej chwili otwieraja się drzwi i wchodzi chirurg, ktory przed chwila robil mu operacje: "Przepraszam Panow, czy ktorys z Panow nie widzial przypadkiem mojego parasola?"

W pogotowiu ratunkowym dzwoni telefon:
- Panie doktorze, prosze przyjechac, nasz 3-letni synek polknal korkociag...
- Zaraz bede. A co panstwo zrobili do tej pory?
- Flache otworzylismy srubokretem...

Przez park przynalezacy do domu wariatow idzie ordynator i spostrzega pacjenta siedzacego na lawce i walacego się kamieniem w glowe...
- Co robisz???
- Narkotyzuje się!!!
Idzie wiec dalej, a tam kolejny wariat siedzi i tlucze w swoja glowe dwoma kamieniami...
- Co robisz???
- biore podwojna dawke dzisiejszej dzialki...
Poszedl ordynator dalej wzruszajac ramionami, a tu patrzy, a na kupie kamieni siedzi trzeci wariat i rozglada się wokol...
- A Ty co robisz????
- Sprzedaje narkotyki....

Facet ze wsi dowiaduje się od lekarza, ze jest nieuleczalnie chory i wkrotce umrze:
- Panie doktorze, ale mam jedno zyczenie: aby pan napisal, ze umarlem na AIDS.
- Dlaczego, przeciez pan ma raka?
- Sa trzy powody: pierwszy to taki, ze nikt we wsi jeszcze nie umarl na ta chorobe. Drugi, ze ten, ktory obrabial moja zone, bedzie się teraz bal. Trzeci, ze nikt jej już do konca zycia nie ruszy.

- Panie doktorze, prosze mi powiedziec, ile bede zyl?
- Ile ma pan lat?
- Trzydziesci piec.
- Pije pan?
- Nie.
- Pali pan?
- Nie.
- A kobitki pan uzywa?
- Nie.
- Panie, to po diabla chcesz pan jeszcze dluzej zyc?!

Lekarz w szpitalu psychiatrycznym bada trzech swoich pacjentow.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta pierwszego.
- Piec tysiecy - pada odpowiedz.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta drugiego.
- Piatek - odpowiada chory.
- Ile jest dwa razy dwa? - pyta zupelnie zrezygnowany trzeciego pacjenta.
- Cztery.
- Swietnie! - wykrzykuje uradowany lekarz. - Prosze powiedziec, w jaki sposob uzyskal pan ten wynik?
- To proste - odpowiada chory. - Podzielilem piec tysiecy przez piatek.

- Dlaczego wypisujesz do domu tego pacjenta spod osemki - pyta psychiatra psychiatry.
- Bo on juz jest wyleczony! Wczoraj wyciagnal z basenu innego pacjenta ktory się topil!
- Tak, ale potem go powiesil zeby wysechl!

Pacjenta uśpiono do operacji. Gdy obudził się, spostrzegł zdziwiony, że chirurg bardzo się postarzał i ma długą siwą brodę.
- Coś nie w porzadku, panie doktorze? Czy ja tak długo byłem nieprzytomny?
- Ja nie jestem doktorem - odpowiada starzec - ja jestem Świętym Piotrem... 

W wiejskim ośrodku zdrowia:
- Panie doktorze, niech pan co poradzi. Mam już siedmioro dzieci, a maż to się w ogóle nie zastanowi...
- Niech pani kupi meżowi prezerwatywy.
Po kilku miesiacach ta sama kobieta jest u lekarza.
- Źle mi pan doradził. Znów jestem w ciaży!
- A kupiła pani te prezerwatywy?
- Mnie tam nie stać na takie wydatki. Sama mu zrobiłam. Na drutach... 

W pewnym szpitalu pracowaly dwie siostry: stara i wyschnieta i mloda seksbomba. Razu pewnego do szpitala przywieziono marynarza w stanie ciezkim, ale przytomnego. Stara poszla go zbadal. Jak wrocila, mowi do mlodej:
- Wiesz, on jest okropnie wytatuowany. Ma nawet na fiucie.
- Taak? A co ma na fiucie?.
- ADAM.
- CO? Ide sprawdzil sama!.
Poszla. Jak wrocila, to mowi:
- Wcale nie ADAM, tylko AMSTERDAM! 

Przychodzi do lekarza matka z synkiem, ktory ma wysypke alergiczna. Lekarz usiluje dociec przyczyny tego uczulenia:
- Moze ta wysypka jest po winogronach?
- Nie!
- A moze po bananach?
- Nie!
- A moze po jajkach?
- Nie, tylko po rekach i po nogach! 

Do lekarza przychodzi facet z trzesacymi się rekami. Lekarz pyta:
- Czy pan duzo pije?
- Nie bardzo. Wiekszosc mi się wylewa. 

- Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna?
- O tak! Na piec udaje się tylko jedna.
- Ojej!
- Niech się pan nie boi. Czterej panscy poprzednicy sa juz w grobie. 

W czasie stosunku siostra dyzurna mowi do lekarza dyzurnego:
- Panie doktorze, pan to chyba jest anestezjolog!
- Zgadza się, skad pani to wie? - odparl lekarz.
Na to siostra:
- Bo nic nie czuje! 

Do seksuologa przychodzi pacjent.
- Panie doktorze, mam interes jak niemowle.
- To chyba niemożliwe, niech pan zdejmie spodnie.
Facet mał racje. 3 kilogramy, 45 cm dlugosci. 

- Czy macie jakies zyczenie?- pyta lekarz chorego szeregowca w szpitalu podczas obchodu.
- Tak, chcialbym zamienic się na lozko z tamtym pacjentem.
- A to niby z jakiego powodu?
- Bo on lezy blizej drzwi i pielegniarka najpierw jemu smaruje hemoroidy, a potem mnie tym samym pedzlem gardlo! 

Zaniepokojona pielegniarka pyta się lekarza:
- Panie doktorze, zauwazylam że co dziesiatego noworodka bije pan mocno po glowie. Przeciez to moze zaszkodzic im na rozum...
- Robie to, bo ciagle slysze, że w policji brakuje ludzi... 

Lezy Rusek w szpitalu, i wola do siostry:
- Siestra, siestra pamieszajtie mnie jajca!
- Rusek zboczeniec!!!
Na drugi dzien:
- Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca!
- Rusek zboczeniec!!!
Na trzeci dzien:
- Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca.
Siostra sciagnela Ruskowi spodnie, i zrobila co chcial.
- Siestra swintuch, toz ja chcial kogiel-mogiel....... 

Przychodzi kaszlący facet do lekarza.
- Dużo pan pali, prawda? - pyta lekarz.
- I co z tego?
- Palenie skraca życie!
- Bzdura. Starożytni Grecy nie znali tytoniu i wymarli co do jednego! 

- Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisac srodki nasenne, skoro pol nocy przesiaduje pan w barze...
- To nie dla mnie, to dla mojej zony! 

- Panie doktorze, kiedy wyzdrowieje?
- Nie wiem... Za miesiac, moze dwa - jak pan Bog pozwoli.
- A Jak nie pozwoli?? 

Psychiatra do swojego asystenta:
- Jak czuje się chory, ktory podawal się za Ludwika XV?
- Juz lepiej. Teraz twierdzi, że jest Ludwikiem XIV. 

- Halo, mowi Kowalski. Panie doktorze, prosze natychmiast przyjechal, poniewaz moja zona ma ostry atak wyrostka robaczkowego!
- Spokojnie panie Kowalski. Dwa lata temu osobiscie wycialem pańskiej zonie wyrostek robaczkowy. Czy slyszal pan kiedys, aby czlowiekowi po raz drugi pojawil się wyrostek?
- A czy pan slyszal doktorze, że u czlowieka moze się pojawil druga zona? 

- Dlaczego chirurg zawsze peruje w maseczce?
- Żeby nie oblizywac skalpela. 

Do gabinetu ginekologicznego wchodzi mloda kobieta, w srodku zastala dwoch mezczyzn w bialych fartuchach.
- Ja na badania!
- Niech się pani rozbierze.
Najpierw jeden z mezczyzn ja przebadal, a potem drugi.
- I co? W porzadku? - pyta pacjentka.
- Nic zlego nie zauwazylismy, ale niech pani lepiej poczeka na lekarza, bo my tu tylko okna malujemy! 

Dermatolog wyjasnia przyczyny lysienia...
- Jesli pacjent lysieje od czola to od myslenia
- Jesli od czubka glowy to od sexu
- Jesli i tu i tu to od myslenia o seksie...

- Panie doktorze, moj pies bardzo lubi biegal za samochodami...
- Alez prosze pana, wiele psow lubi gonil samochody. To chyba nie jest zaden problem.
- Tak, ale moj pies dogania samochody, a potem je zakopuje w ogrodku. 

Urodzilo się dziecko geniusz, ledwo wyszlo na swiat i juz podaje definicje matematyczne. Pytaja go o pierwiastek z 4. Odpowiada, ze 2. Pytaja ile jest 45 * 23. Odpowiada że 1035. Lekarze stwierdzaja że trzeba wycial lewa polkule mozgu. Wycieli. Budzi się niemowle i znowu: ile jest pierwiastek z 81. Odpowiada, że 9. Pytaja ile jest 5 do kwadratu. Odpowiada że 25. Lekarze wycinaja mu prawa polkule mozgu. Niemowlak budzi się po operacji. Sypie tepymi oczkami na wszystkich i mowi po pewnym czasie:
- Dokumenciki do kontroli!

O teściowej

Do góry

Ulicami miasta ucieka w popłochu starsza kobieta, a za nią biegnie mężczyzna i bije ją deska po plecach. Zatrzymuje go siłą przechodzień i krzyczy:
- Co pan robi tej biednej kobiecie?!
- To nie jest kobieta, to moja teściowa.
- To kantem ją pan walnij, kantem! 

Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarzony o zamordowanie tesciowej. Sedzia pyta co oskarzony ma na obrone.
- Wysoki Sadzie, jestem niewinny. To bylo tak: siedzialem sobie w kuchni i obieralem pomarancze, gdy w pewnym momencie wyslizgnela mi się z reki skorka, a potem wypadl mi noz i wlasnie wtedy do kuchni weszla tesciowa i poslizgnela się na skorce, i upadla na noz... i tak siedem razy. 

Rozmawia dwoch kolegow:
- Podobno przestales pic?
- To dzieki tesciowej, stale widzialem ja potrojnie! 

Mistrz w pchnieciu kula do trenera:
- Dzis musze pokazac klase... na trybunie siedzi moja tesciowa.
- E! nie dorzucisz... 

Spotyka się dwoch facetow, jeden mowi:
- Kurcze, powiedz mi co mam zrobic, mam problem z tesciowa, wchrzania się do kazdej dyskusji, klocimy się, nie moge dojsc z nia do ladu.
- Spoko, kup jej samochod, teraz jest duzo samochodow, wypadki, zabije się gdzies.
- o.k.
Spotykaja się po dwoch tygodniach:
- Chryste, ales mi doradzil.
- Co się stalo?
- Posluchaj, nie dosc, ze stracilem kase na samochod, ona zyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowcow na sumieniu.
- A jaki jej samochod kupiles????
- No, syrenke.
- Bos glupi, trzeba bylo jaguara, to by juz nie zyla.
- o.k. teraz kupie jaguara.
Spotykaja się po dwoch tygodniach:
- Rany julek, jaki jestem szczesliwy!
- Co, nie zyje? A nie mowilem?
- Uffff, wreszcie nie zyje, a najbardziej mi się podobalo, jak jej glowe odgryzal. 

- Skad wracasz taki wesoly?
- Z dworca, odprowadzalem tesciowa...
- A dlaczego masz takie brudne rece?
- Bo z radosci poklepalem lokomotywe! 

Za oknem wisi kobieta, trzyma się kurczowo parapetu i wrzeszczy! Mezczyzna stoi w mieszkaniu i wali ja mlotkiem po palcach.
Przechodzien: Panie, czemu pan tak katuje te kobiete?!
Mezczyzna: Jaka kobiete?! To moja tesciowa.
Przechodzien: Ale się cholera trzyma! 

Rozmawia dziennikarz ze znanym rabusiem:
- Jakie jest pana najwieksze marzenie?
- Obrobic bank i zostawic odciski palcow tesciowej... 

Zamienie tesciowa na psa. Moze byl wsciekly. 

- Panie dyrektorze, czy moglbym otrzymac dzien urlopu, by pomoc tesciowej przy przeprowadzce?
- Wykluczone!
- Bardzo dziekuje, wiedzialem że moge na pana liczyc... 

- Kto powiedzial: "Ostroznosci nigdy za wiele!"?
- Ziec zamykajac na klodke trumne z tesciowa. 

Idzie Masztalski z obita, sina buzka i taszczy duze walizki. Spotyka przyjaciela:
- Co Ci się stalo Masztalski?
- A, tesciowa nie pobila.
- Jak by mnie tak tesciowa pobila to bym ja chyba pocwiartowal!
- A ty myslisz, że co ja tu dzwigam w tych walizach? 

Na Dworcu Centralnym przy odkrytym automacie telefonicznym stoi facet, trzyma sluchawke przy uchu i milczy. Stoi dlugo, za nim zebrala się juz spora kolejka spragnionych telefonowania. Wreszcie jakas kobieta go szturcha:
- Panie, niech pan juz zwolni ten automat! Przeciez pan juz pol godziny trzyma sluchawke i jeszcze ani slowa pan nie powiedzial!
- Bo ja dzwonie do swojej tesciowej, prosze pani - odpowiada zaczepiony.

O księżaqch

Do góry

Ksiądz i siostra zakonna grają w golfa. Ksiądz bierze kija i uderza w piłkę która toczy się w bok i nie wpada do dziury.
- A niech to wszyscy Diabli!!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy wściekły ksiądz.
- Jak ksiądz tak może? - pyta się zawstydzona siostra - tak nie można... co na to Pan powie?
Ksiądz patrzy się na zakonnicę spod oka i przeprasza... już tak nie powie więcej.
Idą do następnej dziury i podobnie jak wcześniej ksiądz nie trafia:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - znowu rzecze ze złością.
- Bracie, jaki to wstyd pobożnemu tak mówić - upomina go nieco zdenerwowana już siostra.
- Ok... już nie będę, jeśli jeszcze raz tak powiem niech piorun z nieba zleci i w łeb mnie trzaśnie.
Poszli do następnej dziury, ksiądz znowu nie trafił:
- A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy ze złością.
Wtem ciemno się zrobiło na świecie, coś zahuczało, zamruczało i piorun z nieba zleciał i walnął siostrę w łeb. A z nieba słychać jęk:
- A niech to wszyscy Diabli! Nie trafiłem!!!... 

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:
- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!
Ksiądz szepce do kościelnego:
- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!
Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:
- Staaacjaaa dwuuudziieestaaa piąątaa! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę! 

Idzie ksiądz przez las, patrzy, a tam na gałęzi siedzi łaska. Łaska mówi:
- Co ksiądz?
A ksiądz:
- Co łaska. 

Księdzu ginęła mąka. Podejrzewał organistę, więc postanowił dobrać się do niego podczas spowiedzi. Podchodzi organista Antek do konfesjonału, a ksiądz bez wstępów pyta:
- Nie wiesz, kto mi mąkę kradnie?
- Co ksiądz mówi?
- Kto mi mąkę kradnie?
- Tu nic nie słychać - odpowiada sprytny organista.
- Co ty opowiadasz!
- Zamieńmy się miejscami, to zobaczymy.
Zamienili się miejscami.
- A nie wie ksiądz, kto zaleca się do mojej żony? - pyta Antek.
- Rzeczywiście, tu nic nie słychać. 

Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj policjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Boiler do zakrystii.
- Hmm.. Niech Ksiądz jedzie.
Po chwili, policjant pyta się kolegę: - Ty! co to jest boiler do zakrystii?
A drugi: - Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię. 

Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność...
- Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!! 

W małej wsi ksiądz rozmawia z parafianką:
- Doszły mnie słuchy, córko, że wczoraj wieczorem ktoś u was straszliwie przeklinał. Tak nie można, dzieci się gorsza, a jaki zły przykład dla sasiadów.
- Bardzo przepraszam, ale właśnie wybieraliśmy się do kościola i mój stary nie mógł znaleźć książeczki do nabożeństwa. 

Koło Gospodyń Wiejskich zorganizowało wycieczkę do Warszawy. Po powrocie kobiety poszły do spowiedzi. Każda po kolei opowiada o wycieczce i każda mówi, ze zdradziła męża. W pewnym momencie ksiądz się zdenerwował, walnął ręką w konfesjonał i zawołał:
- Cholera, jak jest dobra wycieczka to księdza nie zabiorą! 

Na budowie słychać okrzyk:
- Franek, podaj kurw* tą cegłę!
Przechodzący ksiądz zwraca uwagę:
- Może tak delikatniej...
- Dobra - Franek, podaj kurw* cegiełkę! 

Do przedziału wagonu kolejowego wchodzą trzy osoby: kobieta, młody mężczyzna i ksiądz. Zaczyna się długa podroż, wiec aby skrócić czas wszyscy wyjmują gazety, traf chciał, ze takie same i zaczynają rozwiązywać krzyżówkę W pewnej chwili odzywa się kobieta:
- Czy któryś z panów może wie, co to może być: 7 pionowo, cześć ciała kobiety, na piec liter, pierwsza "p", ostatnia "a".
- Pięta - odpowiada chłopak.
- Eeee... czy ktoś z państwa ma gumkę? - pyta ksiądz. 

Dziadek spowiada się w kościele. Ksiądz udzielił mu już rozgrzeszenia i puka w konfesjonal:
- O, q*.*a, ale mnie ksiądz przestraszył! 

Przed bramą nieba staje ksiądz i kierowca autobusu. święty Piotr mówi:
- Ty kierowco do nieba, a ty księże do czyśća.
- Ale czemu tak? - pyta ksiądz.
- Bo widzisz, jak ty prawiłeś kazania to wszyscy spali, a gdy on prowadził autobus to wszyscy się modlili. 

Ksiądz i siostra zakonna wracają z konwencji kiedy nagle nawala im samochód. Ponieważ awaria jest poważna, zdani oni są na nocowanie w przydrożnym hotelu. Jedyny hotel w okolicy ma wolny tylko jeden pokój, wiec powstaje mały problem.
KSIĄDZ: Siostro, wydaje mi się ze w obecnym przypadku Pan nie będzie miał nam za złe jeśli spędzimy noc w tym samym pokoju. Ja prześpię się na podłodze, siostra weźmie łóżko...
SIOSTRA: myślę że to będzie w porządku...
Wiec jak ustalili tak i zrobili. Po 10 minutach....
SIOSTRA: Ojcze jest mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: Dobrze, podam Siostrze koc z szafy...
10 minut później...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno....
KSIĄDZ: No dobrze, podam Siostrze następny koc...
po kolejnych 10 minutach...
SIOSTRA: Ojcze, nadal mi strasznie zimno. Nie sądzę aby w tym wypadku Pan miał nam za złe abyśmy zachowali się jak mąż i żona w tą jedyną noc...
KSIĄDZ: masz rację..... wstawaj i sama weź sobie ten cholerny koc. 

Jan Paweł II umarł, poszedł do nieba i przyjmuje go św. Piotr:
- Ty, Janie Pawle II, za twoje zasługi dla ludzkości i Kościoła dostaniesz Ferrari i najlepsza chatę w niebiosach!
J.P.II zadowolony jedzie sobie po Niebieskiej Autostradzie, wyprzedza wszystkich zadowolony z siebie, a tu nagle wyprzedza go jadące wiele szybciej piękne, czerwone Lamborghini, w którym siedział za kierownicą młody, straszliwie zapuszczony facet z długimi włosami. J.P.II zawraca z piskiem opon, wraca do św. Piotra i mowi:
- Ja tu św. Piotrze poczyniłem takie zasługi dla ludzkości i naszej matki Kościoła, a tu mnie jakiś punk w cholernym Lamborghini na Niebieskiej Autostradzie wyprzedza!!! Zrób z tym coś!!!
św. Piotr z zadumą w głosie:
- Ciężka sprawa, syn Szefa. 

- Ktoś mi ukradł rower - skarży się pastorowi xiądz.
- Wiem jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie mszy wymień dziesięć przykazań, kiedy dojdziesz do 'nie kradnij' jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
Kiedy w poniedziałek pastor spotkał się z xiędzem i spytał:
- Czy wyjaśniła się sprawa z rowerem?
- Tak, zrobiłem jak mi poradziłeś, a kiedy doszedłem do 'nie cudzołóż', przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem... 

Młody ksiądz przekonuje Einsteina o wszechmocy Boga. Einstein zadaje pytania:
- Czy Bóg może stworzyć ooolbrzymi kamień?
- Oczywiście!
- Czy może go podnieśc?
- Bóg jest wszechmnocny!!
- A czy może stworzyć kamień, którego nie podniesie? 

Wchodzi do fryzjera ksiądz. Ten go przystrzygł i mówi:
- Od duchownych nie biorę zapłaty!
Na drugi dzień ksiądz przysłał mu paczkę kubańskich cygar. Następnego dnia do fryzjera przyszedł pastor. Fryzjer zrobił swoje i mówi:
- U mnie duchowni nie płacą.
Wieczorem pastor przysłał mu wspaniały koniak. Trzeciego dnia zjawił się u fryzjera rabin. Fryzjer przystrzygł to co u rabina przystrzyc można (pejsy i broda nie mogą byl przycinane) po czym powiedział o panującej w jego zakładzie zasadzie. Na drugi dzień rabin przysłał do niego swojego kolegę - innego rabina. 

Spotyka się wieczorem dwóch księży, z których jeden narzeka:
- Dziś przy konfesjonale był taki galimatias, że naznaczając pokuty zapomniałem o udzielaniu rozgrzeszeń. 

Do spowiedzi przychodzi kobieta:
- Proszę księdza uprawiałam miłość francuską, wiem, że zgrzeszyłam i bardzo tego żałuję...
- No tak, pierwszy raz spotykam się z tym grzechem. Czy może pani przyjść jutro po pokutę?
- Tak mogę.
Spotkał się ksiądz wieczorem z księdzem proboszczem i pyta:
- Księże proboszczu, ile ksiądz daje za milość francuską?
- Przeważnie 50 dolarów, ale Ty możesz się targować... 

Xiądz przed kazaniem polecił w pierwszym rzędzie usiąść dziewicom, w drugim rzędzie kobietom, które nie zdradziły swojego męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym...
- Słyszałaś ten dowcip??
- Nie..
- Musiałaś stać za daleko!! 

Polska, rok 1999:
Siedzi facet przed TV i strasznie zdenerwowany przełącza programy:
Pierwszy kanał: msza święta...
Drugi kanał: transmisja na żywo pasterki z Watykanu...
Trzeci kanał: transmisja z chrztu 35 dziecka Wałęsy...
Gość denerwuje się coraz bardziej bo chciałby obejrzeć cos normalnego.
Czwarty kanał: film pt. "Jak to Maryja została dziewicą"
Piąty kanał: siedzi ksiądz i mówi: "I czego palancie przełączasz kanały?!!!" 

Rabbi Izaak z Berdyczowa mawiał:
- Nie ma człowieka bez grzechu. Istnieje jednak zasadnicza różnica miedzy cadykiem a grzesznikiem. Cadyk, dopóki żyje, wie, że grzeszy. Grzesznik, dopóki grzeszy, wie, że żyje.

O pijakach

Do góry

Pijak wraca do domu o czwartej nad ranem...
- Gdzie byłeś - pyta żona.
- Na... czynie.
- Na jakim czynie?
- Naczynie, będę rzygał. 

Bylo sobie takie rednio dobrane małżeństwo: żona dewotka, a mąż pijak. Pewnego razu zona zdenerwowana na męża mówi:
- Słuchaj, nawróciłby się, poszedł do kocioła...
- Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami.
- A za sto tysięcy? - pyta małżonka.
- A, za 100 to spoko.
Przyszła niedziela, mąż poszedł do kocioła, a żona sobie myli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi". Przyszła do kocioła, patrzy a mąż chodzi po całym kociele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta, co on najlepszego wyprawia. A mąż na to:
- Zrzuta była i nie wiem gdzie piją... 

Idzie pijak ulicą i co chwila się mieje, to znowu macha ręką. Podchodzi do niego jaki goć i pyta:
- Z czego pan się mieje?
- Opowiadam sobie kawały.
- To dlaczego macha pan ręką?
- Bo niektóre już znam. 

Mocno podpity Nowak wraca o trzeciej nad ranem do domu. W małżeńskiej sypialni zegar włanie zaczyna wybijać godzinę.
- Tak, tak, wiem, że jest już pierwsza. Nie musisz mi tego trzy razy powtarzać... 

Pijak jedzie tramwajem, i ledwo trzyma się na nogach. Obok stoi elegancka kobieta i caly czas patrzy na niego z obrzydzeniem. W pewnym momencie pijak nie wytrzymuje i wymiotuje na kobiete.
- Pan jest swinia!
- Ja swinia? To niech pani zobaczy, jak pani wyglada... 

Pijak zlapal nad morzem zlota rybke i ona obiecala mu spelnic jego 3 zyczenia w zamian za wolnosc. Pierwsze zyczenie:
- Niech woda w rzekach zmieni się w wino!
Pijak podbiega do wplywajlcej do morza rzeczki, probuje i rzeczywiscie, swietne wino.
- To to niech cala woda w morzach zmieni się w wodke!
Probuje wody z morza, swietna wodka. Facet ma jeszcze trzecie zyczenie, mysli, mysli, mysli, nic mu nie przychodzi do glowy, w koncu mowi:
- No, zlota rybko jeszcze pol litra i jestesmy kwita! 

Pijany Kowalski idzie przez park. Nagle zatacza się i wpada na drzewo.
- Przepraszam pana bardzo...
Idzie dalej i po chwili znowu zderza się z drzewem.
- Najmocniej pana przepraszam...
Zdarza się to jeszcze kilka razy. Wkoncu zirytowany i porzadnie poobijany siada na lawce i mowi:
- Poczekam, az ta cholota przejdzie... 

Siedzi dwoch pijaczkow w knajpie. Pija ostro. Okolo polnocy:
- Wiesz stary, musze juz isc.
- A daleko masz?
- Nie, na Matejki, tu zaraz obok.
- Tak? Ja tez mieszkam na Matejki. Dwanascie.
- Co ty!? To jestesmy sasiadami. Ja pod dwojka na parterze.
- Zaraz... To JA mieszkam pod dwojka!
- Chwila....... JACUS!?
- TATA??????? 

Kowalski postanowil zrobic w domu porzadek. Wraca podpity i od progu wola:
- Za trzy minuty widze na stolu obiad i pol litra!
- Jak to?! - protestuje zona.
- Co takiego?! - wtoruje tesciowa.
- A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie?
Zjadl, wypil i mowi:
- A teraz przespie się z tesciowa!
- Jak to?! - krzyczy zona.
- Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się tesciowa. 

Kolo kobiety stoi w autobusie pijany mężczyzna. Ona patrzac na niego z pogarda mowi:
- Ales się pan uchlal!
- A pani jest strasznie brzydka!
I dodaje z triumfem:
- A ja jutro bede trzezwy! 

Przychodzi alkoholik do sklepu: - Czy jest denaturat?
- Nie ma.
- To poprosze jakies inne wino. 

W restauracji zawiany klient przeglada karte dan. W koncu przywoluje kelnerke:
- Poprosze tego inwalide.
- Jakiego inwalide? - pyta zdziwiona kelnerka.
- No, tu przeciez pisze - tatar z jednym jajem. 

- Tyle się zlego naczytalem na temat alkoholu - mowi Antek do kolegi - ze wreszcie sobie powiedzialem, czas raz na zawsze z tym skonczyc!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem. 

Do samochodu wsiada dwoch podpitych osobnikow. Samochod ostro rusza z miejsca. Kawalerska jazda trwa juz dobry kwadrans. Woz zarzuca.
- Te, jak jedziesz? - mowi jeden z pijanych.
- Ja? Przez caly czas bylem przekonany, ze to ty prowadzisz... 

Trzezwiejacy gosciu po spedzonej nocy z panienka, ktora wlasnie cierpiala na 3 dniowa kobieca przypadlosc, oglada się w lustrze mysli:
- Kurde, zabilem kobiete!... I do tego jeszcze ja zjadlem!!! 

Na ulicy zepsul się hydrant i leje się z niego woda. Przyszedl fachowiec, ktory kluczem francuskim zakreca zepsuty zawor. W tym samym czasie z przeciwnej strony ulicy nadchodzi pijaczek mocno zataczajac się na boki. Wreszcie podchodzi do fachowca i mowi:
- Pppanie, przestan pan krecic ta ulica bo nie moge utrzymac rownowagi! 

Przychodzi do restauracji w Sosnowcu facet i zamawia kure, ale zastrzega, ze musi to byc kura z Czeladzi. Kelner przynosi mu kure, a ten wpycha jej reke do dupy i mowi:
- To jest kura z Sosnowca.
Kelner przychodzi z nowa, a ten robi to samo i mowi:
- To tez jest kura z Sosnowca.
Po kilku rundkach podchodzi do stolika przygladajacy się wszystkiemu pijaczek, obraca się tylem i mowi:
- Sprawdz pan, q*.*a, skąd ja jestem, bo od tygodnia nie umie do domu trafic. 

Idzie dwoch zalanych gosci przez most. Jeden potezny silacz a drugi taki chuderlak. Ten chudy mowi:
- Ja to podnioslem 200 kilo...
A ten gruby:
- A ja 300 ...
Chudy:
- To ja 500!
Nagle ni stad ni z owad pojawia się przed nimi dwoch gliniarzy. I mowia:
- Dowody!
Na to gruby plum i skacze do rzeki... Po chwili slychac z dolu wolanie:
- Tooooneeeee!...
Na to chudy, ktory zostal na moscie:
- A ja dwie tony.... 

Przyjechal zapasnik do znajomego na wies i jak to znajomi poszli sobie do baru na kielicha. Gdy juz wracali po paru w drodze zaatakowal ich byk. Jak przystalo na silnego faceta (a zapasnik byl mistrzem) nie ulekl się. Zlapal byka za rogi i zaczal z nim walczyc. W koncu byk zrezygnowal i udalo mu się uciec..
Zapasnik na to:
- Kurcze, gdyby nie ten ostatni drink to bym go zciagnal z tego roweru. 

- Tu wieza, tu wieza, 747 odezwij się!
- ...
- Tu wieza, 747, do cholery! Kapitan!!!
- hik... epf... ka..kapitan nie hik nie moze... teraz podejsc!
- A co mu się stalo?
- hik... hik... jest... kompletnie... zalany!
- To dajcie drugiego pilota!
- efp... bleeee... uh... drugi piiiiilot... hik, nie moze podejsc... eee, jest kompletnie... fffff... wciety!
- Do cholery! To dajcie stewardese!
- Ste... hep... buuu stewar... desa nie moze podejsc bo ... uf..ep... jest kompletnie... pffff pijana...
- A z kim ja w ogole rozmawiam?
- Epf, jak to, hik, z kim? Hik, tu hep, automatyczny pilot!

Podchodzi pijany facet do taksówki, patrzy na bagażnik i pyta się taksówkarza:
- Panie, zmieszcza się tam dwie flaszki żytniej?
- Zmieszcza się.
- A talerz bigosu?
- Pewnie.
- 5 piw?
- No jasne.
- A torcik czekoladowy?
- Torcik się zmieci.
- Słoik ledzi?
- Wejdzie.
- A butelka szampana?
- Zmieci się.
- 15 kanapek?
- Też się zmieci.
- Otwieraj pan!
Taksówkarz otworzył bagażnik, a facet:
- BUUUUEEEEEEEE..... 

Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie:
- Klinika?
- Pomyłka, prywatne mieszkanie.
Za krótka chwilunię ponownie telefon:
- Klinika?
- Nie, do cholery! Prywatne mieszkanie!
- Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana. 

Jedzie sobie w autobusie kompletnie pijany facet. Nagle spadlo mu cos na glowe, ocknal się i rzuca haslo do goscia obok:
- Przepraszam gdzie my jestesmy?
- W Lodzi - odpowieda facet.
- To wiem, ale dokad plyniemy? 

Fąfara wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy:
- Codziennie wieczorem wracasz pijany!
- Jesteś niesprawiedliwa! Ciągle ganisz mnie za to, że przychodzę do domu pijany, a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to, że wychodzę trzeźwy! 

Podpity mąż wraca do mieszkania w środku nocy - otwiera cicho drzwi, zdejmuje buty i na palcach wkrada się do sypialni. W tej właśnie chwili słyszy głos żony:
- To ty? O tej porze?!
- A co, kochanie, spodziewałaś się kogoś innego? 

- Kto cię tak pogryzł?
- Mój pies.
- Jak to się stało?
- Wróciłem do domu trzeźwy i mnie nie poznał. 

W swiateczny wieczor zona bezskutecznie oczekuje na meza, ktory najwidoczniej zasiedzial się z kolegami na tradycyjnym "sledziku". Wreszcie slyszy znajomy zgrzyt klucza w drzwiach:
- O moj Boze! - zalamuje rece malzonka.- Ty znowu wracasz z knajpy! O tej porze?!...
- Wybacz, moja droga - odburkuje maz. - Ale juz zamykali i dluzej nie moglem zostac. 

Stoi sobie pijaczyna pod sciana kasy biletowej PKP. Podchodzi do kasy student i mowi:
- Polowke do Radomia
A pijaczek na to:
- A ja cwiartke na miejscu. 

Kowalski postanowil zrobil w domu porzadek. Wraca podpity i od progu wola:
- Za trzy minuty widze na stole obiad i pol litra!
- Jak to?! - protestuje zona.
- Co takiego?! - wtoruje tesciowa.
- A tak to! - replikuje Kowalski - Jestem panem tego domu, czy nie?
Zjadl, wypil i mowi:
- A teraz przespie się z tesciowa!
- Jak to?! - krzyczy zona.
- Tak to! On jest panem tego domu - zgadza się tesciowa. 

Maz wraca do domu, caluje zone i mowi:
- Mozesz mi pogratulowal, dzis wieczorem zalozylismy klub abstynentow!!!
- A to dopiero musięliscie byl porzadnie urznieci! - zdumiewa się zona. 

Mąż wraca późno w nocy do domu. Aby nie budzić żony - rozbiera się w przedpokoju i nagi wchodzi do sypialni. Budzi się żona.
- To dzisiaj nawet ubranie przepiles???!!! 

Podchodzi pijak do policjanta
- Panie, gdzie tu jest druga strona ulicy.
- No, tam.
- Q*.*a! Jak bylem tam to mi powiedzieli, że tu. 

Maz rano patrzy w lustro i mowi do zony
- Co sobie pomyslalas wczoraj jak przyszedlem pijany do domu z tym sincem?
- Jak przyszedles to go wcale nie miales! 


Notoryczny przestepca, alkoholik zostal skazany na kare smierci. Sad pyta się go jaki sobie wybiera rodzaj egzekucji. Alkoholik na to:
- Prosze o powolne zatruwanie organizmu alkoholem. 

Najbardziej ponury sen pijaka:
- Wylanie pol litra wodki na pieluszke Pampers. 

Kiedys jednego pijaczka zapytano, ile razy w zyciu się upil. A on:
- Tylko raz. Alem dotad jeszcze porzadnie nie wytrzezwial. 

- A dokad to obywatelu? - pyta policjant pijanego.
- Ide wysluchac kazania!
- A kto wyglasza kazania o trzeciej w nocy?!
- Moja zona. 

Pan Wladek wraca po alkoholowym przyjeciu do domu. Puka do drzwi.
- To ty Wladek? - pyta się przez drzwi zona.
Odpowiada jej milczenie, wiec wraca do lozka. Po chwili znowu slyszy pukanie.
- Wladek, czy to ty pukasz?
Cisza, wiec zona na dobre udaje się na spoczynek. Rano otwiera drzwi i widzi swojego meza siedzacego na wycieraczce i trzesacego się z zimna.
- Wladziu, to ty pukales w nocy?
- Ja...
- To dlaczego nie odpowiadales na moje pytania?
- Jak to nie odpowiadalem, kiwalem glowa... 

Pijany facet wtacza się do baru i mowi:
- Wy tam co siedzicie po lewej stronie - jestescie idioci, a wy co siedzicie po prawej jestescie rogacze...
Na sali zalegla cisza. Nagle jedna z pan odzywa się do meza:
- Wladek, nie pozwolisz się chyba obrazac?
Pan Wladek wstaje i zwraca się do pijanego:
- Panie, ja nie jestem rogaczem...
- W porzadku, mozesz pan przejsc na lewa strone... 

Zona strofuje meza:
- Czy naprawde musiales znowu wypic cala butelke wodki?
- Kochanie, tym razem zostalem zmuszony...
- Przez kogo?
- Przez przypadek. Zgubilem nakretke od butelki. 

- Co wy tam robicie, na tych probach choru?
- Pijemy wodke i gramy w karty.
- To kiedy spiewacie?
- Jak wracamy do domu... 

- Panie doktorze. Alkohol zle wplywa na moj wzrok!
- A czym to się objawia?
- Na drugi dzien po popijawie nie moge znalezc pieniedzy! 

Patrol policyjny zatrzymal kierowce, ktory prowadzil woz w sposob dosc ekscentryczny.
- Czy pan przypadkiem nie wypil paru kieliszkow?
- Skad znowu!
- Wiec prosze przejsc pare krokow po linii wyznaczajacej os jezdni.
- Po lewej czy po prawej? 

Dwaj koledzy po pracy wybrali się do knajpy na wodke. Pozno w nocy wracaja do domu przez park. Staneli pod drzewem aby się odlac. Jeden z nich patrzy ze zdumieniem, ze ten drugi sciagnal spodnie, podniosl jedna noge do gory i sika jak pies.
- Wladek, czy ty oszalales?!
- Wcale nie, po prostu on mnie ostatnio zawiodl gdy bylem w lozku z kapitalna babka i od tego czasu nie podaje mu reki... 

Wsiada pijak do taksówki i mówi:
- Proszę do domu.
- Mógłby pan to sprecyzować?
- Do dużego pokoju.

O szkotach

Do góry

Szkot do żony leżacej na łożu śmierci:
- Kochanie, idę po lekarza. Gdybyś jednak wyczuła, że zbliża się twój koniec, to nie zapomnij zgasić światła.

Szkot czyta ksiazke. Od czasu do czasu gasi swiato, potem znow je zapala.
- Co ty robisz? - pyta go zona.
- Przeciez przewracac kartki mozna i po ciemku.

Szkot zginal w wypadku samochodowym. Znajomy ma o tym delikatnie zawiadomi zone ofiary. Pyta wiec ja:
- Pani maz pojechal wczoraj do Aberdeen?
- Tak.
- Zalozyl nowy garnitur?
- Tak, zgadza się.
- Hm, to szkoda garnituru...

Nad umierajacym Szkotem gromadzi się cala rodzina:
- Czy zrobimy ojcu pogrzeb pierwszej klasy? - rzekl najstarszy syn konajacego.
- Nie widze powodu. Wystarczy druga.
- Trzecia takze jest nie najgorsza - dodal mlodszy syn.
- Jesli chcecie - powiedzial ostatkiem sil Szkot - to moge is pieszo.

Dwoch Szkotow spotyka się w Edynburgu.
- Czy mozesz pozyczyc mi funta?
- Och niestety, nie mam przy sobie pieniedzy.
- A w domu?
- Dziekuje, wszyscy zdrowi.

W Irlandii przewodnik w gorach objasnia:
- Te wydrazenia w skale powstaly dzieki Szkotowi, ktory zgubil pensa i powiedzial o tym znajomym.

Mlody McIntosh wybral się w podroz do Francji. Po powrocie ojciec wypytuje go o wrazenia.
- Ach, wspaniale - opowiada mlody Szkot - piekny kraj! Tylko ludzie jacys dziwni. Wyobraz sobie, ze pewnego razu, o drugiej w nocy do mojego hotelowego pokoju wpada facet w pizamie, cos wrzeszczy, wymachuje rekami, tupie. Zlapal wazon stojacy na stole, rzucil nim o podloge, wreszcie wybiegl trzaskajac drzwiami.
- A ty co na to? - pyta zdziwiony ojciec.
- Nic, ojcze, dalej sobie gralem na kobzie!

- Ile będzie kosztowal przejazd pana samolocikiem do Edynburga? - pyta szkockie malzenstwo.
- Moge was przewiesc za darmo, jesli podczas lotu nie powiecie ani slowa!
Juz po wyladowaniu pilot ktory w czasie lotu wykonywal rozne karkolomne akrobacje gratuluje Szkotowi:
- No, musze przyznac ze jeszcze zadnemu z moich pasazerow nie udalo się zachowac milczenia w czasie lotu!
- A wie pan - przyznaje Szkot - ze w pewnym momencie chcialem krzyknac!
- W jakim?
- Kiedy moja zona wypadla z samolotu!

Przyszedl Szkot w odwiedziny do kumpla. Po skromnym poczestunku, jako deser podaje mu na malutkim talerzyku odrobine miodu.
- Widze John, ze kupiles sobie pszczole.

Siedzi Szkot i placze. Pzrzechodzi obok jego sasiad i pyta się:
- Czemu placzesz ?
- A bo mi się zab w grzebieniu zlamal ?
- I to taki wielki powod do placzu ?
- To juz byl ostatni...

Mowi stary Szkot do synka:
- Skocz no, Ken, do sasiada i pozycz od niego siekierkie...
Malec polecial. Za kilka minut przylatuje i krzyczy:
- Sasiad nie chce pozyczyc !!!
- A to kawal swini! Lec synus do szopy i przynies nasza!

Szkot wsiada do taksówki i pyta:
- Ile zapłacę za przejazd na dworzec?
- Dwa funty.
- A za walizkę?
- Walizkę zawiozę za darmo.
- To proszę zawieźć ją na dworzec, a ja pójdę piechotą! 

Szkot ozenil się z wdowa i po slubie jedzie pociagiem.
- Gdzie pan jedzie? - Pyta go inny podrozny.
- W podroz poslubna...
- A gdzie zona?
- Ona juz byla... 

Do Szkota:
- Powinien pan kupic ten samochod, spala tylko lyzeczke benzyny.
- Stolowa czy od herbaty. 

Kumpel podchodzi do Szkota, ktory się zawsze jakal i zauwaza, ze mowi on plynnie.
- Jak to zrobiles?- Pyta.
- Zmuszony bylem zamowil rozmowe blyskawiczna z Londynem, a wiesz, ile to kosztuje... 

- Dlaczego Szkoci chodza wielkimi krokami?
- Oszczedzaja buty.

O zającu

Do góry

Misiu z zajączkiem siedza w jednej celi. Misiu siedzi w kącie, a zajączek cały czas biega. - Misiu uciekajmy stad, oni nas zabiją! - Zajączku usiądź sobie, jesteś ze mną, nic ci nie zrobia. Zajączek jednak po chwili wstaje i znów chodzi. - Misiu uciekajmy oni nas zabija! - Zajączku uspokój się i siadaj. Zajączek siada. Otwierają się drzwi do celi wchodzi wielblad. A zajączek: - Misiu uciekajmy, zobacz co oni zrobili z tym koniem! Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował: - OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi naokoło studni, 50 okrążeń. - Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody. - Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pół okrążenia forów. Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyje, na pieniek odrąbuje głowę i słychać: - Q*.*a to już czwarty pedał w tym miesiącu. Slon i mrówka wloka się przez pustynie. Skwar, zar i ani kropli wody. - Juz nie moge - jeczy slon - Umre z pragnienia! - Wez się w garsc, sloniku! - pociesza go mrówka. - Na najblizszym postoju dam ci lyk wody z mojej manierki... Idzie zajączek przez las i zobaczyl malenka dziurke w ziemi. Podchodzi i wola: - uuuuuuhuuuuu Cos mu odpisnelo "uuuuuhuuuuu" i wyskoczyla myszka. Zajączek idzie dalej i zobaczyl wieksza dziurke, podchodzi i wola: - uuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wuskoczyl kroliczek. Zajączek idzie dalej i zobaczyl jeszcze wieksza dziure, podchodzi i wola: - uuuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuhuuuu" i wyskoczyl lis, wiec zajączek dal noge. idzie dalej a tam jeszcze wieksza dziura, podchodzi i wola: - uuuuhuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuhuuuu" i wyskoczyl niedźwiedź. Zajączek idzie dalej i widzi ogromna dziure w ziemi. Podchodzi i wola: - uuuuuuuuuhuuuuuu Cos mu odpowiedzialo "uuuuuuuhuuuuuuuu" i przejechal go pociag. Jada dwie mrówki na motorze. Nagle jedna mowi: - Chyba mucha do oka mi wpadla! Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek: - Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare. Na co stary: - Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie. Przychodzi zajączek do burdelu i pyta: - Niedzwiedzica jest? - Nie ma. - A wilczyca jest? - Nie ma. - To moze chciaz lisica jest? - Nie ma. - A ktora jest? - Jest pytonica. - No dobra, moze byc. Poszedl zajac na gore, ale gdy tylko wszedl do pokoju pytonica go polknela. Ale zaczyna się zastanawiac: - Zaraz... sniadanie jadlam, obiad tez juz byl, a do kolacji jeszcze 3 godziny, wiec to pewnie klient... I wyplula zajaca. Na to zajac, doprowadzajonc futerko do ladu: - Jak bierzesz do buzi, to moglabys uwazac! Siedzi zajączek i cos pisze. Podchodzi wilk: - Zajączku, co piszesz? - Doktorat o wyzszosci zajaczkow nad wilkami! - Ja ci zaraz! I za zajacem w krzaki. Zakotlowalo się i wychodzi potargany wilk. Za nim niedźwiedź: - Trzeba się bylo zapytac, kto jest promotorem! Przychodzi zajączek do lisicy. - Lisico chcesz zarobic 100$? - Chce. - To daj mi calusa. Lisica mysli "lisa nie ma w domu a 100$ piechota nie chodzi". Dala wiec zajacowi calusa. A zajac: - Chcesz zarobic jeszcze 100$? - Chce. - To się rozbierz. Lisica się rozebrala. A zajac: - A jeszcze 100$ to chcesz? - Chce. - No to chodz wykrecimy numerek! No i wykrecili taki numer ze az zajac się spocil. Gdy skonczyli zajac się ubral i poszedl do domu. Po jakims czasie do domu lisicy wpada jej maz i pyta: - Byl zajac? - No bybybybyl - mowi lisica przerazona. - A oddal 300$?? Niedźwiedź mial w lesie sklep i wszystkie zwierzeta robily u niego zakupy. Pewnego dnia przyszedl do niedzwiedzia zajączek i mowi: - Wiesz niedzwiedzu, chce otworzyc sobie sklep i przychodze do ciebie spytac czy nie masz nic przeciwko. Niedźwiedź chwile pomyslal i mowi: - Dobra zajac ale jak przyjde do ciebie na zakupy i czegos nie bedziesz mial to powybijam ci zeby, uszy przybije do podlogi i zamkne ci ten interes. Zajac zgodzil się na te warunki i niedlugo po tym sklep byl otwarty. Pewnego dnia niedźwiedź wybral się do zajączka na zakupy: - Zajac! Kilogram ziemniakow. A zajac na to: - Duzych, malych, jaki gatunek... Niedźwiedź zdebial, wzial ziemniaki i wrocil do swojego sklepu. Zajaczkowi coraz lepiej się wiodlo i coraz wiecej zwierzat przychodzilo do niego zamiast do niedzwiedzia wiec przyszedl czas na nastepna wizytacje u zajączka. Tym razem niedźwiedź chcial 20 gwozdzi i znow mial do wyboru duze, male, cienkie, grube, z malym lebkiem, z duzym lebkiem itd. W koncu się zdenerwowal, przychodzi do sklepu zajaca i mowi: - Zajac, daj mi kanapke z pradem. Zajączek posmutnial, ale ze byl sprytny przyrzadzil mu kanapke z maslem i wlozyl w nia baterie. Niedźwiedź wyszedl totalnie wqrwiony. Wkrotce juz prawie wszystkie zwierzeta robily zakupy u zajączka wiec niedźwiedź musial wymyslec jakis podsep. Poszedl do zajączka i mowi: - Zajac, dwa kilo ni ch**a! Zajac zbladl i mysli: "Powybijane zeby, uszy przybite do podlogi, zamkniety interes. Musze cos wymyslec!". Po chwili namyslu zajączek zabiera niedzwiedzia do piwnicy i jak niedźwiedź wchodzi, zajac gasi swiatlo i pyta: - Niedźwiedź, widzisz cos? Niedźwiedź: - Ni ch*.*a! Zajączek na to: - To bierz dwa kilo i spier*.* Lew,krol zwierzat postanowil znac wage wszystkich zwierzat. Wydal rozporzadzenie, ze wszystkie zwierzaki maja się zwazyc, pozniej przyjsc do niego i podac mu swoj ciezar. Przychodzi sarenka: - Ile wazysz? - pyta lew. - 50 kilogramow - mowi sarenka. - W porzadku. Przychodzi wiewiorka. - Waze 2 kg - powiada wiewiorka. - Dobrze, zanotowalem - mowi lew. Przyszlo duzo zwierzat. W koncu przybyl zajac. - Ile wazysz zajączku? - pyta lew. - 60 kg. - Bez zartow zajączku!!! - krzyczy lew. - 60 kg. - Zajączku, nie zartuj, ile naprawde wazysz? - 60 kg. - Zajączku, bez jaj!!! Ile wazysz? - A... bez jaj to 2 kg. Dzwoni telefon. Pies odbiera i mowi: - Hau! - Halo? - Hau! - Nic nie rozumiem. - Hau! - Prosze mowic wyrazniej! - H jak Henryk, A jak Agnieszka, U jak Urszula: Hau!!! Siedza dwie muchy przy gownie. Jedna pierdnela, na to druga : - No wiesz, przy jedzeniu!!! Niedźwiedź zakazal w lesie się zalatwiac. Ale pewnego dnia zajączek byl w samym jego srodku i nagle mu się strasznie zachcialo. Nie wie co zrobic ale jednak musial, wiec się zalatwil. Ale slychac, ze niedźwiedź idzie. Wiec wiele nie myslac wzial i ukryl gowno w lapkach. Przychodzi niedźwiedź i pyta: - Ej, Zajączek, a co ty tam trzymasz w tych lapkach? - Nic takiego, motylka... Ale swinia, jak się zesral!!! Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze: - Krrra, Krrra itd. Nagle (bylo juz ciemnawo) walnela w drzewo. Spadla. Po chwili podnosi się, otrzepuje z kurzu i probuje: - Hau, miau - cholera jak to bylo? Mis otworzyl sklep wielobranzowy. Mozna w nim znalezc wszystko czego dusza zapragnie (towar oczywiscie pierwszej jakosci). Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Na to mis: - W tym sklepie jest tylko swiezy towar, nie ma nic starego, ani zgnilego. Zajac poszedl. Jednak nastepnego dnia przychodzi znow i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Mis się wkurzyl opieprzyl zajączka i wywalil ze sklepu. Jednak mysli sobie: "ten zajac nie da mi spokoju dopoki nie zalatwie mu tych marchewek". Nastepnego dnia zajac znow przychodzi i pyta: - Czy sa zgnite marchewki? Na to mis: - Wiesz zajac to w zasadzie jest porzadny sklep i nie ma tu zgnitych marchewek, ale specjalnie dla ciebie zalatwilem kilka. Tak, sa zgnite marchewki. A zajączek na to wyjmuje legitymacje i mowi : - Kontrola, Sanepid. Jedzie zajączek z niedzwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schowal zajączka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar się pyta: - A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki? Niedźwiedź uderza się w piers (tu powinien byc taki zamaszysty gest), wyciaga splaszczonego zajączka i mowi: - Zdjecie kolegi. Idzie zajac z magnetowidem przez las, spotyka niedzwiedzia. Ten się pyta: - Zajac, a skad masz widelca? - A, dostalem od lisicy. - E, jak to, od lisicy? Przeciez ona taka chytra... - No tak, zaprosila mnie na kolacje, postawila winko, potem się rozebrala, zgasila swiatlo i mowi: "Bierz, co mam najlepszego". No to wzialem video i poszedlem. Niedźwiedź się smieje rozbawiony: - Och, glupiutki zajączku, trzeba bylo mnie zawolac, wzielibysmy lodowke! Pewnego razu w lesie biegnie sobie wiewiorka z kaseta video. Nagle tak sobie spacerujac spotyka zajączka. Zajączek na to : - Co tam masz wiewiorko? - Film porno - odpowiada wiewiorka. - Oooo!!! Biegnijmy wiec szybko ogladac - mowi zajączek. Wiewiorka zgodzila się zabrac ze soba zajączka i zaprosila go do swej dziupli. Po drodze spotykaja konia, ktory z zaciekawieniem pyta : - Co tam macie kachani? - Film porno - odpowiada napalony zjaczek. Kon na to : - Prosze wezcie mnie ze soba... Niestety wiewiorka odmowila gdyz kon nie moglby się zmiesci w jej malutkiej dziupli. Kon zasmucony, postanowil, ze bedzie ich sledzic. Gdy wiewiorka z zajączkiem rozkoszowali się filmem kon postanowil po kryjomu wejsc na drzewo aby lepiej mogl widziec (film). Kiedy film się skonczyl (bardzo napalony) zajączek mowi do wiewiorki : - Chodz zwalimy konia!!! Na to kon siedzacy na drzewie: - Nie nie nie, to ja juz sam zejde! - Zajączku, dlaczego masz takie krotkie uszy? - Bo jestem romantyczny. - Nie rozumiem. - Wczoraj siedzialem na lace i sluchalem spiewu slowika. Tak się zasluchalem, ze nie uslyszalem kosiarki... Niedźwiedź byl strasznym pijakiem i wszystkie pieniadze przepijal. Natomiast zajączek byl prawym zwierzakiem. Pewnego razu niedźwiedź widzi zajączka jadacego Fiatem 126 i pyta: - Skad to masz? - Jak się oszczedza to się ma! Na drugi dzien zajączek jedzie Polonezem Caro i mijajac zalanego niedzwiedzia wola: - Jak się oszczedza to się ma! Na trzeci dzien zajączek idzie do sklepu, przechodzi przez ulice, a tu wprost na niego jedzie Ferrari F40. Samochod hamuje z piskiem opon, wysiada zalany, jak zwykle, niedźwiedź i mowi: - Jak się sprzeda butelki to się ma! Synek wielblada pyta tate: - Tato, po co nam sa potrzebne te garby? - Widzisz synku kiedy przemierzamy pustynie przechowywujemy w nich wode ktora jest nam potrzebna na dluga wedrowke. - A po co nam takie szerokie kopyta? - Zeby nam latwiej bylo isc po piasku. - A po co nam tak gesta siersc? - W dzien chroni nas ona przed palacym sloncem, a noca przed chlodem na pustyni. - Tato a po co nam to wszystko skoro my mieszkamy w ZOO? Przychodzi zolw do jeza-fryzjera i mowi: - Poprosze na jeza. Jeż na to: - No to wskakuj! Pies wyszedl pewnego dnia na spacer i widzi nadchodzacego z przeciwka konia. Kiedy zblizyli się do siebie, kon zapytal: - Czesc, ktora godzina? - 20 po drugiej - pies na to. Kon poszedl swoja droga, a pies idzie dalej rozmyslajac: - ...hm... dziwne... kon, a mowi... Wpada kon do baru, siada na jednym z wysokich stolkow i mowi: - Barman!!! Male jasne prosze!! Barman podal mu piwo, kon wypil, zaplacil i poszedl. Podchmielony facet ze stolka obok zbliza glowe do barmana i mowi pol-szeptem : - Dziwne, nie...? A barman: - Dziwne... zawsze pil duze jasne... Przychodzi mrówka do krawca i mowi: - Jest nitka? - Jest! - Cale dwa cm prosze! - Zapakowac??? - Nie! Powiesze się na miejscu! Siedzi zajac i kon na galezi, na drzewie. Przechodzi krowa i tez chce sobie tak posiedziec. Wdrapuje się na drzewo i mowi do zajaca: - Ty zajac, posun się. A na to zajac: - Nie moge bo musialbym konia zwalic. Jeż chcial bardzo isc na dziwki, ale się wstydzil isc sam, wiec poprosil zajaca (playboy'a), aby go zaprowadził do burdelu. Wiec ida az tu nagle zajac się wypieprzyl na ziemie i mówi: - O q*.*a! A jeż, ze byl prawie slepy odpowiedział: - Dzien dobry! Mrowek ucieka z lasu i nagle na swej drodze spotyka lesniczego : - Co się stalo? - pyta lesniczy - Ktos zgwalcil slonice. Wszyscy sa podejrzani. Dzwonek do panstwa sloni. Otwiera slon, nikogo nie ma. Tuz po zamknieciu drzwi kolejny dzwonek. Slon pomyslal, ze moze się wlacznik zepsul. Otworzyl drzwi, spojrzal, a na pstryczku siedzi mrówek i odzywa się grubym glosem: - Dobry wieczor, Czy jest slonica? - Nie ma. - To prosze przekazac, ze byl Ryszard. Przylatuje mucha do WC Donald's i mowi: - Kupe prosze. - Z cebula? - Nie, bez cebuli. Po cebuli to z geby smierdzi Zajączka goni wkurzony niedzwiadek. Zajączek gna co sil przez las, nagle wpada na odslonieta polane. Na polanie opala się lisica. Zajaczewk podbiega do niej i ledwo zywy mowi: - Lisiczko, schowaj mnie gdzies. Misio jak mnie dopadnie to ze mnie mokra plamka zostanie. - Zajączku, gdzie cie schowam. Na polanie ani krzaczka, tylko ja tu leze na reczniczku. - Lisiczko, a moze ja bym ci wskoczyl do dziurki miedzy nogi, co? - Wiesz zajac, lubie cie. Schowaj się tam. Na polane wpada niedzwiadek rzucajac przeklenstwami. Podchodzi do lisicy: - Ty, lisica, widzialas tu zajączka? - No co ty, niedźwiedź, gdzie by się schowal. Sama tu jestem. - A olac zajaca. Podobasz mi się i cie przelece. - Oj misku, nie lubie cie i nie dam ci się. - Jestem silniejszy i cie zgwalce! Niedzwiadek rozchylil nogi lisicy, a w dziurce widac dwa przerazone oczka. Zdziwiony mis pyta: - A co to? Na to zajączek piskliwym glosikiem: - Aids, aids, aids!!! Sa sobie dwa koty, jeden stary drugi mlody. ;-) No i stary lubi sobie od czasu do czasu na kotki pochodzic. Mlody tez by chcial, ale stary go zbywa, ze wpierw musi dorosnac. Ale mlody nudzi i nudzi, az w koncu stary zgodzil się wziac go ze soba na ruchanie kotek. ;-) Ida sobie po dachu i widza, ze niedaleko na balkonie seksowna kotka się wygrzewa. Stary mowi do mlodego: - Rob to co ja. Bierze rozbieg i skacze. Niestety rozbieg byl za krotki, i stary kot zawisl lapkami na krawedzi balkonu. Mlody stwierdzil, ze widocznie tak trzeba i tez skoczyl i zawisl obok starego. Wisza i wisza i wisza... W koncu stary mowi: - Ja juz dluzej nie moge. Spadam! I spada. A mlody na to: - A ja jeszcze sobie troche porucham. Idzie sobie zajac po torach, az tu nagle przejechal pociag i obcial mu dupe. Dupa potoczyle się kilkanascie metrow dalej, na inne tory. Zajączek za nia pobiegl, schyla się i juz ma ja podniesc gdy... przejechal drugi pociag i obcial mu glowe. Jaki z tego moral? Nigdy nie trac glowy dla glupiej dupy. (inny moral: Nie lataj za dupa, bo stracisz glowe.) Mysliwy poszedl na polowanie i zobaczyl zajaca. Podszedl na 50 metrow, przymierzyl, strzelil. Dym się rozwial, zajac dalej siedzi. Podszedl na 20 metrow - to samo. Vqrvil się, przylozyl zajacowi lufe do glowy, strzelil... Dym się rozwial, zajac wstaje, otrzepuje się i mowi: - Pojebalo Cie??!! W rodzinie wilkow urodzil się maly wilczek. Tata wilk podchodzi do kolyski i mowi: - Jakie masz ladne oczy. Jaka masz blyszczaca siersc, jakie masz duze nogi, jakie masz wielkie uszy. - Oz ty kur*.*a zajacu jeden. Przebiega zajac przez jezdnie,az tu nagle się potknal.A jako,ze zajace maja 2 duze wystajace zeby,to wbil się tymi zebami w asfalt.probuje cos na to poradzic i robi gwaltowne ruchy w dol i w gore,probujac się wydostac.Przechodzi w tym czasie obok bocian - zatrzymuje się i mowi...: - Ty zajac,Ty się tak nie smiej,bo zes niezle przyp*...:))))))))))))) Mis, zajączek, wilk i lis graja w karty. Lis oszukuje. Po pewnym czasie niedźwiedź wstaje i mowi : - Ktos tu oszukuje! Nie bede pokazywal palcem, ale jak strzele w ten rudy pysk... Przychodzi zajączek do sklepu i mowi: - Dziendobry, przepraszam pana bardzo po ile jest makowiec? - Po 3,8zl za kilogram, zajączku? - Hmmmm, drogo, a po ile sa okruszki? - Okruszki (mowi sprzedawca smiejac się), okruszki sa za darmo. Na to zajączek uradowany: - To poprosze 2 kilo okruszkow :)) ************************************* Jest jeszcze taki sam z kropelka benzyny, wiem o tym :))) Idzie zajączek przez las, patrzy, a tu się mysliwy zdrzemnal i zostawil fuzje. No to zajączek laps i ma flinte. " No." - mysli sobie. - "Teraz się odbije za wszystkie zniewagi." Idzie, patrzy lisica. Schowal fuzje za siebie i pewnym krokiem podchodzi do niej i mowi : - Lisico, strzel se kupke. Ta wielce oburzona dawaj z lapami na niego, a ten wyciaga flinte i mowi : - Mowie powaznie. Rob kupsko. Lisica wystraszyla się flinty, wiec meczy i meczy i wyprodukowala. Teraz zajac mowi : - A teraz to zjedz. Lisicy oczy wylazly na wierzch, a zajac machnal jej flinta przed oczami. No to zabrala się do konsumpcji. Zadowolony zajączek pokical dalej. Patrzy, wilk. Podbiega do niego i znowu : - Wilk, walnij kloca. Ten oczywiscie wysuwa kly, a zajac - flinta przed nos wilka. - No! Rob! Wilk volens nolens cisnie. - A teraz to zjedz. Wilk patrzy na zajaca i pyta : - Te zajac, a na pewno ta flinta jest naladowana? Zajac patrzy na flinte i mowi : - Wiesz, co, czekaj, ja to zjem. Idzie zajączek przez las, patrzy lezy pollitra. "O! Jak fajnie - pollitra!" pomyslal, zabral i poszedl dalej. Przechodzaca obok lisica zauwazyla go i mysli : "O! Jak fajnie - pollitra i zagrycha!" I poszla w slad za zajączkiem. Zauwazyl ich wilk : "O! Jak fajnie - pollitra, zagrycha i ruda dziwka!" I poszedl za nimi. Na to wszystko wlazl niedźwiedź. "O! Jak fajnie - pollitra, zagrycha, ruda dziwka i jeszcze jest komu po mordzie przylac! Wchodzi zajączek do baru, podciaga rekawy i krzyczy: - Kto zbil mojego brata? - Ja! - wstaje zza stolu niedźwiedź. -A o co chodzi? - A o nic, dobrze zrobiles. Siedzi zajączek i wyciska cos z policzka.Podbiega sarenka i pyta: - Wyciskasz pryszcza? - Nie, srut Przychodzi zajączek do sklepu niedzwiedzia.. - poprosze chleb z gornej polki.. Niedźwiedź wchodzi na gore i podaje chleb.. Nastepnego dnia: - poprosze chleb z gornej polki.. Niedźwiedź wchodzi na gore i podaje chleb.. Historia powtarza się przez kilka dni.. Niedźwiedź się zdenerwowal wszedl na gore i czeka.. Przychodzi zajączek: - poprosze maslo z dolne polki.. Niedźwiedź schodzi podaje maslo.. - i jeszcze chleb z gornej polki.. Przychodzi zajączek do sklepu niedzwiedzia: - jest chleb dwukilogramowy?? - nie, jest jednokilogramowy.. Nastepnego dnia: - jest chleb dwukilogramowy?? - nie, jest jednokilogramowy.. Niedźwiedź postanowil upiec chleb dla zajączka.. Przychodzi zajączek: - jest chleb dwukilogramowy?? - JEST!!! - to poprosze polowe.. Zajączek spotyka wilka i mowi: - Czesc wilku.. - Spier*.* Historia powtorzyla się kilka razy, ale zajączek umowil się z wilkiem, ze jak bedzie szedl z dziewczyna to wilk mu odpowie.. Idzie zajączek z dziewczyna i spotkali wilka, wilk mowi: - Czesc zajączku.. - Spier*.* Zajączek mial ochote na seks. idzie przez lasi szuka partnerki. Spotyka zwinietego w klebek jeza. Obchodzi go dookola i zupelnie nie moze się zorientowac się, gdzie jest przod, a gdzie tyl. Wreszcie mowi: - Ty, jeż moglbys chociaz puscic baka, to mialbym jakic punkt odniesienia..! Idzie niedźwiedź przez laczke i widzi zajączka. - Te, zajac, skocz po papierosy! - Odp*.* ty h*.* taki owaki! Ty *.* *.* *.*! Niedźwiedź przestraszyl się i polecial szybko do domu. - Stara! Wlacz radio, chyba znowu rewolucja! Zwierzeta dostaly powolanie do wojska. Pierwszy na komisje poszedl niedźwiedź. - I co? I co?! - pyta się go zajac gdy wyszedl. - A mam przydzial do kampanii budowlanej. - Oj, to nie jest zle, powiedz jak to zrobiles, to pojdziemy tam razem. - Pokazali mi karabin, spytali co to jest, ja odparlem, ze nie wiem. Pokazali granat, powiedzialem, ze nie wiem. Pokazali cegle, powiedzialem - cegla - i mnie przydzielili. Wszedl zajac na komisje. - Co to jest? - pytaja, pokazujac karabin. - Nie wiem! - A co to jest? - pytaja pokazujac granat. - Nie wiem! W tym momencie pyatajacy schylil się pod stol po cegle i zanim ja podniosl zajac wrzasnal: - Cegla! - Do kontrwywiadu! Wpada zajączek do lisiej nory i pyta: - Jest ojciec? - nie ma.. - Jest matka? - nie ma.. - A chcecie w te rude ryje?! Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnostwo zwierzat: niedzwiedzie, lisy wilki, jeze itp... Przez kolejke przepycha się zajac. Rozpycha inne zwierzeta lokciami, wreszcie jest na poczatku kolejki! W tym momencie lapie go niedźwiedź i mowi: "Ty zajac, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zajac znowu się przepycha, ale znowu lapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zajac powtarza swoj wyczyn jeszcze kilka razy, ale za kazdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolaly Zajac otrzepuje się z kurzu i mowi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!" Do kibla w barze wchodzi zajac, po kilku minutach wylatuje z trzaskiem przez okno. Podbiegaja do niego kumple: "Ty, co się stalo" "Eeee, nic takiego..." "No powiedz!" "No, wchodze sobie do kibla, siadam, obok mnie siedzi niedźwiedź. Jak niedźwiedź się zalatwil to mnie wzial, podetarl się mnie i wyrzucil mnie przez okno." Nastepnego dnia sytuacja powtarza się. Zajac wylatuje przez okno, ale tym razem niedźwiedź siedzial przy barze i saczyl piwo. Kumple Zajaca sa ciekawi co się wydarzylo. "Wlaze do kibla, siadam zeby się zalatwic. Niedzwiedzia nie ma, ale za to obok mnie siedzi jeż. No i jak się zalatwilem to wzialem jeza i się nim podtarlem." Na galezi wisza sobie 3 nietoperze i rozmawiaja ze soba. W pewnej chwili jeden z nich zaniemowil i jak sprezyna stanal glowa do gory. Ci dwaj pozostali popatrzyli na siebie i jeden z nich: "Kurcze, znowu zemdlal". Leci sobie nietoperz, leci, leci, leci i nagle sruuu... przypierdzielil w drzewo. Osunal się na dol po konarach, otrzepal swoje skrzydelka i wyciagajac z uszu sluchawki mowi: "Wypie*.*lam tego Walkman'a". Zajączek mieszka w poblizu misia w lesie, ale odgradza ich rzeka. W pewnym momencie mis krzyczy: - Zajączku chodz szybko! Biegiem. Cos się stalo. Zajączku!!! Zajączek przestraszony biegnie kilometr do mostu i z powrotem kilometr, zmachany przybiega do misia i się pyta: - Co się stalo? Mis: - Umiesz tak? Bzbzbzbzbz Zajączek wnerwiony wraca i na drugi dzien krzyczy: - Misiu szybko. Ratunku!!! Na POMOC!!! Mis przestraszony biegnie 2 kilometry do zajączka i się pyta: - Co się stalo? Zajączek: - Juz umiem: BZBZBZBZBZ. Ida dwa zajaczki przez sawanne i widza pasaca się zyrafe. - Wiesz - mowi jeden - chetnie bym ja pociupcial... - Dobrze - mowi drugi - bierz się do roboty. Ja poczekam. Zajączek dobral się do zyrafy, ale ze to trwalo dosc dlugo, drugi nudzi się i zaczyna rzucac w glowe zyrafy kamieniami. Zyrafa wzdycha: - Taki maly, a ciupcia, ze az w glowie huczy... W przydroznym rowie siedzi jeż i je sniadanie. Przykical zajączek. - Co jesz? - Co zajac? Wpada zajączek do sklepu i mowi poprosze pol kilo szynki. Sprzedawca zwarzyl,zapakowal i dal zajaczkowi. Zajączek na to wyjmuje pistolet i strzela "pif,paf" Sprzedawca poda zabity a zajączek na to " TO ZA PROSIACZKA!!!!!" Idzie zajączek do lisicy pożyczyć patelnię i gada sobie pod nosem: - lisica pozyczy mi patelnie, - zrobie sobie jajecznice, - lisica jest fajna, pozyczy mi... - zaraz zaraz. - lisica jest hytra. - a to lisica - pewnie nie pozyczy mi tej patelni. - tak! ta wstretna lisica na pewno nie pozyczy mi patelni. - nie mam mowy. to straszne skompiradlo, nie mam na co liczyc! Puka do lisicy, ona otwiera a zajączek prosto z mostu. - A wypchaj się ta swoja patelnia! Idzie zajączek lasem i widzi jak krowa wlazi na drzewo. Pyta się: - "Ty krowa po co wlazisz na drzewo?" A krowa : - "Sliwek chce troche pojesc!" Pomyslal zajączek glupia krowa i poszed dalej. Po chwili mysli sobie " zaraz,zaraz przecierz to byla sosna" Wraca do krowy i mowi: - "Ty krowa ale to jest sosna " A krowa mu na to : - " Spoko spoko sliwki mam w torbie!!" Spi sobie zapity do nieprzytomnosci zajączek z lesie na polance, a tu nagle zza drzewa wychodzi wilk. Wilk mysli sobie : Klawo, wreszcie jakies zarcie. Nagle zza innego drzewa wychodzi drugi wilk i mowi do tego pierwszego: - Spadaj, bylem pierwszy Od slowa do slowa zaczynaja się klocic a w koncu walczyc. Tak się zlozylo, ze obydwa wilki pozabijaly się wzajemnie. Zajączek budzi się rano na kacu. Patrzy a tu dookola pobojowisko, powyrywane drzewa i w ogole burdel, a na dodatek na polanie leza dwa martwe wilki. Zajączek mysli sobie : - K...a, musze przestac pic, bo po pijaku robie straszne rzeczy... Wpada zajączek do lisiej nory i wola do bachorow: - zerzne wam matke!!! na to lisie bachory w ryk. przylatuje matka i zauwaza zajączka, wiec z kopyta za nim. a zajączek w NOGI!!!!! a lisica za nim!!!!! zajączek przebiegl pod zwalona kloda, a lisica za nim!!! Wtem... TRAHHHHHH!!! Lisica zaklinowala się pod kloda. Wtedy zajączek zaszedl ja od tylu i mowi: - ladna to ty nie jestes! - nawet mi się nie podobasz!! - ale obiecalem twoim bachorom... Lew, krol zwierzat wychodzi z kalendarzykiem i dlugopisem na sawanne. Spotyka zyrafe: "Pani Zyrafa, nieprawdaz? Zjem pania w poniedzialek na obiad" - i notuje w kalendarzyk. Zyrafa otworzyla juz pysk, chce zaprotestowac, lecz coz, krol zwierzat, nic to nie pomoze... Z lezka w oku odchodzi. Lew spotyka zebre: "Aaa, Pani Zebra, zaraz, zaraz.." wertuje kalendarzyk - "tak, srodowa kolacja jeszcze jest nie zamowiona. Wiec spozyje pania w srode na kolacje". Zebra chce protestowac, lecz ze scisnietego gardla nie moze wydac glosu. Szlochajac odchodzi. Zbliza się wesolo kicajacy zajączek. "Pan Zajac, jesli się nie myle. Wiec ja zjem pana jutro na podwieczorek" - i notuje w kalendarzyku. - "To ja pana pierdole!" - "Aa, to ja pana skreslam.." W bardzo zlym humorze fukajacy mis, chodzi po lesie, szukajac komu by tu guza nabic. Nawinal mu się zajac: Mis: Czego ty zajac po lesie bez czapki się wloczysz? Zajac: No, bo, ja tego... Mis: SRU! zajacowi w leb! Troche mu to ulzylo, ale nie na dlugo. Po jakims czasie, znowu zrobil się chmurny, znowu szukal kogos, na kim moglby się wyladowac. Spotkal wilka, zwierzyl mu się, wilk mu poradzil aby poszli do zajaca. Mis: Ale juz dalem zajacowi raz... Wilk: Co się tam bedziesz przejmowal, daj mu jeszcze raz! Mis: Ale, za co? Wilk: Popros go o papierosa. Jak ci da z filtrem, to mu chlasniesz bo chciales bez filtra, a jak ci da bez filtra... Mis: No dobra... Ida, spotykaja zajaca: Mis: Te, zajac daj papierosa! Zajac: A z filtrem, czy bez filtra? Mis:... A czego ty zajac po lesie znowu bez czapki się wloczysz? Gdzies daleko na biegunie poludniowym ida sobie po krze niedzwiedzica z niedzwiedziatkiem. No i maluch pyta: - Mamooooo... czy ja jestem mis Grizzly??? - Nie syneczku, ty jestes mis polarny. Po jakims czasie. - Mamooooo... czy ja jestem mis brunatny??? - Nie moj drogi, ty jestes mis polarny. Znowu po chwili. - Mamooooo... a moze ja jestem mis koala??? - Nie moje dziecko, ty na pewno jestes mis polarny. Po chwili zastanowienia mis mowi: - To kur... dlaczego jest mi tak zimno????? Podchodzi mamut do mamucicy... On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!! Ona - Muuuuu?????? sytuacja się powtarza... On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!! Ona - Muuuuu?????? sytuacja się powtarza... On - Muuuuuuuuuuuuu!!!!! Ona - Muuuuu?????? I tak wyginely mamuty... Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado sloni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mowi: - Ach, ci skinhead'zi! Co mysli kura uciekajaca przed kogutem? "Zrobie jeszcze trzy okrazenia dookola kurnika zeby nie pomyslal ze latwa jestem. Po wybuchu jadrowym na uschnietym kikucie ocalalego drzewa siedza dwa szympansy. - Masz cos do jedzenia? - pyta samiec. Samica podaje mu jablko. - O nie, - protestuje samiec - nie bedziemy tej idiotycznej historii powtarzac od poczatku! Slonia oblecialy komary. On chcac się uwolnic wlazl do rzeki. Wszystkie komary polecialy do gory, poza jednym. Nagle slychac z gory glos (do komara ) : " Edek utop sk...syna!". Po upojnej nocy ze slonica, mrówek ledwo zywy kladzie się pod drzewem. Podchodzi do niego kolega. - Cos taki wypompowany? - Tak to jest, gdy chce się dogodzic ukochanej : buzi, dupci, buzi, dupci, a kilometry leca... Po upojnej nocy ze slonica mrówek idzie spac. Rano wstaje i widzi, ze zameczyl nocnymi igraszkami ukochana. Wiec wsciekly wzial się do kopania grobu. I mruczy pod nosem: - K..., jedna noc przyjemnosci i cale zycie kopania. Na pustyni lezy slon do gory nogami (na plecach) i mowi : - cip cip cip cip cip cip cip... Idzie dwoch mysliwych, widza slonia i mowia : - Jakis walniety ten slon, nie dosc ze lezy na grzbiecie, nogi ma pionowo w gore, to jeszcze mowi cip cip cip jak ptaki. Uradzili, zeby go odwrocic, i wtedy zastrzelic (do lezacych się nie strzela). odwrocili go, a slon: - pic pic pic pic pic pic pic pic (oczywiscie c = polskie ci) Obok drzewa stoi slon. Na wysokiej galezi siedza sobie dwie mrówki i nabijaja się ze slonia: - Haa! Ty glupi pojebie z wielkimi uszami! Gruby debilu!... itp. Slon się wkurzyl, tupnal noga i mrówki spadly; jedna na ziemie a druga na kark slonia. Ta na ziemi krzyczy do drugiej: - Udus ch*ja! Udus! Slon i mrówka przechodza przez most.. Most się zerwal.. Mroka mowi do slonia: A mowilam zebysmy przechodzili osobno.. Slonica namawia mrowke, by ta jej weszla do... Po dluzszym nagabywaniu mrówka wchodzi i wychodzi traba. Slonica rozanielona prosi o powtorke i wreszcie mrówka się zgadza. Wchodzi, a slonica wklada sobie trabe i mysli : "Ach, wieczna rozkosz!" Buldog szczeka na jamniczke siedzaca na parapecie okna: - No, zeskocz tu do mnie mala... - O, nie - odszczekuje jamniczka - potem bede miala taka morde jak ty... Przychodzi do baru żółw i mówi: - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman podaje mu szklankę, żółw płaci i wychodzi. Po DŁUŻSZEJ chwili, żółw znów przychodzi do baru. - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman znów podaje mu szklankę, żólw płaci i wychodzi. Tymrazem jednak, barman myśli tak: "Cholera, jak tu jeszcze raz przyjdzie, muszę się go spytać po co mu te szklanki wody" I rzeczywiście, żólw znowy przychodzi do tego baru: - Poooprooooszęęę szklaaaankęęęę woooody... Barman podaje mu szklankę i pyta: - A właściwie po co ci ta woda w szklance? - Myyyyy tuuuuu gaaaduuuu, gaaaduuuu, aaa taaaam sięęęę paaaaaliiii... Przychodzi zajac do sklepu z artykułami żelaznymi. - Dzień dobry, czy sa rogaliki? - Nie ma, tu jest sklep żelazny. Na drugi dzień zajac jest znów w sklepie. - Czy sa rogaliki? - Mówiłem już, tu jest sklep żelazny... Na trzeci dzień. - Czy wreszcie przywieźli te rogaliki? - Słuchaj zajac, jeżeli jeszcze raz przyjdziesz tu i spytasz o rogaliki, to ci uszy do lady gwoździami poprzybijam! Na czwarty dzień przychodzi zajac i pyta się: - Dzień dobry, czy sa gwoździe? - Nie ma. - A rogaliki? Zajączek przychodzi do drogerii: - Czy jest szampon? - Tylko jajeczny. - A to dziękuję, nie skorzystam. Chciałem się cały wykapać. Nad brzegiem Nilu spotykaja się dwa krokodyle. - No i jak poszło dzisiaj polowanie? - Zjadłem trzech Murzynów. A ty? - Jednego Rosjanina. - Nie wierzę! Chuchnij. Płynie sobie żółw. Spokojnie... powoli... Nagle podpływa do niego rekin. Żółw nic, dalej pełen spokój. Rekin się zbliża opływa go dookoła. Żółw pełne spoko. Nagle rekin - jebs - odgryzł żółwiowi nogę. Żółw na to: - Rzeczywiście... śmieszne..., q*.*a, bardzo śmieszne. Siedza trzy mrówki na drzewie. Pod drzewo pasać się podeszła krowa. Mrówkom zachcialo się zejsć, a że się bały krowy więc zaczęły krzyczeć: - Ty k*.*o, sp*.*j! Krowa nic. Mrówki znów to samo. Krowa nadal nic. Kiedy mrówki znów krzyknęły to samo, krowa kopnęła w pień i jedna mrówka spadła jej na kark. Dwie pozostałe mrówki z drzewa do tej na karku: - Zadus k*.*ę, zadus!!! Ida dwie mrówki przez pustynię. Jedna niesie lufcik i mówi: - Ale tu goraco!! - To otwórz lufcik. Siedza dwie malpy na palmie i jedna je banana. Druga pyta się: - Co robisz? - Jem banana! - A dla czego on taki brazowy? - A bo jem go drugi raz! Leci nietoperz przed siębie, a przed nim sciana. JEEEBUDUU! Wpada na sciane i wali się na dol, otrzepuje się i mowi: - Cholera, przez tego walkmana to ja się kiedys zabije! Idzie zajączek lasem, patrzy a na drozce lezy podkowa. Podnosi ja, odwraca na druga strone, a tam... kon! Dwa psy, pudel miniaturka i owczarek spotykaja się w szpitalu dla zwierzat. Owczarek pyta pudelka: A ty tu co robisz? - Mialem pecha, nasikalem na dywan w salonie i panstwo postanowili mnie uspic. A ty? - Zobaczylem pania gdy pastowala podloge, tylek w niebo, zadnych majtek. Nie moglem się powstrzymac! - I co, teraz ciebie uspia? - pyta pudelek. - Nie, dlaczego dziwi się owczarek, maja mi tylko spilowac pazury... Mowi lew do zaby: - Ale ty jestes brzydka... Jestes zielona, oslizgla i masz strasznie wylupiaste oczy. W ogole nie mozna na ciebie patrzec! Na to zaba (cichutko): - Ja... Ja po prostu ostatnio duzo chorowalam... Jesli bedziesz tak lotny jak pszczolka Tak silny jak niedźwiedź Jesli bedziesz pracowal jak kon I do domu wracal tak zmeczoni jak pies Wtedy musisz pojsc do weterynarza Bo byc moze stales się juz OSLEM. Przychodzi kogut do kurnika... Patrzy... Nie ma ani jednej kury. Idzie do restauracji... Patrzy... Kury kreca się na roznie. Mysli chwilke i mowi: No tak, solarium, karuzela a pop*.*ić nie ma kogo. Lew zgromadzil na lesnej polanie wszystkie zwierzeta i groznie pyta: - Kto zabil ostatniego dinozaura?? Cisza... - No, kto to zrobil?? Zza krzaczka wychyla się zajączek: - To po co wymuszal pierwszepstwo przejazdu? Przychodzi zajączek do sklepu i pyta: - Sa trampki? - Sa, ale tylko biale. - Eee, jak biale, to dla mnie za duze. Przychodzi zajączek że starym zajacem do lesnej knajpy. Siadaja przy barze i zamawiaja piwo. W pewnym momencie podchodzi do nich niedźwiedź (miejscowy rzul) i mowi do zajaczka: - Postaw mi piwo, albo zasune twojemu staremu! Zajączek na to: - No to sprobuj! Niedźwiedz zasunal wiec staremu zajacowi tak, że ten spadl z krzesla. Sytuacja ta powtorzyla się jeszcze kilka razy, az stary zajac nie podniosl się z podlogi. Widzac to zajączek wstal z krzesla, podniosl starego zajaca i powiedzial: - Chodz ojciec do domu, bo cie tu zatluka! Leci mucha, az tu nagle wpada na drzewo i spada na ziemie. Po chwili wstaje, otrzepuje się i mowi: - To se q*.*a polatalam... Zajac dowiedzial się że jego synowi ktos w knajpie wybil wszystkie zęby. Wchodzi do knajpy i mowi: - Kto mojemu synowi wybil wszystkie żeby? Wstaje niedźwiedź: - Ja! Bo co? - Ano, chcialem się spytac gdzie mozna znaleźc dobrego dentyste... Przychodzi poobijany zajac do knajpy i ryczy: - Ktory chce w morde!! Cisza - Ktory chce w morde, no??!! Wstaje niedźwiedź. - Ja chce w morde. - Eeep, to idź tam skad ja przychodze. Uciekaja zajace przez Bug do Polski. Jeden z naszych zajecy lapie uciekiniera i pyta o powod. Tamten odpowiada: - A bo u nas obcinaja zajacom trzecie ucho! - No jakze! Przeciez zajace maja tylko dwoje uszu!? - Zgoda, my to wiemy, ale oni najpierw obcinaja, a potem licza! Nawalony zajac wraca po nocy do domu. W pewnym momencie fiknal i zasnal. W międzyczasie znalazly go dwa wilki i nie mogac dojsc do zgody poobijaly sobie mordy az do utraty przytomnosci. Rano zajac się budzi, rozglada się po pobojowisku i mowi: - Ja to kiedys po pijaku caly las rozwale... Wybiera się lisek na kobity i namawia slepego zajaca. Ten się wymiguje jak moze: - Wiesz, ja jestem slepy, ktora mnie zechce. - Chod zajac na babki, czy musisz widziec? - No ale nie widze i nie bede wiedzial co i kiedy! - Ja ci powiem, chodz zajac na kobity, no! No i zajac dal się namowic. Ida przez las, lis nie zauwazyl korzenia i wyrznal jak dlugi. A lecac wyrwalo mu się: - O q*.*a! Zajac momentalnie poprawia grzywke: - Dzień dobry pani... Dwaj przyjaciele - zajączek i niedźwiedź jada pociagiem. Niedźwiedź widzac konduktora przypomnial sobie, że nie kupil biletu. Uradzili wiec, że zajączek da niedźwiedziowi swoj bilet, a niedźwiedź we mie zajaczka do lapy i wystawi za okno - tak żeby kanar nie widzial, że trzyma zajaczka. Po chwili wchodzi kanar i mowi: - Bilety do kontroli - Prosze - niedźwiedź podaje bilet zajaczka. - A co tam misiu za oknem trzymasz? - Aaaa, teraz juz nic! - mowi niedźwiedź i pokazuje pusta lape. Spotkanie w lesie - lew zbiera towarzystwo i mowi: - S teraz podzielimy się: madre zwierzaki na prawo, a ladne na lewo. I tak sowa biegnie na prawo, inne zwierzaki za nia, inne na lewo, a zaba zostala na srodku - No i co ty zaba robisz??? - No przeciez się nie rozdwoje!!! Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schowal zajaczka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar się pyta: - A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki Niedźwiedź uderza się w piers (tu powinien byl taki zamaszysty gest), wyciaga Splaszczonego zajaczka i mowi: - Zdjecie kolegi. Lew zwolal narade: - Zebralismy się tu wszyscy... A zaba przedrze nia: - Zieplalismy siem tu fsiyscy. LEW: Khm, khm, Zebralismy się tu... Żaba: Zieplalismy siem tu.. LEW: ZIELONE, Z WYLUPIASTYMI OCZAMI WOOOOOOON Z LASU!!! Żaba: KROKODYL, SPIER*.*!!! Zajączek i niedźwiedź jechali pociagem na komisje wojskowa. Zajączek wypadl z pociagu i wybil sobie wszystkie zęby. Pobiegl jednak na skroty i dotarl na miejsce szybciej niz mis. Kiedy mis wchodzil do budynku, zajac juz wychodzil z komisji. - No i co?- spytal mis. - F pofrzatku!- odpowiedzial zajac. - Zfolniony. Bfrak ufzebienia! Mis pomyslal chwile, odszedl na bok, wzial kamiep i też wybil sobie zęby. Wychodzacego z komisji misia, oczekiwal juz zajac. - No i cfo? - pyta zajac. - F pofrzadku! - odpowiada mis - Zfolniony! Plafkoftopie! Idzie niedźwiedź przez laczke i widzi zajaczka. - Te, zajac, skocz po papierosy! - Odp*.* Ty h*.* Taki owaki! Ty *.* *.* *.*! Niedźwiedź przestraszyl się i polecial szybko do domu. - Stara! Wlacz radio, chyba znowu rewolucja! Trzy lwy spotkaly się na pustyni. Pierwszy jeczac mowi: - Zjadlem Amerykanina z wrzodem zoladka i od wczoraj jestem chory. Drugi odzywa się: - Trzy dni temu zjadlem Polaka i do dzis meczy mnie kac. Natomiast trzeci: - A ja zjadlem Rosjanina i od tygodnia wymiotuje medalami. Siedza dwie swinie przy korycie i zra. Nagle jednej się odbilo i zerzygala się do koryta. Na to druga: - No co ty, stara. Nie dolewaj! I tak wszystkiego nie zjemy. Słoń i mrówka postanowili wybrać się na wiśnie. Przez płot przeszli do ogródka sąsiada, nagle słyszą czyjeś kroki. Mrówka mówi: - Słoniu, schowaj się za mną! Ja się mniej rzucam w oczy! Po wybuchu jadrowym na uschnietym kikucie ocalalego drzewa siedza dwa szympansy. - Masz cos do jedzenia? - pyta samiec. Samica podaje mu jablko. - O, nie - protestuje samiec - nie bedziemy tej idiotycznej historii powtarzali od poczatku! Siedzi krowa z cielakiem na drutach wysokiego napięcia... Nagle slysza: szur, szur - patrza, a po drutach pędza heble. Szef hebli się pyta: Excuse me, którędy do Maroko? Krowa na to: prosto, na rozgałęzieniu w prawo. Heble ziuuuu... zniknęły. Za chwilę zjawia się nastepna partia hebli,znowu pytanie o Maroko. Krowa ze stoickim spokojem: prosto, na rozgałęzieniu w lewo. Heble, ziuuuu... nie ma. Na to odzywa się zdziwione ciele: Ależ mamo! Przedtem powiedziałas "w prawo", a teraz "w lewo", jak tak można? A krowa: A po cholerę tyle hebli w Maroku? - Dlaczego słoń nie może mieć dzieci z zebrą? - Bo nie potrafi z niej zdjąć tej cholernej piżamy w paski! Pewien facet kupil sobie koguta. Przynosi go do domu i wrzuca do kurnika. Po tygodniu kury nie nadazaja z produkcja jajek a od kurczakow facet dostaje Zoltaczki. Postanawia wiec koguta uspokoi i wrzuca go do stajni. Po miesiacu Zaczynaja lata pegazy... Facet postanawia pozbyc się koguta I wyrzuca go na pustyni. Wracajac do domu mysli: -Cholera, moglem sobie z niego chociaz rosol ugotowac. No i wraca po koguta na pustynie. Patrzy, a kogut lezy sztywno jak kloda Na grzbiecie i ma jezyk wywalony z dzioba. Facet pochyla się nad nim, Zeby go zabrac, a kogut: - Spierdalaj, bo mi sepy ploszysz! Spotykaja się dwie zaby.. - Wiesz, tam za rogiem gwalca.. - A skad wiesz?? - Wczoraj bylam, dzisial bylam, jutro też pojde.. Na podworku rozmawiaja 2 koguty: - Czy ty z ta kura to chodzisz na powaznie czy tylko dla jaj? Dwa koguty chodza po miescie i strasznie się nudza. Jeden z nich w koncu mowi: - Chodz do garmazerii poogladamy sobie gole kury. Spotykaja się trzy rekiny i opowiadaja, co jadly na sniadanie. - Ja dzis jadlem Chińczyka - mowi pierwszy. - No i jak ci smakowal? - dopytuja się pozostale - E tam, sam ryz. - A ja zjadlem Francuza - mowi drugi - Dobry? - Nie - odpowiada drugi rekin - same zaby i slimaki. - Ja zjadlem Ruska - chwali się trzeci. - Żartujesz? Chuchnij!! Zajączek mial ochote na seks. Idzie przez lasi szuka partnerki. Spotyka zwinietego w klebek jeza. Obchodzi go dookola i zupelnie nie moze się zorientowac się, gdzie jest przod, a gdzie tyl. Wreszcie mowi: - Ty, jez moglbys chociaz puscil baka, to mialbym jakis punkt odniesienia...! Idzie sobie mamut przez pustynie i nagle stratowalo go stado sloni. Wstaje z trudem i rozgoryczony mowi: - Ach, ci skinheadzi! Biegnie pies przez pustynie, widzi drzewo i mowi: - Jesli to znowu fatamorgana to mi pecherz peknie! Mlody lew zostal przywieziony do ZOO i umieszczony w klatce obok starego lwa. Przyszedl dozorca i staremu lwu rzucil ogromny kawal miesa, mlodemu zas dwa banany. Rozgoryczony mlody lew pyta starego: - Co to za dyskryminacja, dlaczego ja mam jesc banany? - To zadna dyskryminacja. Po prostu znowu obcieli budzet i ciebie przyjeli na etat malpy... Leci golabek i spiewa: - It's my life... Za nim leci jastrzab: - No no, no no no no... Spotykaja się dwa psy i jeden mowi: - Wiesz, szczekalem... Na to drugi odpowiada: - A ja szcze moczem. Co mysli zaba tulac się do jeza? - Milosc jest cierpieniem. Ida dwie swinie przez pustynie. Jedna się pyta drugiej: - Chcesz w ryj? - Nie, wole grochowke. Leci golab nad parkiem i widzi, ze przez park idzie slepy. Mysli sobie: "Nasram na niego". Zawraca, nurkuje i sruuu. Slepy tylko fuuu fuuuu (tutaj się pokazuje jak slepy robi uniki) i nic, nie trafilo go. No to golab sobie mysli: "Q*.*a, cos tu jest nie tak, lece po kumpla". No przylecial z kumplem, i jak dwa samoloty leca na tego slepego i sruuu. No a slepy znowu tylko fufuu fuuu, i nie trafilo go! No to golebie sobie mysla: "O nie, q*.*a, nie damy się, lecimy po brygade". Przylecieli, z 20 golebi, ustawili się w szyku no i dawaj na slepego, leca, leca i sruuuuuuuuuuu (duzo gowna). No a slepy znowu tylko fufufufufu fufufufu i go nie trafilo. No i jaki moral z tej historii? - Slepy gowno widzi! Idzie mysliwy do lasu na niedźwiedzia. Chodzi, chodzi, az znalazl. Celuje, strzela... A niedźwiedź się odwraca i mu nic. Podchodzi niedźwiedź do mysliwego i mowi: - Mysliwy, albo mi dasz się wyruchac albo cie zabije na miejscu! Mysliwemu zycie raczej wazniejsze od d*.*y, wiec nastawil. Ale nastepnego dnia mowi, że tym razem wezmie lepsza strzelbe. Wiec idzie z lepsza strzelba do lasu, znajduje misia, strzela, i... nic, mis znowu karze się nastawic. A mysliwy sobie obiecuje że nastepnego rana z karabinem maszynowym przyjdzie i niedzwiadka ukatrupi. Nastepnego rana mysliwy celuje, oddaje 200 strzalow, magazynek pusty, mysli że juz po niedzwiadku, a niedzwiadek puka go od tylu w plecy i mowi: - Ty, mysliwy, ty tu na niedźwiedzie chyba nie przyszedles. Idzie mysliwy przez las i spiewa: - Na polowanko, na polowanko! Z tylu wychodzi mis, klepie go po ramieniu i pyta: - Co, na polowanko? - Nie! Jak Boga kocham, na ryby!
O szefach

Do góry

Co można ściągnąć z nagiej sekretarki? Nagiego dyrektora. Na zakładowym jubileuszu, przemawia szef wydziału. Na zakończenie wznosi kielich ze słowami: - Za wszystkie panie, które mamy pod sobą... Sa 4 rodzaje szefów: szef-pedał, szef-niepedał, szef-superpedał i szef-superpedał-czarodziej. Szef-pedał mówi: - Ja Pana zaraz wypieprzę! Szef-niepedał: - Nie będę się z Panem pieprzył! Szef-superpedał: - Ja was wszystkich wypieprzę! Szef-superpedał-czarodziej: - Jak ja was wszystkich wypieprzę, to nawet nie będziecie wiedzieli, kiedy!!! Nie lubiany szef zostawia kartkę na biurku: - Jestem na cmentarzu. Po powrocie zastaje dopisek: - Niech ci ziemia lekką będzie. - Chcę rozmawiać z dyrektorem! - Dyrektora nie ma. - Przecież przed chwilą widziałem go w oknie? - Dyrektor też pana widział. Stały informator dyrektora kabluje na szefa dzialu. - On o panu dyrektorze opowiada, że nie ma pan matury, że używa pan zwrotów obcojęzycznych ni w pięć ni w dziesięć, no i w ogóle nie nadaje się pan na to stanowisko. - Powiedz mu pan, ze może mnie w d*.*ę pocałować i vice versa. Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał pismo: - PPPPPPP W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika: - DUPA Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik... - To ja pisze elegancko Po Przyznaną Premię Proszę Przyjechać Pociągiem Pospiesznym, a Pan mi tu wulgaryzmy? - Ja? Ależ jak? Ja odpisałem Dziękuję Uprzejmie Przyjadę Autobusem. Kowalski: Proszę wybaczyć panie kierowniku, ale w tym miesiącu nie dostałem premii... Kierownik: Wybaczam panu. Rozmowa dwoch dyrektorow: - Wiesz, ostatnio kupilem sobie automatyczna sekretarke. No mowie ci, super! Wyglada jak kobieta, i to taka, za ktora mezczyzni się na plazy ogladaja, a ile potrafi! - No to pokaz to cudo. To ten go zaprosil do gabinetu. Wchodzi sekretarka, fakt, laska ze hej, no i pyta czego się napija. Jeden zazyczyl sobie kawy drugi herbaty. No i za chwile patrza, a ona nalewa z jednego palca kawe, z drugiego herbate (miala wbudowany ekspres do kawy i herbaty). Dyrektor podyktowal jej tekst - za chwilke podlaczyla się do drukarki i mial wydruk. itd. Po pewnym czasie zadzwonil telefon, no i dyr wlasciciel sekretarki mowi do kumpla: - Wiesz, musze odebrac, a ty mozesz wyprobowac co jeszcze ona potrafi. Wyszedl, rozmawia przez telefon, nagle po paru minutach slyszy potworny wrzask. - Rany julek, zapomnialem mu powiedziec, ze ona ma w d*.*ie temperowke do olowkow!!! Dyrektor jest na wyjezdzie sluzbowym. W hotelowej recepcji zwraca się do recepcjonisty: - Prosze dwa pokoje jednolozkowe. Jeden na pierwszym pietrze dla mnie, a ten drugi dla sekretarki... - ...na trzecim. - dodala sekretarka. Recepcjonista podaje im jeden klucz i mowi: - Macie tu pokoj dwulozkowy na parterze. Dyrektor z oburzeniem: - Ale przeciez ja prosilem... Recepcjonista uprzedzajac jego dalszy wywod: - Bardzo nie lubie, gdy goscie w nocy biegaja po korytarzach w pizamie. Do gabinetu dyrektora wpada bez pukania jego podwladny. Wylewa dyrektorowi kawe na koszule, pokazuje mu jezyk, puszcza baka i wygarnia wszystko. W tym samym tez momencie do gabinetu wpadaja koledzy. - Stasiu, Stasiu! To byl zart, wcale nie wygrales w totka! 1. Szef nie spi - szef odpoczywa. 2. Szef nie je - szef regeneruje sily. 3. Szef nie pije - szef degustuje. 4. Szef nie flirtuje - szef szkoli personel. 5. Kto przychodzi do szefa ze swoimi przekonaniami - wychodzi z przekonaniami szefa. 6. Kto ma przekonania szefa - robi kariere. 7. Szanuj szefa swego - mozesz miec gorszego. 8. Szef nie wrzeszczy - szef dobitnie wyraza swoje poglady. 9. Szef nie drapie sie w glowe - szef rozwaza decyzje. 10. Szef nie zapomina - szef nie zasmieca pamieci zbednymi informacjami. 11. Szef nie myli sie - szef podejmuje ryzyko. 12. Szef nie krzywi sie - szef usmiecha sie bez entuzjazmu. 13. Szef nie jest tchorzem - szef postepuje roztropnie. 14. Szef nie jest nieukiem - szef przedklada tworcza praktyke nad bezplodna teorie. 15. Szef nie bieze lapowek - szef przyjmuje dowody wdziecznosci. 16. Szef nie lubi plotek - szef uwaznie wysluchuje opinii pracownikow. 17. Szef nie gledzi - szef dzieli sie swoimi refleksjami. 18. Szef nie klamie - szef jest dyplomata. 19. Szef nie powoduje wypadkow drogowych - szef ma kierowce. 20. Szef nie jest uparty - szef jest konsekwentny. 21. Szef nie znosi wazeliniarzy - szef premiuje pracownikow lojalnych. 22. Szef nie toleruje sitw - szef szanuje zgrane zespoly. 23. Szef nie zdradza swojej zony - szef wyjezdza w delegacje. 24. Szef sie nie spoznia - szefa zatrzymuja wazne sprawy. 25. Jesli chcesz zyc i pracowac w spokoju - nie wyprzedzaj szefa w rozwoju. Szef przyjmuje nowego pracownika: - W naszym zakładzie obowiązują dwie zasady. Pierwsza to czystość. Czy wytarł Pan buty przed wejściem do gabinetu? - Oczywiście. - Druga to prawdomówność. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki. - Szefie, musze dostac podwyzke, ja z tej pensji nie moge wyzyc! - Niech się Kowalski lepiej zastanowi, jak wyzyje bez tej pensji... - Szefie, musze dostac podwyzke! - Oczywiscie, oczywiscie. Niech Kowalski do mnie przyjdzie w poniedzialek, jak jeszcze bedzie u nas pracowac... Szef do sekretarki: - Ma pani dzis wolny wieczor? - Tak, oczywiscie.. - To prosze się wyspal i przyjsc jutro wczesnie do pracy.. Kierownik: Kowalski, czy lubi pan spocone dziewczyny? Kowalski: No, nie bardzo... Kierownik: A ciepla wodke? Kowalski: Tez nie. Kierownik: To po jaka cholere chce pan urlop w lipcu? - Panie kierowniku, chcialbym z panem pogadac w trzy oczy... - Jak to w trzy oczy? Chyba w cztery oczy? - Nie, tylko w trzy, bo na to co zaproponuje jedno oko trzeba bedzie przymknac. Spotykaja się dwie zaprzyjaznione przyjaciolki: - Dlaczego wlozylas minispodniczke? - Wole, żeby szef patrzyl na moje nogi niz na rece... W bistro rozmawia dwoch mlodych biznesmenow: - Podobno przyjales do pracy nowa sekretarke? - Owszem. - I jestes z niej zadowolony? - Po pierwszym dniu trudno powiedzieć. - Mloda, ladna?... - Taka sobie, niczego. - A jak się ubiera? - Bardzo szybko.
O hrabim

Do góry

- Janie, drzwi do windy otwiera się w prawo czy w lewo? - W prawo, panie hrabio. - O cholera, znowu zjechałem na dół zsypem. Hrabia do Jana: - Janie, idź podlej kwiaty w ogrodzie. - Ale przecież pada deszcz. - To weź parasol. - Janie! Wytrzyj kurze! - Tak jest, jaśnie panie. Której? Wchodzi hrabia do pokoju. Patrzy, a tam wielka kupa. Woła: - Janie! - Ja też nie! Hrabia: - Janie, czy u nas w ubikacji sa dwa sznurki, czy jeden? - Jeden. - W takim razie znowu załatwiłem się pod zegarem. Hrabia wraca wcześniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni: - Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka. - Szabli!!! Porwał szablę ze ściany i wbiegł do sypialni. Słychać okrzyk. Po chwili hrabia się wychyla: - Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociąg. Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zrobić małe BARA-BARA. Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznym wyladowali w łóżku. Jan stanał za kandelabrem (dla takich co nie wiedza to taki świecznik na patyku :-)), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia się wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabine. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia: - Widzisz, durniu, jak trzeba trzymać kandelabr?! Widzisz?! - Janie! - Słucham Pana. - Czy możesz przysunąć tu fortepian? - Tak, Panie. Będzie Pan grał? - Nie, ale zostawiłem tam cygaro. Rankiem, po hucznej zabawie: - Janie! - Tak? - Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają się do góry? - Nie... - Cholera, znów przywieźli mnie w bagażniku... - Janie! - Tak, Panie? - Kto wysiusiał na śniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? - Ja, Panie. - Przecież nie umiesz pisać! - Ale Pani Hrabina mnie prowadziła... Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi: - Jak pan hrabia ślicznie gra! (z entuzjazmem) - Eee, tak se tylko popier*.*lam . - Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem) - Ale za to ślicznie gram!!! Hrabia, słynny gawędziarz opowiada wśród grona przyjaciół jedna ze swoich licznych przygód. - Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedna nogę sarny na lewe ramię, druga na prawe... W tym momencie hrabia został odwołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta: - Na czym to ja skończyłem? - Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół. - A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!!! - Janie... czy cytryna ma nóżki? - Nie, Panie... - O cholera, znowu wycisnąłem kanarka do herbaty... Leży hrabia z hrabiną w łóżku. Nagle dzwoni na Jana: - Janie, podaj mi prezerwatywę! Jan przynosi prezerwatywę na złotej tacy i podaje hrabiemu. Ten: - Nie te, durrrniu! Tę z herbem! Hrabia ma jechać na wojnę. - Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! - Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: - Hrabio, nie pasuje! Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widza jelenia. Hrabia wypalił i nie trafił. No to wypili jeszcze raz. Znów widza jelenia. Hrabia znów wypalił i nie trafił. Znowu wypili. Jada dalej i widza jelenia. - Hrabio, może teraz ja spróbuję? - Dobrze Janie. Jan strzelił i jeleń padł. - Jak to zrobiłeś? - Trzeba celować w środek stada... Tym razem inny, młody, przystojny hrabia tańczy na balu. Wszystkie arystokratki niemal mdleją na jego widok, każda chciałaby choć raz z nim zatańczyć. Tańczą więc i tańczą, a hrabia cały czas milczy. W końcu jedna tancerka pyta się hrabiego: - Czemu hrabia taki milczący? A on na to: - Ch*.*, ale fajnie tańczę! :)) - Janie - mówi hrabina do lokaja - hrabiego boli gardło. Proszę mu ukręcić ze dwa jajka... - AAAAuuuuaaaa! Hrabia czyta gazetę. - Janie, czy tramwaje jeżdżą po dachach? - No nie, panie hrabio, tramwaje jeżdżą po szynach na ziemi. - No to dlaczego tutaj napisali, że tramwaj zabił kominiarza? - Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia! - Już zmieniam prześcieradło... - Baldachim, idioto!!! Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadlości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego, Jaśnie Panie... No może tylko to, że Azorek zdechł. - Azorek?! Moj ulubiony pies? Jak to się stalo? - Ano nazarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły???... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. - A kto podpalił stajnię? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boska, to i dwór spłonał? Jakim sposobem? - Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mowiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego. Hrabina do spotkanego na ulicy żebraka: - Biedny człowieku, masz tu pół funta. Mój Boże, to musi być straszne być bezdomnym nędzarzem! Ale chyba jeszcze gorzej być ślepcem! - Ma pani rację. Kiedy byłem ślepcem, ludzie zawsze rzucali mi fałszywe monety. Hrabia został ambasadorem Polski w Londynie. Dwa lata później baronowa pyta go: - Czy dużo trudności sprawia panu hrabiemu język angielski? - Mnie - nie. Anglikom - tak.
O babie

Do góry

Przychodzi OLBRZYMIA baba do lekarza: - Pani problem mnie przerasta. Przychodzi baba do lekarza i od razu włazi mu pod biurko. Lekarz na to: - Długo pani nie pociągnie, bo ja o wpół do czwartej idę do domu. Przychodzi baba do lekarza i od progu skacze sztywno na dwóch nogach: - Panie doktorze, czy mógłby pan sprawdzić czy sobie dobrze spiralę założyłam? Przychodzi baba do weterynarza, a weterynarz na to: - Chyba się pani co po..., no!, pomyliło?! Przychodzi trup baby do lekarza i kładzie się na kozetce. - Co się pani tak rozkłada? - A co, mam gnić w poczekalni?! Dwie baby siedziały i robiły na drutach... Przejechał tramwaj i spadły. Przychodzi baba do lekarza. - Proszę się rozebrać - A gdzie mam położyć ubranie? - Obok mojego... Przychodzi baba w ciąży do lekarza. - Co pani? - A tak sobie zaszłam... Przychodzi baba do lekarza z telefonem w brzuchu. - Kto pani taki numer wykręcił? Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, nie mam piersi... - Ajajaj... Przychodzi baba do lekarza: - Pani ma chyba nadżerkę... - A to winia... mówił, że tylko poliże. Przychodzi ciężarna baba do lekarza: - Panie doktorze, dziewiaty miesiac mija, a ja nic... - A bóle Pani ma? - A co to Pan doktor lepy...? Przychodzi baba do lekarza... zielona i z antenkami na głowie. Lekarz pyta: - Co Pani jest? A ona jemu: - Q*.*a nie z tej ziemi! Przychodzi baba do lekarza i pyta: - W jakich porach pan przyjmuje? - W sztruksach... Do okulisty w Katowicach przychodzi baba i mówi: - Panie doktorze, z bliska źle widzę. - A z daleka? - pyta lekarz. - Z Koszalina... Przychodzi baba do lekarza, a lekarz... też baba. Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza. - Czy dziecko przechodziło odrę? - pyta lekarz. - Ta gdzie tam, panie, my zza Buga... Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta: - Czemu pani tak długo nie było? - Bo chorowałam. Przychodzi baba do lekarza w wigilię i mówi... ludzkim głosem. Przychodzi baba do lekarza a lekarz mówi: - Niech pani przestanie tu przychodzić, bo ludzie zaczęli o nas gadać. Przychodzi baba do lekarza i skarży się: - Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują. - Następny proszę! - woła lekarz. Przychodzi baba do lekarza z... betoniarką na plecach. - Co pani jest? - pyta lekarz, a ona się zmieszała... Do lekarza przychodzi facet z żona. - Panie doktorze, ja chyba jestem chory. Moja żona mnie w ogóle nie podnieca... - Proszę, niech pan wyjdzie do poczekalni... A pani niech teraz zdejmie stanik, majtki i położy się na leżance... no dobrze, może się pani ubrać. Woła męża. - Niech się pan nie martwi, jest pan zupełnie zdrowy. Ona mnie też nie podnieca. - Panie doktorze, podczas pobytu na wczasach zaraziłem się wstydliwą chorobą. Czy to przejdzie? - Przejdzie, przejdzie... na żonę. - Panie doktorze, podczas stosunku moje oczy wiecą się na czerwono... - A ile ma pan lat? - 60. - O, to jedzie pan już na rezerwie. Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, karmię mojego chłopa kluchami, aby nabrał sił i więcej mógł, no, wie pan, co... - Droga pani. Od krochmalu, to tylko kołnierzyk stoi. Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Proszę doktora, cierpię na zaniki pamięci.. - Od kiedy? - Co od kiedy? Przychodzi baba do lekarza: - Jestem w ciąży i bolą mnie zęby. - Niech się pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawić. Przychodzi baba do lekarza z Murzynkiem na rękach: - Skad u pani to niemowlę? - Miałam randkę w ciemno. Przychodzi baba do lekarza z piaskiem w zębach, a lekarz pyta: - Co pani jest? - Glebogryzarka. Przychodzi goła baba do lekarza z karabinem w ręce. - Co pani dolega? - Naga broń. Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, gdy prowadzę samochód zawsze mylę o sexie. Co mam robić? - Musi pani kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów. Przychodzi baba do lekarza z szybą i siekierą: - Co pani jest? - Szklarska Poręba. Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, wyrostek mi dokucza. - Kopnij pani gówniarza, to się odczepi! Przychodzi facet do lekarza. - Co się stało? - pyta lekarz. Na to facet po cichutku: - Panie doktorze to ja, baba, tylko się tak przebrałam! Przychodzi pół baby do lekarza: - Co pani jest? - Ba. Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, wszystko kojarzy mi się z sexem... - A brom brała pani? - A jeszcze żem nie brombrała dzisiaj... Przychodzi baba do lekarza okulisty: Lekarz: Prosze przeczytać tę największą literę na tablicy. Baba: A gdzie jest ta tablica? Wchodzi do lekarza baba z podpaską na głowie. Lekarz pyta: - Co pani jest? - Always on my mind. Przychodzi baba do lekarza z piłą w plecach. - Oj, panie doktorze, proszę mi pomóc. Głowa mnie boli, a jak mnie suszy, i jeść nic nie mogę... - To po co Pani piła? Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, sikam czterema stróżkami moczu. - Niemożliwe, niech pani to pokaże! Po chwili: - Proszę pani, to tylko guzik od rozporka! Przychodzi baba do lekarza z piłą tarczową w d*.*ie. Lekarz: Co pani jest? Baba: Rżnę się na okragło! Przychodzi baba do lekarza, ten ją zbadał i mówi: - Ma pani raka! - O Boże! To co mam robić? Co mi pan zaleca? - Niech pani robi okłady z błota! - A to pomoże? - Nie, ale może przyzwyczai się pani do ziemi... Przychodzi baba z zezem zbieżnym do lekarza: - Co pani taka skupiona? ... z zezem rozbieżnym: - Co się pani tak rozgląda? Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch! - A co pani jadła? - Puszkę śledzi. - Czy były świeże? - Nie wiem, nie otwierałam! Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze źle się czuję. Lekarz zdadał babę: - Niech pani codziennie rano na czczo wypija jedno jajko. - Panie doktorze, ale ja nie znoszę jajek. - A kto je pani każe znosić. Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze bardzo źle się czuję, a żadna tabletka mi nie pomoga. Na to lekarz: - Niech pani kupi Marsa, Mars jest dobry na wszystko! Przychodzi baba do lekarza. - No i co, czy pomogły pani te lekarstwa co przypisałem na hemoroidy? - Ta pół na pół. - Jak to? - Te długie liskie tabletki to jako połknęłam, ale ten krem, co mi pan przepisał, to nawet z chlebem zjeść nie mogłam. Przychodzi baba do lekarza. Ten ją zbadał, a że był to lekarz prywatny, to przyszło w końcu do płacenia. Baba zaczyna się rozbierać i powiada: - Nie mam przy sobie pieniędzy, więc zapłacę panu w naturze. Lekarz podrapał się po głowie i pomylał: "No cóż, skoro nie mogę dostać pieniędzy, dobre i to". Przed przystąpieniem do pobrania opłaty, jednakże, spojrzał na babę i zapytał: - Zaraz, zaraz. Czemu ma pani taki czarny brzuch? A baba na to: - Aaa, przed chwilą płaciłam za węgiel. Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, mam gwiżdżące piersi... Lekarz na to: - Proszę się rozebrać do pasa. Baba: - Ale... Lekarz stanowczo: - Proszę się rozebrać! Baba ciągnęła stanik, a piersi... fiuuu, gwizdnęły o podłogę!!! Przychodzi baba do lekarza z koparką na plecach, a lekarz: - Ale się pani wkopała... Przyszła połowa baby do lekarza. Lekarz pyta: - Co się stało? - Mąż mnie przerżnął. - A gdzie druga połowa? - Wypiliśmy... Przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie. Lekarz: - Co pani jest? A żaba na to: - A co mi się do d*.*y przykleiło. Przychodzi baba do lekarza z papierosem w uchu. - Co pani robi? - Słucham Jarre'a... Przychodzi baba do lekarza z taczką na plecach i margaryną. Lekarz: - Co pani jest? Baba: - Margaret Thatcher. Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza. Lekarz: Zaraz, zaraz! Nie wszystkie na raz. Baba: Ja nie do pana. Ja do tego pod oknem. Przychodzi baba do lekarza z kierownicą na plecach, a lekarz: - Kto panią tu skierował? Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, mam wodę w kolanach! - A ja cukier w kostkach. Przychodzi baba do lekarza... i od progu skacze sztywno na dwóch nogach: Lekarz: a mówiłem, ze spirala będzie za długa! Przychodzi baba do lekarza i się skarży: - Panie doktorze, ludzie mi do okien zaglądają! - To nic dziwnego. - Ale ja mieszkam na 10 piętrze... Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, mam wytrzeszcz, co robić?! - Poluźnić warkocz! Przychodzi baba do lekarza ze złamaną ręką. Baba: Panie doktorze, rękę złamałam! Lekarz: Gdzie? Baba: W kuchni. Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Jestem skonana... Lekarz: - A ja z Rambo! Przychodzi baba do lekarza z gwoździem w d*.*ie, a lekarz do niej: - Proszę siadać! Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy. - Gdzie mam go oddać? - Do słoika - stoi na szafie. ... i lekarz wychodzi z pokoju, wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany - Co pani narobiła? - A myli pan, że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie? Przychodzi baba do lekarza z wielorybem w d*.*ie i mówi: - Mam dość tego walenia! Przychodzi baba do lekarza ze studentem w d*.*ie. Lekarz: Co pani jest? Baba: Dziekanat! Przychodzi szkielet baby do lekarza. Po długim badaniu baba pyta: - Panie doktorze, czy to co poważnego? - Jeszcze nie wiem, musimy zrobić prześwietlenie... Przychodzi baba do lekarza, a lekarz biega dookoła biurka. Po godzinie... - Co pan doktor robi? - Ja jestem lekarz okręgowy! Przychodzi baba do lekarza i od razu zaczyna się rozbierać. - Przyszła się pani zbadać? - Nie, pie*.*ć... Przychodzi baba do lekarza ze śledziem w d*.*ie i mówi: - Panie doktorze, kto mnie ciągle śledzi! Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, coś mi w d*.*ę wlazło. - Nie wie pani, co? - Chyba dłużnik... Przychodzi baba do lekarza z listkami na głowie. - Co pani tak zdębiała? - A, czasem tak mi włosy dęba stają. Przychodzi baba do lekarza z orłem w d*.*ie. Lekarz: Co pani jest? Baba: Monetę o d*.*ę rzucalimy... Wpada baba do lekarza i krzyczy: - Mam pana w dupie! Przychodzi baba do lekarza z wróblem w d*.*ie. - Co pani jest? - Mnie nic, ale mężowi chyba ptaka urwało. Przychodzi baba do lekarza. Lekarz: Ma pani książeczkę zdrowia? Baba: Mam. Lekarz: Gdzie? Baba: W d*.*ie! Przychodzi baba do lekarza, bez ręki i bez nogi. - Co się pani stało? - A..., bo założyłam się z mężem o nogę, że mi ręki nie wyrwie. Przychodzi baba do lekarza z pończochą na głowie. - Co pani dolega? - Nie widzisz gamoniu, że to napad?! Przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, mój problem to za duże potrzeby seksualne... - To niech pani wyjdzie za mąż. - Mam już męża. - To niech pani znajdzie sobie kochanka. - Już mam. - To niech pani weźmie drugiego. - Mam drugiego, i jeszcze innych trzech. - Hmmm, wydaje mi się, że pani jest rzeczywiście chora. - Panie doktorze, niech mi pan to da na piśmie, bo mąż mówi, że jestem k*.*a! Przychodzi trzy dziesiąte baby do doktora: - A gdzie reszta? - pyta doktor. Trzy dziesiąte baby wyciąga krótkofalówkę: - Zero siedem, zgłoś się! Przychodzi garbata baba do lekarza: - Co pani jest? - Ciąża pozamaciczna... Przychodzi baba do dentysty, siada w fotelu i od razu ciąga majtki. - Ależ droga pani! - protestuje lekarz - Ja jestem dentystą, ginekolog przyjmuje piętro niżej! - Nie ma żadnej pomyłki. - odpowiada baba - Zakładał pan wczoraj mojemu staremu sztuczną szczękę? - Tak. - No to teraz ją pan wyciągaj! Ach, przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki. - Ależ skąd, ja też lubię naleniki - odpowiada lekarz. - Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników. Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza, lekarz do niej: - Proszę się rozebrać i położyć. - Ale, panie doktorze! To moje dziecko jest chore! - Jemu już nic nie pomoże, zrobimy drugie. Przychodzi baba do lekarza i już od progu wywija nogą. - Co pani jest? - pyta się zdziwiony lekarz. - Hulajnoga. Przychodzi gruba baba do lekarza. - Panie doktorze, proszę mi dać coś, żebym schudła. Lekarz dał jej pudełko tabletek z przykazaniem, aby brała przez miesiąc codziennie jedną. Baba, niewiele myśląc, pożarła wszystkie zaraz po wyjciu z gabinetu. Po tygodniu przychodzi znowu, chuda jak szczapa, skóra na niej wisi. Lekarz obejrzał ją krytycznie, zebrał skórę, naciagnął i zawiązał na głowie kokardę. Baba wychodzi z gabinetu, spotyka znajomą. - Oj, jak ty bardzo schudłaś! A jaką masz ładną kokardę na głowie! - Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że mam obrośniętą klatkę piersiową. Przychodzi baba do lekarza z okularami w brzuchu. - Co pani dolega? - pyta się lekarz. - Ślepa kiszka. Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się pyta: - Co pani jest? - Panie doktorze, zaszłam... - To niech pani odejdzie. - Kiedy ja nie od chodzenia, tylko od pieprzenia... - To niech się pani odpieprzy. Przychodzi baba do lekarza z nogą w gipsie: - Czy ja mogłabym już zacząć chodzić po schodach, panie doktorze? - A dawno pani nosi gips? - Już trzeci miesiąc. Ale mieszkam na czwartym piętrze, doktorze. I znudzilo mi się, do k*.*wy nędzy, ciągłe włażenie po rynnie. Przychodzi baba do ginekologa. - Proszę się rozebrać! - Kiedy ja się wstydzę, panie doktorze. - To może ja od razu zgaszę światło? Przychodzi baba do lekarza i już od progu skacze na WYPROSTOWANYCH nogach. Lekarz się pyta: - Co się pani stało? - No przecież mówiłam, że spirala będzie za długa... Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, za ile wyzdrowieję? A lekarz na to: - Za kilkanacie milionów... Przychodzi baba do lekarza i trzyma w ręku szczelnie zamknięty słoik. - Błagam, niech mi pan powie, co jest w środku, panie doktorze! - prosi z przerażeniem na twarzy. Lekarz obejrzał słoik i mówi: - Bez wątpienia tasiemiec, proszę pani. - To cudownie! - cieszy się baba. - Bo ja myślałam, że to cały system nerwowy. Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego: - Po co to pani? - Bo słyszałam, że z pana jest zasrany specjalista. Przychodzi baba do lekarza z mózgiem w rekach: - To się w głowie nie mieci!!! Przychodzi baba do lekarza: - Powinna pani jeść dużo owoców i to najlepiej bez obierania. Baba dziękuje za diagnozę i zbiera się do wyjścia. - A tak a propos, jakie owoce pani jada najczęściej? - pyta lekarz. - Orzechy. Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, niech mi pan zrobi nowy otwór. Lekarz znacząco puka się w czoło. - Nie, nie tutaj, bo by mi mąż jajami oczy powybijał. Przychodzi baba do lekarza. - Panie doktorze, wszyscy znajomi mężczyzni mówią mi, że mam pochwę jak studnia... - Proszę się rozebrać i na samolocik. Po chwili ostrożnie zagląda. - Nic dziwnego, ...ego, ...ego, ...ego... Przychodzi baba do lekarza a lekarz do niej: - Niech pani stąd wyjdzie bo już kawały zaczynają o nas opowiadać. Przychodzi baba do lekarza z córką. - Ania, stań prosto żeby pan doktor zobaczył, jaka jesteś krzywa. Przychodzi koń do lekarza, za nim wchodzi baba, a lekarz na to: - Co pani jest? - Zakonnica. Przychodzi baba do ginekologa, rozbiera się i siada na fotel. - Bardzo mnie boli tam w środku. Wyżej, jeszcze wyżej... - Podejrzewam, że jest to zapalenie migdałów. Przychodzi baba do lekarza z gwoździem w uchu, lekarz się pyta: - Co pani jest? - Słucham metalu... Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy zduszony głos: - Panie doktorze, ma pan coś na robaki? Przychodzi baba do lekarza, a lekarz pyta: - Ile ma Pani lat? Ona na to: - 62. Lekarz się zamyślił, coś pokompilował w głowie i mówi: - No, więcej nie będzie! Przychodzi baba do lekarza, a lekarz się jej pyta: - Kim Pani jest z zawodu? - Nauczycielką. - Taaa?? To niech mi Pani pałę postawi. Przychodzi baba z masztem w d*.*ie do lekarza, a lekarz do niej: - Co pani jest? A baba na to: - Dar Młodzieży! Przychodzi facet do lekarza, kładzie swą męskość na stole i milczy. Zdziwiony lekarz pyta: - Boli pana? - Nie boli. - To może za duży? - Nie, wcale nie. - A co, za mały? - Nie. Nie jest za mały. - To co w końcu?! - Fajny, nie?! Przychodzi baba do lekarza. - Oj, bardzo mnie boli. - A co się pani stało? - Koń mnie kopnął. - A gdzie? - pyta lekarz. - W kieleckiem, panie doktorze, w kieleckiem. Przychodzi baba do lekarza i zaczyna skakać po gabinecie. - Co pani jest? - pyta lekarz. - Pan się jeszcze pyta?! A kto mi sprężynkę zakładał? Przychodzi baba z córką do lekarza. - Panie doktorze, moja córka ma straszny wytrzeszcz oczu. - To niech jej pani tak mocno kucyka nie wiąże Przychodzi baba z córką do lekarza. Córka jest piękna i seksowna. Lekarz od razu każe jej się rozebrać. Baba protestuje: - Ależ panie doktorze, to ja jestem chora! - To proszę pokazać gardło - mówi lekarz. Przyjeżdża baba do lekarza na motorynce. - Co pani jest? - Co pani jest. - Motorola... Przychodzi baba do lekarza, zdejmuje mu spodnie i bierze "dinksa" do ust. A na to lekarz: - Oj, długo Pani nie pociągnie. Przychodzi baba do lekarza z Amigą na sznurku i mówi: - Ja do uśpienia... Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, nie mam włosów na pi*.*e! Doktor ogląda i mówi: - A ile razy pani dziennie TO robi??? - Nooooo, 5-6 razy!!! - Proszę pani! Na autostradzie też trawa nie ronie... Przychodzi baba do lekarza... - Panie doktorze, po tej kuracji hormonalnej dzieje się ze mna co niedobrego. - Coż takiego? - Wyrastają mi włosy na ciele. - No to nie ma się pani czym martwić, po zakończeniu kuracji te włosy powypadają. - Ach, to kamień spadł mi z serca. - A tak właściwie to gdzie pani te włosy wyrastają? - Na jądrach, panie doktorze. Przychodzi baba do lekarza, a lekarz: - Co pani je...? - Jajecznicę. Przychodzi baba do lekarza. - Proszę się rozebrać i położyć na kozetce. - Panie doktorze, ja dzisiaj naprawdę jestem chora, a pan jak zwykle o seksie. Baba mówi do lekarza: - Ach, panie doktorze! Nigdy panu tego nie zapomnę. Jestem panu winna życie! - No, nie przesadzajmy, droga pani. Jest mi pani winna tylko za pięć wizyt! - Dziś kaszle pani o wiele lepiej niż wczoraj... - Tak, panie doktorze, bo ja przez całą noc trenowałam! Przychodzi baba do lekarza a tu sysop z Wąchocka. Panie doktorze, łykam te tabletki, łykam, ale nie chudnę. - To nie możliwe! A bierze je pani, tak jak kazałem, dziesięć razy dziennie? - Oczywiście. Jedna po każdym większym posiłku. Przychodzi facet do lekarza i mowi: - Panie, mam w dupie żabę. Jak idę spać to ona mnie łechocze i nie moge zasnąć. Niech pan coś poradzi! Lekarz założył gumową rekawicę i zagłębil się w "szczegóły sprawy", po chwili mówi: - Proszę pana pan ma w dupie dyktę, gdzie ta żaba? - No własnie za tą dyktą! Przychodzi babcia do doktora - Na co się pani skarży? - Mam tą chorobe na 'k'... Lekarz wymienia różne choroby ale babcia nic sobie nie przypomina, aż: - Już wiem! Kleroza! - Mowi się skleroza, babciu! - Widzi pan doktor? Już o tym 's' zapomniałam. W poczekalni u lekarza (nie baba). - Przeprraszszszam - pyta jeden pacjent drugiego pacjenta siedzącego obok niego - pppan z jjjaką dodolegliiiwośśścią? - Ja z prostatą - słyszy w odpowiedzi. - A ccco tto jest tta prrostttata? - dopytuje się pierwszy. - No, jak by to panu najprościej wytłumaczyć? - mówi drugi pacjent. - Widzi pan, ja tak siusiam, jak pan mówi. - Panie doktorze, mój mąż strasznie mnie obraził. - I dlatego musi mnie pani budzić w środku nocy? - Tak, bo teraz trzeba go będzie pozszywać.
O bacy

Do góry

Policja podejrzewała bacę o pędzenie bimbru. Baca oczywiście się nie przyznawał lecz Policja przeprowadziła przeszukanie jego chaty i na strychu znaleziono sprzęt do pędzenia bimbru. - I co Baco teraz też się nie przyznajecie? - pyta policjant - To moze posondzicie mnie tyz o gwołt? Sprzynt do tego tyz mom. - odpowiedział baca :) Baca zatrudnił się w kopalni. Już pierwszego dnia miał pecha, bo wpadł do starego, zapomnianego szybu. Zbiegli się koledzy i mówią: - Franek, jesteś tam? - Jo. - Nic ci się nie stało? - Ni. - To wyłaź stamtąd. - Kaj nie mogę, bo jeszcze lecę... - Wojtek, wyście taki mondrala, wsytko prawie wiycie, to powiydzcie wiela jest prowd? Gazda na to: - Jo znom jino trzy. Piyrso to świynto prowda, drugo tyż prowda, i trzecio gówno prowda. Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera: - Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje? - Mnie nie! Rozmawiaja dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali: - A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim! UJOT! Bacowa budzi swojego męża w rodku nocy. - Anto, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij. - Zapal światlo - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu. Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta: - I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite? Góral na to: - Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni! Siedzi Baca razem ze skoczkami narciarskimi i wysłuchuje ich opowieści. Pierwszy skoczek chwali się, że skoczył na odległoć 100 metrow, drugi, że pobił rekord skoczni. Na to Baca mówi: - Jak ja skoczyłem z tej skoczni to lecę, lecę, patrzę, mijam koniec wybiegu, tam gdzie zatrzymują się inni, mijam Zakopane, mijam Gubałówkę, a tu jak halny nie powieje i wróciło mnie na 30. metr. Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy: - Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwiśeć z ta Gaździna, przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła? Gazda na to odpowiada: - A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada. Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła: - Głupoty, Gazdo, gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie! Juhas widzi bacę prowadzacego duże stado owiec. - Dokąd je prowadzicie? - Do domu. Bedę je hodował. - Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać? - W mojej izbie. - Toż to straszny smród! - Cóż, będą się musiały przyzwyczaić. Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie: "psejode się tromwojem". Idzie do kiosku i gada: - Poprosze bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce. Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie. - Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą? - Ano tak - zgadza się góral. - I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrzasu mózgu? - Skoro tak doktor powiedział... - W takim razie co było w gazecie? - Nie wiem, nie czytałem. Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi: - Nooooooo... Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: - Noooooooooooooo... Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gazdzinę jadacą na furmance, a gazda zadowolony: - No!!! Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta: - Cy jest kiełbasa? - Jest. Beskidzka. - Bez cego??? Siedzi góral na szczycie Rys i krzyczy: - Hej!... Morze, nasze morze... Baca rozmawia z turystą: - Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca. - Ciem - poprawia turysta. - A kapciem. - Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta ksiażkę, którą trzyma w drugiej. Przechodzący turysta przystaje i mówi: - Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne! Na to Baca: - A głupoty gadają! Na to turysta odchodzi w swoją stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałaź na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu. - Oj, pie*.*ą głupoty w tej wsi, oj pie*.*ą! Idzie dwóch baców koło sklepu spożywczego... - Baco! Wiejejmy stąd ino żywo!!! - A czemuż to!? - Bo tu piszą "Dżemy jaja!!!" Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupš grzmoci żonę. Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi: - Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije! Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na strone i pyta: - Gazdo, a tak naprawdę o co poszło? - Przeca nie powim obcemu, że mi bździagwa bony na cukier zgubiła. Pytają bacę: - Czy te trzy dziewczynki sa twoimi córkami? Baca: - No. - Ale one urodziły się tego samego dnia?! - No... -... w odstepach pietnastominutowych!!! - No to co?! Ja mom rower... W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona (ale zabrzmiało) przykrywa je swoim kapeluszem (co za poswiecenie!). Przychodzi Baca, patrzy i mówi: - O Jezusicku! Wciągneło faceta! - Staro, obruciłabyś się ku mnie. - Kces mnie, mój chłopecku? - Nie, ino puscos baki. Do "Pewex"-u przyszedł z wiaderkiem góral: - Pani, han co to za flaska? - Francuski koniak. - Loć! - Proszę bardzo. - A hanta flasysia piykno mi się widzi. - To jest najlepsze wino portugalskie 'Porto'. - Loć. A hanta? - Polski spirytus. - Dużo loć. Za to sycko kielo płacem? - Dwieście pięćdziesiąt dolarów. - Wyloć! Baca był świadkiem wypadku samochodowego; poldek walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz: - Baco jak to było? Na to baca: - Panocku widzicie to drzewo? - Widzę. - A oni nie widzieli... - Baco, czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści. - Jo. Widzita tom pirwszom górke? - Tak. - To nie je Giewont. A widzita tom drugom górke? - Tak. - To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górke? - Nie. - To je Giewont. Zmarzniety w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca. - Macie baco coś do jedzenia? - Niii! - To może chociaż wrzątek macie?? - Mom... ino zimny. Ten sam turysta w nastepne wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega że do talerza leci mu z góry woda... - Baco dach ci przecieka. - Wim... - To dlaczego nie naprawisz?? - Ni mogę, przecież dysc pada. - To dlaczego nie naprawisz kiedy nie pada?? - A bo wtedy nie cieknie... W górskiej chacie pod Gubałówką wielką uroczystość - Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy, trzęsącego się ze starości pomarszczonego Gšsienicę, pytają jak dożył tak sędziwego wieku. - Zwyczajnie, nie piłech, nie paliłech, za dziewkami nie goniłech... W tym momencie przerywa mu straszny hałas. - Nie przejmujta się - mówi Gąsienica - to tylko mój starszy brat, całą noc pił gorzałe, to mu się chce teraz za d*.*ami ganiać. Początkujący narciarz pyta bacę: - Czy ten zjazd jest niebezpieczny? - A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole! - Czy to prawda baco, że tutejsi ludzie nie lubia przybyszów z nizin? - pyta turysta górala. - A bo ja to wim... Widzicie panocku ten cmyntoz? - Widzę... - Tu leżą ci, co pzysli na zabawę bez zaprosenia... Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać. - Maryna, pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żone. Ta podchodzi i załamuje ręce. - Jezusicku, Jendrek, psecie ty mas ciupaske w plecach! Baca słyszy krzyki z podwórka: - Czego tam? - Bacoooo! Potrzebujecie drewna? - Nieeee! Przecie mom! Rano baca budzi się, wychodzi na podworko, patrzy: - O kur.*! Gdzie moje drewno?! Sprawa w sądzie. Sędzia pyta oskarżonego - górala: - Zawóod? - Mechooptyk. - Co? - Mechooptyk! - A co pan robi? - Optykam chałupy mchem... Zapisują bacę do Partii. Sprawdzają życiorys. - No a jak to było po wojnie? Byliście w jakiejś bandzie? - Ni, ta bydzie pirsa. Przychodzi turysta do bacy i pyta: - Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia? - Mom. - Za ile? - Dwiście. - Baco! Za tyle? To bardzo drogo! - Panocku ale tu jest piknie. - No dobra baco, ale musi tu byc spokój i żadnych dzieci. - Tu nimo żadnych dzieci. Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp. Turysta zwleka się z wyra (przekrwione oczy itp.) i zaspanym głosem mówi do bacy: - Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci! - Dzieci? To są skurwysyny nie dzieci! Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy: - Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!!! Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera i: - Ło Jezu, Jezu, Jezu! Turysta: Baco! Baco co wam się stało?! Baca: Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!!! T: A może komuś w waszej rodzinie? B: Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!! T: No to co tak lamentujecie? B: Ło Jezu, jak mi się robić nie chce! Zapisują bacę do spółdzielni produkcyjnej. - Dacie krowę do spółdzielni? - Dom. - Dacie konia do spółdzielni? - Dom. - Dacie owce do spółdzielni? - Nie dom. - Dlaczego? - Bo mom. - Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu? - Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części leżą na dole... - Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek. Przechodzący turysta pyta zdziwiony: - A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie? - Ja go wreszcie nauczę chodzić! Nad Morskim Okiem siedzi stary gazda. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają: - Co tu robicie? - Łowię pstrągi. - Przecież nie macie wędki. - Pstrągi łowi się na lusterko. - W jaki sposób? - To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę. Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją gaździe. On tłumaczy... - Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i juą jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście? - Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie... Baca dobiera się do gaździny. W pewnym momencie gaździna mówi: - Baco, gniewom się - A o co się gniewocie gaździno? - Ja nie mówię że się gniewom ino ze się wom ch... gnie! Turysta spał u bacy. Rano budzi się i drapie. Widzšc to baca pyta: - Cóż to panocku, wsiura wos ugryzła? - Nie, w plecy. - Baco! To gówno to ludzkie czy zwierzęce? - To? Ludzkie. - A po czym poznajecie? - A bo to moje. Dwóch górali postanowiło sprawdzić ile ludzi jest w knajpie w Żywcu. Uradzili, że jeden będzie wyrzucał gości a drugi liczy. Tak tez zrobili Słychać brzęk tłuczonego szkła, okrzyk "O Jezu" a góral liczy: - Roz, Znowu okrzyk i: - Dwa W pewnym momence brzek i wylatujący mówi: - Teroz nie licz bo to jo. Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki. - Ej Maryś, pójdz do nas! - Nie pójdę bo mnie zgwałcicie! - Ej, nie zgwałcimy! - To po co ja tam pójdę? - Baco, czym zabiliście sąsiada? - A synecką, Wysoki Sądzie... - Wieprzową, czy wołową? - Kolejową... Góral wraca z dwuletniej służby w wojsku. Żona Jagna ciągnie go zaraz do sypialni. On sprzeciwia się i wyprowadza ją na spacer. - Widzisz Jagna to piękne błękitne niebo? - No widzę! Hoć do sypialni. - A widzisz te piękne wzgórza? - Widzę, no choć już! - A widzisz te piękne łąki? - No widzę, widzę! No choć do... - No to patrz i patrz, bo teraz będziesz przez miesiąc ino sufit oglądała. Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi turysta: - Baco spadniecie! - Ni, nie spadne! - Spadniecie! - Ni! - No mówię wam że spadniecie! - Eeee, ni spadne! Nie przekonawszy bacy Turysta poszedłl dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się popatrzył za znikającym w oddali tyrystą i zdziwiony rzekł: - Prorok jaki, czy co? Przychodzi Baca do ubikacji. Czeka, czeka, wszystkie kabiny zamknięte. Zniecierpliwiony, zapytuje: - Je tam kto? W odpowiedzi dochodzi go zduszony głos: - Tu się ni je, tu się sro! Płacze zgwałcona Maryna, podchodzi baca: - Czemu płaczesz Maryna? - Oj zgwałcili mnie zgwałcili! - A o pomoc wołałas? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku wsi wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku halom wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku wierchom wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - A ku lasowi wołałaś? - Oj wołałam wołałam! - I nikt nie przyszedł? - Nikt nie przyszedł! - Nikt nie przyszedł? - Nikt, nikt nie przyszedł! - To i ja sobie ulżę! Na drodze z Kościeliska do Zakopanego stoi góral i łapie okazję. Zatrzymuje się jakieś auto, baca wyciąga ciupagę, i rzecze do kierowcy: - Łonanizuj się pan! Osłupiały kierowca posłusznie acz niechętnie posłuchał rozkazu bacy, gdy skonczył usłyszał znów tą samą komendę: - Łonanizuj się pan! Cóż... wyboru wielkiego nie miał. Nie miał też wyboru gdy usłyszał kolejną komendę: - Łonanizuj się pan! Gdy skonczył, baca znów to samo: - Łonanizuj się pan! Próbował tedy biedny turysta po raz kolejny ale nic z tego nie wychodziło, głos bacy naglił jednak nieubłaganie: - Łonanizuj się pan! - Łonanizuj się pan! - Łonanizuj się pan! I kiedy baca już widział, że kierowca nie da już na prawdę rady spokojnym głosem rzekł do stojącej obok gaździny: - Siadaj Maryna, pan Cię do Zakopanego zawiezie! Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi: - Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje! - Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy. Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik: - Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynieś. - A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić. Autostopowiczka zatrzymuje samochód na drodze z Poronina do Zakopanego. Samochod zjeżdża na pobocze i szofer odkręca okienko. Autostopowiczka wsadza głowę do środka, a wtedy kierowca podkręca szybko okienko, wychodzi drugą stroną, zadziera kieckę i odbywa stosunek z rzeczoną autostopowiczką, poczem odkręca okienko i odjeżdża. Wtedy zza drzewa wychodzi góral i rzecze: - Auto, jak auto, ale takie drzwi to se musze kupić. Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkuja po czym jedna mowi do drogiej: - Oj Maryna cza mi Cie bedzie pożegnać, widze że idzie Franek z kwiatami trza mu bedzie dupy dać! - A co to u was flakona ni ma? Dialog Góralek: - Wiesz Maryna dupczyłam się z inteligentem! - No i jak było? - Ty wiesz, On miał PENISA! - Ooo!, a co to takiego? - Taki ch*j, ino giętki! Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudowywaą, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba: - Panie Boże! Za jakie grzechy?! Na to głos z nieba: - Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja cię chyba Józek nie lubię... Siedzi baca przed chałupą i pierze w misce kota. Przechodzi turysta i słysząc straszne piski próbuje zaprotestować: - Baco, co robicie?! - Ano kota piere - rzecze baca. - Ale baco, kotów się nie pierze! - Piere się piere. Nie przekonawszy bacy, turysta wybrał się w dalszą drogę. Kiedy wracał po kilku godzinach zobaczył bacę i leżącego obok zdechłego kota. Pokiwał głową i mówi: - A mówiłem, że kotów się nie pierze? - Piere się piere, jeno nie wyzyma... Siedzi baca nad rzeką i się onanizuje. Podchodzi turysta i się pyta: - Baco co wy robicie? Na to baca: - Jak to co? Wysyłam dzieci nad morze. Baca znalazł broszurkę, jak odzwyczaić się od jedzenia przez tydzień. Pierwszego dnia miał zamiast posiłków pić po 1/2 szklanki wody. Drugiego po 1 szklance itd. Siódmego dnia półprzytomny z głodu miał wykonać ostatnie polecenie - wysrać się. Poszedł więc za chałupę, kucnął, natężył się i nic. (z pustego to i Salomon...) Siedzi, siedzi, aż nagle słyszy odgłosy jedzenia. Patrzy, a tu mu dupa się pasie! Idzie sobie turysta polaną w górach i widzi bacę. A baca pasie sobie owce. Czarne i biaóe. No i turysta się go pyta: - Baco.. Ile mleka dają te owce? - Ano białe cy corne? - No wszystkie. - Białe dwa litry.. - A czarne? - Ino tys dwa litry. - A ile trawy jedzą? - Białe cy corne? - No wszystkie.. - Białe tsy kilo. - A czarne? - Tys tsy kilo. Rozmawiają tak z piętnaście minut i okazuje się że białe owce nie różnią się niczym innym niż kolorem wełny. Wreszcie zdenerwowany turysta pyta się jeszcze raz: - No to czemu baco je tak rozróżniacie? - Ano białe owce som moje. - A czarne czyje? - Ano tys moje. Obchodzona była właśnie Setna Rocznica Urodzin Lenina (SRUL). Znaleźli tedy i bacę starego z Poronina, co to Lenina pamiętał, i poprosili go, co by opowiedział im coś o spotkaniu z Leninem, jaki to Lenin byl miły, i dobroduszny. Siadł tedy Baca na rogu chałupy, i powiada: Pamiętam była wiosna, topniały śniegi, świecilo ślicznie słoneczko. Towarzysz Lenin postanowił się ogolić. Wyszedł tedy na ganek z miednicą, mydłem pędzlem. Ledwo sobie namydlił pysk podbiegł do niego mały chłopczyk. Popatrzył na towarzysza Lenina i zawołał: "Towarzyszu Lenin, łysiejecie!". A towarzysz Lenin uśmiechnął się,... a mógł przypierdolić! Wieczorem przychodzi baca do I-szego sekretarza gminnej POP i mówi, że chce koniecznie zapisać się do partii. Sekretarz, że trzeba pół roku próby. Na to baca: - Albo mnie tyrozki zopisecie, albo nie chce w ogóle. - Ależ baco, powiedzcie, chociaż dlaczego. - Jok mnie zopisecie to powim. - Ale baco, nie moge was zapisać, skoro nie znam nawet motywacji. Po godzinnej konwersacji w tym stylu sekretarz skapitulował i zapisał bacę do partii. - No to powiedzcie baco teraz, dlaczego tak nagle zachciało wam się do partii? - No, tera powim. Psychodza jo do chołupy i wchodza do swojego pokoju a tam widza, moja żona w moim łóżku z kochankiem. No to posedł jo do kuchni, golnął se kielicha i posedł do drugiego pokoju, a tam widza córka w łóżku z gachem. No to wrócił jo do kuchni, golnął se drugiego kielicha i se powidzioł: JO WAM KURWY WSTYDU NAROBIE!!! Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta. - Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa. - Nie spadne. Za godzine wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca. - A mówiłem wam, baco - nie śpiewa się na drzewie. - Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy. Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka: - To je iglok! - To je spilok! Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował: - To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok! Do bacy przychodzi chłopak z dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Baca na początku nie chce, mówi że miejsce już nie ma i w ogóle ale w końcu zgadza się ulokowac ich na strychu. Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu: - Nie baco, my żywimy się owocami miłości. Baca: - No dobra, dobra, tylko nie rzucajcie skórek bo mi się gęsi podławią. Idzie baca przez poloniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem. - Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało...? Sąsiad mówi do bacy: - Baco, tam za stodołą na waszych deskach chłopaki gwałcą waszą córkę. Baca przerażony biegnie natychmiast za stodołę, po chwili wraca uśmiechniety i mówi: - Aaaaa... wiedziołem, ze zartowołeś, to wcale nie moje deski. Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką. - Baco, co wieziecie? Baca nachyla się i szepcze: - Siano. - Czemu tak cicho mówicie? - Żeby koń nie usłyszał! Baca wydłubał sobie oczy, powiesił je na drzewie i powiedział: - Oczywiście. Pewien turysta zabłądzil w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakies światła, a dalej góralską chałupę. "Jestem uratowany - zapłacę im - dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują..." - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca. - "Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam" - powiedział turysta. ...CISZA - "Chciałbym coś zjeść - jestem głodny" - powtórzył. ...CISZA Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł. - "CHCIAŁBYM SIĘ CZEGOŚ NAPIĆ" - powiedział, już zdenerwowany, turysta. Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza - wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł "Co za popieprzeni ludzie!". W bacówce ciągle CISZA, gdy w pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to: "Przegrałaś - gasisz światlo" W Morskim Oku w przerębli kąpie się baca. - Baco, nie zimno wam? - pytają się turysci. - Ni. - Ciepło? - Ni. - A jak wam jest? - Jędzej. Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżajacego Mercedesa. Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło, więc baca się pyta: - A co to panocku, za znacek z psodu? - To? (mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa), to taki celownik, jak kogoś złapie w ten celownik, to już na pewno trafię. - Aha. Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi: - A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik... Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku", ale ponieważ kierowca nie chcial iść do więzienia, to w ostatniej chwili skręcił, aby nie trafić rowerzysty, chwilę potem baca się odzywa: - Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go w ogóle nie trafili. Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi. - Baco, drzwi w domu nie macie? - Krzyczy na niego sprzedawczyni. - Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom. Turysta pyta się górala: - Baco czemu ciągniecie ten łańcuch? - A co, mam go pchać? Wywiad z bacą: - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy? - Rano wyprowadzam owce, wyciagam flaszkę i piję... - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka. - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy. Spotyka się dwóch górali wysoko w górach. - Baco, wełna drożeje! - A kto tak powiedział? - Wałęsa. - A gdzie on pasie? Siedzi baca w zimie na zboczu i się przygląda jak turyści z Niemiec zjeżdzają na nartach. Nagle widzi jak jedną babkę wyrzuciło na pagórku że aż wpadła głową w zaspę. Ino jej tylko tyłek wystaje. Baca długo nie namyślając się zaszedł od tyłu i zaczyna dupczyć. Nagle słyszy jak ta jęczy: - Ja gut, ja gut! Baca na to: - A skąd ja ci tera dziwko jagód wezmę?! Dwóch górali: mały i duży sikają na mur. Mały strasznie mruga oczami. Widząc to drugi pyta: - Co tok mrugos? - Bo mi do ocu prysko! Zepsuł się kobiecie samochód na drodze, prosi o pomoc przechodzących górali. Górale naprawili, ale gdy chciała im zapłacić okazało się, że górale wolą zapłatę w naturze. Nie bardzo się to jej podobało, ale co miala zrobić. Poprosiła ich tylko żeby załozyli prezerwatywy bo nie chce zajść w ciążę. Górale się zgodzili, itd. Na nastepny dzień spotykajš się w knajpie wioskowej i jeden mówi: - Josiek, zalezy nom na tym zeby nie zasła w ciąze? - Ni. - No to sciągamy te gumki!!! Góral przyprowadził swoja żonę będacą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada: - No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna. Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel. - Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła. - Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, że pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieja, żem nie trafił tam, gdzie trzeba. - Baco, co robicie, jak macie wolny czas? - Siedzem i dumiem... - A jak nie macie czasu? - To ino siedzem... - Przyjechał turysta z turystką w góry. Nocują u bacy. Rano baca pyta: - Czy wy w nocy nic ze sobą nie robicie, że się światło cały czas pali?... - Baco, przy świetle to dopiero przyjemność! Na drugi dzień turysta pyta bacę: - No i jak, lepiej przy świetle? - Lepiej, lepiej - i ile dzieci miały uciechy! Przychodzi hanys do sklepu w W-wie i pyta: - Czy są fafkulce? Ekspedientka nie kumata mówi: - Nie ma Na to hanys: - To poprosza fa f spray'u Spotyka się w knajpie dwóch górali, a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił, to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna. - Ano, Stasiu, normalnie. Jak weszlśimy do sypialni to się rozebrałem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę, żeby sobie nie pomyślała, że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że jej potrzebuję. Siedzi baca na skale i liczy: - 121, 121, 121... Przechodzi turysta i pyta się: - Co tak liczycie baco? Baca strąca turystę że skały i liczy dalej: - 122, 122, 122... Idzie sobie dwóch górali przez Zakopane do domu, a mieszkali na Gubałówce. Przechodzą obok torów kolejowych i zobaczyli tam ruskie cysterny. Nie znali Ruskich literek, ale tak im jakoś zajeżdzało alkoholem... Napili się... Poszli pózniej do domów... Rano do jednego z nich dzwoni telefon - Co jest?- mowi baca podnosząc sluchawke Po drugiej stronie był drugi baca z zeszłonocnej imprezy: - Baco, sraliście? - pyta ten drugi - Nie. - To niesrajta, bo jo z Londynu dzwonim... Turysta do bacy: - Ile kosztuje ten pies?? - Sto milionów. - Przecież nikt go nie kupi. Po pewnym czasie turysta do bacy: - Sprzedaliście psa?? - Tak. Za dwa koty po 50 milionów... Sędzia do górala: - Ile macie dochodów? - Wysoki sądzie, do chodów to ja mom dwie nogi, ale obie kipskie. Gazdowska rozmowa. - Staszek, cy twoj konicek kurzy fajkę? - Nie. - No, to ci się szopa pali. - Baco, co robicie? - Uwozom! - Na co? - Cobyk nie spod! Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła: - Czego się drzes?!! - Dyć to nie dżez, to folklor! Idą Antek i Francek przez las. Zobaczyli kamień, na którym było napisane: "Jeśli mocie ludzkie serce, to mnie obróćcie...". Nasapali się więc porządnie, a zaś na drugiej stronie było napisane: "Piknie wom dziękuje, bo mi się bok odleżoł...".
Komputerowe

Do góry

Karta Swąd Blaster 64 Computer Technology Journal: "Nowa technologia na rynku." Nieznana dotychczas firma Ekspensive Labs wprowadza na rynek nowy produkt przeznaczony dla platformy PC. Swąd Blaster 64 to wielokanałowa przystawka zapachowa, komunikująca się z PC poprzez interfejs USB. Według zapewnień firmy Expensive Labs, eksploatacja nowego urządzenia nie będzie zbyt kosztowna i trudna. Zastosowano wymienne, ciśnieniowe pojemniki z zapachami, podobne nieco w budowie do zasobników tuszu znanych z drukarek atramentowych. Expensive Labs twierdzi, że jest to nowa jakość w rozwoju multimediów na PC. REDMOND: Entuzjastycznie Szef Microsoftu Bill Gates entuzjastycznie odniósł się do tej nowinki technicznej: "Przystawka zapachowa zrewolucjonizuje takie dziedziny użytkowania komputerów jak: surfowanie w Sieci, gry komputerowe, WebTV i wiele innych (...). Dzięki interfejsowi DirectXOdour producenci oprogramowania będą mogli łatwo zaadaptować swoje programy do wymogów nowej technologii.(...)" Chip: Użytkownicy skarżą się na drobne niedogodności. Skargi dotyczą przede wszystkim kosza Windows, który przepełniając się, zaczyna wydzielać bardzo niemiły zapach. Wiele do życzenia pozostawia także funkcja UNDELETE przy pełnym koszu. Odzyskane pliki trzeba wietrzyć w przestronnym folderze (co najmniej 100MB) przed ponownym wykorzystaniem. REDMOND: Service Pack 1521 Firmie Microsoft udało się usunąć usterkę dzięki "Brise Interface" (BI). Jest to zestaw filtrów konwertujących nieporządane smrody w miłe wonie. Gazeta Wyborcza: "Miłośnik komputerów cudem unika śmierci" Edward T. cudem uniknął śmierci przy swoim komputerze. Z relacji ofiary wynika, że od kilku dni nie mógł sobie poradzić z uporczywym zapachem palonej gumy. Okazało się jednak, że tym razem był to zasilacz komputera - pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie. Wezwana straż z wielkim trudem uratowała pechowego komputerowca. New York Times: "Firma produkująca odświeżacze popada w tarapaty". Znana firma produkująca między innymi odświerzacze powietrza "Brise" została oskarżona przez Micorsoft o kradzież znaku firmowego. Microsoft twierdzi, że nazwa Brise Interface (BI), jest prawnie zastrzerzonym znakiem firmowym i domaga się wysokiego odszkodowania za bezprawne użycie nazwy "Brise". Reuter: "Zatrucie nałogowego Internauty". Mieszkańcy domu w Chicago przy 51 Alei, zaniepokojeni podejrzanym zapachem ulatniającym się spod drzwi jednego z mieszkań zaalarmowali służby ratownictwa technicznego. Jak się okazało w samą porę. Ratownicy w aparatach tlenowych, wyłamawszy drzwi znaleźli martwego męszczyznę przed komputerem. Autopsja wykazała zatrucie siarkowodorem. Specjalna komisja stwierdziła, że przyczyną tragedii był niesczęśliwy zbieg okoliczności. Pech chciał, że denat korzystał z kontrolki ActiveX, wyświetlającej jeden z kulinarnych kanałów WebTV. 100 letnie jaja (jeden z przysmaków chińskiej kuchni) spowodowały przepełnienie stosu sterownika systemowego smellctl.vxd. Niekontrolowane otwarcie zaworów karty Swąd Blaster 64 było powodem przekroczenia dopuszczalnej dawki substancji zapachowej. Daily Mirror: "Oskarżenia ze strony organizacji konsumentów" Działacze z organizacji ochrony konsumenta oskarżają Microsoft, że przyczyną ostatniej tragedii był błąd w oprogramowaniu systemowym. Firma Expensive Labs tłumaczy się, że niekontrolowany wyrzut siarkowodoru był efektem reakcji chemicznej, spowodowanej błędem popełnionym w podsystemie BI. REDMOND: Odpiera zarzuty Szef Microsoftu Bill Gates twierdzi, że nie może ponosić odpowiedzialności za nadawców WebTV, którzy jego zdaniem niepoprawnie korzystają ze specyfikacji POISON (Personal Odour Interchange Services Over Network). Computer Technology Journal: "Nowa technologia na rynku." Nieznana dotychczas firma General Taste wprowadza na rynek nowy produkt przeznaczony dla platformy PC. Taste Thunder to wielokanałowa przystawka smakowa, komunikująca się... Nadesłał: Wojtek Gazda. Komputer a kobieta Przez długi czas huragany, które uderzały w południowo-wschodnie wybrzeże USA, były nazywane żeńskimi imionami. Również do statków bardzo często odnoszono się w formie żeńskiej. Tak było do momentu gdy różne kobiece ugrupowania zaczęły się temu sprzeciwiać i kiedy to zdecydowano aby nazywać je alternatywnie: żeńskimi lub męskimi imionami. Niedawno, męska grupa naukowców ogłosiła że do komputerów, również powinno odnosić się w formie żeńskiej. Swoje powody przedstawili nastepująco :) : 1. Nikt poza Kreatorem nie potrafi zrozumieć ich wewnętrznej logiki. 2. Wrodzony język jakim się posługują do porozumiewania z innymi komputerami jest niezrozumiały dla nikogo poza nimi samymi. 3. Wiadomość: Bad command or file name jest tak informacyjna jak: Jeśli nie wiesz dlaczego jestem na ciebie zła, to i tak na pewno ci nie powiem. 4. Nawet najmniejsze błędy są przechowywane w długotrwalej pamięci, do późniejszego "użytku". 5. Jak tylko przywiążesz się do jednego (jednej), okazuje się że połowę swojej wypłaty wydajesz na akcesoria... Jako ripostę do tych propozycji, żeńska grupa naukowców wyraziła swoje powody, dlaczego powinno odnosic się do komputerów w formie męskiej: 1. Posiadają dużo informacji ale i tak nie maja o niczym zielonego pojęcia. 2. Powinny służyć pomocą w rozwiązywaniu problemów ale w większości czasu to one (oni) są problemem. 3. Jak tylko przywiążesz się do jednego, to okazuje się że gdybyś poczekała troszkę dłużej, mogłabyś "nabyć" lepszy model. 4. Aby zdobyć ich uwagę, you have to turn them on. 5. Duze przeciążenia mocy nokautują je (ich) na całą noc. Ale moim zdaniem do komputerów powinno odnosić się tak jak do dzieci: 1. Nowe, docierają praktycznie gołe, ale szybko nabierają mnóstwa drogich peryferii. 2. Wymagają ciągłej opieki i obserwacji aby utrzymać je w dobrym stanie zdrowia. 3. Zaraz po tym jak kupisz nowe oprogramowanie, natychmiast okazuje się że nowsze i większe jest potrzebne. 4. Potrafią eksplodować bez żadnego ostrzeżenia. Nadesłał: "raff" Gdyby systemy operacyjne były piwem Piwo VMS Wymaga minimalnego wkładu użytkownika, z wyjątkiem otworzenia i przełykania. Jednakże puszki czasem mogą eksplodować lub zawartość może być jedynie piwo-podobna. Najlepiej pije się je gdy jest pod dużym ciśnieniem. Kiedy pytasz się wytwórcy o jego zawartości dowiadujesz się, że jest zgodna i odnosi się do nieznanej listy publikowanej przez FDA. Piwo AmigaOS Firma wypadła już z interesu, jednak ich przepis został zapożyczony przez jedno z pokrewnych niemieckich przedsiębiorstw, tak więc piwo to też będzie importowane. Piwo to nigdy rzeczywiście nie kosztowało na odpowiednim poziomie, albowiem wytwórca nie rozumiał marketingu. Tak jak piwo Unix, AmigaOS ma grupę ekstremalnie lojalnych i głośnych zwolenników. Oryginalnie pojawia się w puszkach 16-jednostkowych, jednak teraz są też puszki o pojemności 32 jednostek. Kiedy pierwszy raz wchodziło na rynek opakowanie było błyszczące i kolorowe, jednakże wzór nie zmienił się specjalnie przez te wszystkie lata, tak więc teraz wygląda staro. Krytycy tego piwa skarżą się, że jest pomyślane jedynie do oglądania telewizji. Piwo Unix Pojawia się w wielu rożnych odmianach, w puszkach od 8 do 64 jednostek. Amatorzy tego piwa są bardzo przywiązani do konkretnego rodzaju, mimo zapewnień, że wszystkie rodzaje smakują identycznie. Czasami otwieracz łamie się, tak więc należy mieć swój własny przy sobie, na takie właśnie okazje, w których dodatkowo potrzebujesz zarówno pełnego zestawu instrukcji jak i przyjaciela, który piwo Unix pije już od wielu lat. Piwo Windows NT Pojawia się w puszkach 32-jednostkowych ale możesz jedynie kupić je w większych kartonach. To powoduje, że większość osób musi kupić sobie większe lodówki. Puszki wyglądają tak jak te od piwa Windows 3.1, ale producent obiecuje zmienić ich wygląd na podobny do piwa Windows 95 - po tym jak to piwo zaczęło się sprzedawać. Uważane jest za piwo "mocne w swoim rodzaju" i sugeruje się picie go w barach. Piwo Windows 95 Puszka jest bardzo podobna do puszki piwa Mac, jednak smakuje bardziej jak piwo Windows 3.1. Pojawia się w puszkach 32-jednostkowych, lecz gdy zajrzysz do środka, w rzeczywistości ma jedynie 16 jednostek. Większość ludzi prawdopodobnie nadal będzie pić piwo Windows 3.1 zanim ktoś z ich przyjaciół nie spróbuje piwa Windows 95 i powie, że mu smakuje. Spis zawartości, kiedy spojrzysz na mały wydruk z nim, ma niektóre te same produkty co piwo DOS, nawet pomimo tego, że producent zapewnia, iż jest to całkowicie nowy wyrób. Piwo OS/2 Pojawia się w opakowaniach 32-jednostkowych. Rzeczywiście daje ci możliwość równoczesnego picia kilku piw DOS. Pozwala ci też pić piwo Windows 3.1 oddzielnie, lecz trochę wolniej. Głosi, że jego puszki nie eksplodują kiedy je otwierasz, nawet jeśli wcześniej wstrząśniesz nimi. W rzeczywistości nigdy nie widziałeś kogokolwiek pijącego piwo OS/2, jednak jego wytwórca (International Beer M anufacturing) zapewnia, że sprzedał już 9 milionów sześcio-paków. Piwo Windows 3.1 Do niedawna najpopularniejsze na świecie. Pojawia się w opakowaniach 16-jednostkowych, które w dużej mierze wyglądają jak Piwo Mac. Musisz jednak posiadać już Piwo DOS. Wydaje się, że masz możliwość wypicia wiele poszczególnych Piw DOS, ale w rzeczywistości możesz wypić tylko kilka z nich, bardzo powoli, szczególnie wolno jeśli w tym samym czasie pijesz Piwo Windows. Czasami, bez specjalnej przyczyny, opakowanie Piwa Windows eksploduje kiedy je otwierasz. Piwo Mac Najpierw pokazało się w puszkach 16-jednostkowych, ale teraz można dostać też o pojemności 32 jednostek. Uważane przez wielu jako piwo "jasne". Wszystkie puszki wyglądają jednakowo. Kiedy bierzesz jedna z lodówki otwiera się sama. Spis zawartości jednak nie znajduje się na opakowaniu, a kiedy chcesz zapytać się o nią, to otrzymujesz odpowiedź, że "nie musisz jej znać". Informacja na etykiecie przypomina ci byś zużyte wyrzucił do śmietnika. Piwo DOS Konieczne jest byś użył własnego otwieracza, a także zmusza cię do dokładnego przeczytania instrukcji przed otworzeniem. Oryginalnie pojawia się tylko w puszkach o pojemności 8 jednostek, ale teraz dostępne jest też w 16-jednostkowych puszkach. Jakkolwiek puszka podzielona jest na 8 segmentów po 2 jednostki każdy, a do każdej z nich jest oddzielny dostęp. Niedługo odstąpi się od tego albowiem wiele osób chce dalej pić, mimo tego, że już jest niedostępne. Gdyby systemy operacyjne były liniami lotniczymi Linie Lotnicze AMIGA Terminal lotniskowy jest ładny i kolorowy, z przyjacielskimi i miłymi stewardesami, z łatwym dostępem do samolotów i bezproblemowym startem. Dla bardziej wymagających podróżników : mogą oni podróżować na wielu samolotach i odwiedzić wiele miejsc w tym samym czasie. Podczas tych wielokrotnych podroży pasażer może skorzystać z lotów na liniach MACa, DOSu, UNIXa, czy też WINDOWSów. Linie Lotnicze DOS Sytuacja wygląda tak: Wszyscy pchają samolot, aż ten wzbije się w powietrze i zacznie szybować. Następnie wskakują do niego i przez moment szybują wraz z nim dopóty ten nie uderzy w ziemie. Potem od początku pchają i szybują itd... Linie Lotnicze DOS z QEMM Sytuacja jak wyżej, z tym ze z większą ilością miejsca na nogi. Linie Lotnicze MAC Wszyscy na lotnisku, a wiec stewardesy, kapitanowie samolotów, bagażowi i urzędnicy wyglądają tak samo, zachowują się tak samo i mówią w ten sam sposób. Zawsze, gdy o coś zapytasz, otrzymujesz odpowiedź, że nie musisz tego wiedzieć, nie chcesz tego wiedzieć i ze wszystko będzie zrobione bez twojej wiedzy - więc jednym słowem zamknij się Linie Lotnicze OS/2 Aby dostac sie na poklad samolotu musisz podstemplować bilet 10 razy w dziesięciu rożnych okienkach. Następnie musisz wypełnić ankietę i cztery kwestionariusze, w których wyjaśnisz gdzie chcesz siedzieć i czy powinno to wyglądać jak na statku pasażerskim, w pociągu osobowym, czy też w autobusie. Jeżeli powiedzie Ci się, dostaniesz się na pokład i samolot szczęśliwie wystartuje... będziesz mieć wspaniałą podroż ... z wyjątkiem sytuacji, w których zamarznie ster i klapy w pozycji, w której będziesz miał czas tylko na odmówienie modlitw zanim samolot spadnie na ziemię. Linie Lotnicze WINDOWS Lotniskowy terminal jest ladny i kolorowy, z milymi i pomocnymi stewardesami, z latwym dostepem do samolo tu oraz bezproblemowym startem... potem samolot wybucha bez zadnego ostrzezenia... Linie Lotnicze NT Sytuacja wyglada tak: wszyscy wychodza na pas startowy, po drodze podaja haslo i kresla zblizony ksztalt samolotu. Nastepnie siadaja i robia halas jakby wlasnie nim lecieli. Linie Lotnicze Unix Kazdy przynosi jedna czesc samolotu ze soba na lotnisko. Potem wszyscy wynosza to na pas startowy i skladaja do kupy klocac sie ciagle o rodzaj samolotu, ktory buduja. - Wiecie dlaczego omijaja nas wszelkie pozaziemskie cywilizacje? - Bo niedoć, że Microsoft zrobił cos takiego jak Win*.* 95, to jeszcze ludzie to kupuja... A kto lubi się spotykać z przygłupami? Definicja uzytkownika komputerow Zestresowana istota zazwyczaj rodzaju zenskiego ktora wykonuje swoja prace przy oslepiajacym oczy monitorze wykorzystujac do tego bezuzyteczne programy, niezrozumiale podreczniki i niedostosowane urzadzenia peryferyjne. Bez pomocy komputera mozna by bylo wykonac te prace w o polowe krotszym czasie. Definicja posiadacza osobistego i pol profesjonalnego komputera Stworzenie meskie ktoremu nie robi roznicy to że poswieca nie konczace się godziny zajeciu z ktorego nie ma zadnej praktycznej korzysci, a przy ktorym traci wszelki kontakt z rzeczywistoscia i nie ma juz w ogole czasu dla otoczenia, rodziny i przyjaciol. Przychodzi Atarowiec do spowiedzi i mowi: - Tepilem comodorowcow, torturowalem, zabijalem... - Ty tu przyszedles spowiadac się czy chwalic? Madry programista slyszy Tao i postepuje za nim. Sredni programista slyszy Tao i szuka go. Glupi programista slyszy Tao i smieje się z niego. Przychodzi komputer do lekarza. -Co z panem? -A miga mi tu cos Telefon do serwisu: - Dzien Dobry. Pol godziny temu kupilam u panstwa dyskietki. One nie mieszcza się w stacji!!! - A jak pani wklada? - Trzymam za blaszke i koleczkiem do gory ;D. - Co jest najszybsze w 286? - Wiatraczek A na Amidze nie ma gdzie piwa postawil, za to jest szybsza od PC-ta jak spada na podloge. Amigowiec został porażony przez swoją ukochaną Amigę na śmierć i poszedł do nieba. Staje przed Świętym Piotrem, a Św. Piotr się go pyta: - Chciałbyś, amigowcu, pójść do nieba czy do piekła? - Chciałbym się rozejrzeć - odpowiada amigowiec. - Patrz, tak wygląda niebo - mówi Św. Pieter - pokazując dookoła. - Niby chłodno tu - inteligentnie zauważa amigowiec. - Teraz chodź, pokażę ci piekło - mówi Św. Pieter Zjeżdżają do piekła, patrzą, a tam gołe panienki siedzą na monitorach - na ekranach widać rajowane d*.*y też - dookoła leżą Amigi, a nawet najnowszy model "Amiga CD Power Belzebub" z procesorem Matolarola 40000000000, która ma 100 TMipsów. Wracają na górę - czyli do nieba - i Św. Pieter się pyta: - No to jak - niebo czy piekło? - Nie obraź się, Św. Pieter - ale ja wolę do piekła - mówi amigowiec. Dobra, pojechał na dół, wychodzi z windy a tu go dwa diabły za bary i do beczki ze smołą. Przestraszony amigowiec - krzyczy, co się stało z tamtym piekłem, które widział poprzednio. Na to jeden z diabłów odpowiada: - To było DEMO, baranie, DEMO... W sklepie z komputerami sprzedawca zachwala klientowi swoj najnowszy towar: - Ten komputer wykona za pana polowe pracy! - W takim razie biore dwa. Facet próbował połaczyć się z serwerem WWW Watykanu. Otrzymał odpowiedz: "Host is not responding".
Hakerzy i lamerzy

Do góry

Większość użytkowników komputerów można podzielić na trzy kategorie: hacker, lamer, luser. Nie każdy zdaje sobie sprawę, do której kategorii sam się zalicza, pojawiają się więc takie paradoksy: 1. Każdy myśli, że jest hackerem 2. Lamer myśli, że tylko on jest hackerem 3. Luser myśli, że hacker jest lamerem. Na kilku przykładach można pokazać, że różnice nie ograniczają się do tego. Wystarczy spojrzeć, jak zachowają się przedstawiciele tych trzech grup w realnych sytuacjach: Jakie ma hasło: La: Skomplikowane, np. "#3;2Gu=0", co tydzień starannie zmienia Ha: Łatwe, np. "zuzanna", i tak jak komuś będzie zależało, to złamie Lu: Łatwe, np. "zuzanna", skąd ktoś miałby wiedzieć, że tak ma na imię jego żona Kiedy go telekomuna gnębi rachunkami za telefon: Ha: Zhackuje billing na centrali, złapią go za trzy lata La: Zhackuje linię sąsiada, złapią go za dwa tygodnie Lu: Sprzeda modem i/lub weźmie nadgodziny Zauważył, że zgubił klucze do domu: Ha: Otworzy cicho wytrychem La: Otworzy na rympał albo z kopa, wtedy zauważy, że pomylił piętro Lu: Zapuka Klasówka / kolokwium z matematyki: Lu: Kuje 2 tygodnie, umie wzory nawet wspak i po rumuńsku, trója Ha: Raz przeczyta, całą noc gra w Quake'a, szóstka La: Gra cały wieczór, ściągnie od hackera, czwórka Znajdzie w Sieci Jolly Roger's Cookbook: Lu: Poleci na policję i do gazet, żeby to zaraz zlikwidowali La: Zrobi pół kilo dynamitu, pochwali się kolesiom, będą ich szufelką zbierać Ha: Zdziwi się, jak szybko jego pomysły rozchodzą się po Sieci Stanie mu samochód na szosie: Ha: Coś pokombinuje przy silniku, sklei co trzeba gumą do żucia, pojedzie z piskiem opon La: Wymieni koło, pasek klinowy, świece i co tam jeszcze ma pod ręką, w końcu i tak zadzwoni po pomoc drogową Lu: Z płaczem zamówi holowanie do serwisu Kiedy trzeba iść do opery: Ha: Siądzie, zaśnie przed uwerturą, a na koniec będzie bił brawo Lu: Siedzi z zamkniętymi oczami, przytupuje do rytmu La: Siedzi w bufecie albo z balkonu pluje ludziom na głowy Stanął mu zegarek: Lu: Zdrapie brud i rdzę, zaniesie do zegarmistrza Ha: Rozbierze, naprawi i jeszcze mu zostaną na później części La: Rozbierze, idealnie złoży - pochodzi wstecz przez chwilę, znowu stanie Zwierzę domowe: La: Pitbull, wabi się Warez (czytać po polsku :-)) Ha: Mysz od komputera (karmić nie trzeba), kanarek w klatce zdechł w zeszłym roku Lu: Rybki w akwarium Ostatnie słowa przed śmiercią: Lu: (pisze testament) La: Dobry Warez, dobry piesek, nie odgryzaj panu nogi... Ha: logout Ulubiony film: Ha: Apollo 13, System, Tron, Gry wojenne La: Emanuelle (cała seria) Lu: Beverly Hills, Baywatch, Dallas Ulubione do czytania: Ha: man, źródła systemu, wydruki bugtraq La: Seria "dla (t)opornych" Lu: Ludlum, Deighton, McLean Cel życiowy: Lu: Natłuc taaaaką kupę kasy Ha: Zhackować ich wszystkich La: Zostać hackerem Czyta w gazecie: Ha: Włamuje się do redakcji i czyta jutrzejsze wydanie La: Program TV Lu: Horoskopy: swój, żony, kumpli, szefa, motorniczego... Pytanie testowe: która godzina? Lu: 15 po drugiej Ha: 98/03/05 14:15:19 Thu La: 888848119 (sekundy od 1.01.1970) Poczucie humoru help, Copyright ® 1998.
Ogłoszenia

Do góry

SPRZEDAŻ Komputer PC markowe wnętrzności z gwarancją - cena 3.800 zł... (jelita firmy Intel?!) Sznaucerki miniaturki... (w sam raz do postawienia na półce?!) Pencium 166, komplrtny zestaw z manitorem 15' idealny do zastosowań multimedialnych... (Pencium? Intel nic o tym nie mówił, że oprócz Pentium II wypuszcza inny procesor!) Pudelki białe, miniatureczki. Zakopane. (a gdzie zakopane???) Okazja! Wartburga 1,3 z silnikiem Golfa. (rzeczywiście, okazja jak cholera...) ZAMIANA Zamienię amigę na C-64... (bez komentarzy) POSZUKIWANIA Małe dziewczynki do karmienia węży, poszukuje Salon Zoologiczny... (od kiedy to węże karmi się MAŁYMI dziewczynkami?) Z REKLAMY Pentium K6 166 AMD (a może Pentium 286 Microsoft?!) USŁUGI MAKIJAŻ permanentny (ja bym podziękował za taką usługę..;-)) :-)))) SPRZEDAM Się... Piekarnik z autorewersem... Elektrogumozwalarkę magnetyczna... Łachosmokoobciagałkę. Akumulator do widelca. PC XT, AT 386, 387, 388, 389 z zegarem (kukułka + wahadło) i z bardzo twardym hard-dyskiem, klawiaturę od fortepianu, filtrem od fajki, radiatorem, dyskretnie wmontowana turbina parowa, owiewka na spację. Dołożę żonę i dzieci (w komplecie obrączka), mysz Logitech i kot Genius. Elektrohydrogumonapawarkę z przyczłapem do termobulbulatora. Akcelerator do kalkulatorka. DROBNE Poszukuję ornitologa o skłonnościach zoofilnych. Wrona. Staś szuka Nel. Poszukuję samotnej ścieżki dźwiękowej w celu wspólnego zsynchronizowania. Dźwięk. Jestem homopedofilonekrosadomasoexhibicjoonanistą, szukam kogoś o podobnych skłonnościach, w celu wspólnej pracy w ogródku. Zlecę. Kaskader. Wrórze. Hydraulik. Jestem podwodnym spawaczem konstrukcji drewnianych, poszukuje również podwodnego, gracza w bierki elektryczne przez płotki. Kalesony męskie sztuk: 1, w dobrym stanie - sprzedam. Naturysta. Grand Hotel poszukuje pana szczękajacego zębami, który mógłby służyć jako obcinaczka do cygar. Sprzedam gumowe elektrody do spawania szyb pod wodą. Kupię łóżko na gwałt. ;-) Poczucie humoru help, Copyright ® 1998.
Piwo

Do góry

1) Piwem możesz się rozkoszować każdego dnia w miesiacu, 2) Piwa nie trzeba zapraszać na kolację, 3) Piwo zawsze będzie cierpliwie czekać w samochodzie, aż skończysz grać w piłkę, 4) Piwo nigdy się nie spóźnia, 5) Piwo nigdy nie jest zazdrosne, gdy weźmiesz inne, 6) Po piwie kac zawsze przechodzi, 7) Naklejki z piwa zdejmie się bez walki, 8) Gdy idziesz do baru, masz zawsze gwarancje dostania piwa, 9) Piwo nigdy nie ma bólu głowy, 10) Gdy już wypijesz piwo, masz zawsze butelkę wartą co najmniej 20 gr, 11) Piwo się nie zmartwi, gdy przyjdziesz do domu z innym piwem, 12) Piwo zawsze wchodzi gładko, 13) Możesz wypić więcej niż jedno piwo w cišgu nocy i nie czuć się winnym, 14) Piwem możesz się podzielić z przyjaciółmi, 15) Zawsze wiesz czy jesteś pierwszym, który otwiera butelkę, 16) Piwo jest zawsze wilgotne, 17) Piwo nie żąda równości, 18) Piwo możesz pić przy ludziach, 19) Piwa nie obchodzi pora, o której wracasz, 20) Za zmianę piwa nie trzeba płacić alimentów, 21) Chłodne piwo to dobre piwo, 22) Piwa nie trzeba myć, żeby dobrze smakowało, 23) Od piwa nie można się niczym zarazić, 24) Piwo zawsze cię zadowoli, 25) Piwo nie mówi dla żartów, że jest w cišży, 26) Piwo nie ma krewnych, 27) Niezależnie od opakowania, piwo zawsze dobrze wyglada, 28) Piwo nie narzeka na chrapanie, 29) Jedyna rzeczš o jakiej mówi Ci piwo jest pora, kiedy musisz iśc do WC, 30) Nie musisz wstydzić się piwa, z którym przyszedłeś na imprezę, 31) Z imprezy można wyjść z innym piwem niż to, z którym się przyszło, 32) Piwo nie ma włosów tam, gdzie nie trzeba, 33) Nie trzeba mieć zezwolenia, żeby mieszkać z piwem, 34) Piwa nie obchodzi, ile zarabiasz, 35) Piwo nie narzeka na wakacje, które wybrałeś, 36) Piwo nie będzie ci miało za złe, jeśli zaśniesz zaraz po jego wypiciu, 37) Piwo lubi jeździć w bagażniku, 38) Piwo nie narzeka na plamy od potu, 39) Możesz trzymać wszystkie swoje piwa w jednym pokoju i nie będa się bić. 40) Piwo nie jest nieletnie, 41) Piwo możesz wykorzystać do końca, pobić je i nie będziesz miał sprawy, 42) Piwo nigdy nie gdera, 43) Piwo nie spotyka się potajemnie z innym piwem, 44) Piwo nie stawia warunków, 45) Piwo nigdy cię nie obgaduje, 46) Piwo nie wymaga od ciebie rzeczy niemożliwych, 47) Piwo nie podrywa obcych, 48) Piwo da sobie rade także bez ciebie, 49) Nie musisz pamiętać piwa, z którym spędzałeś wakacje 9 miesięcy temu, 50) Piwo nie musi robić sobie makijażu, 51) Piwo nie wytyka ci błędów, 52) Piwo nie tyje, 53) Piwo zawsze czeka na swoją kolejkę, 54) Piwo jest tańsze, 55) To ze piwo jest wredne poznasz już po pierwszym łyku, 56) Po piwie nie musisz ścielić łóżka, 57) Piwo nie interesuje się modą, 58) Piwo nie stanie ci ością w gardle, 59) Piwo nie boi się myszy, 60) Piwo nie plotkuje i nie donosi, 61) Piwo nie protestuje, gdy wkładasz je do lodówki, 62) Piwo nie prosi o jeszcze, 63) Aby wypić piwo nie musisz się rozbierać, 64) Piwo możesz sprowadzić do pokoju hotelowego na noc, 65) Piwo jest łatwiejsze i lżejsze w noszeniu, 66) Piwo nie ma mamusi, 67) Piwo nie da ci w twarz, 68) Piwo nie puszcza się po katach.
Polityczne

Do góry

Pytania

Do góry

Szczyty/font>

Do góry

Szedł facet

Do góry

W restauracji

Do góry

XIII księga

Do góry

Z notatnika policjanta

Do góry

Ze szkolnych zeszytów

Do góry

Różne I

Do góry

Różne II

Do góry

Różne III

Do góry

Różne IV

Do góry

Różne V

Do góry

Różne VI

Do góry

Różne VII

Do góry

Różne VIII

Do góry

Różne IX

Do góry

Różne X

Do góry